Informacje

18.07.2018 21:40 Rozprawa w sądzie

"Oczekiwano, że obciążę Piotra". Świadek odwołał poprzednie zeznania

SERWISY:

Kolejna odsłona procesu Piotra T., znanego specjalisty od kreowania wizerunku. W środę ważny świadek prokuratury Janusz S. odwołał swoje wcześniejsze zeznania, którymi obciążał oskarżonego.

Janusz S. poznał oskarżonego około pięciu lat temu, na jednym z organizowanych przez T. szkoleń. Pytany o relacje z oskarżonym powiedział, że "pełnił funkcję przyjaciela".

Świadek wypowiadał się w środę o Piotrze T. w samych superlatywach. - Miałem dużą satysfakcję z przebywania w towarzystwie nieprzeciętnie inteligentnego człowieka. Powoływałem się na niego w wielu sytuacjach, bo T. jest w Wikipedii i piszą o nim w kategoriach pozytywnych - oświadczył.

"Piotrek nie lubił nawet boksu!"

Przyznał, że byli ze sobą tak blisko, że biznesmen dawał mu klucze do swojego domu, pilot do bramy.

- Piotr prowadził dom otwarty. Na spotkania czy szkolenia przychodziło mnóstwo osób. Nie wszystkich znał. Często ogłaszał się w mediach społecznościowych, podawał adres. Informacja szła w świat. Możliwe, że te osoby korzystały z jego sprzętu komputerowego albo korzystały z sieci wi-fi - zeznał S. Dochodziło także do wymiany pendrive’ów.

Te słowa wsparły linię obrony T., która zmierza w kierunku możliwości podrzucenia mu plików z dziecięcą pornografią.

Janusz S. zapewnił, że sam nigdy nie używał komputera gospodarza, nie logował się też do internetu przez sieć wi-fi. - Nie było takiej potrzeby - stwierdził.

Dodał, że najczęściej korzysta z sieci w celu oglądania pornografii, ale "normalnej". Powiedział, że nie widział nigdy, by jego przyjaciel interesował się dziećmi pod kątem seksualnym, oglądał filmy porno z ich udziałem, albo takowe posiadał. Nie zauważył u oskarżonego także treści zoofilskich, ani z użyciem przemocy.- To niemożliwe. Piotrek nie lubił nawet boksu! - stwierdził.

"Musiałem się ratować"

Adwokaci szczegółowo przepytali S. z wypraw do Kambodży, na które jeździł z oskarżonym. Mieszkali w jednym apartamencie. Świadek powiedział, że korzystał tam z prostytutek, spotykał się także z ladyboys (mężczyznami, którzy wyglądają i czują się jak kobiety - red.). Zeznał, że Piotrowi T. te kontakty się nie podobały i nie życzył sobie przyprowadzania takich osób do wspólnego apartamentu w jego obecności, bo nie chciał być tego świadkiem. Oskarżony miał być wtedy bardzo zakochany w około 20-letniej, kambodżańskiej narzeczonej.

Ostatni raz na takiej wyprawie byli w ubiegłym roku. Świadek miał ostrzegać Piotra T., by ten nie wracał jesienią do Polski, bo "wiedział, co go czeka". Co? Tego zdradzić już nie chciał.

Powiedział natomiast, że obawia się represji ze strony obecnej władzy, a całą sprawę z Piotrem T. uważa za nagonkę polityczną.

"T. strzegł swojego komputera"

Po tych zeznaniach sędzia Magdalena Garstka-Gliwa odczytała Januszowi S. jego zeznania, które składał, zanim sprawa trafiła do sądu.

W listopadzie ubiegłego roku jego wersja wydarzeń była zupełnie inna. - Mnie od początku dziwiło, co 55-letniego faceta może łączyć z 20-latką, z którą wcale nie rozmawiał, bo nie znali wspólnego języka. Wyglądała na 14 lat i tak się zachowywała. On chciał się z nią ożenić i zostać na stałe w Kambodży - zeznał wtedy.

Mówił także, że Piotr T. strzegł swojego komputera, jakby miał tam jakieś tajemnice, nikomu go nie pożyczał. Miał także nikogo nie wpuszczać do swojego gabinetu w domu. Według świadka, oskarżony spisał także testament, w którym miał wyznać, że wszystko, co zrobił w życiu, obciąża tylko jego.

- Dlaczego pana zeznania ewoluowały?- pytała sędzia.

- Bo już jestem na wolności - stwierdził S. i wytłumaczył, że składając wówczas zeznania był zatrzymany do innej sprawy, ale początkowo miał nie wiedzieć, do jakiej. - Tak zeznawałem, żeby w więzieniu nie trafić na ludzi, którzy mi wytłumaczą, co myślą o facetach, którzy jeżdżą do Kambodży. Wiedziałem, że oczekiwano ode mnie obciążenia Piotra. Musiałem się ratować - powiedział.

Od dziewięciu miesięcy w areszcie

Kolejna rozprawa w sprawie Piotra T. odbędzie się w czwartek, 18 lipca. Zeznawać będą m.in. biegli informatycy, których opinia jest w tej sprawie jednym z kluczowych dowodów.

Piotr T. został zatrzymany pod koniec października 2017 roku. Od tamtej pory przebywa w areszcie. Przyjechał wówczas z Kambodży, by w hotelu na warszawskim Okęciu prowadzić szkolenie dla pracowników firmy ubezpieczeniowej. Zarzuty, które mu przedstawiono, były konsekwencją prowadzonego od 2015 roku śledztwa. Wtedy, podczas międzynarodowej policyjnej akcji antypedofilskiej o kryptonimie RINA, w domu Piotra T. zostały zabezpieczone komputery i nośniki pamięci, z których biegli informatycy odzyskali ponad 3,5 tysiąca plików z dziecięcą pornografią.

PAP/kk/pm

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • MKO

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.07.2018 00:34 ~MKO

    Ściągali na jego komputer? Wtedy i wcześniej? On wcześniej tak się tłumaczył, a potem nie zabezpieczył się? NIE WIERZĘ!

  • Miiki

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.07.2018 11:25 ~Miiki

    MKO~MKO

    Z tego co czytałem wcześniej. Policja weszła do T. w 7 minut po ustaniu transmisji ściągania materiałów pedofilskich. Duch Święty ściągał? Jeżeli to prawda to dwa razy dwa jest ...?

    A jeśli ktoś włamał się do sieci Wi-Fi i ściągał przez tą sieć (i co jeśli to była sprowokowana akcja?)

  • Anarchol68

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.07.2018 11:05 ~Anarchol68


    MKO~MKO

    Z tego co czytałem wcześniej. Policja weszła do T. w 7 minut po ustaniu transmisji ściągania materiałów pedofilskich. Duch Święty ściągał? Jeżeli to prawda to dwa razy dwa jest ...?
    kos~kos

    I od razu widać , że nie masz pojęcia o technice, więc może się nie wypowiadaj ;)

    Czyżbyś TY nie rozumiał, że w takim razie policja musiała praktycznie stać pod drzwiami T. w pełnej gotowości i czekać na potwierdzenie, że transmisja plików do jego komputera się udała???

  • Anarchol68

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.07.2018 11:01 ~Anarchol68

    MKO~MKO

    Z tego co czytałem wcześniej. Policja weszła do T. w 7 minut po ustaniu transmisji ściągania materiałów pedofilskich. Duch Święty ściągał? Jeżeli to prawda to dwa razy dwa jest ...?

    No cóż, niektórzy popełniają ten błąd, że nawet nocą nie wyłączają swoich komputerów i nie odłączają ich od sieci!

    A to jest jak zaproszenie dla różnej maści hakerów i crackerów, niekoniecznie działających na własną rękę...

  • kos

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.07.2018 09:56 ~kos

    MKO~MKO

    Z tego co czytałem wcześniej. Policja weszła do T. w 7 minut po ustaniu transmisji ściągania materiałów pedofilskich. Duch Święty ściągał? Jeżeli to prawda to dwa razy dwa jest ...?

    I od razu widać , że nie masz pojęcia o technice, więc może się nie wypowiadaj ;)

  • pytanie

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.07.2018 08:36 ~pytanie

    AHa , to kiedy Janusz był zastraszany wcześniej czy teraz ?

  • waws

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.07.2018 08:06 ~waws

    Janek~Janek

    Ci co maja kasę zawsze wypłyną na powierzchnie. Mecenasi za kasę, którą nie ewidencjonują są w stanie udowodnić, że czarne to białe, nawet zmienić zeznania świadków. Sądy sa niezawisłe jak czują kasę

    Oczywiście bywają patologie ale jeżeli sąd nie ma 100% pewności, powinien uniewinnić oskarżonego. Przykładem jest Komeda jak łatwo kogoś oskarżyć. Szczególnie w dzisiejszych czasach gdzie system dochodzeniową - śledczy przeszedł w stan patologiczny.

  • Janek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.07.2018 06:51 ~Janek

    Ci co maja kasę zawsze wypłyną na powierzchnie. Mecenasi za kasę, którą nie ewidencjonują są w stanie udowodnić, że czarne to białe, nawet zmienić zeznania świadków. Sądy sa niezawisłe jak czują kasę

  • stef

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.07.2018 06:36 ~stef

    Może warto uświadomić, że "odwołanie zeznań" nie powoduje, że wcześniejsze się wyrywa z akt. Nie, sąd na koniec ocenia jedne i drugie. I decyduje, czy którymś dać wiarę, a jeśli tak, to którym. Rzadko kiedy taką woltę jak tutaj da się przekonująco uzasadnić.

  • praw

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.07.2018 03:09 ~praw

    moglibysie puscic ta wiadomosc o bardziej ludzkiej godzinie, kiedy jeszcze slonce swieci. teraz malo kto to zobaczy.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »