Informacje

12.03.2019 18:39 afera reprywatyzacyjna

Oskarżony biegły przed sądem jako pierwszy. "Myślał pan, że sobie poradzi?"

SERWISY:


Blisko pięć godzin trwała pierwsza rozprawa w pierwszym procesie dotyczącym przestępstw przy warszawskiej reprywatyzacji. Mimo to sądowi nie udało się nawet przesłuchać do końca pierwszego z oskarżonych.

Rozprawa rozpoczęła się krótko po godzinie 10, w sali 203 Sądu Okręgowego w Warszawie. Sąd spodziewał się sporego zainteresowania procesem, więc zarządził, by wpuszczać tylko osoby ze specjalnymi wejściówkami. Sala wypełniła się niemal po brzegi.

"Oskarżam"

Stawili się wszyscy oskarżeni, na czele z głównymi: Maciejem M., przedsiębiorcą znanym z handlu roszczeniami reprywatyzacyjnymi oraz reprezentującym go od lat adwokatem Andrzejem M.

Krótko po sprawdzeniu obecności, odebraniu danych osobowych od oskarżonych i rozstrzygnięciu kwestii związanych z obecnością na sali dziennikarzy (oskarżeni nie wyrazili zgody na publikację swoich danych oraz wizerunków), sędzia Tomasz Grochowicz oddał głos oskarżycielowi.

Gdy prokurator Wojciech Dudek powiedział "oskarżam", proces można było uznać za formalnie rozpoczęty. Potem przez dokładnie dwie godziny odczytywał treść 24 zarzutów, które zawarł w akcie oskarżenia.

Gdy skończył, sąd zaskoczył strony. Poprosił bowiem, by jako pierwszy swoje wyjaśnienia złożył Jacek R., biegły rzeczoznawca, który w tej sprawie ma przedstawiony tylko jeden zarzut - sfałszowania, jako biegły sądowy, wyceny roszczeń do nieruchomości. Uczestnicy procesu spodziewali się, że akurat on będzie przesłuchiwany jako ostatni. Zaprotestowała jego adwokat, tłumacząc, że wyjaśnienia jej klienta można byłoby lepiej zrozumieć, gdyby wcześniej przesłuchać innych oskarżonych.

- Ma pani obawy, że nie rozumiemy tego, co dzieje się na sali? - zapytał w odpowiedzi sędzia Tomasz Grochowicz.

Kierownik działu utrzymania ruchu

Jacek R. przez blisko godzinę próbował wytłumaczyć sądowi, dlaczego podjął się sporządzenia wyceny roszczeń, choć nie miał do tego wystarczającej wiedzy, co sam przyznał.

- Myślał pan, że sobie jakoś poradzi? - pytał sąd.

- No, tak musiałem myśleć - odparł oskarżony.

- Czym pan się zajmował, zanim został pan biegłym?

- Pracowałem w zakładach Ursus. Byłem kierownikiem działu utrzymania ruchu. Potem prowadziłem działalność, potem ukończyłem studium i zostałem rzeczoznawcą majątkowym.

- A z wykształcenia kim pan jest?

- Inżynierem.

Jacek R. tłumaczył między innymi, że sporządzając swoją opinię, opierał się na innej ekspertyzie. Dopiero po fakcie dowiedział się, zresztą od prokuratora, że dane zawarte w tamtej ekspertyzie są zmyślone.

Ostatecznie sąd przerwał przesłuchanie Jacka R. Będzie je kontynuować na kolejnej rozprawie, za tydzień. Wtedy też swoje wyjaśnienia mają składać kolejni oskarżeni.

Rok od aktu oskarżenia

Rozpoczęty we wtorek proces to pierwsza sprawa dotycząca przestępstw popełnianych przy warszawskiej reprywatyzacji. Na wokandę weszła blisko rok po przesłaniu aktu oskarżenia i blisko dwa i pół roku po wybuchu afery reprywatyzacyjnej po tym, jak dziennikarki "Gazety Wyborczej" opisały kulisy przejmowania cennych gruntów i budynków w Warszawie.

Można się spodziewać, że proces potrwa lata. Prokuratura Regionalna we Wrocławiu, która prowadzi większość śledztw dotyczących przestępstw przy stołecznej reprywatyzacji, w tej sprawie przesłała do sądu aż 90 tomów akt głównych oraz 71 tomów akt składających się na cztery załączniki. A wraz z nimi listę 80 świadków.

We wtorek sąd poinformował o kolejnych terminach rozpraw. W marcu odbędzie się jeszcze jedna, a potem po jednej na miesiąc.

Cenne nieruchomości

Akt oskarżenia, jak już informowaliśmy, zawiera 24 zarzuty przeciwko siedmiu osobom.

Główni oskarżeni to 61-letni Maciej M., jeden z najbardziej znanych kupców roszczeń reprywatyzacyjnych oraz współpracujący z nim od lat prawnik - 68-letni Andrzej M, czołowy specjalista w Warszawie od odzyskiwania nieruchomości odebranych na mocy tak zwanego dekretu Bieruta.

Prokuratura zarzuca im, że za pomocą oszustw przejmowali prawa do cennych warszawskich gruntów: Królewskiej 39, Twardej 8 i Twardej 10 (z powodu roszczeń musiało te działki opuścić cenione gimnazjum), a także na placu Defilad, czyli pod przedwojennym adresem Sienna 29. Pod tym ostatnim adresem planowana była budowa wieżowca.

Dodatkowo zarzutami objęta jest też nieruchomość u zbiegu ulic Sobieskiego, Idzikowskiego i Piaseczyńskiej (obecnie są tam ogródki działkowe). Według prokuratury oskarżeni próbowali przejąć ten teren, wskrzeszając przedwojenną spółkę Monzap.

Kuratorzy spadku

Grono oskarżonych uzupełniają:

- Maksymilian M., 35-letni syn Macieja, przedsiębiorca, podobnie jak ojciec oskarżony o oszustwa, choć w mniejszej liczbie;

- 67-letnia Grażyna K.-B., adwokat, będąca kuratorem spadku, prokuratura zarzuca jej pomocnictwo przy oszustwach popełnionym przez Andrzeja M. i Macieja M.;

- Kuratorem spadku był również 40-letni Tomasz Ż., także oskarżony o pomoc w oszustwie;

- 69-letni Michał Sz. i 66-letni Jacek R. (przesłuchiwany we wtorek) - rzeczoznawcy, którzy zdaniem prokuratury sfałszowali operaty szacunkowe, zaniżając wycenę nieruchomości, co miało pomóc głównym oskarżonym w dokonaniu oszustw.

Podczas konferencji prasowej w dniu przekazania aktu oskarżenia do sądu prokurator Michał Ostrowski z Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu mówił, że łączna wartość szkód w tej sprawie "zbliża się do 300 milionów złotych". - Czyny te były popełnione w latach 2010-2015. Mieliśmy do czynienia z wyłudzeniem praw i roszczeń do nieruchomości tak zwaną metodą na kuratora - wyjaśniał Ostrowski.

W pełni ufał ojcu

Żadna z oskarżonych osób nie przyznała się w śledztwie do winy. Złożyły wyjaśnienia, które prokuratura uznała za niewiarygodne.

Maciej M. stwierdził, że nie wiedział, iż operaty szacunkowe są zaniżone, nie współpracował ze swoim adwokatem Andrzejem M. przy działaniach, których celem było przejęcie wskazanych przez prokuraturę nieruchomości. Ledwie znał też niektórych pozostałych oskarżonych. Zdaniem prokuratury przeczą temu zebrane dowody, między innymi zapisy korespondencji mailowej.

Andrzej M. zaznaczył, że miał dobrą opinię o jednym z oskarżonych rzeczoznawców, drugiego zaś nie znał wcale, więc nie mógł prosić go o sporządzenie opinii. Zwrócił też uwagę, że biegłych ostatecznie powoływał sąd, a nie on jako pełnomocnik jednej ze stron.

Maksymilian M., syn Macieja, przyznał z kolei, że na procedurach dekretowych się nie zna, najczęściej podpisywał dokumenty na prośbę ojca, któremu "w pełni ufał".

Średnia ważona

Zaskakujące wyjaśnienia złożył Michał Sz., jeden z rzeczoznawców.

Prokurator tak opisał je w akcie oskarżenia: "Oskarżony wskazał, że stosowana przez niego metoda polegała na określeniu obecnego stanu prawnego nieruchomości, jak daleko sprawa została przedstawiona urzędowi miasta stołecznego, jakie były szanse na odzyskanie nieruchomości przez byłych spadkobierców oraz przebojowość kancelarii prawnej byłych właścicieli w odzyskiwaniu nieruchomości. Z tego wszystkiego wynikała średnia ważona, która wskazywała na obniżenie wartości nieruchomości. W swoich wyjaśnieniach oskarżony podkreślał, że nie wiedział, iż jego operaty zostaną wykorzystane w sądzie i nie wyraziłby na to zgody. Ponadto uważa, że z chwilą przedłożenia sądowi operaty były już nieaktualne".

Do 15 lat więzienia

Maciejowi M., podobnie jak Andrzejowi M., grozi do 15 lat więzienia. Prokurator uznał bowiem, że z przestępstw uczynili sobie oni stałe źródło dochodu.

Na poczet ewentualnych przyszłych kar prokuratura zabezpieczyła od Macieja M. wartego ponad pół miliona złotych bentleya (rocznik 2005) oraz udziały w trzech spółkach warte 2,5 miliona złotych.

Pozostałym oskarżonym grozi do dziesięciu lat więzienia.

Piotr Machajski

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Arte

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.03.2019 09:59 ~Arte

    A świstak siedzi, bo sreberka były kradzione...do pierdla z nimi i całą resztą roszczeniowych cwaniaczków. Ludzie (sądy) dajcie przykład innym, że 100% odsiadka i tyle. P.S. zabrać majątki.

  • Czytak

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.03.2019 09:42 ~Czytak

    gosc~gosc

    Andrzej M jako adwokat czy podejrzany?



    Podejrzany, czytamy ze zrozumieniem.

  • Gość

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.03.2019 09:06 ~Gość

    Bzdura, Rzeczoznawca a zwłaszcza BIEGŁY, doskonale wie jakie są konsekwencje za sfałszowanie, ew. przygotowanie nieprawidłowego operatu. Uczą tego już na pierwszym wykładzie. Tak więc, jeśli miał sobie "jakoś" poradzić, to właśnie taki z niego biegły.
    Zawód zamknięty i trudno się dostać bez znajomości- ot, teraz zbieramy żniwo.

  • gosc

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.03.2019 08:41 ~gosc

    Andrzej M jako adwokat czy podejrzany?

  • Wolak

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.03.2019 08:32 ~Wolak


    sdfhfd~sdfhfd

    HGW jeszcze na wolności?
    DoRzeczy~DoRzeczy

    Jarosław k. jeszcze na wolności ?


    Jedno i drugie na wolności, a wy się żrecie miedzy sobą jak te barany,zamiast pogonić to całe towarzystwo.

  • PISzły

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.03.2019 07:57 ~PISzły

    Nic się nie stało.

  • OdRzeczy

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.03.2019 00:02 ~OdRzeczy

    Ale zabłysnąłeś...


    sdfhfd~sdfhfd

    HGW jeszcze na wolności?
    DoRzeczy~DoRzeczy

    Jarosław k. jeszcze na wolności ?


  • Wiem

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.03.2019 22:27 ~Wiem

    Oskarżony biegły przed sądem jako pierwszy. A po polskiemu?

  • DoRzeczy

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.03.2019 19:55 ~DoRzeczy

    sdfhfd~sdfhfd

    HGW jeszcze na wolności?

    Jarosław k. jeszcze na wolności ?

  • sdfhfd

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.03.2019 19:12 ~sdfhfd

    HGW jeszcze na wolności?

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »