Informacje

23.09.2017 09:34 zeznania rodziny

"Potrafił zadzwonić i wyzywać".
Proces o zabójstwo męża

SERWISY:


"Kur…, szmato, dziwko. Z kim znowu idziesz się pie…" - tak, według świadków, zwracał się do swojej żony Zbigniew W. Zdarzało mu się zadzwonić do niej 30 razy w ciągu jednego dnia, tylko po to, by obrzucić ją wyzwiskami. Domowy dramat zakończył się tragedią.

52-letni Zbigniew W. zginął 18 sierpnia 2016 roku w swoim domu pod Zakroczymiem. Śmiertelny cios zadała mu żona Hanna. Kobieta nie wytrzymała kolejnej porcji wyzwisk i oskarżeń, jakie usłyszała z ust męża. Chwyciła nóż i zadała jeden cios. Długie ostrze przebiło serce. Zbigniew W. zmarł jeszcze w karetce.

Biegli psychiatrzy uznali, że kobieta działała w stanie "silnego wzburzenia uzasadnionego okolicznościami", czyli w tzw. afekcie. - Tę diagnozę potwierdziła opinia psychologa, który uznał, że w chwili popełnienia czynu Hanna W. pozostawała w stanie silnego wzburzenia przy znaczącym udziale czynnika sytuacyjnego. Tym czynnikiem był przewlekły konflikt między małżonkami oraz zachowanie ofiary (Zbigniewa W. - red.) postrzegane jako konfrontacyjne i zagrażające (Hannie W. - red.) - mówiła tvnwarszawa.pl Emilia Krystek, szefowa Prokuratury Rejonowej w Nowym Dworze Mazowieckim.

Sąd już słyszał parę takich słów

Od czerwca przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga toczy się proces Hanny W. Do tej pory rozprawy odbywały się za zamkniętymi drzwiami, ponieważ sąd uznał, że jest to konieczne przy przesłuchiwaniu oskarżonej oraz jej dzieci.

Ale w piątek przed sądem zeznawali kolejni świadkowie, już jawnie. Jednym z nich był zięć państwa W.

- Były wyzwiska ze strony teścia - przyznał świadek. - Teść był często pod wpływem alkoholu. Często wyzywał całą rodzinę, nie tylko teściową ale i dzieci. Słyszałem jak wyzywał braci mojej żony, zdarzało się, że i moją żonę. Potrafił zadzwonić i wyzywać. To były słowa na "k", "sz" i "dzi" - stwierdził.

- Proszę pana, sąd już parę takich słów słyszał w tym budynku - powiedział na to sędzia Adam Radziszewski.

- Nie wiedziałem, że mogę ich używać - odparł świadek. Teść mówił "kur.., szmato, dziwko". Wobec synów też używał niecenzuralnych słów określających męski członek.

- Czy wie pan coś o interwencjach policji?

- Wiem, że były zgłaszane, że policja była kilka razy, ale gdy teść dowiadywał się, że wezwano policję, to uciekał - zeznał świadek. Przyznał też, że samemu nie interweniował. - Teść był człowiekiem wybuchowym, nie chciałem prowokować kolejnych konfliktów - wyjaśnił.

Świadek: wielokrotnie ośmieszał żonę

Potem sąd odczytał zeznania mężczyzny ze śledztwa. Relacjonował w nich wspólny wyjazd wakacyjny, ale bez Zbigniewa W.

- Teść dzwonił do żony i ku…ł przez telefon na nas wszystkich. Mówił: "ku..y, nieroby". A o teściowej, że "pojechała się kur…ć i szmacić”. Mówił tak do niej przez telefon. A przecież wiedział, że pojechaliśmy do Gdańska, do rodziny, którą znał. Mówił tak do niej, jak tylko coś mu się nie podobało. Kiedy ona raz się z nim nie zgodziła i powiedziała, że się myli, nazwał ją głupią kur.. Moja teściowa tylko raz powiedziała do teścia, że jest głupi - zeznał świadek. Przyznał, że w jego obecności Zbigniew W. wielokrotnie ośmieszał swoją żonę. Nie widział za to fizycznej przemocy (choć wie, że było jakieś pobicie). Raz tylko Zbigniew ścisnął mocno ramię Hanny. Zięć zapamiętał wówczas grymas bólu na twarzy teściowej.

Jako kolejny zeznawał przed sądem ojciec tego świadka. O sytuacji w rodzinie W. wiedział znacznie mniej, ale zapamiętał jedną sytuację. Latem przyjechali do niego syn z żoną i teściową, czyli właśnie Hanną W. Mieli zebrać sobie trochę truskawek. Niedługo potem przyjechał też Zbigniew W. Miał krzyczeć: - Ta kur.. tu jest? Przyjechała się pierd…?

- Byłem zdziwiony, pytałem o co mu chodzi - relacjonował świadek. - Pytałem też Hanki. Powiedziała, że mąż ma jakieś problemy i wymyśla głupoty.

"Zdjęła drewniaka"

W piątek sąd przesłuchiwał też najbliższą sąsiadkę małżonków W, która mieszkała około 200 metrów dalej. Przed laty była dyrektorem przedszkola na Żoliborzu i zatrudniła Zbigniewa W. jako dozorcę. Nie miała do niego zastrzeżeń, twierdziła, że nigdy nie widziała, by nadużywał alkoholu. Znacznie gorsze zdanie miała o Hannie.

- Słyszałam awantury, podniesione głosy. Oboje krzyczeli na siebie - zeznała kobieta. "Ty chu.. jeden do roboty" - miała krzyczeć Hanna W. do męża. Świadek opowiadała też, że pewnego dnia, gdy Zbigniew W. wykonywał prace na terenie jej posesji, Hanna W. "zdjęła drewniaka i uderzyła go w głowę".

Później jednak, dopytywana, czy rzeczywiście widziała moment uderzenia, przyznała, że widziała jedynie, że W. był zakrwawiony, a o uderzeniu usłyszała od innych osób.

- Obserwowałam, jak ciężko pracował, nikt mu nie pomagał. Stukał coś, majsterkował. Wiem, że nie miał pieniędzy, bo musiał oddać żonie. Dziwiłam się, że do przedszkola przyjeżdżał 40 kilometrów na rowerze. Mówił mi, że nie miał na bilet. Szkoda mi go jako człowieka, uważam, że chciał pokazać wszystkim, na co go stać, mimo, że był w domu poniżany - zeznawała kobieta. - Dzieci były źle traktowane przez Hannę W. Operowała wulgarnym językiem. Do trzyletniej córki powiedziała, "ty kur…" - dodawała.

Słyszała, nie widziała

- Widziała pani, jak zwróciła się w ten sposób do dziecka? - dopytywał sąd.

- Słyszałam, jak powiedziała "Ty mała kur…" - odparła świadek. Wówczas sędzia Adam Radziszewski zauważył, że wcześniej, podczas przesłuchania w śledztwie nie padło słowo "mała". - Sąd chciałby wiedzieć, co pani dodaje od siebie - skomentował sędzia.

- Uważam, że mogła mówić tylko do niej, bo więcej nikogo tam nie było. Starsze dzieci były w szkole.

- A skąd pani wie, że ktoś obcy nie wszedł na teren posesji?

- Nie wiem.

- Czy w tamtym czasie, pani W. zamieszkiwała już ze swoimi teściami?

- Tak.

- Dlaczego pani wykluczyła, że te słowa padły do teściów?

- Nie wiem. Nie przyszło mi do głowy, że tak można zwrócić się do starszej osoby.

- A przyszło pani do głowy, że można tak powiedzieć do 3-letniego dziecka?

- Tak

- Czy wie pani, że Zbigniew W. był kiedyś skazany za znęcanie się nad rodziną? - zapytał sędzia.

- Nie, nie wiem - odparła świadek.

Ciąg dalszy procesu w październiku.

Piotr Machajski

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Wierzbno

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.09.2017 19:45 ~Wierzbno

    Piotr~Piotr

    Skąd ta cała sympatia dla tej morderczyni? Za to że facet rzucał wyzwiskami miała prawo go zabić? Ona nie jest żadną świętą by tak ją wybielać.


    Miał wyrok za znęcanie się nad rodziną. Kobieta w końcu nie wytrzymała. Miała prawo się bronić.

  • Wierzbno

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.09.2017 19:43 ~Wierzbno

    Ta najbliższa sąsiadka ewidentnie kłamie.

  • element

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.09.2017 08:15 ~element

    Z opisu wynika, że ogólnie całe to rodzinne towarzystwo to jedna patologia. Akurat pani zabiła pana, równie dobrze mogło być odwrotnie.

  • groszki

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.09.2017 15:10 ~groszki

    MÓJ MĄŻ MA ZESPÓŁ OTELLA. CIĄGLE WYZYWAŁ I MÓWIŁ ,ŻE IDĘ SIĘ PIERD........I W KOŃCU TO ZROBIŁAM. TERAZ JAK TO MÓWI...JEST MI WSZYSTKO JEDNO.BO MA TERAZ RACJĘ .HAHAHA

  • Ktoś

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.09.2017 18:47 ~Ktoś


    Monika~Monika

    Skoro facet za każdym razem mówił, że żona się puszcza to znaczy, że prawdopodobnie cierpiał na zespół Otella. Taki człowiek ma urojenia, ale nie wie, że jest chory, więc nie można wariata zmusić, żeby się leczył (bo musi się podpisać). Taki człowiek niszczy całą rodzinę. Nie ma na niego rady.

    Żal mi tej kobiety, bo teraz pewnie pójdzie siedzieć za to, że zabiła gnoja, który terroryzował ją i jej otoczenie latami.

    A pani ex-dyrektorka, jeśli sobie zmyśla to powinna ponieść karę za krzywoprzysięstwo. Była dyrektorem, ale to pewnie jakiś zaścianek umysłowy uważający, że w czterech ścianach można zrobić z żoną co się mężowi podoba, bo przecież na "zewnątrz" sprawia bardzo dobre wrażenie (biedaczek na rowerze jeździł, bo żona zabrała mu pieniądze, tylko, że wychodzi na to, że na picie alkoholu jeszcze mu zostawało. No,a dzieci w domu to miały żyć powietrzem). Boże broń od takich sąsiadek! Dziwię się, że tej babie nie przyszło na myśl, że kobieta krzyczała, bo już jej nerwy puszczały. Jakby do mnie facet dzwonił 30 razy dziennie mnie sprawdzać byłabym chyba kłębkiem nerwów.


    KPA~KPA


    Do czego to doszło w tym kraju ze mordercy są bronieni? Co jest z tobą nie tak?


    Obejrzyj sobie film "Dług". W ogóle poznaj coś świata trochę, wyjdź z piwnicy itd.

  • ewa

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.09.2017 18:26 ~ewa

    Nie wytrzymała psychicznie. Jest to tragedia dla całej rodziny, w ty dzieci. Na dożywocie ta kobieta nie zasługuje.

  • KPA

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.09.2017 15:47 ~KPA

    Monika~Monika

    Skoro facet za każdym razem mówił, że żona się puszcza to znaczy, że prawdopodobnie cierpiał na zespół Otella. Taki człowiek ma urojenia, ale nie wie, że jest chory, więc nie można wariata zmusić, żeby się leczył (bo musi się podpisać). Taki człowiek niszczy całą rodzinę. Nie ma na niego rady.

    Żal mi tej kobiety, bo teraz pewnie pójdzie siedzieć za to, że zabiła gnoja, który terroryzował ją i jej otoczenie latami.

    A pani ex-dyrektorka, jeśli sobie zmyśla to powinna ponieść karę za krzywoprzysięstwo. Była dyrektorem, ale to pewnie jakiś zaścianek umysłowy uważający, że w czterech ścianach można zrobić z żoną co się mężowi podoba, bo przecież na "zewnątrz" sprawia bardzo dobre wrażenie (biedaczek na rowerze jeździł, bo żona zabrała mu pieniądze, tylko, że wychodzi na to, że na picie alkoholu jeszcze mu zostawało. No,a dzieci w domu to miały żyć powietrzem). Boże broń od takich sąsiadek! Dziwię się, że tej babie nie przyszło na myśl, że kobieta krzyczała, bo już jej nerwy puszczały. Jakby do mnie facet dzwonił 30 razy dziennie mnie sprawdzać byłabym chyba kłębkiem nerwów.




    Do czego to doszło w tym kraju ze mordercy są bronieni? Co jest z tobą nie tak?

  • Piotr

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.09.2017 13:36 ~Piotr

    Skąd ta cała sympatia dla tej morderczyni? Za to że facet rzucał wyzwiskami miała prawo go zabić? Ona nie jest żadną świętą by tak ją wybielać.

  • Monika

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.09.2017 13:33 ~Monika

    Skoro facet za każdym razem mówił, że żona się puszcza to znaczy, że prawdopodobnie cierpiał na zespół Otella. Taki człowiek ma urojenia, ale nie wie, że jest chory, więc nie można wariata zmusić, żeby się leczył (bo musi się podpisać). Taki człowiek niszczy całą rodzinę. Nie ma na niego rady.

    Żal mi tej kobiety, bo teraz pewnie pójdzie siedzieć za to, że zabiła gnoja, który terroryzował ją i jej otoczenie latami.

    A pani ex-dyrektorka, jeśli sobie zmyśla to powinna ponieść karę za krzywoprzysięstwo. Była dyrektorem, ale to pewnie jakiś zaścianek umysłowy uważający, że w czterech ścianach można zrobić z żoną co się mężowi podoba, bo przecież na "zewnątrz" sprawia bardzo dobre wrażenie (biedaczek na rowerze jeździł, bo żona zabrała mu pieniądze, tylko, że wychodzi na to, że na picie alkoholu jeszcze mu zostawało. No,a dzieci w domu to miały żyć powietrzem). Boże broń od takich sąsiadek! Dziwię się, że tej babie nie przyszło na myśl, że kobieta krzyczała, bo już jej nerwy puszczały. Jakby do mnie facet dzwonił 30 razy dziennie mnie sprawdzać byłabym chyba kłębkiem nerwów.

  • nik

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.09.2017 10:44 ~nik

    Niekontrolowana agresja wśród kobiet jest częstym zjawiskiem, facet nigdy nie przyzna się że żona go leje, a sądy niemal zawsze dają wiarę kobietom.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

"Żyj i daj żyć. Nie parkuj na przejściach dla pieszych"

"Żyj i daj żyć. Nie parkuj na przejściach dla pieszych"

Motto, które umieścił na swoim aucie kierowca tego auta wyraźnie nie przyświeca jemu samemu. Samochód postawił na ulicy Dąbrowskiego, a dokładniej - na... WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »