Informacje

23.05.2013 09:42 ROWERY W WIELKIM MIEŚCIE

Nowy Jork dowodzi:
rowery sprzyjają biznesowi

SERWISY:

Nowy Jork kojarzymy raczej ze stojącymi w korkach, żółtymi taksówkami, niż tłumami na rowerach. Ale to powoli się zmienia, a metropolia uruchamia właśnie system roweru miejskiego. W towarzyszących temu sporach słychać znane z Warszawy argumenty, ale są i takie, które u nas nie padły. Ekonomiczne.

Nowy Jork - jak większość amerykańskich miast - uchodził dotąd za miejsce wrogie rowerzystom. Ścieżki i pasy dla cyklistów są tu wyznaczane dopiero od kilku lat, a miłośnicy jednośladów wciąż muszą walczyć z niechęcią kierowców samochodów. Ale efekty są widoczne: według portalu The Atlantic Cities od 2007 do 2011 roku udział rowerów w miejskim ruchu wzrósł dwukrotnie.

- Jeżdżenie rowerem długo było w USA domeną outsiderów. Ale to się zmienia. Rower powoli staje się częścią miejskiego krajobrazu - można przeczytać na jego łamach.

Co ma NY do Warszawy?

Mimo dzielących Nowy Jork i Warszawę różnic, w dyskusjach o rowerach da się odnaleźć wiele podobieństw.

Przeciwnicy piszą, że rowerzyści za nic mają przepisy, a budowa dróg rowerowych odbywa się kosztem miejsc parkingowych, których i tak jest za mało.

Zwolennicy podnoszą argumenty o bardziej przyjaznym, bezpieczniejszym mieście. Tłumaczą, że spowolnienie ruchu nie musi oznaczać większych korków i że rowery odciążą komunikację miejską.

Jak interes, to tylko przy ścieżce

Z warszawskiej perspektywy ciekawy wydaje się jednak wątek, który u nas się nie pojawia. Nowojorski odpowiednik Zarządu Transportu Miejskiego opublikował niedawno dane dotyczące Ósmej i Dziewiątej Alei. To jedne z pierwszych w Stanach Zjednoczonych ulic z odseparowanymi od reszty ruchu pasami rowerowymi, wybudowanymi kosztem samochodów. Przy czym kierowcy nadal mają tam do dyspozycji po 3 lub nawet 4 pasy (obie ulice są jednokierunkowe - red.).

Od zmiany organizacji ruchu liczba rannych w wypadkach drogowych, nie tylko z udziałem rowerzystów, spadła o 35 na Ósmej i 58 procent na Dziewiątej Alei. Ale wrażenie robi liczba z zupełnie innej dziedziny - w sklepach przy Dziewiątej Alei sprzedaż detaliczna wzrosła o 49 procent (na całym Manhattanie w tym samym czasie tylko o 3 procent). - Chcesz zrobić interes? Szukaj trasy rowerowej - komentowali te wyniki nowojorscy dziennikarze.

- Te dane mnie nie zaskakują, choć oczywiście to nie jest takie proste, że wystarczy zrobić ścieżkę i od razu interes się rozkręci. Ale uspokojenie ruchu sprzyja spędzaniu czasu na ulicy. A to sprzyja sklepom. W tym nie ma nic zaskakującego - ocenia Jan Jakiel, prezes stowarzyszenia SISKOM. I dodaje: - Uspokajać ruch można na różne sposoby, niekoniecznie od razu wyznaczając osobne pasy dla rowerów.

Jego zdaniem takie rozwiązanie dobre jest dla największych, zbiorczych ulic. Na mniejszych wystarczy np. wpuszczenie rowerów na buspasy czy wprowadzenie ograniczenia prędkości do 30 km/h.

- Ważne jest to, by rowerzysta i pieszy czuli się bezpiecznie, a nie to, jakimi metodami się ten efekt uzyska - podkreśla.

Spokojniej nie znaczy wolniej

Te słowa także znajdują potwierdzenie w nowojorskich statystykach. W rejonie Union Square, placu na którym również wprowadzono pasy rowerowe i poszerzono chodniki, liczba niewynajętych lokali spadła o 49 procent (podobny efekt dało wprowadzenie buspasów w Pierwszej i Drugiej Alei - red.). O 16 proc. spadła przy okazji liczba kierowców przekraczających prędkość, ale mediana prędkości wzrosła o 14 proc. Oznacza to, że kierowcy wcale nie utknęli w korach - przeciwnie, szybciej przejeżdżają przez to miejsce.

- Amerykanie wszystko przeliczają na pieniądze. To może wyglądać czasem na przesadę, ale ostatecznie wszystko się do tego sprowadza. Może więc warto i na Warszawę spojrzeć z takiej perspektywy? - zastanawia się Patryk Zaremba z Forum Rozwoju Warszawy. To organizacja, która naciska na władze miasta w sprawie przebudowy ulicy Świętokrzyskiej, która ma polegać właśnie na uspokojeniu ruchu i wprowadzeniu udogodnień dla pieszych czy rowerzystów.

- Niestety, u nas inwestycje ocenia się tylko pod kątem realizacji, a nie efektów. Przecinamy wstęgę i cieszymy się z nowej drogi czy muzeum. Ale czy wpływa to na rozwój okolicy? Jak? Czy można ten wpływ zwiększyć? Jakich błędów unikać następnym razem? Jaki efekt to wszystko daje w złotówkach? Nie ma niestety takich danych dla Warszawy - zauważa Zaremba.

Prawie jak Veturilo

Nowojorski system rowerów miejskich ruszy 27 maja. Obejmie dolny Manhattan i część Brooklynu. Na początku będzie składał z 293 stacji oraz 5,5 tysiąca rowerów. Od warszawskiego Veturilo odróżniać będzie się m.in. systemem opłat - użytkownicy mogą wykupić tu 24-godzinny, 7-dniowy lub roczny abonament, co pozwoli jeździć za darmo przez pierwsze 30 lub 45 minut od wypożyczenia, przez cały opłacony okres. Dłuższe podróże wymagać będą dopłat.

Warszawskie rowery są znacznie tańsze. W Nowym Jorku za dodatkowe 30 minut zapłacimy od 2,5 do 4 dolarów, za kolejne 9 lub 13, a każde następne 9 lub 12 dolarów. Roczny abonament to 95 dolarów, 7-dniowy – 25, a 24 - 9,95 dolara (wszystkie ceny netto).

ZOBACZ CAŁY RAPORT DEPARTAMENTU TRANSPORTU NY.

Karol Kobos

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • E tam

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.05.2013 16:08 E tam

    Nie wiem czy drożej bo 95$ za roczny abonament to odpowiednik 4 godzin pracy a ile u nas trzeba płącić bo nie wiem?

  • moskov

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.05.2013 15:07 ~moskov

    co tam nowy jork! z polaczkową mentalnością to powinniśmy wzorować się na moskwie!

  • jogger

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.05.2013 08:28 ~jogger

    Bo tam sie biega.

  • www

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.05.2013 07:28 ~www




    Kot Budowy~Kot Budowy

    Nie wiem czy lepiej jest jechać po chodniku i dostać 50 zł mandat, czy być rozjechanym na drodze przez kierowcę pod wpływem narkotyków jadącego 150 km/h. Do tego jeszcze biegły sądowy stwierdza, że na rowerze powinno się jechać poboczem (którego tam nie było) i że jest się samemu winnym, a kierowca bez winy.

    W takim systemie to chyba wybór choćby z bezpieczeństwa jest oczywisty.
    ssss~ssss


    a piesi są nikomu niepotrzebnymi słupami?
    lolo~lolo


    każdy rowerzysta jest też czasem pieszym, wiesz? Ważne jest, aby się wzajemnie szanować i brać pod uwagę tego drugiego użytkownika. Ja owszem, sporo spaceruję, ale też jeżdżę samochodem i rowerem. Będąc spacerowiczem zwracam uwagę, żeby nie wchodzić na ścieżkę rowerową. Będąc kierowcą, omijam rowerzystów na ulicy szerokim łukiem, a jak trzeba, to zwalniam do jego prędkości i nie wyprzedzam, pki warunków nie ma. A jak jestem rowerzystą, to jadąc chodnikem (a owszem, zdarza mi się bo czasem inaczej się nie da), nie dzwonię na spacerowiczów tylko grzecznie mówię "przepraszam" i "dziekuję". Naprawdę wszystko można pogodzić, oby zamienić tylko sztywne egzekwowanie przepisów na elementarną kulturę i empatię.
    Dynamo~Dynamo


    To się nazywa kultura i jej brak jest głównym problemem polaków, a nie rowery na chodnikach, czy piesi na ścierzkach roewrowych. Większość roku mieszkam w Holandii i tu naprawdę nikt nie robi afery z powodu roweru na chodniku/przejściu dla pieszych, ponieważ wszyscy są rowerzystami. Wystarczy zachowywać się tak jak napisałeś i wszystkim będzie żyło się lepiej.


    Jeśli wszyscy są rowerzystami to nie ma chodników tylko ścieżki rowerowe, więc nie ma problemu.

  • Nowa

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.05.2013 15:29 ~Nowa

    Chyba YORK a nie Jork hehehe

  • Dynamo

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.05.2013 14:15 ~Dynamo



    Kot Budowy~Kot Budowy

    Nie wiem czy lepiej jest jechać po chodniku i dostać 50 zł mandat, czy być rozjechanym na drodze przez kierowcę pod wpływem narkotyków jadącego 150 km/h. Do tego jeszcze biegły sądowy stwierdza, że na rowerze powinno się jechać poboczem (którego tam nie było) i że jest się samemu winnym, a kierowca bez winy.

    W takim systemie to chyba wybór choćby z bezpieczeństwa jest oczywisty.
    ssss~ssss


    a piesi są nikomu niepotrzebnymi słupami?
    lolo~lolo


    każdy rowerzysta jest też czasem pieszym, wiesz? Ważne jest, aby się wzajemnie szanować i brać pod uwagę tego drugiego użytkownika. Ja owszem, sporo spaceruję, ale też jeżdżę samochodem i rowerem. Będąc spacerowiczem zwracam uwagę, żeby nie wchodzić na ścieżkę rowerową. Będąc kierowcą, omijam rowerzystów na ulicy szerokim łukiem, a jak trzeba, to zwalniam do jego prędkości i nie wyprzedzam, pki warunków nie ma. A jak jestem rowerzystą, to jadąc chodnikem (a owszem, zdarza mi się bo czasem inaczej się nie da), nie dzwonię na spacerowiczów tylko grzecznie mówię "przepraszam" i "dziekuję". Naprawdę wszystko można pogodzić, oby zamienić tylko sztywne egzekwowanie przepisów na elementarną kulturę i empatię.


    To się nazywa kultura i jej brak jest głównym problemem polaków, a nie rowery na chodnikach, czy piesi na ścierzkach roewrowych. Większość roku mieszkam w Holandii i tu naprawdę nikt nie robi afery z powodu roweru na chodniku/przejściu dla pieszych, ponieważ wszyscy są rowerzystami. Wystarczy zachowywać się tak jak napisałeś i wszystkim będzie żyło się lepiej.

  • Mistrz kierownicy

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.05.2013 09:37 ~Mistrz kierownicy


    Najpierw niech zrobią porządny system dróg rowerowych, mogą być takie jak na zdjęciu powyżej, a dopiero potem niech wprowadzają zakazy i nakazy. To jest to samo gdyby, przed budową dróg dla samochodów, zakazać jazdy po trawie. Żadne mandaty i (durne) zakazy nie zmuszą rowerzystów do jazdy nierównym poboczem drogi, na której trzeba wymuszać na kierowcach aut choć odrobinę miejsca, często z narażeniem życia i zdrowia.
    Codziennie jezdząc na rowerze po drogach spotykam się z trąbieniem, wymijaniem z dużą prędkością, spychaniem na pobocze itd. Wcale nie dziwię się ludziom, którzy jeżdzą chodnikiem, a o puszczeniu dzieciaka na pobocze drogi nie ma w ogóle mowy.

  • lolo

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.05.2013 08:01 ~lolo


    Kot Budowy~Kot Budowy

    Nie wiem czy lepiej jest jechać po chodniku i dostać 50 zł mandat, czy być rozjechanym na drodze przez kierowcę pod wpływem narkotyków jadącego 150 km/h. Do tego jeszcze biegły sądowy stwierdza, że na rowerze powinno się jechać poboczem (którego tam nie było) i że jest się samemu winnym, a kierowca bez winy.

    W takim systemie to chyba wybór choćby z bezpieczeństwa jest oczywisty.
    ssss~ssss


    a piesi są nikomu niepotrzebnymi słupami?


    każdy rowerzysta jest też czasem pieszym, wiesz? Ważne jest, aby się wzajemnie szanować i brać pod uwagę tego drugiego użytkownika. Ja owszem, sporo spaceruję, ale też jeżdżę samochodem i rowerem. Będąc spacerowiczem zwracam uwagę, żeby nie wchodzić na ścieżkę rowerową. Będąc kierowcą, omijam rowerzystów na ulicy szerokim łukiem, a jak trzeba, to zwalniam do jego prędkości i nie wyprzedzam, pki warunków nie ma. A jak jestem rowerzystą, to jadąc chodnikem (a owszem, zdarza mi się bo czasem inaczej się nie da), nie dzwonię na spacerowiczów tylko grzecznie mówię "przepraszam" i "dziekuję". Naprawdę wszystko można pogodzić, oby zamienić tylko sztywne egzekwowanie przepisów na elementarną kulturę i empatię.

  • pytajnick

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.05.2013 22:20 ~pytajnick


    pytajnick~pytajnick

    Krótkie pytanie do przeciwników rowerów na chodniku: kartę rowerową można zdobyć mając lat 10. Kto z was, drodzy rodzice, chciałoby ujrzeć swą powiedzmy 11 letnią pociechę na rowerze na ulicach centrum dużego miasta lawirującą miedzy samochodami, obok autobusów? Przecież osoby powyżej 10 lat powinny jeździć na rowerze po ulicy, więc?
    sed~sed


    a wysłał byś swoje dziecko do Somalii, bo można?

    Pomyliłeś dwie rzeczy: to , co można i to, co stanowi prawo (durne). Art.33 wyraźnie wspomina o granicy wieku rowerzysty lat 10, powyżej której nie ma on prawa jeździć po chodniku. Ponieważ nie wszędzie są ścieżki rowerowe, i nie na wszystkich ulicach w miastach jest podniesiony limit prędkości do ponad 50 km/h (a w szczególności w centrach miast nie ma takich ograniczeń), to wychodzi na to, że 11 letni dzieciak powinien, zgodnie z prawem jechać ulicą. Jest prawna bzdura? Jest, ale jak to jest z tym prawem? Obowiązuje rowerzystów (tych powyżej lat 10) czy jak zwykle w Polsce: z wyjątkami? Kto wykaże, że rozpędzony dzieciak na rowerze, na chodniku, stanowi mniejsze zagrożenie dla pieszych niż powoli jadący na rowerze po chodniku dorosły?

  • oneg

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.05.2013 21:47 ~oneg


    xgn~xgn

    Bo oczywiście jazda rowerem po chodniku jest bezpieczna, zwłaszcza kiedy wbiegnie wam pod koła dziecko. Drodzy rowerzyści,
    przestańcie się wreszcie ośmieszać, bo pod każdym artykułem dotyczącym rowerów dajecie wyraz swojej kompletnej ignorancji
    i nieuzasadnionego poczucia wyższości. Jak tylko będę miał okazję, to z poczuciem dobrze spełnionego obywatelskiego obowiązku wskażę
    policji lbub straży miejskiej kretynów jeżdżących po chodnikach i będę lobbował na rzecz intwerwencji. Z mojej strony możecie
    się z kolei spodziewać, że będę nacierał prosto na was, tak żebyście musieli się zatrzymać i znieść z rowerów swoje zarozumiałe
    dupska.
    Sam jeżdżę rowerem, ale wyłącznie w miejscach, gdzie jest to możliwe. Jeżeli mam do wyboru jechać ruchliwą ulicą, której się boję
    lub jechać chodnikiem i stwarzać zagrożenie dla innych, to nie jeżdżę w tych miejscach wcale i nie mazgaję się, że jestem
    dyskryminowany, bo nie mam gdzei jeździć. Wam się wydaje, że robicie coś pożytecznego, a tak naprawdę utrudniacie życie innym i
    próbujecie narzucić swoje idiotyczne racje.
    Jim~Jim


    To mało jeździsz tym rowerem jak Ci się jeszcze gówniarz razem z tępą matką nie wpakował pod koła na drodze dla rowerów. Te półmózgi nie potrafią odróżniż DDR-a od chodnika...

    Nie lubisz pieszych pod kołami na DDR i dlatego jeździsz chodnikiem???
    Logiczny inaczej, cyklista :)

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »