Informacje

29.01.2016 06:19 z wizytą w ochotniczej straży pożarnej ursus

OSP Warszawa: rano w "korpo",
po godzinach ratują życie

SERWISY:

Tak jak my wszyscy pracują, stoją w korkach, robią zakupy i próbują pogodzić życie zawodowe i rodzinne. Od zwykłych warszawiaków różnią się jednak tym, że kiedy dostają sygnał o zagrożeniu, rzucają wszystko i jadą ratować ludzkie życie.

Choć Ochotnicza Straż Pożarna kojarzona jest głównie z małymi miejscowościami i zabawami w remizach, działa też w Warszawie - m.in. w Wesołej i Ursusie. Niedawno powstała też jednostka na Białołęce. Z naszą kamerą sprawdziliśmy, jak członkowie jednej z najprężniej działających jednostek - czyli OSP Ursus radzą sobie z natłokiem codziennych obowiązków w warszawskiej codzienności.

Zamiast imprezy - pożar

Dostają alarmowego SMS-a, po którym na dojazd do jednostki i podjęcie działań mają tylko 15 minut. - Załoga musi się zebrać, umundurować i w pełnym zastępie musimy wyjechać do zdarzenia - tłumaczy Grzegorz Jasiak z OSP Ursus. I chociaż w stolicy - mieście korków, wypadków, marszów, blokad i protestów, wydaje się to nierealne, kiedy w grę wchodzi ludzkie życie - dla nich nie ma rzeczy niemożliwych.

- Umówiłam się kiedyś z koleżanką na karaoke. W połowie drogi dostałam wiadomość alarmową. Szybkie spojrzenie na koleżankę, koleżanka na mnie. No jedź - wspomina jedno z wezwań Ola.

Na co dzień zajmuje się maluchami w żłobku. - Jak każdy, wstaję rano, przeciskam się przez miasto w korkach, jadę do pracy - opowiada. Podkreśla, że w godzinach pracy nie może jechać na alarm. - Nie mogę zostawić dzieci. Ale są alarmy popołudniowe, nocne. Naprawdę dużo się dzieje -  opowiada.

Co robią inni członkowie OSP, kiedy nie ratują życia i nie gaszą pożarów? Bartosz, który jest najmłodszym członkiem załogi w Ursusie uczy się w Technikum Samochodowym nr 2. - Jestem w III klasie, za rok mam maturę. Jeżeli podczas zajęć dostaję wiadomość o alarmie, to jeżeli mam ważny sprawdzian czy zaliczenie, to się nie zerwę. Ale jeżeli są luźne lekcje, to podchodzę do wychowawcy i mówię jaka jest sytuacja. Wychodzę i szybko jadę do straży - tłumaczy.

Rafał zajmuje się remontami mieszkań. - Idę rano do pracy, robię swoje. Jeżeli nic się nie dzieje, to dobrze. Jeżeli się dzieje, odbieram smsa, wsiadam w samochód i jak najszybciej jadę do jednostki. Mam specjalne uprawnienia, jestem kierowcą, więc to bardzo ważne - opisuje. Jak godzi obowiązki strażaka z pracą zawodową? - Generalnie staram się realizować zlecenia w rejonie Ursusa. Przerywa się pracę i się jedzie. Naprawdę nic specjalnego - zapewnia skromnie.

Jak podkreśla naczelnik, do obowiązków strażaków-ochotników pracodawcy podchodzą różnie. - Wiadomo, że nie jest to działalność zarobkowa, która pozwoli nam na utrzymanie rodziny, więc pracować trzeba. Owszem jest zapis prawny, który mówi, że pracodawca winien zwolnić pracownika z godzin pracy do gaszenia pożaru czy akcji zabezpieczenia, ale wiadomo, że przepisy to jedno, a życie to drugie. Tak naprawdę każdy stara się dogadać z szefem, bywa różnie - mówi nam Jacek Orłowski.

Jego zdaniem to właśnie szeroki przekrój działalności zawodowej członków jego załogi - pracujący zmianowo, samozatrudnieni, studenci - pomaga w pokryciu potrzeb jednostki.

"Idziemy tam, skąd inni uciekają"

Pytamy strażaków - dlaczego poświęcają swój wolny czas i energię na społeczną działalność w OSP?

- To proste: pasja do pomagania innym w potrzebie. Mam ogromną satysfakcję, kiedy widzę wzrok tych osób, kiedy udaje im się pomóc. To jest najważniejsze - tłumaczy Bartosz.

- Od zawsze chciałam móc pomagać. Dać coś z siebie, a nie siedzieć bezczynnie - dodaje Ola.

Jak podkreśla naczelnik - ważna jest nie tylko chęć bezinteresownej pomocy, ale i adrenalina. - Idziemy tam, skąd inni uciekają. To wielka satysfakcja - mówi Jacek Orłowski.

- Jedni skaczą na spadochronach, inni nurkują. My jesteśmy strażakami, ratujemy ludzkie życie. Po prostu to lubimy - podsumowuje Grzegorz, który na co dzień pracuje w Metrze Warszawskim.

***

OSP Ursus liczy ponad 80 osób, z czego ok. 35 uczestniczy w działaniach ratowniczych. W ubiegłym roku strażacy brali udział w ponad 130 zdarzeniach.

Strażacy OSP stale podnoszą swoje umiejętności. Tak wyglądają ćwiczenia z zakresu gaszenia pożarów wewnętrznych:

Katarzyna Śmierciak, k.smierciak@tvn.pl

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • lim

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.05.2016 23:08 ~lim

    Jesteście dziwni!! Ktoś wam chce pomagać a wam źle...nierozumiem. Powinniście być zadowolenie że chcą, nie musicie dziękować jak was nie stać na to szanujcie ludzkie poświęcenie.

  • Max

    zgłoś naruszenie odpowiedz 16.03.2016 17:45 ~Max

    Znany~Znany

    Jak widać sama śmietanka z osp ursus. Ciagle tylko te same twarze pokazuja sie na zdjęciach z akcji i filmach w tej jednostce. Inni strazacy nie istnieja? Czy może "śmietanka" osp ursus aż tak głeboko wchodza nie powiem komu? Od dawna ludzie widzą, że w tym osp elita górą. Inni są mocno nie widoczni - a szkoda bo o wiele więcej warci.

    A może zamiast krytykować i wylewać na forum swoje frustracje lepiej by było pojawiać się na zbiórkach, brać udział w szkoleniach i ćwiczeniach, oraz stawiać się na alarmy, to wówczas dołączyło by się do tej "śmietanki", czyli tych, którzy coś robią a nie tylko narzekają mając wielkie mniemanie o sobie?

  • Znany

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.03.2016 15:52 ~Znany

    Jak widać sama śmietanka z osp ursus. Ciagle tylko te same twarze pokazuja sie na zdjęciach z akcji i filmach w tej jednostce. Inni strazacy nie istnieja? Czy może "śmietanka" osp ursus aż tak głeboko wchodza nie powiem komu? Od dawna ludzie widzą, że w tym osp elita górą. Inni są mocno nie widoczni - a szkoda bo o wiele więcej warci.

  • Max

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.02.2016 21:35 ~Max

    StrażakOSP~StrażakOSP

    Po pierwsze posprzątajcie bo naprawdę masakra po drugie to jednostka pamieta czasy PRLu jest wiele lepszych jednostek w Polsce...

    Pamięta i czasy okupacji jak też sanacji. Nie każda OSP musi być bogata. Ważne, że są ludzie chcący coś robić dla innych. A że są lepsze jednostki, to masz rację, są. I chwała im

  • Max

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.02.2016 21:30 ~Max

    Chlystek~Chlystek

    15 minut wyjazd???
    To jakieś nieporuzmienie!!

    15 minut to maksymalny czas wyjazdu przy kontroli operacyjnej. Normalnie wyjeżdża się do 5 minut a nieraz nawet i szybciej gdy ludzie są na miejscu w strażnicy

  • Adam

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.02.2016 21:26 ~Adam

    patryk~patryk

    przechwalacie się ilością wyjazdów...prawda jest taka, że życzę Wam ich jak najmniej wy się prześcigacie, a każdy pożar to potencjalne zagrożenie życia...

    I zagrożenie życia, i czyjaś tragedia, i straty, i koszty związane z akcją. Dlatego strażakom życzy się zawsze spokojnej służby, czyli takich bez wyjazdów.

  • Kuba

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.02.2016 11:58 ~Kuba

    Tu się nikt nie przechwala ilością wyjazdów bo uwierz, że jedno to czyjaś tragedia drugie to oderwanie od codziennych zajęć czy wolnego czasu z rodziną, nieraz w kwietniu gdzie są pożary traw wyjeżdżamy 3 razy dziennie i już mamy dość. Chodzi tylko o to że OSP jest potrzebne i w dużej mierze opiera się na nas bezpieczeństwo nie wspominając, że są wyjazdy medyczne bo wszystkie karetki z powiatu zajęte.

  • patryk

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.02.2016 10:16 ~patryk

    przechwalacie się ilością wyjazdów...prawda jest taka, że życzę Wam ich jak najmniej wy się prześcigacie, a każdy pożar to potencjalne zagrożenie życia...

  • Kuba

    zgłoś naruszenie odpowiedz 31.01.2016 21:38 ~Kuba

    U nas przeważnie jest to 5 minut ale się nie dziw że np zbierają się 15 min. Ja mam 3km do straży najdalej więc smsa dostaję pierwszy, ubranie specjalne mam już w domu aby się nie przebierać w koszarach więc po minucie jadę samochodem do OSP zajmuje to około 3 minut pozostaje minuta na uzbrojenie hełm, latarka, radio, super pas zgłoszenie gotowości i wyjazd. Ale u nas jest ustalony grafik gdzie minimum 3 osoby na 100% są w domu i przyjadą a w wielu jednostkach nie ma chętnych i jest problem z szybkim wyjazdem bo ktoś musi np. zaprowadzić dzieci do sąsiada, czy pracuje w polu i musi najpierw zjechać do gospodarstwa bo nikt nam nie płaci za dyżury więc OSP nie dyżuruje bo życie toczy się normalnie i nikt za darmo nie będzie siedział i czekał na syrenę nasza jednostka ma 150-180 wyjazdów rocznie więc się dzieje ale są OSP co mają 10 wyjazdów.

  • Chlystek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.01.2016 13:46 ~Chlystek

    15 minut wyjazd???
    To jakieś nieporuzmienie!!

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »