Informacje

20.12.2015 15:34 Elegancki park bez cywilizowanej toalety

Plastikowa sławojka, zrujnowany szalet. Toaletowy problem Ogrodu Saskiego

SERWISY:

Uruchomienie publicznego szaletu w Ogrodzie Saskim od lat przerasta warszawskich urzędników. Jedynym rozwiązaniem dla ludzi, którzy w jednym z najbardziej reprezentacyjnych parków stolicy znajdą się w potrzebie, jest plastikowy wychodek przy jednej z alejek. Oczywiście nie wszyscy o nim wiedzą…

Ogród Saski to najstarszy publiczny park w Warszawie. Ufundował go pierwszy Sas na polskim tronie, August II Mocny, w drugiej połowie XVII wieku. Choć przez wieki zmieniał swój wygląd, wciąż nie sposób odmówić mu uroku. Zadbana zieleń, 20 barkowych rzeźb, staw, zabytkowy wodozbiór, efektowna fontanna Marconiego. We wschodniej części Grób Nieznanego Żołnierza, którego przez całą dobę strzeże warta honorowa Wojska Polskiego, gdzie nigdy nie gaśnie znicz. Nie będzie nadmierną przesadą stwierdzenie, że to święte miejsce polskiej historii i państwowości.

Dlatego codziennie przewijają się tu setki turystów z różnych stron świata, a z autobusów wysypują szkolne wycieczki z całej Polski. Plac Piłsudskiego co najmniej kilka razy w roku staje się areną uroczystości państwowych i wojskowych na najwyższym szczeblu. Niestety kilkadziesiąt metrów dalej podniosła atmosfera pryska, a zaczyna się proza życia – w Ogrodzie Saskim nie ma porządnego szaletu.

Plastikowy substytut

Budynek w narożniku Królewskiej i Marszałkowskiej, który długo pełnił tę rolę, od lat jest zamknięty na cztery spusty, a jego stan techniczny z roku na rok jest coraz gorszy. Funkcję toalety w tym reprezentacyjnym parku pełni samotny TOI TOI ustawiony w zachodniej części ogrodu. Nie wszyscy o nim wiedzą, dlatego rolę szaletu pełnią nierzadko parkowe krzaki. Szczególnie śmierdzący problem robi się latem… Co prawda wtedy dostawiana jest przenośna toaleta od strony Wierzbowej, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że plastikowa sławojka nie jest rozwiązaniem adekwatnym dla tego miejsca.

Nadzieją na rozwiązanie tej żenującej sytuacji wydawał się program budowy automatycznych toalet w Śródmieściu i nad Wisłą. Niestety parki objęte ochroną konserwatora zabytków zostały z niego wyłączone. Urzędnicy uznali, że zabytkowe ogrody muszą mieć indywidualne projekty szaletów, dostosowane do charakteru miejsca. Ciężko odmówić tej decyzji słuszności,  nie wszędzie pasowałby ujednolicony model sławojki nowej generacji, jej projektowanie przeciągałoby się o kolejne miesiące, a może wręcz przekreśliło szanse na ich finalizację. Ogród Saski padł jednak ofiarą takiego rozstrzygnięcia.

Nasz ogród, ich szalet

Wierząc, że czasem najprostsze rozwiązania są najlepsze, pytamy, dlaczego gospodarz parku, czyli Zarząd Oczyszczania Miasta, nie wyremontuje starego szaletu i nie przywróci mu pierwotnej funkcji? Jak to zwykle w Warszawie bywa, sprawa okazuje się bardziej skomplikowana, a podmiotów zaangażowanych w sprawę więcej.

- ZOM nigdy nie zarządzał szaletem w Ogrodzie Saskim, kiedyś tymi obiektami zajmowało się MPO, które - na mocy zarządzenia prezydenta - przekazało je urzędom dzielnic. Szalet pozostaje w gestii dzielnicy - informuje nas Zofia Kłyk, rzeczniczka ZOM.

Jak dowiadujemy się w dzielnicy, w tym roku ratusz próbował odkręcić swoją decyzję sprzed kilku lat i oddać budynek w ręce ZOM. Sprawa ciągnęła się kilka miesięcy, ale ostatecznie nic się nie zmieniło. - Tegoroczny projekt ponownego przekazania szaletu do ZOM nie został sfinalizowany – przyznaje Mateusz Dallali, rzecznik Śródmieścia.

Czerwone światło od konserwatora

Co najmniej dwa lata trwa także wymiana pism między prywatnym inwestorem Tadeuszem Kęsickim, który zadeklarował, wyremontowanie szaletu za własne pieniądze w zamian za obudowanie, go szklanką konstrukcją, w której mógłbym urządzić kawiarnię. Na przeźroczystą czapę nie zgodził się jednak stołeczny konserwator zabytków. W pismach z września i listopada ubiegłego roku wykluczył taką możliwość. Dlaczego?

- W opinii konserwatora w zabytkowym ogrodzie, o określonej kompozycji i przemyślanej lokalizacji obiektów, wynikającej z historycznego rozplanowania, ale również powojennych działań, nie powinny być sytuowane nowe obiekty o dużych gabarytach, pełniące funkcje użytkowe. Budowa pawilonu o większych rozmiarach niż dotychczas istniejący szalet, będzie wiązała się ze zmianą utrwalonego, historycznego wyglądu ogrodu – tłumaczy decyzję urzędu Michał Krasucki, zastępca stołecznego konserwatora zabytków.

Wtedy przedsiębiorca przedstawił nowy pomysł - remont toalety z zachowaniem jej oryginalnego kształtu i budowę szklanego pawilonu kilkadziesiąt metrów dalej, bliżej narożnika Królewskiej i Marszałkowskiej. Oficjalnie to jeszcze teren parku, ale w praktyce chodnik wyłożony betonowymi płytami. Kęsicki twierdzi, że wstępnie ta koncepcja została przyjęta przychylnie, ale ostatecznie ją odrzucono. Warunki zabudowy nie zostały wydane. Dziś sprawa jest w punkcie wyjścia.

Nadzieja w ciepłej zimie

ZOM najchętniej widziałby w parku toaletę automatyczną, podobną do tych, które uruchomił niedawno w Parku Praskim czy na Polu Mokotowskim.  – W przyszłorocznym budżecie ZOM nie ma na to jednak funduszy. Niemniej trzy toalety, o których ostatnio informowaliśmy, zostały zakupione z oszczędności na poprzednich zimach, więc szansa wciąż jest – podsumowuje Zofia Kłyk.

Piotr Bakalarski

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Andrzej

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.12.2015 18:55 ~Andrzej

    Ja jestem pewien że więcej ścieżek rowerowych powinno rozwiązać problem, a jeszcze - zawężanie ulic - mowa o Górczewskiej i teraz najnowszy temat Kondratowicza - kible są nam nie potrzebne w Zielonej Warszawie - Eko partie - czas pokłonić się nad tymi kiblami

  • stefano

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.12.2015 13:52 ~stefano

    80 baniek na nowe etaty dla urzędasów PO to są, a na remont toalety kilkaset metrów od ratusza to już braknie środków i pomysłów?!

  • waw2

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.12.2015 12:17 ~waw2


    mk12~mk12

    W plastikowej sławojce przynajmniej nie siedzi babcia klozetowa z wyciągniętą łapką "daj" za głupią toaletę.
    Closette~Closette

    Taka babcia miała swoje zalety. Pilnowała porządku, a jak ktoś chciał tam coś zbroić to miotłą albo mokrą ścierką przez łeb mogła zdzielić :)

    W metrze były płatne toalety. Było czysto, jak trzeba było skorzystać to były jakieś ludzkie warunki. Teraz kibelki są za darmo, w kabinach śpią bezdomni zawszeni, syf, kiła mogiła na stacjach Politechnika czy Wilanowska strach skorzystać żeby parcha nie dostać.

  • paniloidzia

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.12.2015 10:51 ~paniloidzia

    Ojoj w Centrum tez mieszkają świnki? Nie tylko na Pradze?

  • Closette

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.12.2015 10:14 ~Closette

    mk12~mk12

    W plastikowej sławojce przynajmniej nie siedzi babcia klozetowa z wyciągniętą łapką "daj" za głupią toaletę.

    Taka babcia miała swoje zalety. Pilnowała porządku, a jak ktoś chciał tam coś zbroić to miotłą albo mokrą ścierką przez łeb mogła zdzielić :)

  • Gigantomania

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.12.2015 10:11 ~Gigantomania

    normalny~normalny

    Nie rozumiem dlaczego nie można tego budynku odmalować i zatrudnić tam jakąś osobę, by pobierała złotówkę od osoby - przy wycieczkach szkolnych spore obroty można na tym zrobić. Czemu wszystko musi być od nowa projektowane i budowane, nawet głupi szalet...

    Pamiętam ten przybytek z czasów jego świetności. Było tam zupełnie znośnie i nawet w miarę czysto. Niech ratusz się nie nadyma, tylko każe za kilkaset złotych odnowić to co jest. Pałace będą potem.

  • parowkozerca

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.12.2015 09:59 ~parowkozerca

    Ja proponują dół kloaczy na świeżym powietrzu z samą deską do siedzenia, bez ścian. Najtańśze rozwiązani i powrót do średniowiecznych korzeni...

  • normalny

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.12.2015 09:47 ~normalny

    Nie rozumiem dlaczego nie można tego budynku odmalować i zatrudnić tam jakąś osobę, by pobierała złotówkę od osoby - przy wycieczkach szkolnych spore obroty można na tym zrobić. Czemu wszystko musi być od nowa projektowane i budowane, nawet głupi szalet...

  • iza

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.12.2015 09:46 ~iza

    HGW buduje przede wszystkim deptaki,

    jkeden szalet (na Wisłą) jej wystarczył

  • mk12

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.12.2015 09:34 ~mk12

    W plastikowej sławojce przynajmniej nie siedzi babcia klozetowa z wyciągniętą łapką "daj" za głupią toaletę.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »