Informacje

04.01.2017 07:52 ZABIŁA MĘŻA, KTÓRY SIĘ NAD NIĄ ZNĘCAŁ

Po zbrodni pod Zakroczymiem
nie będzie zarzutów dla policjantów

SERWISY:

Hanna W. zabiła męża, który się nad nią znęcał. Wcześniej prosiła o pomoc policję. Ale prokuratura uznała, że nie ma dowodów na to, że policjanci ją zbyli. Śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy zostało właśnie umorzone.

52-letni Zbigniew W. od lat znęcał się nad swoją żoną, 46-letnią Hanną. Najczęściej psychicznie - obrzucając ją wyzwiskami. Raz został za to nawet skazany przez sąd.

Tak samo było rankiem 18 sierpnia ub. r. Małżonkowie byli w swoim domu pod Zakroczymiem. Hanna W. przy blacie kuchennym szykowała powidła, jej mąż siedział przy stole i jadł śniadanie razem z 17-letnim synem. Między kolejnymi kęsami, miotał w jej stronę wulgaryzmy i oskarżał o zdradę.

W pewnym momencie kobieta chwyciła nóż i wbiła w prawy bok męża. Ostrze sięgnęło serca. Zbigniew W. zmarł w drodze do szpitala. - Nie wytrzymałam. Ale chciałam go tylko nastraszyć – powiedziała podczas przesłuchania w prokuraturze.

Zgłaszała sprawę na policję

Ale opowiedziała też o tym, jak kilkukrotnie próbowała zainteresować lokalną policję agresywnym mężem. Według jej wyjaśnień złożonych przed prokuratorem, policjanci najpierw odmówili przyjęcia zawiadomienia, tłumacząc to brakiem niebieskiej karty, później narzekali, że nie mają czasu, bo przygotowują się do święta policji. Opisała też sytuację, w której kobieta zadzwoniła po policję, bo mąż był agresywny, ale gdy policjanci przyjechali na miejsce, Zbigniewa W. nie było w domu. Uznali więc, że interwencja jest zakończona.

Śledztwo w sprawie zabójstwa prowadzi Prokuratura Rejonowa w Nowym Dworze Mazowieckim. Po przesłuchaniu Hanny W. uznała ona, że istnieje poważne podejrzenie, że policjanci z posterunku w Zakroczymiu i z komendy w Nowym Dworze Mazowieckim nie dopełnili swoich obowiązków służbowych. Wyłączyła wiec ten wątek do osobnego śledztwa i przekazała je do prokuratury wyższej instancji, czyli do Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Po blisko czterech miesiącach śledztwo zostało jednak umorzone. Prokurator badał zdarzenia. Po pierwsze, czy 9 lipca policjanci z Zakroczymia nie popełnili przestępstwa nie zatrzymując Zbigniewa W. po awanturze domowej. Po drugie, czy 12 lipca dyżurny z komendy w Nowym Dworze nie popełnił przestępstwa, odmawiając przyjęcia zawiadomienia od Hanny W.

W obu przypadkach prokuratura uznała, że nie. - W zakresie czynu pierwszego ustalono, że przed przyjazdem funkcjonariuszy policji Zbigniew. W. oddalił się z terenu posesji. Postępował tak, kiedy w trakcie nieporozumień żona informowała go o zamiarze wezwania policji. Policjanci nie mieli możliwości zatrzymania go – informuje prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. - Jednocześnie kiedy Zbigniew W. wrócił do domu, Hanna W. nie poinformowała o tym funkcjonariuszy policji - dodaje. Dlatego prokuratura uznała, że w ogóle nie doszło przestępstwa.

Zbyt mało dowodów

W drugi przypadek nie był już tak oczywisty, prokuratura umorzyła, bo miała zbyt mało dowodów, by postawić zarzut. - Nie udało się jednoznacznie odtworzyć przebiegu rozmowy pomiędzy funkcjonariuszem policji, a Hanną W. podczas jej pobytu na komendzie – mówi prok. Łukasz Łapczyński. - Relacje funkcjonariusza policji i Hanny W. są rozbieżne. A w oparciu o relacje innych świadków nie sposób tych rozbieżności wyeliminować – dodaje.

Podkreśla, że opowieść W. została potwierdzona przez jej córkę. Ale z kolei zeznania policjanta potwierdzają późniejsze wydarzenia.

- 15 lipca Hanna W. na posterunku w Zakroczymiu rozmawiała z dzielnicowym, natomiast 17 lipca dzielnicowy razem z innym funkcjonariuszem policji udali się bez zapowiedzi do domu Hanny W. i przeprowadzili rozmową z nią oraz jej mężem. Policjanci jednoznacznie stwierdzili, że intencją Hanny W. podnoszoną w rozmowach było to, by policjanci wpłynęli na Zbigniewa W., by ten podjął leczenie odwykowe – relacjonuje prok. Łapczyński. Podkreśla, że z ustaleń śledztwa wynika, że w trakcie tych rozmów Hanna W. nie wspominała o zamiarze złożenia zawiadomienia o przestępstwie.

Nie została aresztowana

Decyzja o umorzeniu nie jest prawomocna, dlatego prokuratura odmawia dalszych informacji o tej sprawie. Tłumaczy to między innymi tym, że wciąż trwa główne śledztwo, czyli to dotyczące zabójstwa. Zwraca jednak uwagę, że prowadząca je nowodworska prokuratura pospieszyła się z wyłączeniem materiałów w sprawie niedopełnienia obowiązków przez policjantów. - Najpierw należało zebrać cały materiał dowodowy dotyczący zdarzenia, a dopiero potem podjąć decyzję o ewentualnym wyłączeniu materiałów - zaznacza prok. Łapczyński.

Śledczy z prokuratury okręgowej biorą bowiem pod uwagę, że opowieść Hanny W. o policjantach, którzy jej nie pomogli, może być jej linią obrony.

Ale sąd, który rozpatrywał wniosek prokuratury o tymczasowe aresztowanie Hanny W. uznał, że jej opowieść jest wiarygodna. I nie zdecydował się na jej umieszczenie jej za kratkami. Na koniec śledztwa kobieta czeka w domu.

Wkrótce ma zostać zbadana przez biegłych psychiatrów. Jeśli uznają oni, że działała w afekcie, za zabicie męża będzie jej grozić znacznie niższa kara – do dziesięciu lat więzienia. Po wydarzeniach w Zakroczymiu stanowisko stracił komendant nowodworskiej policji Krzysztof Padewski

Zobacz też materiał "Uwagi TVN" o tej tragedii:

Piotr Machajski

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • lool

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.01.2017 09:50 ~lool

    Panie obywatel.
    Jak pan sobie to wyobraża... czysto hipotetycznie . Pana żona gdy nie ma pana w domu wzywa policję ,fikcyjnie mówiąc że pan się awanturuje. A policja ma pana zamknąć gdy wypatrzy pana na mieście wracającego z pracy?? przy rozwodowych sprawach często ludzie sami na siebie zgłaszają rzeczy , które nie miały miejsca. W Polsce jest zasada domniemania niewinności a co za tym idzie trzeba udowodnić wine sprawcy...
    Ciężkość tych spraw polega na tym , że wszystko się dzieje w zaciszu domu i nie ma świadków.
    Policji ani Prokuratury winy tu nie ma

  • ktoś283ar4

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.01.2017 17:04 ~ktoś283ar4

    Ach co za ironia rozpaczy....popatrzcie na wieniec..Zbyszkowi żona i dzieci.....a nie proście jbyłoby napisać od serca...ofierze sprawca........ jednak linia obrony tej Pani jest dobra....nawet bardzo dobra skoro nie siedzi....

  • zły

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.01.2017 15:10 ~zły

    Musiał jej dopiec mocno. Nie miała pomocy ze strony policji, prokuratury i nie wytrzymała.

  • smutek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.01.2017 14:28 ~smutek

    Mam nadzieje , ze feministki zareaguja...

  • obywatel

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.01.2017 14:12 ~obywatel

    po co sa służby którym nie chce sie pracowac/ za nasze podatki. W prywatnej firmie wylecieliby na zbity pysk nieroby z wilczym biletem. CZy obywatel ma im na tacy przyniesć przestępcę? Za kare wysłac w najgorsze rejony żeby zechciało im sie należycie pracować. Jak nie chce się to na bezrobocie bez prawa do zasiłku.Nikt ich nie trzyma na siłe, nikt nie bedzie żałował nieprzydatnych pracowników.A żony ich jak nie przyniosą pensji złoją nierobom skóre. panie Błaszczak zrób pan porzadek w stajni Augiasza.

  • kubat

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.01.2017 13:50 kubat

    Teresa~Teresa

    No cóż, można tylko powiedzieć, że facet latami sam się o to prosił. Jak długo można znosić wyzwiska, znęcanie się nad nią i dziećmi? Jeśli prośby o pomoc policji nie pomagały, to co nieszczęsna ofiara, bo to ona jest ofiarą tutaj, mogła zrobić? W końcu nerwy puściły. Mam nadzieję, że sąd to uwzględni i nie pozbawi dzieci matki.

    Sprawiedliwość ludowa, wzięła sprawę w swoje ręce. Jestem po stronie tej pani, mimo tego, że jestem facetem.

  • zasz

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.01.2017 13:26 zasz

    gdyby powiedział brzydkie słowo na księdza to policja i szczególnie prokuratura zmobilizowałaby wszystkie siły.

  • Teresa

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.01.2017 12:33 ~Teresa

    No cóż, można tylko powiedzieć, że facet latami sam się o to prosił. Jak długo można znosić wyzwiska, znęcanie się nad nią i dziećmi? Jeśli prośby o pomoc policji nie pomagały, to co nieszczęsna ofiara, bo to ona jest ofiarą tutaj, mogła zrobić? W końcu nerwy puściły. Mam nadzieję, że sąd to uwzględni i nie pozbawi dzieci matki.

  • oland

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.01.2017 12:22 ~oland

    Policjanci nie mieli czasu bo szykowali się do święta policji. Czyli cięli konfetti. Dobra zmiana.

  • iceman

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.01.2017 12:21 ~iceman

    Chodząc do urzedów czy np na policję zakupiłem mini kamerkę imitującą guzik. Nagrywa na karcie micro sd w 720p łącznie z dźwiękiem. W razie jakiś problemów zawsze mam dowód ze było inaczej,no teraz inaczej się już nie da.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »