Informacje

27.01.2017 07:36 oskarżeni o porwania

Obcięte palce, miliony z okupów. Rusza proces brutalnego gangu

SERWISY:


W superbezpiecznej sali Sądu Okręgowego na Bemowie rozpoczęła się w piątek sprawa, jakiej jeszcze nie było. Nigdy wcześniej stołeczni sędziowie nie prowadzili procesu, który dotyczyłby aż dziesięciu uprowadzeń dla okupu. O 11.30 prokurator zaczął odczytywać długi akt oskarżenia.

O tzw. gangu obcinaczy palców zrobiło się głośno 13 lat temu. Jego makabryczna nazwa wzięła się stąd, że przestępcy wysyłali bliskim porwanych ich palce. Miało to zmusić opornych do szybszego zapłacenia okupu.

Do tej pory jednak żadna sprawa, w której ofiara byłaby okaleczona lub zabita, nie trafiła do sądu. W piątek w superbezpiecznej sali Sądu Okręgowego w Warszawie zaczyna się proces, który na działalność tej grupy może rzucić nowe światło. Może, ale nie musi.

"Buła" i "Konik" zginęli w Pakerze

Na ławie oskarżonych za kuloodporną szyba, w budynku otoczonym murem i drutem kolczastym, zasiądzie 14 mężczyzn – wszyscy od lat doskonale znani organom ścigania i wymiarowi sprawiedliwości.

Prok. Krzysztof Kuciński z Prokuratury Okręgowej w Płocku postawił im łącznie 93 zarzuty.

Najważniejszym oskarżonym jest 42-letni Wojciech S. posługujący się pseudonimami Wojtas lub Kierownik. Według prokuratury, w latach 1997-2004 przewodził grupie nazywanej ursynowską, a która była częścią sławnego gangu mokotowskiego. To właśnie jego ludzie i on sam, jak twierdzą policjanci, mieli się stać trzonem tzw. gangu obcinaczy palców.

"Wojtas" miał brać udział w ośmiu z dziesięciu porwań objętych aktem oskarżenia. Ale zarzuty, za które grozi mu najsurowsza kara to zabójstwa i zlecenia ich popełnienia. To Wojciech S., twierdzi prokuratura, razem Krzysztofem P. ps. Mały Krzysio vel Skrzat i Tomaszem R. ps. Garbaty strzelali w październiku 2003 r. w siłowni Paker na Gocławiu. Zginęli wówczas Włodzimierz Ch. ps. Buła oraz Maciej S. ps. Konik. Według prokuratury "Wojtas" likwidował w ten sposób konkurencję z gangu żoliborskiego.

Inną konkurencję - z tzw. gangu mutantów – próbował, zdaniem śledczych, zlikwidować, ale mu się nie udało. Wydał bowiem zlecenie zabójstwa Marka K. ps. Muł z Piaseczna, ten jednak zorientował się, że jest śledzony i stał się bardziej ostrożny.

Podawali się za policjantów

Opisana przez prokuratora Kucińskiego seria porwań pokazuje, jak z każdym kolejnym uprowadzeniem, przestępcy stawali się coraz bardziej brutalni, coraz bardziej bezwzględni i coraz bardziej chciwi.

W lutym 2003 r. bandyci porwali sprzed domu w Kajetanach właścicielkę sklepu spożywczego. Przetrzymywali ją w wynajętym domu we wsi Władysławów (powiat grodziski). Większość swoich ofiar umieszczali właśnie tam. Za uwolnienie kobiety zażądali okrągłego miliona złotych. Synowie porwanej zapłacili całą kwotę. Na polecenie porywaczy rozłożyli ją w reklamówkach wzdłuż drogi przy cmentarzu w Tarczynie. Kobieta odzyskała wolność po 24 dniach.

Kolejny porwany, właściciel lombardu niedaleko Piaseczna, był w niewoli przez 37 dni, jesienią 2003 r. Od jego bliskich porywacze chcieli 300 tys. dolarów. Gdy "nie współpracował", był bity. Straszono go piłą motorową i pistoletem. Bandyci dwukrotnie obcięli mu kawałku małego palca prawej dłoni. Został uwolniony dopiero 11 dni po tym, jak jego bliscy wpłacili ponad 120 tys. dolarów okupu.

Spętali go łańcuchem i torturowali

Za syna biznesmena z branży rolniczej porywacze chcieli już 500 tys. euro. Młody mężczyzna został uprowadzony sprzed prywatnej uczelni przy ul. Bobrowieckiej w grudniu 2003 r. Sprawcy podali się za policjantów komendy stołecznej. W tym przypadku negocjacje były krótsze. Porwany wrócił do domu po ośmiu dniach i zapłaceniu równowartości około pół miliona złotych w różnych walutach.

Przestępcy nie przejmowali się tym, że działają w miejscach publicznych. W styczniu 2004 r. jedną z ofiar uprowadzili z parkingu przy centrum handlowym Factory w Ursusie. Mężczyzna był przetrzymywany przez 43 dni i poddawany torturom. Przestępcy bili go, przypalali papierosami, polewali wrzątkiem. Zmusili też do rozebrania się do naga i stania pod ścianą. Wówczas nagrali go kamerą.

Za jego uwolnienie żądali miliona euro. Po negocjacjach dostali 250 tys. euro.

Ponad trzy tygodnie w niewoli spędził syn przedsiębiorcy z branży budowlanej, również porwany w styczniu 2004 r. Był skuty kajdankami, nogi miał złączone owiniętym bandażem, a na dodatek został spętany metalowym łańcuchem. Za jego uwolnienie przestępcy dostali 310 tys. zł, choć na początku chcieli 500 tys. euro.

Głowa roztrzaskana siekierą

Do tego momentu jeszcze nikt nie zginął.

Ale pod koniec marca 2004 r. przestępcy uprowadzili 26-latka z okolic Piaseczna. Po okolicy rozeszła się wieść, że jego rodzice stali się bardzo zamożni, bo sprzedali ziemię pod centrum handlowe. Porywacze zażądali od nich miliona euro za uwolnienie syna. Po miesiącu negocjacji dostali 100 tys. zł. By pokazać, jak bardzo są niezadowoleni, we wskazanym miejscu podrzucili jego obcięty palec. Tydzień później kontakt się urwał. 9 maja zostały znalezione zwłoki mężczyzny. Były okaleczone: odrąbano mu rękę i roztrzaskano głowę. Według prokuratury – siekierą.

26-latek jeszcze żył, gdy 20 kwietnia 2004 r. przestępcy porwali kolejną osobę – Hindusa Harisha Hitange. O tej ofierze gangu było przed laty najgłośniej, bo jego żona publicznie, przed kamerami telewizyjnymi, "pokornie błagała o uwolnienie męża". Bandyci chcieli 2 mln euro, zgodzili się przyjąć 800 tys. dolarów, ale mimo prób okup nie został przekazany. W trakcie trwających blisko trzy miesiące negocjacji wysłano 375 smsów, trzy razy bliscy porwanego znajdywali we wskazanych miejscach jego palec. Ostatnie potwierdzenie, że mężczyzna żyje, nadeszło 14 lipca, 85 dni po uprowadzeniu. Sześć dni później kontakt się urwał.

Okup przekazany przy moście

Harish Hitange nie odnalazł się do dziś.

Także do dziś nie wiadomo co stało się Eweliną B., córką biznesmena z branży mięsnej. To jedna z największych zagadek kryminalnych ostatnich lat. Młoda kobieta została porwana 30 maja 2005 r. na ul. Domaniewskiej, w pobliżu uczelni, na której studiowała. Kamera monitoringu zarejestrowała ten moment. Porywacze odezwali się dopiero po sześciu dniach. Zażądali pół miliona euro, ale potem podwyższyli tą kwotę do miliona. Dwa tygodnie później pod Wyszkowem ojciec kobiety znalazł w torebce obcięte włosy córki. Po kolejnych dwóch tygodniach rodzina zapłaciła – 567 tys. euro zostało przekazane porywaczom przy moście Grota-Roweckiego. Czyli w tym samym miejscu, gdzie porywacze odbierali okup od bliskich Krzysztofa Olewnika. Te dwie sprawy, Olewnika i Eweliny B. do dziś są porównywane.

Okazało się, że ponad pół miliona euro to za mało. Porywacze zażądali pełnego miliona. Wiele wskazuje na to, że 4 sierpnia Ewelina jeszcze żyła. Dzień później przestępcy zerwali kontakt.

Pierwszy proces zakończył się klęską

To będzie kolejna próba doprowadzenia do skazania ludzi uważanych za członków gangu obcinaczy palców. Pierwszy proces tej grupy (ale dotyczący innych przestępstw i nieco innego składu grupy) zakończył się klęską prokuratury. Ośmiu z dziesięciu oskarżonych zostało wówczas (na razie nieprawomocnie) uniewinnionych. Wśród nich także ci, którzy w piątek znów zasiądą na ławie oskarżonych, np. Grzegorz K. ps. Ojciec vel Sołtys czy Sebastian L. ps. Lepa.

Zobacz jak wyglądały zatrzymania:

Piotr Machajski

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • sprawiedliwy

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.01.2017 16:40 ~sprawiedliwy

    ja takim bandziorom obcinalbym na żywca po kawałku fiutka zeby zygali krwią i wymiocinami przy sciąganiu skóry. To bedzie sprawiedliwe.

  • Kali

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.01.2017 15:06 ~Kali

    zenuś~zenuś

    Tacy wielcy bosowie a co jeden w domu w dziurawych gaciach łazi

    Bo jak zwykle ciągają po sądach pionków.

  • syn pulku

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.01.2017 14:39 ~syn pulku

    nazwisko bydlaka ,matki i ojca ze takiego sk,,syna wyhodowali i cala rodzine pokazac i uswiadomic ze to odpowiedzialnosc wspolna na przyszlosc dla wszystkich , bo czy matka i ojciec nie wiedzial ze zwierze ma cos na sumienieu nie wierze

  • taktak

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.01.2017 14:20 ~taktak

    Skazani na za takie czyny na dożywocie i dwadzieścia pięć lat, nie wyobrażam sobie mniej i inaczej, nawet za pomocnictwo nie wierzę że sami tam byli ich kobiety i przydupasy, tez wiedziały czym się zajmują, jak pozwala stan zdrowia powinni być PRZYMUSOWYMI dawcami narządów a jeżeli się nie nadają, żeby oddać oczko, wątrobę,nerki itd, to przymusowe testy nowych terapii i leków ewentualnie kosmetyków. bo ich nawet nie powinno się porównywać ze zwierzętami

  • duch

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.01.2017 13:30 ~duch

    A tak o karze smierci nie pomyslano jeszcze dzieje sie bardzo zle zaczyna byc bardzo groznie dla zwyklego zjadacza chleba.

  • wawa

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.01.2017 12:37 ~wawa

    Obywatel Polski~Obywatel Polski

    Jeżeli ktoś jeszcze nie wie, co się teraz dzieje w Polsce, to powyżej jest najlepszy przykład. Zasłania się twarz bydlaka, który ma na koncie najgorsze i liczne przestępstwa, za które powinien i może będzie siedzieć, a publikuje się wizerunki i twarze osób, które legalnie i jawnie protestują w obronie prawa. Tak właśnie manipulują i łamią prawo obecnie rządzący "wybrańcy narodu" wybrani przez tą lepszą część narodu. Żenada.

    widocznie ty też nie bardzo wiesz ale i za rządów PO twarze były zasłaniane więc nie obwiniaj aktualnej władzy .... ale zgadzam się z tobą że taki bydlak powinien mieć odsłoniętą twarz by ludzie wiedzieli kim on jest i jak dokładnie wygląda ...

  • aaaaab

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.01.2017 12:28 ~aaaaab

    Za okrucieństwo wobec ofiar i cierpienie rodzin kara śmierci natychmiast, nie ważne kto pierwszy to zrobi, ten kto bliżej niech działa - sędzia, ochroniarz z sądu, czy policjant przesluchujący - jakikolwiek człowiek niech natychmiast to zrobi, a Wymiar Sprawiedliwości za ułatwienie sprawy i zapewnienie bezpieczeństwa innym ludziom powinien pogratulować. Niewyobrażam sobie, żeby za to co zrobili mieli dostawać wodę i jedzenie. Nigdy. Nie mają prawa się uśmiechnąć, choćby na pól sekundy i nie mają prawa odczuć dobra. Tylko cierpienie od rana do wieczora, czyli głód i żadnych wyjść z celi, a ostatecznie po kilku dniach zagłodzenie w samotności. W samotnosci po to, żeby nie mieli okazji pochwalić się tym, co zrobili innym więźniom. Trzeba pamiętać, co przeżywały rodziny ludzi, którzy byli torturawani i okaleczani oraz sami Ci ludzie, a wtedy złość sama mówi, co zrobić z tymi śmieciami.

  • Ewelina

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.01.2017 12:10 ~Ewelina

    I czemu ich nazwiska nie są jawne?! Nie wyobrażam sobie ile bólu sprawili innym i jeszcze nalezy im się jakas ochrona?! te zbrodnie są niewyobrażalne po ludzku....

  • zenuś

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.01.2017 11:59 ~zenuś

    Tacy wielcy bosowie a co jeden w domu w dziurawych gaciach łazi

  • betiBeti

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.01.2017 11:44 ~betiBeti

    Albert, ale Ty jestesś bystrzacha

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »