Informacje

28.08.2013 13:07 nowe słupki przewrócone

"Poduszka" na Siekierkowskiej. Ma być bezpiecznie, są niedoróbki

SERWISY:


Na Trasie Siekierkowskiej zamontowano tak zwaną poduszkę zderzeniową. Ma ona poprawić bezpieczeństwo w miejscu, gdzie dochodziło do wypadków. To innowacyjne rozwiązanie w skali Warszawy. - Niestety, nie obyło się bez niedoróbek - zwraca uwagę reporter tvnwarszawa.pl.

Poduszka zderzeniowa została zainstalowana na rozjeździe Trasy Siekierkowskiej w kierunku Rembertowa. To pierwsze tego typu urządzenie, które pojawiło się na drodze pozostającej w gestii Zarządu Dróg Miejskich.

Czemu ma służyć?

"Podnieść poziom bezpieczeństwa"

- Ma jeszcze bardziej podnieść poziom bezpieczeństwa – mówi Karolina Gałecka, rzeczniczka ZDM. - Nie jest jednak gwarantem, że do kolizji na Trasie Siekierkowskiej nie będzie już dochodzić – zastrzega i dodaje, że żadne urządzenie nie zapewni 100-procentowego bezpieczeństwa, jeśli kierowcy będą łamać ograniczenie prędkości. - Na Trasie Siekierkowskiej zdarza się to notorycznie – zauważa.

Poduszka ma za zadanie pochłaniać energię zderzenia i sprawić, że pojazd przesunie się wzdłuż jej boków.

ZDM podaje, że urządzenie stworzone specjalnie z myślą o drogach szybkiego ruchu. Producent gwarantuje, że zachowa się właściwie przy uderzeniu z prędkością nawet 110 km/h (dopuszczalna prędkość na tym odcinku to 80 km/h).

Zobacz zdjęcia z nocnego montażu "poduszki":


Łatwa i tania do naprawy

Jak dokładnie działa poduszka? ZDM wyjaśnia:

Jej system składa się z sześciu podstawowych części: ramy najazdowej, ram nośnych, podstawy, płyt ścinanych, zespołu ścinającego i paneli. W przypadku najechania, pojazd uderzający pcha ramę najazdową wzdłuż podstawy składającej się z dwóch belek i przytwierdzonej do fundamentu. Panele pracują teleskopowo, a zespoły ścinające pochłaniają energię. W przypadku uderzenia bocznego stalowe panele mają za zadanie płynnie przekierować uderzający pojazd wzdłuż prowadnic bocznych osłony.

Poduszka, wraz z montażem, kosztowała 45 tys. złotych. Drogowcy zapewniają, że jej ewentualne naprawy nie będą już tak kosztowne. - W większości wypadków po zderzeniach wystarczy wymienić tylko stalowe listwy. Pozostałe elementy zwykle nadają się do ponownego użycia. Dzięki temu koszt naprawy jest minimalny – wyjaśnia rzecznika ZDM.

Dodatkową zaletą poduszki jest krótki czas naprawy. Drogowcy zapewniają, że będą ją w stanie wykonać w ciągu 2-3 godzin.

Leżące słupki i niestabilne zapory

Tuż przed nowym urządzeniem poustawiano niskie biało-czerwone i plastikowe zapory, wypełnione pokruszonym betonem i słupki.

- W plastikowe zapory wsypany jest gruz i metalowe części, co też nie daje gwarancji stabilności - zwraca uwagę reporter.

- Z kolei słupki były rano przewrócone - dodaje.

- Na moich oczach, po podmuchu przejeżdżającego tira, przewrócił się jeden ze słupków. Widziałem, jak przeturlał się na środek jezdni. Nadjeżdżający motocyklista musiał gwałtownie skręcić, żeby go ominąć - relacjonuje Lech Marcinczak.

Problem ze słupkami dokładnie widać na nagraniu naszego reportera. Lech Marcinczak, po niebezpiecznej sytuacji z udziałem motocyklisty, sam - dla bezpieczeństwa kierowców - poustawiał leżące słupki, jednak zwraca uwagę, że elementy ponownie się przewracają.

Problem niezwłocznie zgłosiliśmy też ZDM. Rzeczniczka nie dowierza:

– To są słupki uchylne, które po uderzeniu składają się jak zapałki, po czym wracają do wyjściowej pozycji. Zostały zainstalowane, aby kierowcy nie zmieniali pasa w ostatniej chwili – tłumaczy Karolina Gałecka. – Jeśli rzeczywiście leżały na jezdni, ktoś musiał je po prostu fizycznie zdemontować, nie wierzę, żeby same wypadły z gumowej podstawy – przekonuje.

Gałecka dodała, że plastikowe zapory będą usunięte. Rzeczywiście, po południu zniknęły. Wtedy również udało się ponownie przytwierdzić do gumowej podstawy słupki.

Zapewniali, że są bezpieczne, a później je zdemontowali

W miejscu, gdzie ustawiono poduszkę, dochodziło w przeszłości do kilku bardzo groźnych wypadków.

W lipcu zeszłego roku bariery dosłownie przebiły czarnego opla, który uderzył w nie.

Do podobnego wypadku doszło w grudniu 2011 roku. Wówczas metalowe elementy przebiły maskę terenowej toyoty.

Po tych wypadkach wielokrotnie pytaliśmy, czy bariery są bezpieczne? Zarząd Dróg Miejskich zapewniał, że tak i dowodził, że winni są kierowcy przekraczający dopuszczalną prędkość. Po tym jak w kwietniu tego roku w tym samym miejscu znowu roztrzaskała się skoda, drogowcy obiecali "przyjrzeć się" sprawie raz jeszcze.

Dziś kategorycznie zaprzeczają, że nowe rozwiązanie jest równoznaczne z tym, że poprzednie się nie sprawdziło. – Wszystkie bariery energochłonne na warszawskich drogach są bezpieczne i posiadają wszystkie wymagane atesty. Zapewniam, że żadna osoba odpowiedzialna za stan warszawskich dróg nie ryzykowałaby, żeby w jakimkolwiek, nawet najmniejszym stopniu bariera nie spełniała określonych norm – stwierdza Gałecka.

Niewykluczone, że w przyszłości na warszawskich drogach pojawią się kolejne poduszki. - Zobaczymy, jak ta z trasy Siekierkowskiej będzie się sprawować. Na razie za wcześnie, żeby wskazywać lokalizacje kolejnych - podsumowuje Karolina Gałecka.

b/mz

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Warszawiak

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.08.2013 00:11 ~Warszawiak


    Roberto~Roberto

    Prawda jest taka, że źle został zaprojektowany ten odcinek Trasy. Z trzech pasów ruchu, na krótkim odcinku jeden pas przejmuje potok pojazdów zjeżdżających w trzy kierunki: na węzeł Bora-Komorowskiego, na Wał w kier. północ i na Wał w kier. południe. Projektowy bubel. I stąd mamy to co mamy...
    Edek~Edek

    Prawda jak zwykle leży po środku.
    Zły projekt to sprawa oczywista i ciężko z tym dyskutować, ale jednak nie da się zaprzeczyć głupocie (?), chamstwu (?), cwaniactwu (?) częśc kerujących.


    Ciekawe że właśnie w tym miejscu dochodzi często do wypadków. Uważem że jest to wina żle zaprojektowanego węzła drogowego ale również samych kierowców który w ostatniej chwili wciskaą się na prawy pas. Jestem przeciwnikiem tych cholernych fotoradarów ale akurat w tym miejscu by się przydał. Ludze zdejmijcie nogę z gazu. Lepiej dojechać do domu parę minut puźniej niź skończyć w kostnicy.

  • lycoming

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.08.2013 22:41 ~lycoming

    "poduszka" kosztowała 45tysi a dziś 29-08-13 godz. 22:00 już jest rozwalona :(

  • mm2

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.08.2013 22:32 ~mm2

    Juz sie jakas chyba skoda nadziala

  • ttt

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.08.2013 22:31 ~ttt

    Uwaga - jakąś godzinę temu samochód wjechał w tą barierkę (około 21.30 29.08.2013r), można powiedzieć że przeszła próbę bo według mojej wiedzy kierowcy nic się nie stało, a sama barierka złożyła się jak harmonijka a nie tak jak dawniej wbiła w samochód lub jego szybę. Można powiedzieć że przeszła próbę. Całe szczęście że zainstalowali zanim wjechał w nią kierowca, kto wie czy to nie uratowało mu życia.

  • opserwer

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.08.2013 22:27 ~opserwer

    No i właśnie ktoś wypróbował nową poduszkę

  • Edek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.08.2013 18:49 ~Edek

    Roberto~Roberto

    Prawda jest taka, że źle został zaprojektowany ten odcinek Trasy. Z trzech pasów ruchu, na krótkim odcinku jeden pas przejmuje potok pojazdów zjeżdżających w trzy kierunki: na węzeł Bora-Komorowskiego, na Wał w kier. północ i na Wał w kier. południe. Projektowy bubel. I stąd mamy to co mamy...

    Prawda jak zwykle leży po środku.
    Zły projekt to sprawa oczywista i ciężko z tym dyskutować, ale jednak nie da się zaprzeczyć głupocie (?), chamstwu (?), cwaniactwu (?) częśc kerujących.

  • fan2

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.08.2013 15:18 ~fan2

    1. Główną przyczyną wypadków jest traktowanie Trasy Siekierkowskiej jak drogi ekspresowej.
    2. Kolejna przyczyna to wciskanie się na prawy pas w ostatniej chwili - z dumą, że wyprzedziło się 5 pojazdów. I nie robią tak osoby, które nie wiedzą jak jechać tylko lokalsi.
    3. Narzekanie, że całość nie została zmieniona w jeden dzień jest śmieszne. Mieli zamknąć całą trasę i wziąć trzy razy więcej brygad.

    To akurat w Warszawie zmienia się na dobre. Krytykujemy konkretne rzeczy, które są złe, do zmiany itd.
    Kiedy Ska dojdzie do Puławskiej? Kiedy przejdzie przez Wisłę? Kiedy

  • vpw

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.08.2013 12:04 ~vpw


    Roberto~Roberto

    Prawda jest taka, że źle został zaprojektowany ten odcinek Trasy. Z trzech pasów ruchu, na krótkim odcinku jeden pas przejmuje potok pojazdów zjeżdżających w trzy kierunki: na węzeł Bora-Komorowskiego, na Wał w kier. północ i na Wał w kier. południe. Projektowy bubel. I stąd mamy to co mamy...
    miłośnik_motyk~miłośnik_motyk

    Racja. Ale przy tych pylonach inaczej się nie dało.
    Natomiast możnaby to przeorganizować żeby odjazd na Bora był oddzielnie.

    No to właśnie by rozwiązało cały problem. Zrobić zjazd na wał a następnie zjazd na Bora i oznaczyć to odpowiednimi tablicami. Sprawa byłaby załatwiona. Natomiast stawianie przegrody a raczej słupa na drodze o sporej prędkości przejazdu to jest proszenie się o nieszczęście.

    Chociaż teraz z tymi słupkami wygląda to dużo rozsądniej. Ciekaw jestem tylko co zrobią Ci, co się dotychczas wpychali ze środkowego pasa. Będą na nim stali i ktoś im w "tyłek" wjedzie, czy pojadą aż do Marsa aby zawrócić. Będzie wesoło.

  • MKO

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.08.2013 09:59 ~MKO

    Problemem to są nasi specjaliści od ruchu przyjmowanie do pracy chyba po znajomości, ściągani przez kolesi z innych miast. Tak ustawiają ruch,, że kierowca w ostatniej chwili dowiaduje się, ze jedzie źle, a jak nie zmieni kierunku to ma "z głowy" kilkanaście minut jazdy w innym kierunku, żeby zawrócić, i ryzykuje. Pamiętam pierwszy mój przejazd (ponad 40 lat jeżdżenia po W-wie) i wymuszoną jazdę do węzła Marsa, bo nie domyśliłem się, ze zjazdy na Gocław są odcięte barierką, i jak człowiek nie zjedzie od razu na prawy pas to już nie zjedzie w ogóle. To, że u nas rządzą Krakusi, Łodzianie itp. to macie dowód w autobusach i czytanych nazwach przystanków. Całe życie wszyscy Warszawiacy wysiadali np. na przystanku, który zwyczajowo nazywano np. kładka nad trasą Ł, a teraz jest to Saska. A Saska jest na całej długości jakieś 1,5 km.

  • miłośnik_motyk

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.08.2013 09:07 ~miłośnik_motyk

    Roberto~Roberto

    Prawda jest taka, że źle został zaprojektowany ten odcinek Trasy. Z trzech pasów ruchu, na krótkim odcinku jeden pas przejmuje potok pojazdów zjeżdżających w trzy kierunki: na węzeł Bora-Komorowskiego, na Wał w kier. północ i na Wał w kier. południe. Projektowy bubel. I stąd mamy to co mamy...

    Racja. Ale przy tych pylonach inaczej się nie dało.
    Natomiast możnaby to przeorganizować żeby odjazd na Bora był oddzielnie.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »