Informacje

27.11.2017 06:48 Problemy poprzemysłowej Woli

Odolany okiem kierowcy ciężarówki.
"To zawsze była dzielnica przemysłowa"

SERWISY:

- Zakłady przemysłowe były tu wcześniej niż mieszkańcy nowych osiedli - mówi o sytuacji na Odolanach pan Maciej, jeden z pracujących tu kierowców ciężarówek. Przyznaje, że problemy tego rejonu dostrzega i od dawna w tej sprawie interweniuje. Ale stawia też sprawę jasno: to nie znienawidzone przez mieszkańców ciężarówki są ich przyczyną.

- Z tym miejscem jestem bardzo związany co najmniej od 1991 roku - mówi o Odolanach Maciej Dmowski, mieszkaniec Warszawy, kierowca samochodu ciężarowego, prowadzący działalność gospodarczą związaną z usługami transportowymi.

Pan Maciej skontaktował się z redakcją naszego portalu po serii artykułów na temat problemów tej części Woli. Pył, kurz, hałas, zniszczone ulice - mieszkańcy skarżą się na tego typu niedogodności bardzo często. Jako jedną z głównych przyczyn problemów wskazują duży ruch samochodów ciężarowych dojeżdżających do pobliskich zakładów przemysłowych. Dmowski chciał zabrać głos w tej dyskusji jako druga strona - przedstawiciel kierowców pojazdów ciężarowych. Nasz reporter Artur Węgrzynowicz postanowił się z nim spotkać.

"Kiedyś tu były tylko trzy bloki"

Pierwsza rzecz, na którą pan Maciej zwraca uwagę jest drastyczna zmiana charakteru Odolan. - Jeśli pojawiłby się tutaj ktoś, kto przez wiele lat tu nie był, to nie poznałby, że to Odolany - przyznaje. - To zawsze była dzielnica przemysłowa. Zawsze były tu zakłady i bocznice kolejowe. Waryński zajmował bardzo duży teren, Transbud, Hefra. Wszystkie te zakłady znajdowały się przy ulicy, przy której dziś stoją osiedla - dodaje. I przypomina, że bloków kiedyś "było tu raptem trzy".

Druga sprawa poruszana przez naszego rozmówcę to kontrargumenty do pretensji mieszkańców. Ci protestują przeciwko ciężarówkom i apelują do miasta oraz PKP o budowę nowej drogi technicznej, która przejęłaby ruch dużych pojazdów. Wskazują przede wszystkim na hałas, pył i zniszczone drogi.

- Polemizowałbym z tym, że samochody niszczą drogi. Większość pojazdów ciężarowych, a śmiem twierdzić, że w tej chwili nawet 80-90 procent poruszających się po drogach to pojazdy ekologiczne. Zarówno ciche, jak i produkujące niewielkie ilości spalin - przekonuje.

I krytykuje (głównie miasto) za słabą jakość odolańskich dróg. - Jeśli są budowane na słabej podbudowie, to nawet samochody osobowe czy autobusy są w stanie takie ulice zdewastować. Poza tym, drogi należy remontować, a ulica Ordona nie była remontowana na pewno od 1991 roku - stwierdza.

Fatalna jakość dróg

Od początku podkreśla też, że samochody ciężarowe "jakoś muszą" dojechać do swoich zakładów. Ulice Ordona, Mszczonowska czy Gniewkowska są jedną z niewielu opcji, którymi jest to możliwe. Według pana Macieja, to właśnie fatalny stan tych dróg odpowiada za problemy mieszkańców (a nie pojazdy ciężarowe i ich kierowcy). Przekonuje, że ulice nie mają odpowiedniego odwodnienia, stale stoją w błocie, który przylega do kół pojazdów ciężarowych i potem przykleja się do ulicy Ordona, czyli między nowymi osiedlami mieszkaniowymi. Podczas przejażdżki z kierowcą widzimy potwierdzenie jego słów. Stan ulicy Gniewkowskiej jest kiepski. Nawet przy sprzyjających warunkach atmosferycznych wszędzie znajduje się błoto i trudno uwierzyć, że przeprawa znajduje się niemal w centrum stolicy.

Brud z Gniewkowskiej przenosi się na Ordona. - Proszę, tu mamy wymalowaną ścieżkę rowerową. Choć jest to raczej ścieżka wirtualna, bo spod warstwy błota w ogóle jej nie widać - wskazuje pan Maciej. Podobnie jest z przejściem dla pieszych. Gdyby nie pionowy znak drogowy, trudno byłoby się zorientować, że w ogóle tam jest.

- Jak to ma się potem nie pylić? - pyta kierowca. - Kurz jest właśnie z niesprzątanej ulicy. To wszystko się potem podnosi z tego, co leży na drodze, nie ma innej możliwości - mówi dalej i dodaje - jeżeli chcemy żyć w sterylnych warunkach, to nie w centrum miasta, nie przy terenach przemysłowych.

I tu dochodzimy do kolejnego problemu, o którym opowiada Dmowski, czyli braku świadomości sprowadzających się tutaj mieszkańców.

- Gdzie oni byli w czasie, kiedy ich bloki były budowane? Nie widzieli, co tu się dzieje, że ciężarówki jeżdżą, przywożą materiały? - zastanawia się nasz rozmówca. Przekonuje, że przed kupnem mieszkania trzeba przyjechać na miejsce i zobaczyć, w jakiej okolicy ono się znajduje. - Dzisiaj mamy technikę, możemy sprawdzić na mapach w internecie, jak dany teren wygląda, również z góry. Możemy zerknąć do planów, to wszystko nie jest przecież tajne - wskazuje. O protestach mieszkańców wypowiada się dość krytycznie. - Jest to podejście, w mojej ocenie, aspołeczne. Nie może być tak, że ja widzę tylko tak daleko, jak sięga mój nos - ocenia Dmowski.

 

Działania miasta: podyktowane wyborami

Dość krytycznie pan Maciej podchodzi też do planów miasta dotyczących Odolan. Opisywaliśmy je na tvnwarszawa.pl kilka dni temu. Urzędnicy planują wprowadzić tu między innymi strefę ograniczonej prędkości (tzw. Tempo 30) i ograniczenie ruchu pojazdów ciężarowych w godzinach od 20 do 8 rano.

- Moim zdaniem, działania podejmowane przez burmistrza dzielnicy Wola są spowodowane wyborami - przyznaje.

Jeśli chodzi o wprowadzenie strefy Tempo 30, mówi krótko: "30 kilometrów na godzinę to i tak za dużo". Jego zdaniem, stan odolańskich dróg i tak nie pozwala na rozwijanie większych prędkości. Udowadnia to podczas przejażdżki z naszych reporterem. Przejeżdżając Gniewkowską czy Mszczonowską licznik pokazuje około 10 kilometrów na godzinę. - Nie da się więcej. Szkoda samochodu - komentuje kierowca.

 



Dosyć krytycznie podchodzi też do zakazu ruchu ciężarówek w nocy. - Są to dodatkowe koszty (dla pracujących tu zakładów - red). Wydaje mi się, że taki zakaz nie powinien mieć miejsca - mówi pan Maciej i dodaje - jeśli ktoś chce mieć ciszę i spokój, to powinien się wyprowadzić z miasta, kupić 100 hektarów poza miastem, postawić dom na środku, wtedy będzie miał spokój.

Przy okazji podkreśla, że kierowcy ciężarówek nie pojawiają się na Odolanach, "bo tak im się podoba". - Mamy tu do wykonania określoną pracę. Zleceniodawca daje zlecenie, a my musimy ten towar dowieźć. Podobnie jest z budową. Należy przyjechać, przywieźć materiały budowlane - wylicza. - Zresztą jeśli tutaj się skończą budowy, to firmy się stąd wyprowadzą - dodaje.

Zmianę, którą pan Maciej uważa za dobrą i potrzebną jest kontrola wagi samochodów ciężarowych.

- Pojazdy są przeładowane, nie twierdzę, że nie. Są to głównie wywrotki - mówi. Jego zdaniem, ciężar pojazdów powinna na bieżąco kontrolować inspekcja transportu drogowego albo Zarząd Dróg Miejskich. Podkreśla jednak, że aby działania miały sens, powinny być prowadzone 24 godziny na dobę.

Przemysł i osiedla

Problemem Odolan, o czym wielokrotnie informowaliśmy na naszym portalu, jest brak planu zagospodarowania przestrzennego. Miejscy planiści kreślą go od kilkunastu lat, lecz wykreślić nie mogą. Przez co obok zakładów, betoniarni czy piaskarni rosną nowe osiedla, do których licznie wprowadzają się nowi mieszkańcy. Co będzie dalej, jaka funkcja - przemysłowa czy mieszkaniowa - ostatecznie tutaj zwycięży? Na razie nie wiadomo. Zdaniem naszego rozmówcy, powinno się pogodzić obie. Jak? - Sprawa jest ciężka - przyznaje. I mówi, że najpierw miasto powinno zadbać o dobre skomunikowanie tej części Woli, a potem rozwijać tu "mieszkaniówkę".

- Postawienie takich wielkich osiedli bez zapewnienia dobrej komunikacji to błąd urzędników. Najpierw powinna zostać wybudowana lub zaplanowana infrastruktura, która będzie służyła tym mieszkańcom - wskazuje Dmowski.

Szkoda, że na tego typu refleksje jest o kilka lat za późno.

Jeśli chcesz poznać argumenty drugiej strony, czyli protestujących mieszkańców Odolan, zobacz poprzednie nasze materiały:

 

Zobacz jak wyglądają Odolany z lotu ptaka:

kw/gp

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Ika

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.11.2017 12:07 ~Ika

    W 100 % racja.
    Jak che ktoś ciszy i spokoju to na wieś. Kupując mieszkanie w takiej okolicy trzeba być świadomym niedogodności. A teraz wszystko przeszkadza. Mnie przeszkadzał ruch centrum, a mieszkałam 35 lat, to sprzedałam i wyprowadziłam się do mniejszej miejscowości, zresztą dobrze skomunikowanej ze stolicą. Wolna wola. Nie narzekajcie teraz.

  • Michał

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.11.2017 01:28 ~Michał

    Mieszkam 25 lat na Oddolanach. Kurz i pył to efekt wciąż prac budowlanych prowadzonych przez deweloperów. Na osiedlu jest ogromny ruch samochodowy, osobówek z osiedli i stary ciężarówek - wszystkie te pojazdy roznoszą kłęby kurzu. Do tego obok Kasprzaka, Prymasa i Wolska - potwornie ruchliwe ulice.

    Jak wyburzanie zakładów trwa rok, to nie dziwne że kurz i pył się roznosi. DO tego ciężarówki, zawsze były i wciąż są.

    Oddolany się zmieniają. Fakt, ale to jest dynamiczna zmiana okupiona kurzem i brudem, za wcześnie na rewolucje.

  • wwa

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.11.2017 22:45 ~wwa

    warszawiak~warszawiak

    Słoje sprowadzają się do Warszawy, kupują byle taniej i mają wymagania jakby mieszkali w parku narodowym. A won z powrotem na swoją wioskę. Warszawa was- nadętych roszczeniowców nie zapraszała.

    Brawo!!! Nic dodać nic ująć, prawda w 100%

  • Iza

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.11.2017 21:37 ~Iza

    Możecie pisać co chcecie. Jakiegoś kierowce wystawiać żeby swoje wywody wygłaszał.Te wszystkie wielkie zakłady albo poupadały albo cwaniacy wyprzedali maszyny a następnie ziemie.Ktoś pozwolił na tych terenach budować deweloperom mieszkania,oni sami tego nie zrobili,Co pani Prezydent Warszawy nie wiedziała?Nie ma co rozważać kto słoik a kto z jest miejscowy.Teraz jet to miasto a składy kruszywa i betoniarnie muszą wynieść się po za Warszawę.Z reszta zaraz tam będą budowane mieszkania 500+

  • do jolcia i warszawiaka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.11.2017 19:05 ~do jolcia…

    to fakt większość słoików tu mieszka,ale też mieszkają tu urodzeni ,a nawet rodowici warszawiacy jak ja którzy całe życie mieszkali w centrum w 30 m2,a że nie chcieli daleko od centrum się wyprowadzać kupili mieszkanie na odolanach dwa razy większe i to wcale nie za małe pieniądze .Tanio to sobie możesz kupić na tarchominie

  • warszawiak

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.11.2017 15:22 ~warszawiak

    Słoje sprowadzają się do Warszawy, kupują byle taniej i mają wymagania jakby mieszkali w parku narodowym. A won z powrotem na swoją wioskę. Warszawa was- nadętych roszczeniowców nie zapraszała.

  • goostav234

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.11.2017 11:38 ~goostav234

    Ograniczenia do 30 to głupota

  • Jana

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.11.2017 22:43 ~Jana

    jolcia~jolcia

    ja mam mieszane uczucia na Woli mieszkam od prawie 60 lat wychowałam się na Sowińskiego czyli dośc blisko Odolan i myślę podobnie jak pan Maciej firmy i samochody były tam od zawsze a teraz wielki problem bo sie "Warszawiacy "z pod Morąga sprowadzili mamusia zagonek ziemniaków sprzedała i synusiowi mieszkanie w Warszawie kupiła a synuś myśli że tak jak w Morągu jedna ciężarówka na dzień przez wieś przejedzie i cisza a tu niespodzianka samochodów setka i ciszę zakłucają a trzeba było na wsi siedzieć i do Warszawy się nie pchać toby i cisza i kurzu nie było a tak zachciało się wielkiego maista to trzeba cierpieć

    Brawo...pięknie ujete

  • Paw

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.11.2017 22:20 ~Paw




    wawa~wawa

    Jak ktoś mówi: "widziały gały co brały" to ja odpowiadam, płacę w Warszawie podatki, więc mam prawo decydować jak będzie wyglądała okolica mojego domu.
    robert~robert

    puknij się w głowę.gdyby każdy płacący podatki decydował o swojej okolicy.......to by dopiero było!
    byku~byku

    A co ma do tego rejestracja?
    Od kiedy to, że ma inna rejestracje nie płaci podatków w warszawie?
    1. składki OC i AC - nie idzie do puli miasta tylko ubezpieczyciela.
    2. Prowadzę tutaj firmę i oddaję podatki do miasta
    3. tankuję i "parkomatuję" też tutaj.
    4. kupuję nowe w warszawskim salonie
    Więc wytłumacz mi co ma do tego inna rejestracja>?
    nick~nick

    Ale...chyba nie ten post komentujesz, tu mowa o podatkach w ogóle, a nie o rejestracji samochodu.

    Mija się z prawdą chociaż to jeszcze w jednym aspekcie.Do momentu kiedy na Gniewkowskiej nie jeździł sprzet o nośności powyzej 16 ton (czyli gdy nie było tam betoniarni)Gniewkowską jeździło się w miare normalnie osobowymi samochodami i nie było problemu z błotemi i kurzem. Od momentu pojawienia sie betoniarni jezdnia praktycznie przestała istnieć.Ja nie jestem mieszkańcem Odolan a Włoch i dziś rano z przerazeniem oglądałem całe konwoje cieżarówek 40 tonowych jeżdżących waskimi uliczkami Włoch o 6 rano w kierunku Odolan.Chciałbym nadmienić ze Włochy mają strefę 10ton.
    KTO W KOŃCU ZROBI Z TYM PORZĄDEK.Cieżarówki kolosy opanowały te drogi.

  • guygf

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.11.2017 21:45 ~guygf

    niedoszły_odolanin~niedoszły_odolanin

    Po kilku latach mieszkania na obrzeżach Warszawy postanowiliśmy kupić z żoną mieszkanie bliżej centrum. Na etapie przeglądu mapy i wstępnego wyboru inwestycji Odolany wydawały się idealne. 15 minut do centrum autobusem, blisko Al. Prymasa Tysiąclecia (dobry wylot na A2,S8, DK7), okolica (jeszcze wtedy) niezbyt gęsto zabudowana. Przyjechaliśmy w sobotę do biura sprzedaży inwestycji koło ul. Ordona. Cisza, spokój, szeleszczą liście. Po hałaśliwym bruku przejeżdża co jakiś czas samochód, ale bruk przecież kiedyś zlikwidują. Mieszkanie w sensownej cenie, niestety tylko drugie piętro, bo każde kolejne kosztuje 400 zł za metr więcej. Ale i to da się przeżyć, zwłaszcza, że widok nie na ulicę, tylko na południe, "wzdłuż ulicy". Wzięliśmy materiały od dewelopera z wewnętrznym przekonaniem, że to nasze wymarzone M. Któregoś dnia jednak coś mnie tknęło - dokąd prowadzi ulica Ordona? Jasna, długa, prosta niczym Trasa Łazienkowska a tu jakaś mała uliczka odchodzi na końcu. Wziąłem więc urlop, odwiozłem żonę do pracy i punkt ósma stawiłem się pod "naszym" blokiem. Huk, ryk, ciężarówka za ciężarówką (głównie z naczepami), klaksony. 30 metrów od naszych południowych okien (za szpalerem drzew) suwnica do przesypywania złomu i czekający na załadunek POCIĄG! Kawałek dalej skład żwiru i betoniarnia. Stacja postojowa śmieciarek. I wtedy powiedzieliśmy "nie". Pracujemy w centrum, niech dojazd zajmie i godzinę, ale oddech od hałasu, spalin, możliwość posłania dzieci do szkoły pod domem wzięły górę. Bo mieszkanie to nie kurtka, którą się wyrzuci jak się znudzi.

    Dziękuję za uwagę.

    Dokładnie wszystkich przyszłych "warszawiaków" racz tą opowieścią!!!! Po co od razu do miasta... Matka mleka od krowy do jaka od kury i takie tam dyrdymały, nie ma co nie sprowadzajcie się!

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »