Informacje

24.03.2015 07:24 "Dla naszych dzieci nigdzie nie ma miejsca"

Pomagali dzieciom, muszą wstrzymać nabór. Nie ma ich w "systemie oświaty"

SERWISY:

Niepokojąca sytuacja w gimnazjum przy Wokalnej. Urzędnicy zdecydowali, że w przyszłym roku szkolnym, zamiast trzech klas pierwszych o profilu terapeutycznym, będzie tylko jedna, ogólna. Powód: formalności. Urzędnicy zorientowali się, że program placówki, która od lat pomaga dzieciom, wykracza poza system edukacji. Rodzice alarmują: takie miejsce jest potrzebne, bo dzieci, które tu się uczą (i leczą), w zwykłych klasach będą "tymi gorszymi".


O decyzji dotyczącej naboru na przyszły rok szkolny rodzice dowiedzieli się na comiesięcznym zebraniu z wychowawcami klas.

- Poinformowano nas, że od nowego roku szkolnego 2015/16 ma być prowadzony nabór tylko do jednej klasy i to na dodatek ogólnodostępnej - mówi nam Ewa Wilińska, mama jednego z uczniów.

Urzędnicy decyzję o wstrzymaniu naboru tłumaczą przepisami.

- Zgodnie z informacjami, jakie mamy z Biura Edukacji, nie ma w systemie oświaty placówki pod nazwą "gimnazjum terapeutyczne". Zadziałały względy formalne, dlatego podjęliśmy decyzję o naborze tylko do klasy ogólnej - tłumaczy w rozmowie tvnwarszawa.pl Robert Kempa, burmistrz dzielnicy Ursynów, która zarządza szkołą.

Coś więcej niż "placówka"

Tymczasem to jedyne takie gimnazjum w stolicy. Dla urzędników "placówka terapeutyczna", dla dzieciaków i ich rodziców - drugi dom. I jedyne miejsce, w którym mają szansę na przezwyciężenie trudności edukacyjnych i społecznych. Uczą się tu dzieci z dysfunkcjami analizatorów korowych, nadpobudliwością psychoruchową, problemami emocjonalnymi i zdrowotnymi. W innych szkołach "nieprzystosowane", "sprawiające trudności wychowawcze", tu czują się bezpieczne i zaakceptowane takie, jakimi są.

Oddziały terapeutyczne są niewielkie, w dziewięciu klasach jest w sumie 130 dzieci. Kadra prowadzi dla nich zajęcia terapeutyczne, stymulujące, wyrównawcze, korekcyjno-kompensacyjne (reedukacja dysleksji, dysgrafii, dyskalkulii). Jednak - jak podkreślają rodzice - w szkole najważniejsza jest życzliwa atmosfera i poczucie bezpieczeństwa, jakie uczniowie tam dostają.

- Moje dziecko ma dysleksję, dysgrafię i dysortografię. Na nasze szczęście wszystkie "dys" mają stopień umiarkowany, ale mimo orzeczenia z poradni w zwykłym gimnazjum uważano mojego syna za lenia i nieuka. Wszystko zmieniło się, gdy trafił do gimnazjum na Wokalnej. W tej szkole jest inaczej, syn uczy się i rozwija - tłumaczy mama Jakuba.

Likwidacja? Niewykluczona

Niektórzy rodzice uważają, że wstrzymanie naboru do klas terapeutycznych to sposób dzielnicy na "wygaszenie" szkoły, zmniejszenie jej atrakcyjności i wartości edukacyjnej, a w konsekwencji droga - do całkowitej likwidacji.

Dzielnica nie potwierdza tych obaw, ale też ich nie rozwiewa. Nie wiadomo, jaka przyszłość czeka szkołę przy Wokalnej. Pod uwagę brane są różne scenariusze, a to oznacza, że możliwa jest też całkowita likwidacja. Na konkretne decyzje trzeba będzie jeszcze poczekać.

- Jakiekolwiek będziemy podejmować najwcześniej jesienią. Rozpoczęliśmy właśnie dyskusję na temat przyszłości ursynowskiej oświaty. Zaczęliśmy od dyrektorów szkół, będziemy spotykać się z nauczycielami i rozmawiać na temat tego, jak ma wyglądać ursynowska edukacja, nie za rok, ale za kilka lat - mówi Robert Kempa.

Uspokaja jednak rodziców obecnych wychowanków szkoły: - Gimnazjum funkcjonuje i będzie funkcjonowało dalej. Wszystkie dzieci, które rozpoczęły w nim naukę, na pewno dokończą w nim swoją edukację - zapewnia.

"W niszy systemu"

Te dzieci ukończą szkołę, ale co z kolejnymi? Rodzice zwracają uwagę na braki w systemie edukacji.

- Dla naszych dzieci nigdzie nie ma miejsca. Są w niszy całego systemu. Giną w szkołach powszechnych, bo nikt się nimi odpowiednio nie zajmuje, a żadna szkoła specjalna ich nie przyjmie, bo mają za wysoki iloraz inteligencji - podkreśla Zuzanna Litwin, mama uczennicy II klasy.

Urzędnicy przekonują z kolei, że oddzielanie tych dzieci wcale nie jest dla nich dobrym rozwiązaniem.
- Ideą jest, żeby mieszać różne typy klas, żeby uczniowie mogli wzajemnie czerpać od siebie doświadczenia - przekonuje Kempa.

- Urzędnicy nie zdają sobie sprawy z tego, jak potrzebna jest ta placówka - podsumowuje Paulina Fedorowicz z Rady Rodziców.

kś/r/lulu

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • rodzic ze szkoły integracyjnej

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.11.2015 16:46 ~rodzic ze…

    Skoro ta szkoła jest taka dobra, to na pewno bardzo kosztowna. Już sama informacja ile ma uczniów, ile klas i ile zajęć terapeutycznych wskazuje, że to worek bez dna, niestety.
    Ale na pocieszenie: poprzednia pani minister podpisała rozporządzenie (którego szczególny zapis wchodzi od 1 stycznia 2016) zobowiązujące szkoły do zatrudniania dodatkowo,w przedszkolach i szkołach ogólnodostępnych, dla dzieci z autyzmem,w tym zespołem Aspergera lub z niepełnosprawnościami sprzężonymi, pedagogów specjalnych lub specjalistów lub asystentów lub pomoc nauczyciela, odpowiednio do zaleceń zwartych w orzeczeniu. Więc właściwie stworzyła przynajmniej w teorii warunki lepsze niż w niejednej klasie integracyjnej, gdzie pedagog wspierający może mieć pod opieką nawet 5 uczniów o specjalnych potrzebach edukacyjnych.

  • nick

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.03.2015 07:16 ~nick

    W tym kraju nie ma miejsca dla słabszych.
    Idziemy na ilość. Mamy rodzić dużo dzieci. Tak dużo, żeby było w czym wybierać. Kształcenie dzieci z problemami kosztuje. Lepiej zwalić wszystko na rodziców. Niech pracują ponad siły, niech wyją z rozpaczy, niech się wieszają i "wpadają" pod pociągi. Państwa nie stać na takie dzieci. Państwo potrzebuje zdrowej i taniej siły roboczej. Najlepiej dużo zdrowej i taniej siły roboczej. Niech stanie się nawozem, na którym wyrosną fortuny polityków i urzędników. Sorry. taki mamy system i to nie tylko szkolny.

  • babcia

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.03.2015 07:12 ~babcia

    LUDZIE !!!! ocknijcie się, developer, czy jak mu tam, od dawna czeka na ten teren i drepcze z niecierpliwością, no to trzeba szkołę zrównać z ziemią i po kłopocie,a dzieciaki i młodzież....to nic nie znaczą, kasa, kasa dla urzędników najważniejsza, wyć się chce

  • Anna

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.03.2015 19:46 ~Anna

    Nic nie rozumiem. Szkoła jest dobra, dobrze oceniana przez rodziców, uczniów, nauczycieli. Jest placówką specjalistyczną. Uczą sie w niej dzici z normą intelektualną lecz z orzeczeniami i opiniamii psychologicznymi. Ale jest jeden problem... ustawodawca nie przewidział takiego rozwiązania. No cóż ... czy nie łatwiej zmienić przepis niż likwidować takie miejsce? Czy dzielnica Ursynów nie powinna być dumna z takiej szkoły? Czy za to że urzędnicy z tej lub tamtej ekipy nie przwidzieli tego, że będzie za mało miejsc w szkołach podstawowych, konsekwencje mają ponieść dzici i ich rodzice? A może jednak ktoś inny powinien usłyszeć słowa krytyki?

  • Marcin

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.03.2015 19:40 ~Marcin


    Marcin~Marcin

    Na Wilczym Dole poinformowano rodziców że szkoła nie będzie miała klas "0" dla dzieci odroczonych bo na całym Ursynowie przewidziano tylko 3 takie szkoły i nie ma szans na zmian, w szkole tej pracownikom nie wolno nawet informować o niczym co miało by mieć jakikolwiek związek z ta sytuacją, natomiast sytuacja wygląda inaczej, ratusz nie wie ile dzieci będzie w tym roku odroczonych więc prewencyjnie zorganizował tylko trzy szkoły ale to nie prawda że nie będzie ich więcej ale dyrekcja na Wilczym Dole celowo nie podaje takich informacji i celowo zabrania ich podawania żeby przypadkiem nikt nie złożył tam podania o odroczenie dziecka
    emka~emka


    To taka nowa moda - robić debila z normalnego dziecka. W grupie 6-latków wszystkie będą na mniej więcej tym samym poziomie, ale nadopiekuńczy rodzice wolą odroczyć na rok (zwłaszcza chłopców się odracza). Niesamowite, jak się cackacie z dziećmi


    Mój syn urodził sie z wadami słuchu, przechodził trzy operacje żeby cokolwiek słyszeć, upuszczałem plastikowy talerz na podłoge i dziecko nie reagowało, nie słyszało tego dzwięku i tak było przez ponad rok czasu w wyniku tego teraz chodzi do logopedy ma problem z skupieniem sie na jednej rzeczy itd itd w pierwszej klasie może by sobie poradził ale w drugiej juz na pewno nie bo jest dużo materiału do przerobienia w domu. Więc nie mów mi że pieszczę się ze swoim dzieckiem, bo uwierz lub nie ale nie chciałabyś mieć takich problemów, muszę odroczyć dziecko żeby miało szanse przejść przez szkołę normalnie po mimo nie normalnego systemu edukacyjnego jaki mamy teraz, nadmieniam iż mieszkam od szkoły na wilczym dole dosłownie przez ulice więc nie wyobrażam sobie wożenia dzieci po całej Warszawie

  • AdAbsurdum

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.03.2015 17:33 ~AdAbsurdum

    Trzeba przyznać, że władza jest konsekwentna. Nie może być tak, że prawo i przepisy nie są przestrzegane. Jeżeli zgodnie z przepisami dla dzieci nie ma tam miejsca - dzieci won. Tak jak było z Chazanem. Nie dał papieru, a powinien dać, won. Nie będziemy się chyba zniżać do tych katolickich przesądów, że etyka i moralność stoją ponad prawem.

  • Andrzej bezpartyjny

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.03.2015 17:13 ~Andrzej…

    Nie ludźcie się, że znacie lub odgadniecie intencje decydentów, tu zawsze chodzi o kasę a nie o czyjeś d8bro czy reformy, skoro oświatą rządzą ekonomiści to o co innego może chodzić...

  • Z_Ursynowa

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.03.2015 16:24 ~Z_Ursynowa

    Według informacji uzyskanych w pobliskiej podstawówce od roku 2016 szkoła ta będzie miała filię (dodatkowe sale lekcyjne) w budynku gimnazjum na Wokalnej, zaś gimnazjum w przyszłych latach będzie wygaszane. W budunku na Wokalnej planowane są oddziały dla klas pierwszych.
    Wygląda więc na to, że może to mieć związek z "reformą" polegającą na wprowadzeniu sześciolatków do szkół i wynikającymi z niej problemami lokalowymi.
    Jak wiadomo, jest to "reforma" o kluczowym znaczeniu, bo podobnie jak podniesienie wieku emerytalnego ma służyć wydłużeniu (o kolejny rok) okresu składkowego.

  • mieszkanka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.03.2015 14:56 ~mieszkanka

    mieszkaniec~mieszkaniec

    a wiecie, że guział już miał kupca na tą szkołę? szkołę wyższą z Poznania

    i co z tego? jakos nie sprzedał, za to PO skasuje szkołę powolutku i po sprawie

  • qwdqwdqw

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.03.2015 14:42 ~qwdqwdqw

    i jak zwykle kretyn-urzednik zabije dobra inicjatywe. Powinno sie raz na zawsze zlikwidowac wszelkie miejsca pracy dla urzednikow. Albo robic testy na inteligencje urzednikom. Co roku i obowiazkowo.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »