Informacje

01.08.2014 08:49 Powstanie Warszawskie

Obóz w Pruszkowie.
"Tędy przeszła Warszawa"

SERWISY:

Ok. 650 tys. mieszkańców Warszawy wypędzono z miasta w czasie i po kapitulacji powstania. Większość trafiła do obozu przejściowego w Pruszkowie, skąd po segregacji wywieziono ich na roboty do Niemiec, do Generalnego Gubernatorstwa i obozów koncentracyjnych.

Ludność Warszawy była wysiedlana z miasta już podczas powstania. - Kiedy Niemcy zajmowali kolejne dzielnice, wypędzali ich mieszkańców. Obóz zaczął działać już 6 sierpnia 1944 r., jeszcze w trakcie trwania rzezi Woli. I od tego momentu mieszkańców Warszawy zaczęto wysiedlać do Pruszkowa. Najpierw do obozu trafili mieszkańcy Woli, później Ochoty, Powiśla, Starego Miasta, na koniec Mokotowa i Żoliborza, a po upadku powstania, ludność ze Śródmieścia - mówiła dyrektor Muzeum Dulag121 Małgorzata Bojanowska.

Obóz przejściowy

Obóz został zorganizowany na terenie warsztatów kolejowych, w pustych halach, z których już wcześniej wywieziono maszyny. Hal było kilka. Zbiorczą, do której trafiali wszyscy po przybyciu do obozu była największa hala nr 5. Tam przybyli spędzali z reguły dzień lub dwa, ale czasem nawet dwa tygodnie. W pewnym momencie byli wypędzani na plac przed halą, gdzie rozpoczynała się segregacja, która przebiegała w sposób brutalny, z udziałem psów. Podczas niej często rozdzielano rodziny.

Osoby zdolne do pracy trafiały do hal 3, 4 i 6, niezdolne - do hali nr 1. Na terenie obozu w hali nr 2 działała komisja lekarska, złożona z niemieckich lekarzy z Wehrmachtu i polskich tłumaczek. Wystawiała ona zaświadczenia umożliwiające zwolnienie z obozu, później wymagające jeszcze akceptacji Gestapo, lub kierowała do hali nr 1. - Nie spotkałam się z relacjami, by ci lekarze leczyli. Dodatkowo był też polski personel dysponujący skromnym wyposażeniem medycznym, w związku z czym udzielanie na terenie obozu pomocy było bardzo ograniczone, starano się więc wyprowadzić chorych lub rannych do szpitali na zewnątrz - powiedziała Bojanowska.

Pomoc okolicznych

Ludność była transportowana do obozu na trzy sposoby - pociągiem z Dworca Zachodniego, piechotą z Warszawy lub kolejką EKD (Elektryczna Kolej Dojazdowa). Kiedy zapadła decyzja o utworzeniu obozu, Niemcy poinformowali delegaturę Rady Głównej Opiekuńczej w Pruszkowie, że będzie odpowiedzialna za całość zabezpieczenia żywieniowego, sanitarnego i medycznego. Był to jedyny obóz przejściowy na teren którego mogli wchodzić Polacy pracujący w tzw. służbach pomocniczych.


- I tak naprawdę od zaangażowania ludności Pruszkowa i okolicznych miejscowości zależało jakie będą warunki w obozie. W związku z tym różne miejscowe grupy włączały się w tę pomoc. Byli to lekarze i pielęgniarki, VI Rejon Armii Krajowej "Helenów", który przekazał posiadany zapas medykamentów i żywności. Pomagali również księża i okoliczni mieszkańcy, którzy przynosili i przywozili żywność, czasem przerzucając ją przez ogrodzenie. Ludność pomagała także zwalnianym z obozu, przyjmując na nocleg, a czasem nawet oferując dach nad głową na dłuższy czas - relacjonowała dyrektor.

"To był po prostu tłum"

Cywilna ludność Woli pędzona ul. WolskąTrudno ocenić, jak długo pojedyncze osoby przebywały w obozie, mogły to być dwa dni, ale też nawet dwa tygodnie. - Nie robiono spisów przybyłych, nie nadawano im numerów, to był po prostu tłum, który tu wegetował - zaakcentowała Bojanowska. Każda z hal była ogrodzona drutem kolczastym i strzeżona przez wartownika, podobnie jak cały teren obozu. Teoretycznie poruszanie się między halami było zabronione i wymagało zezwolenia, jednak w praktyce czasami się to udawało.

Na miejsce obozu wybrano Pruszków z kilku powodów. Przede wszystkim było to miejsce poza działaniami powstańczymi, dobrze skomunikowane kolejowo, z dużym terenem liczącym 53 ha. W obozie panowały wyjątkowo trudne warunki. - Przybywały tam często osoby w złym stanie fizycznym, które nie były w stanie wyjść z hali i potrzeby fizjologiczne musiały załatwiać na miejscu. W tym celu wykorzystywano tzw. rowy rewizyjne, które szybko stały się rodzajem śmietnika. Ludzie siedzieli na betonowej podłodze zabrudzonej smarami, tylko miejscami przykrytej słomianymi matami, pełnymi robactwa. W jednym momencie według szacunków w obozie było nawet 75 tys. osób. Przepełnienie utrudniało m.in. dotarcie z jedzeniem do chorych w odległych kątach hal. Prowadzono jednak kuchnię, która starała się wydawać trzy posiłki dziennie - mówiła dyrektor.

Ludność Warszawy napływała do Pruszkowa mniej więcej do 10 października. Wtedy skończyły się masowe wysiedlenia z miasta, ale do końca miesiąca trwała jeszcze ewakuacja szpitali, do obozu trafiały też osoby z łapanek z rejonu podwarszawskiego.

650 tys. wysiedlonych

Według szacunków po powstaniu wysiedlono ok. 650 tys. osób, z czego 550 tys. to mieszkańcy stolicy, a 100 tys. ludność miejscowości podwarszawskich. Wysiedleńcy najpierw byli spędzani do obozowych hal, a potem segregowani. Osoby uznane za zdolne do pracy wywożono na roboty przymusowe do Niemiec. Ocenia się, że było to ok. 150 tys. osób, teoretycznie od 14 do 60 lat, jednak wiek oceniano jedynie na podstawie wyglądu, więc zdarzało się, że jechały osoby i młodsze i starsze.


Drugą grupą były osoby uznane za niezdolne do pracy, czyli głównie kobiety z małymi dziećmi, osoby starsze, chore lub ranne. Kierowano ich na teren Generalnego Gubernatorstwa. Było to ok. 350 tys. osób. - Można powiedzieć, że Niemcy generalnie mało się nimi interesowali. Na transport czekali bardzo długo, jechali nawet trzy dni, po przyjeździe na miejsce pociąg się zatrzymywał, ludzie byli wyganiani i pozostawiani sami sobie. Ich los zależał od pomocy miejscowej ludności, ponieważ z reguły swoje domy opuszczali tak jak stali - podkreśliła Bojanowska.

Kierunek: Auschwitz

Kolejna grupa 60 tys. osób została wywieziona do obozów koncentracyjnych m.in. do Auschwitz, Buchenwaldu, Dachau i Sachsenhausen. - W zasadzie nie było tu żadnego klucza, była to po prostu forma kary za powstanie dla ludności cywilnej. Generalnie wyjeżdżający z obozu nie byli informowani o kierunku jazdy, co powodowało ogromny strach przed wywiezieniem właśnie do obozu - przyznawała dyrektor.


Ostatnia grupa wysiedlonych, licząca ok. 100 tys., to osoby, które udało się z obozu zwolnić w sposób legalny lub nie. Zwolnienia załatwiano ze względu na choroby, przede wszystkim zakaźne. Niemcy nie chcieli bowiem ryzykować rozprzestrzenienia się epidemii w Rzeszy. Wiele osób było zwalnianych w sposób nielegalny, jedynie pod pozorem choroby. Część opuszczała obóz dzięki przekupieniu strażników, jako część polskiego personelu obozu lub poprzez ucieczkę.

Osoby wymagające opieki lekarskiej trafiały do okolicznych szpitali m.in. do placówki psychiatrycznej w Tworkach, gdzie przybyło 2,5 tys. osób, a także do licznych małych szpitalików często urządzanych w prywatnych domach. - Nie jest niestety znana liczba osób, które zmarły na terenie obozu, w wyniku przeżyć związanych z wypędzeniem lub zastrzelenia przez Niemców podczas pobytu m.in. w związku z podejrzeniem o udział w powstaniu czy podczas ucieczki - powiedziała Bojanowska.

W Warszawie pozostało tysiąc osób

Do obozu trafiała przede wszystkim ludność cywilna, jednak do transportów przedostawali się również powstańcy, co wiązało się z ryzykiem, ponieważ Gestapo starało się ich odnaleźć. Oficjalnie do Pruszkowa trafiła grupa walczących w zrywie z Mokotowa i Żoliborza. Zostali skierowani do oddzielnej, strzeżonej hali. Później trafili do obozów jenieckich w Niemczech.

Niemcy starali się wysiedlić całą ludność, która była po powstaniu w Warszawie. Według szacunków w mieście pozostało ok. tysiąca ukrywających się w ruinach tzw. robinsonów. Części prawdopodobnie udało się też uciec w drodze do Pruszkowa. W październiku, w związku z przepełnieniem obozu uruchomiono dodatkowe - w Ursusie, Włochach i Piastowie.

"Tędy przeszła Warszawa"

Obóz funkcjonował do 16 stycznia 1945 r. Wtedy strzegący go Niemcy uciekli, a na miejscu pozostała jedynie część polskiego personelu i grupa jeńców sowieckich, dzień wcześniej wywiezionych. Po wojnie teren wrócił do swojej poprzedniej funkcji tzn. uruchomiono ponownie warsztaty kolejowe, które działały tam do końca lat 90.

- Przez lata o tym miejscu i jego historii pamiętali głównie kolejarze tu pracujący i okoliczna ludność. W latach 40. powstał tu pierwszy pomnik upamiętniający historię obozu, a w 1990 r.,  drugi  o nazwie "Tędy przeszła Warszawa". Co roku odbywają się tu też uroczystości rocznicowe na przełomie września i października - podsumowała dyrektor Muzeum Dulag121, które od 2010 r. działa na miejscu sąsiadującym z dawnym terenem obozu. Placówka dokumentuje historię ludności wypędzonej z Warszawy po powstaniu i osób jej pomagających.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • teofil

    zgłoś naruszenie odpowiedz 03.08.2014 08:20 ~teofil

    [cytat_1956096]

    informatyk starej daty~informatyk starej daty

    niech ktos mnie wkoncu oswieci kto to jest ten sloik ???

    przyjechalem do stolicy w latach 90 z zona obecnie jestem kierownikiem it place bardzo wysokie podatki na warszawe chodze tu na wybory od 24 lat
    nie wiem czy jestem "słojem" bo nie wiem kto to .. wiem jedno prawdziwi warszawiacy to w powstawniu zgineli reszta w obozach i wiezieniach stalinowskich lub wymarla na wyjezdzie

    Kto to jest ten sloik ??? mam dwa mieszkania na mokotowie w lipcu kupilem nowego suva za 140 tys zl.... wszystkie podatki w warszawie zaplacone ?


    IMHO słoik to osoba, która:
    - mieszka w warszawie
    - pracuje w warszawie
    - jest bardzo szczesliwa z tego powodu, że meldunek swoj ma bóg wie gdzie, nie w Warszawie, bo tu podatki są, bo tu ubezpieczenia komunikacyjne sa drogie
    - nie szanuje miejsca w ktorym mieszka, bo przecież jego to sa jego strony rodzinne, dzis bedzie mieszkal na mokotowie, jutro jak wiatr zawieje, bedzie mieszkal w rembertowie, a pojutrze pojdzie sobie do srodmiescia. dzieki temu nie martwi sie, jesli wraz ze swoja osoba przyniesie chlew i balagan, jesli coś zniszczy, to nie jego problem, jutro bedzie mieszkal gdzie indziej.

    To chyba jest glowny problem mentalnosci osoby przyjezdnej, ktora nie czuje zadnego zwiazku z miejscem, gdzie obecnie mieszka.
    Głupoty piszesz czereśniaku. Nie tobie oceniać po rejestracji cudzego samochodu przywiązanie czyjeś do Warszawy lub nie .
    To że twój świat się kończy tam gdzie sięga wzrok z balkonu Twojej dziupli gdzieś na woli , to jedynie twój problem- świat się tam nie kończy. Tak, mogę mieszkać dziś na Mokotowie a jutro na Tarchominie. . Bo jestem wolny . Ty natomiast ograniczony jesteś jakimiś schematami w swojej łepetnie. A nie szanują tego miasta zarówno przyjezdni jak i ci warszawiacy niby.Pochodzenie nie ma tu znaczenia

  • Rob

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.08.2014 21:20 ~Rob

    informatyk starej daty~informatyk starej daty

    niech ktos mnie wkoncu oswieci kto to jest ten sloik ???

    przyjechalem do stolicy w latach 90 z zona obecnie jestem kierownikiem it place bardzo wysokie podatki na warszawe chodze tu na wybory od 24 lat
    nie wiem czy jestem "słojem" bo nie wiem kto to .. wiem jedno prawdziwi warszawiacy to w powstawniu zgineli reszta w obozach i wiezieniach stalinowskich lub wymarla na wyjezdzie

    Kto to jest ten sloik ??? mam dwa mieszkania na mokotowie w lipcu kupilem nowego suva za 140 tys zl.... wszystkie podatki w warszawie zaplacone ?


    IMHO słoik to osoba, która:
    - mieszka w warszawie
    - pracuje w warszawie
    - jest bardzo szczesliwa z tego powodu, że meldunek swoj ma bóg wie gdzie, nie w Warszawie, bo tu podatki są, bo tu ubezpieczenia komunikacyjne sa drogie
    - nie szanuje miejsca w ktorym mieszka, bo przecież jego to sa jego strony rodzinne, dzis bedzie mieszkal na mokotowie, jutro jak wiatr zawieje, bedzie mieszkal w rembertowie, a pojutrze pojdzie sobie do srodmiescia. dzieki temu nie martwi sie, jesli wraz ze swoja osoba przyniesie chlew i balagan, jesli coś zniszczy, to nie jego problem, jutro bedzie mieszkal gdzie indziej.

    To chyba jest glowny problem mentalnosci osoby przyjezdnej, ktora nie czuje zadnego zwiazku z miejscem, gdzie obecnie mieszka.

  • Kaliber

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.08.2014 09:23 ~Kaliber

    informatyk starej daty~informatyk starej daty

    niech ktos mnie wkoncu oswieci kto to jest ten sloik ???

    przyjechalem do stolicy w latach 90 z zona obecnie jestem kierownikiem it place bardzo wysokie podatki na warszawe chodze tu na wybory od 24 lat
    nie wiem czy jestem "słojem" bo nie wiem kto to .. wiem jedno prawdziwi warszawiacy to w powstawniu zgineli reszta w obozach i wiezieniach stalinowskich lub wymarla na wyjezdzie

    Kto to jest ten sloik ??? mam dwa mieszkania na mokotowie w lipcu kupilem nowego suva za 140 tys zl.... wszystkie podatki w warszawie zaplacone ?

    Jesteś słojem bo się tu nie urodziłes i za wszelkącenę chcesz , wyliczając mieszkania na mokotowie być warszawiakiem - jestes słój

  • histapista

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.08.2014 08:45 ~histapista

    rząd kanapowy z lądynu jest winny smierci tysięcy niewinnych ludzi z warszwawy i okilic !!!!
    Tylko aparatowi propagandy udało się wmówić ludziom że ten zryw był bardzo potrzebny, aby usprawiedliwić działanie rządu na uchodźctwie.

    Co dało powstanie ??? a no nic....po za ogromnymi zniszczeniami i mordami ludności.
    W całej wojnie nie miał on większego znaczenia.
    W ten dzień powinniśmu uczcić śmierc poległych.
    Świętować naprawdę nie ma czego.

  • informatyk starej daty

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.08.2014 22:04 ~informatyk…

    niech ktos mnie wkoncu oswieci kto to jest ten sloik ???

    przyjechalem do stolicy w latach 90 z zona obecnie jestem kierownikiem it place bardzo wysokie podatki na warszawe chodze tu na wybory od 24 lat
    nie wiem czy jestem "słojem" bo nie wiem kto to .. wiem jedno prawdziwi warszawiacy to w powstawniu zgineli reszta w obozach i wiezieniach stalinowskich lub wymarla na wyjezdzie

    Kto to jest ten sloik ??? mam dwa mieszkania na mokotowie w lipcu kupilem nowego suva za 140 tys zl.... wszystkie podatki w warszawie zaplacone ?

  • MANOO

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.08.2014 21:45 ~MANOO

    Wasza wymiana zdań jest nie na miejscu. I po stronie polskiej i niemieckiej zdarzali się ludzie tak samo częśto jak bezduszne istoty. Moją Prababcię z dziećmi ratował Kapitan niemiecki zaraz po tym jak polski gospodarz nie chciał im kawałka chleba dla dzieciaków dać. Nie daje mi to jednak prawa do oceny krajana. Nikt z nas nie jest w stanie zrozumieć przyczyn i celów prywatnego postępowania ludzi żadnej ze stron. Książki, lekcje, nauki, opowieści... Temat znamy ale to tak jak byśmy powiedzieli że jesteśmy astronautami, w końcu każdy widział i słyszał dostatecznie dużo w temacie... ODDAJMY W CISZY HOŁD LUDZIOM, KTÓRZY WALCZYLI O MIASTO, O KRAJ. DOCEŃMY ICH POŚWIĘCENIE I OSIĄGNIĘCIA. NIE OCENIAJMY, HWALMY I DZIĘKUJMY.

  • teos

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.08.2014 18:16 ~teos

    [cytat_1955297]
    Piszę o sytuacji jaka miała miejsce, więc pilnuje gębę. Według tego, czego mnie uczyli w szkole mieszkaniec wsi to wieśniak. Skoro tak cię boli twoje pochodzenie to pochwal się lepiej, skąd przyjechałeś, napływowcu - Grójec, Łomża, a może Siedlce? [cytat_1955203]

    AntySłoik~AntySłoik

    @lubieto: Akurat tak ci twoi mieszkańcy wsi pomagali, że mojej prababci kazali wieśniaki płacić rodowym złotem i zrebrem za kawałek suchego chleba dla trójki wygłodzonych dzieci. Byli oni w grupie osób uznanych za niezdolne do pracy, czyli głównie kobiety z małymi dziećmi, osoby starsze, chore lub ranne. Jak napisano w artykule - kierowano ich na teren Generalnego Gubernatorstwa. Było to ok. 350 tys. osób i nikt się nei interesował, czy mają co jeść. Ot tacy byli ci twoi dobroczyńcy, przodkowie obecnych napływowych słojów, pozujących teraz na wielkich Warszawiaków.

    Cześć i Chwała Bohaterom Warszawy !!!

    Ja myślę że niejeden Powstaniec za taki tekst by ci w gębę napluł .Kim Ty jesteś aby o komś pisać wieśniaki? nie pomogli twojej babce? a moze zachowywała się tak jak ty teraz?
    [/cytat_1955203
    Biłgoraj. Fajne miasteczko na wschodzie bo pewnie nie wiesz bucu skoro się w życiu najdalej w Pruszkowie było.

  • teos

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.08.2014 16:29 ~teos


    Tyle, że mieszkańców Warszawy pod karabinami wypędzali poza granice miasta, a słoikowo samo się garnie i robi wiochę ze stolicy.

    lubieto~lubieto

    ot paradoks historii, mieszkancy okolicznych wsi pomagali, pewnie czesto z narazeniem zycia, wypedzonym mieszkancom Warszawy po to zeby 70 lat pozniej potomkowie wypedzonych (chwalacy sie 2, 3 pokoleniem)ponizali ich mowiac o motlochu, wiesniakach, sloikach itd itd. Pieknie :)
    załamany~załamany



    Wiochę robisz ty i tobie podobna warszawska gawiedz. Trochę szacunku do ludzi . szczególnie w taki dzień jak dziś .

  • AntySłoik

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.08.2014 16:08 ~AntySłoik

    Piszę o sytuacji jaka miała miejsce, więc pilnuje gębę. Według tego, czego mnie uczyli w szkole mieszkaniec wsi to wieśniak. Skoro tak cię boli twoje pochodzenie to pochwal się lepiej, skąd przyjechałeś, napływowcu - Grójec, Łomża, a może Siedlce?


    AntySłoik~AntySłoik

    @lubieto: Akurat tak ci twoi mieszkańcy wsi pomagali, że mojej prababci kazali wieśniaki płacić rodowym złotem i zrebrem za kawałek suchego chleba dla trójki wygłodzonych dzieci. Byli oni w grupie osób uznanych za niezdolne do pracy, czyli głównie kobiety z małymi dziećmi, osoby starsze, chore lub ranne. Jak napisano w artykule - kierowano ich na teren Generalnego Gubernatorstwa. Było to ok. 350 tys. osób i nikt się nei interesował, czy mają co jeść. Ot tacy byli ci twoi dobroczyńcy, przodkowie obecnych napływowych słojów, pozujących teraz na wielkich Warszawiaków.

    Cześć i Chwała Bohaterom Warszawy !!!
    teos~teos

    Ja myślę że niejeden Powstaniec za taki tekst by ci w gębę napluł .Kim Ty jesteś aby o komś pisać wieśniaki? nie pomogli twojej babce? a moze zachowywała się tak jak ty teraz?

  • gonzo

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.08.2014 15:54 ~gonzo


    AntySłoik~AntySłoik

    @lubieto: Akurat tak ci twoi mieszkańcy wsi pomagali, że mojej prababci kazali wieśniaki płacić rodowym złotem i zrebrem za kawałek suchego chleba dla trójki wygłodzonych dzieci. Byli oni w grupie osób uznanych za niezdolne do pracy, czyli głównie kobiety z małymi dziećmi, osoby starsze, chore lub ranne. Jak napisano w artykule - kierowano ich na teren Generalnego Gubernatorstwa. Było to ok. 350 tys. osób i nikt się nei interesował, czy mają co jeść. Ot tacy byli ci twoi dobroczyńcy, przodkowie obecnych napływowych słojów, pozujących teraz na wielkich Warszawiaków.

    Cześć i Chwała Bohaterom Warszawy !!!
    teos~teos

    Ja myślę że niejeden Powstaniec za taki tekst by ci w gębę napluł .Kim Ty jesteś aby o komś pisać wieśniaki? nie pomogli twojej babce? a moze zachowywała się tak jak ty teraz?

    Dokładnie. Może do lokalnej wieśniaczki żekła- Hej, ty ! wieśniaczko!Przynieś Pani warszawiance obiad ! Tylko nie ze słoika !Bo moje dzieci się brzydzą słojów ! :))))To się wieśniaczka kazała jej d... pocałować tak jak ja tobie teraz :)

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »