Informacje

09.05.2012 14:47 25. rocznica katastrofy "Tadeusza Kościuszki"

Oddali hołd ofiarom
tragicznego lotu

SERWISY:


Dokładnie o godz. 11.12, ćwierć wieku temu rejsowy IŁ-62M "Tadeusz Kościuszko" rozbił się w Lesie Kabackim. Na pokładzie były 183 osoby. Nikt nie przeżył. W środę w miejscu katastrofy odbyła się msza w intencji ofiar.

Uroczystości były bardzo skromne. W mszy św. uczestniczyli wierni z pobliskiej parafii w Pyrach, rodziny ofiar, piloci i przedstawiciele urzędu dzielnicy Ursynów. Dokładnie o godzinie 11.12 zgromadzeni uczcili pamięć ofiar minutą ciszy. Wcześniej odczytano listę wszystkich 183 pasażerów ostatniego lotu Iła.

Lecieli do Nowego Jorku

Feralny lot rozpoczął się o godz. 10.18 rano. Radziecki IŁ-62M "Tadeusz Kościuszko" należący do Polskich Linii Lotniczych LOT wystartował z Okęcia do Nowego Jorku. Na pokładzie była 11-osobowa załoga i 172 pasażerów. Pierwszym pilotem był kapitan Zygmunt Pawlaczyk - jako pilot cywilny w LOT od 1955 roku.

O godz. 10.40 nastąpiła awaria jednego z czterech silników. Na pokładzie samolotu, który znajdował się wtedy nad Grudziądzem, wybuchł pożar. Aby uniknąć lądowania w mieście, co mogłoby spowodować znaczną liczbę ofiar, piloci postanowili zawrócić. Rozważano awaryjne lądowanie na lotnisku w Modlinie, ostatecznie zdecydowano się na Okęcie, ponieważ warszawski port mógł najszybciej zapewnić pomoc służb ratowniczych.

"Dobranoc"

O godz. 11.12, mimo podejmowanych przez załogę prób awaryjnego lądowania samolot rozbił się w Lesie Kabackim. "Dobranoc, do widzenia. Cześć, giniemy" - to zapis ostatnich słów, jakie zarejestrowała czarna skrzynka z kabiny pilotów.

Do niedawna znany był jedynie stenogram rozmów zapisanych przez czarną skrzynkę. Teraz, 25 lat po katastrofie, opublikowane zostały nagrania audio z feralnego lotu. TVN24 jako pierwsza wyemitowała je w filmie dokumentalnym przygotowanym przez dziennikarzy stacji - Agnieszkę Czajkowską i Adama Krajewskiego.

ZOBACZ REPORTAŻ TVN 24

Widok "makabryczny"

Wybuch ściągnął w pobliże katastrofy mieszkańców okolicznych domów, już po kilku minutach od tragedii miejsce katastrofy otoczyło wojsko i funkcjonariusze ZOMO. Według relacji świadków, zebranych w książce Jarosława Reszke "Cześć, giniemy! Największe katastrofy w powojennej Polsce", wydanej w 2001 r., widok miejsca tragedii był makabryczny.
Większość szczątków przewieziono do Zakładu Medycyny Sądowej w Warszawie. Żadne z ciał nie zostało znalezione w całości. Na cmentarzu w Wólce Węglowej ustawiono specjalny namiot, by tam rodziny ofiar mogły zidentyfikować zabitych.

"Specyficzna konstrukcja samolotu"

Jak ustalono, bezpośrednią przyczyną katastrofy była "awaria łożyska podpory pośredniej wału silnika". Na skutek zatarcia łożyska i miejscowego przyrostu temperatury doszło do pęknięcia wału podczas zwiększenia mocy silnika. Wobec braku mechanicznego połączenia turbiny ze sprężarką doszło do rozkręcenia się i rozpadnięcia turbiny jednego z silników na lewej burcie samolotu.

Sekretarz Krajowej Rady Lotnictwa i wydawca "Skrzydlatej Polski" Tomasz Hypki powiedział Polskiej Agencji Prasowej, że 25 lat po katastrofie nie kwestionuje się ustaleń przyczyn katastrofy, wskazanych przez rządową komisję powołaną przez PRL-owskie władze.

Podkreślił, że bezpośrednią przyczyną była wada produkcyjna spowodowana błędem wykonawczym. - Trzeba pamiętać, że do katastrofy przyczyniła się także specyficzna konstrukcja samolotu - zaznaczył. Wyjaśnił, że w konstrukcji Iła-62M rozpad jednego silnika powoduje, że i drugi automatycznie ulega zniszczeniu. - Następnie elementy mogą zniszczyć kadłub i system sterowania - dodał.

Hypki zaznaczył, że obecnie silniki umieszcza się pod skrzydłami samolotu, gdyż wtedy jest mniejsze prawdopodobieństwo, że w przypadku awarii zniszczy on inne ważne elementy struktury. Według raportu rządowej komisji "części rozerwanego wirnika" uszkodziły sąsiedni silnik, przebiły tylną część kadłuba i uszkodziły system sterowania.

Piloci niewinni

Strona radziecka długo nie mogła pogodzić się z wynikami raportu, twierdząc, że o katastrofie zdecydowały błędy pilotów, a wszelkie uszkodzenia silników samolotu powstały dopiero w wyniku zderzenia maszyny z ziemią.

Prowadząca śledztwo w sprawie katastrofy "Kościuszki" Prokuratura Wojewódzka w Warszawie umorzyła je wobec niestwierdzenia przestępstwa. Wadliwe konstrukcyjnie IŁ-y 62M wycofano z eksploatacji dopiero w latach 1991-92.

Jedna z ulic warszawskiej dzielnicy Ursynów nosi imię pierwszego pilota maszyny tego rejsu Zygmunta Pawlaczyka. Aby uczcić pamięć zabitych, w Lesie Kabackim postawiono krzyż i tablicę z nazwiskami wszystkich ofiar.

tvn24.pl/mjc/roody

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • decio

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.05.2012 22:04 ~decio

    Drogi "Dziadku Tetryku" - hasło to brzmiało Zawsze Ofiarnie Mojej Ojczyźnie". Jak ktoś ma wątpliwości co uczyni obecna władza w przypadku łamania prawa to chętnie mu odpowiem. Każda władza zastosuje odpowiednie środki do zachowania panującego porządku prawnego, bez względu na to czy to będzie Stalin, Jaruzelski, Tusk, czy Benedykt XVI.

  • Dziadek tetryk

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.05.2012 10:30 ~Dziadek tetryk

    decio~decio

    "Dziadku Tetryku" jest kilka nieścisłości w Twojej wypowiedzi, ale zapewne jesteś polskim internetowym specjalistom w każdym temacie, więc i w temacie ZOMO też jesteś specjalistom. Powiedz mi jeszcze jak brzmiało hasło wiszące nad stołówka ZOMO w Warszawie w dniu katastrofy, dla ułatwienia powiem Ci że jest to rozwinięcie skrótu ZOMO, a spece z IPN to niech się zajmą mordami na ludności polskiej w Brześciu w roku 1944.

    Niestety nie wiem jak brzmiało to hasło, bo w ZOMO nie byłem, jako że po maturze poszedłem na studia. Służyło tam natomiast kilku moich kolegów ze szkoły i okolicznych podwórek, nie dlatego że kochali socjalizm i milicję, ale po to by zgromadzić na życiowy start kwotę mniej więcej równą ROCZNYM zarobkom ich rodziców. Na szczęście "mój rocznik" (i najbliższe mu) załapał się na czas pomiędzy 1968 a 1976 rokiem, więc jeżeli kogoś lał pałą, to jedynie kiboli, z którymi dzisiejsze Oddziały Prewencji ni jak sobie rady dać nie mogą :-)

    "Specjalistom" żadnym też nie jestem, ale od 90% młodych, nie mających zielonego pojęcia o tamtych czasach ale "wymadrzających się" o tym okresie internautów różni mnie to, że mam swoje lata, więc niejedno przeżyłem i widziałem na własne oczy. Dlatego od czasu do czasu (dla niektórych może i zbyt często) staram się korygować te ich "rewelacje"

  • Warszawiak z Bielan

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.05.2012 08:28 ~Warszawiak…


    oddal hold ofiara
    [/cytat_888852]majkel~majkel

    OFIAROM

    [cytat_888852]
    minal okecie zrobil petle


    Niesamowite - jak wyglądał pokład po wykonaniu pętli przez pasażerski samolot rejsowy?

    BTW: Podaj nr lotu

  • sel

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.05.2012 06:15 ~sel


    pytaczek~pytaczek

    Oczywiście pani Haniu znicze odpowiednie służby usuną sprawnie i szybko?
    Greg_Natolin~Greg_Natolin

    Głupek!!! Tam stoi głaz z nazwiskami ofiar. Jest symbolicznym grobem. Nie jeżdżą tamtędy autobusy etc. A czy tupolew rozbił się na Krakowskim? Bo rozumiem, że do tego pijesz.

    A Ty taki mądry, że od głupków wyzywasz? Po chodniku na Krakowskim Przedmieściu te autobusy jeżdżą?

  • Olaff

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.05.2012 01:24 ~Olaff

    @pytaczek, jesteś dowodem na to, że nieraz prezerwatywy pękają...

  • Ursynow

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.05.2012 00:21 ~Ursynow

    Pamiętam to jak dzisiaj, najpierw w okolicy masa pojazdów na sygnalach a pozniej w telewizji informacje. Widok byl przerazajacy nawet jak juz wszystko zostalo uprzatniete i mala szkolka zostala zasadzona.

    Cześć !

  • decio

    zgłoś naruszenie odpowiedz 09.05.2012 23:17 ~decio

    "Dziadku Tetryku" jest kilka nieścisłości w Twojej wypowiedzi, ale zapewne jesteś polskim internetowym specjalistom w każdym temacie, więc i w temacie ZOMO też jesteś specjalistom. Powiedz mi jeszcze jak brzmiało hasło wiszące nad stołówka ZOMO w Warszawie w dniu katastrofy, dla ułatwienia powiem Ci że jest to rozwinięcie skrótu ZOMO, a spece z IPN to niech się zajmą mordami na ludności polskiej w Brześciu w roku 1944.

  • majkel

    zgłoś naruszenie odpowiedz 09.05.2012 21:38 ~majkel

    witam wszytskich, dzis wracalem z moskwy polskim lotem pilot w piekny sposob oddal hold ofiara minal okecie zrobil petle i podszedl do ladowania od piaseczna tak samo jak chciala to zrobic zaloga ila. wielki szacun piekna sprawa, pozdrawiam

  • Dziadek tetryk

    zgłoś naruszenie odpowiedz 09.05.2012 21:31 ~Dziadek tetryk

    decio~decio

    No był 1987 rok, ale co ZOMO robiło na miejscu katastrofy to nadal nie wiem, przecież oni byli od czegoś innego.

    Mimo że nie jest to najlepsza okazja do uświadamiania takich jak ty, ale skoro drążysz temat, to posłuchaj. W mniemaniu twoim oraz twórców "nowej historii" pisanej wg wytycznych IPN, ZOMO było organizacją przestępczą do której rekrutowano półgłówków, którzy jedno co potrafili to bezmyślnie tłuc pałami każdego kto stanął im na drodze. Zmartwię cię, ale w rzeczywistości było nieco inaczej. Do ZOMO wstępowali NA OCHOTNIKA poborowi, którzy z różnych powodów nie chcieli służyć w wojsku za 120 zł miesięcznego żołdu. Milicja za zastępczą służbę wojskową płaciła ok. 2 tys/miesiąc (tyle że pieniądze odkładane były na konto bankowe, czyli książeczkę PKO), więc wbrew pozorom, do tego "strasznego" ZOMO dostać się nie było wcale tak łatwo ! Tak więc owi ZOMOWCY to byli nasi synowie, bracia lub ich koledzy, którzy na co dzień pełnili normalną służbę patrolową na ulicach, dzięki czemu poruszanie się piechotą zwłaszcza nocą było nieporównywalnie bezpieczniejsze niż dziś. Oczywiście ZOMO zabezpieczało też mecze piłkarskie i zdarzenia masowe takie jak ta katastrofa no i niestety kilka razy użyte było do tłumienia demonstracji. I dlatego, z oczywistych względów poborowy nie mógł służyć w miejscu swojego zamieszkania. Służba kończyła się tak jak normalne wojsko, czyli po 2 latach, kto chciał mógł zostać w milicji na zasadach zawodowej służby, a kto chciał iść do cywila, odbierał swoje dwadzieścia parę tysięcy i wracał do domu.

  • co tu rozumieć

    zgłoś naruszenie odpowiedz 09.05.2012 21:04 ~co tu rozumieć

    decio~decio

    No był 1987 rok, ale co ZOMO robiło na miejscu katastrofy to nadal nie wiem, przecież oni byli od czegoś innego.

    Wtedy użyto ich do tego .Jak w sytacjach kryzysowych używa się wojska, które "jest do czego innego"

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »