Informacje

15.02.2019 10:54 Z sądu, czyli z życia

Oszukał księdza? "Rzecz nie w pieniądzach, a odrzuconych uczuciach"

SERWISY:


Sąd uniewinnił 41-letniego Piotra S. od zarzutu wyłudzenia 425 tysięcy złotych od warszawskiego duchownego. - Jedna strona kochała bardziej, druga strona kochała mniej. Później u jednej ze stron to uczucie wygasło, a u drugiej pojawiła się zazdrość - mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia.

Sprawa zakończona wyrokiem w tym tygodniu przed Sądem Okręgowym w Warszawie zaczęła się ponad 10 lat temu.

41-letni dziś Piotr S. poznał wówczas warszawskiego duchownego. Ich znajomość z czasem stała się na tyle bliska, że ksiądz I. zaczął przekazywać Piotrowi S. pieniądze. W latach 2006-2007 przelał na jego rachunek łącznie aż 425 tysięcy złotych.

Niemal dziesięć lat później oskarżył go o wyłudzenie tej kwoty. Przekonywał, że to była pożyczka, której Piotr S. od początku nie zamierzał spłacać.

"To był pewien plan"

W trwającym od września ubiegłego roku procesie sąd musiał orzec, czy w tej sprawie chodziło o zaplanowano oszustwo, jak chciała prokuratura, czy jednak o zranione uczucia, jak przekonywała obrona. W środę strony wygłosiły mowy końcowe.

- W tej sprawie nie są jedynie słowa pokrzywdzonego przeciwko oskarżonemu. Była ustna umowa pożyczki, są nagrania - podkreślała w swojej mowie końcowej prokurator Aleksandra Skrzyniarz. Przekonywała, że oskarżony pożyczył pieniądze od księdza na rozkręcenie interesu, zaś w rzeczywistości wydał gotówkę na własne potrzeby. - Moim zdaniem dopuścił się oszustwa - zaznaczyła.

Zażądała dla Piotra S. dwóch lat więzienia w zawieszeniu na pięć lat oraz orzeczenia przez sąd obowiązku zwrotu całej kwoty, czyli 425 tysięcy złotych.

W podobnym tonie wypowiadała się mec. Urszula Mścichowska-Mazurek, pełnomocniczka duchownego.

- Piotr S. mówił, że przeznacza pieniądze na działalność gospodarczą. Oświadczenie to okazało się nieprawdziwe. Na jego rachunek nie wpływały żadne kwoty z tytułu prowadzonej działalności - mówiła. - Pokrzywdzony został ewidentnie zmanipulowany. Od początku znajomości oskarżony budował relację przyjacielską, budował zaufanie. To był pewien plan, który miał doprowadzić do tego, żeby pójść krok dalej, poprosić o pożyczkę. Oskarżony powinien ponieść karę, która zniechęci go do dokonywania tego typu przestępstw w przyszłości - podsumowała.

Dostał pieniądze na adwokata

Mec. Elżbieta Orżewska, obrońca Piotra S. domagała się przed sądem uniewinnienia swojego klienta.

- Nie podzielam poglądu prokuratury - mówiła. - Bezsporne jest, że pieniądze, które miały być przekazane przez pokrzywdzonego trafiały na konto Piotra S. Interesujące są dwie rzeczy. Dlaczego tam trafiały? I co się stało z tymi pieniędzmi? Piotr S. mówił, że rzecz jest nie w pieniądzach, ale w odrzuconych przez niego uczuciach. Między panami były nie tylko relacje towarzyskie i nie tylko relacje usług kapłańskich. Świadczy o tym treść wydruków smsów. "Tęsknie za tobą", "Kocham cię". Takich sms-ów nie kieruje się do osoby, która jest obojętna. To nie były jedynie relacje przyjacielskie, jak chce o tym mówić pokrzywdzony - przekonywała.

Adwokat zwróciła uwagę, że gdy Piotr S. zamierzał się rozwieść, dostał od duchownego siedem tysięcy złotych na adwokata. - Wszystko było dobrze do momentu, kiedy pokrzywdzony zorientował się, że Piotr S. znalazł sobie inną kobietę. Wtedy zaczęły się problemy - mówiła mec. Orżewska.

Przypomniała, że duchowny nazwał dziecko oskarżonego "bękartem", choć wiedział, że S. oraz jego partnerka opiekują się niepełnosprawnym dzieckiem. Adwokat przytoczyła też wypowiedź o partnerce oskarżonego: "Wpuściłeś tą bladź do naszego łóżka".

"Prezent dla przyjaciela"

Sąd wydał wyrok jeszcze tego samego dnia. Piotr S. został uniewinniony od zarzutu oszustwa.

- Wbrew pierwszemu wrażeniu była to zwyczajna, często spotykana sprawa, gdzie istotą było to, że dwie osoby darzyły się jakimś uczuciem - mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Andrzej Krasnodębski. - Jedna strona kochała bardziej, druga strona kochała mniej. Później u jednej ze stron to uczucie wygasło, a u drugiej pojawiła się zazdrość – zwrócił uwagę sędzia.

Podkreślił, że płeć tych osób i "ważna funkcja społeczna" pełniona przez jedną z nich były w tej sprawie "bez znaczenia".

- Jedna ze stron dawała drugiej stronie pieniądze. Jednak postępowanie nie pozwoliło na ustalenie, czy kwoty, które pan I. płacił panu S. to były pożyczki, czy też była to inna forma zasilania konta pana S. Na uwagę zasługują tytuły przelewów: "Zasilenie konta" lub "wpłata". Była też trzecia forma zasilania rachunku pana S.: "Prezent dla przyjaciela" - wyliczał sędzia Krasnodębski. - Nie ulega żadnej wątpliwości, że oskarżony z tych pieniędzy korzystał. Na bieżąco realizował swoje obowiązki alimentacyjne, na bieżąco spłacał jeden ze swoich kredytów - dodawał.

Groźby umorzone

Piotr S. był też oskarżony o to, że groził duchownemu zniesławieniem go. Ten zarzut sąd zdecydował się umorzyć ze względu na "znikomą społeczną szkodliwość czynu". - Nie ulega wątpliwości, że w czasie rozmów - dobrze udokumentowanych, bo panowie się nagrywali - pan S., kierował wobec pokrzywdzonego groźby karalne, sprowadzające się do gróźb dokonania zniesławienia go - mówił sędzia Krasnodębski. - W jakimś sensie te groźby zostały spełnione. Znalazły się one w piśmie, które pan S. wystosował do kanclearza Kurii - zaznaczył sędzia. S. opisał w nim swoją relację z duchownym.

- Sąd nie mógł ich [gróźb – red.] postrzegać w oderwaniu od tego, jak wyglądały relację [między mężczyznami - red.], a przede wszystkim w oderwaniu od języka, jakim się obaj posługiwali - zaznaczył sędzia.

Wyrok nie jest prawomocny.

Na tvnwarszawa.pl informowaliśmy też o zatrzymaniu podejrzanych o oszustwa:


Piotr Machajski

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Bea

    zgłoś naruszenie odpowiedz 16.02.2019 13:30 ~Bea

    I na to idzie wasza kasa z tacy, owieczki biedne. A czy pan S. odprowadzał podatek od tych dochodów?

  • Rafik

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.02.2019 22:57 ~Rafik

    Widać, życie pisze lepsze scenariusze, niż się to śni naszym rodzimym producentom filmowym. Żekł bym, „Kler” w realnym wydaniu.

  • xMariusz Prukacz

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.02.2019 16:37 ~xMariusz Prukacz

    jakby śmieszne~jakby śmieszne

    kler to jednak jest filmem dokumentalnym

    "Kler:" to jest etiuda szkolna i jakieś światło odbite od czubka góry lodowej. Wystarczyło pogadać z organistami, kościelnymi i innymi cywilnymi pracownikami Kościoła. Dopiero byłby obraz.

  • xMariusz Prukacz

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.02.2019 16:35 ~xMariusz Prukacz

    Ważne, że nie ucierpiały dzieci. Reszta to detale.

  • Xavery

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.02.2019 15:04 ~Xavery


    Xavery~Xavery

    Ot, trudne, miłosne perypetie gejowskiej pary. I nie byłoby z tej sprawy specjalnej wrzawy gdyby nie durne celibaty i odium pół-boskości i heroiczności cnót którymi księża się otaczają i pielęgnują, żeby owieczki trzymać w bezwzględnym posłuszeństwie.
    Szesnastowieczna kontrreformacja w Polsce to jedna z tragedii narodowych której skutki trwają po dziś dzień.
    Alleluja i do przodu~Alleluja i do przodu


    Celibaty powstały właśnie po to, żeby majątek kościoła, czyli księży nie odpływał do ich rodzin poprzez dziedziczenie, lub jak w tym przypadku rozdawanie kasy. Zasadniczo gdzieś tak od XI wieku robili podchody, ale na początku było to zalecenie dotyczące głównie mnichów w zakonach. W średniowieczu i jeszcze kawałek po nim można było się natknąć na żonatego księdza i było to legalne, choć różne biskupstwa krzywo na to patrzyły. Prawnie dla kościoła w pełni usankcjonowane wbrew pozorom dopiero 102 lata temu wraz z wydaniem nowego Kodeksu Kanonicznego.

    Wszystko się zgadza. Tylko, że obecnie celibat jest traktowany przez kler prawie jako ósmy sakrament i "charyzmat" który ma ich zbliżać do Boga. Problem w tym, że dzięki celibatowi i tak słabo zbliżają się do Boga ale jednocześnie bardzo oddalają się od ludzi. W rezultacie stan duchowny kompromituje się raz za razem (na własne życzenie), zamiast być autorytetem dla wiernych.
    To są patologie które są wpisane w ustrój Kościoła od wieków.

  • mkam

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.02.2019 15:01 ~mkam

    tym artykułem powinien się zainteresować urząd skarbowy. Skąd u księdza takie pieniądze?
    Czy to były prywatne pieniądze czy też kościoła. To ksiądz powinien je oddać na rzecz kościoła, bo zapewne wziął nie swoje.

  • akinom

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.02.2019 14:48 ~akinom

    komedia.....

  • Pawel

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.02.2019 14:48 ~Pawel

    antyzłodziej~antyzłodziej

    A skąd ksiądz, osoba nie wykonująca żadnej uczciwej i realnie użytecznej pracy, miał tyle pieniędzy?

    A ciebie cebulo tak bardzo interesuje skąd i kto ma pieniądze. Sąsiadowi też zazdrościsz. Jak nie ukradł tylko zarobił to jego sprawa nie twoja. Lepiej zastanów się czy ty masz uczciwie.
    A to, że gej, to w sumie też nie ma tu nic do znaczenia - martw się, żebyś ty był hetero i nie schodził z tej drogi.

  • K44

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.02.2019 13:32 ~K44

    Ja bym raczej sprawdzil ksiedza skad mial takie pieniadze

  • Alleluja i do przodu

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.02.2019 13:25 ~Alleluja i…

    Xavery~Xavery

    Ot, trudne, miłosne perypetie gejowskiej pary. I nie byłoby z tej sprawy specjalnej wrzawy gdyby nie durne celibaty i odium pół-boskości i heroiczności cnót którymi księża się otaczają i pielęgnują, żeby owieczki trzymać w bezwzględnym posłuszeństwie.
    Szesnastowieczna kontrreformacja w Polsce to jedna z tragedii narodowych której skutki trwają po dziś dzień.


    Celibaty powstały właśnie po to, żeby majątek kościoła, czyli księży nie odpływał do ich rodzin poprzez dziedziczenie, lub jak w tym przypadku rozdawanie kasy. Zasadniczo gdzieś tak od XI wieku robili podchody, ale na początku było to zalecenie dotyczące głównie mnichów w zakonach. W średniowieczu i jeszcze kawałek po nim można było się natknąć na żonatego księdza i było to legalne, choć różne biskupstwa krzywo na to patrzyły. Prawnie dla kościoła w pełni usankcjonowane wbrew pozorom dopiero 102 lata temu wraz z wydaniem nowego Kodeksu Kanonicznego.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »