Informacje

04.07.2012 09:25 kontrolerzy w szpitalu

NIK w Centrum Onkologii. "Poważne zagrożenie dla dalszej działalności"

SERWISY:

Najwyższa Izba Kontroli nie pozostawiła suchej nitki na warszawskim Centrum Onkologii. - W instytucie panuje zła sytuacja finansowa, co stanowi poważne zagrożenie dla kontynuowania działalności instytutu w obecnej formie - czytamy w raporcie, do którego dotarł portal tvnwarszawa.pl.

Kontrola dotyczyła funkcjonowania Centrum Onkologii Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie w latach 2008 - 2011 (pierwsze półrocze). Kontrolerzy wytknęli szpitalowi, że przez ponad dwa lata liczba osób zatrudnionych w centrum znacznie wzrosła: z 2560 pracowników w 2008 roku do 2698 pod koniec września 2011 roku. NIK wytyka brak motywacyjnego systemu wynagradzania. - W instytucie nie istniał system ocen pracowników, a jakość pracy nie miała wpływu na wynagrodzenie - czytamy w raporcie.

Kontrolerzy zauważają, że mimo trudnej sytuacji finansowej, przyznawano wysokie nagrody finansowe np. jeden z wicedyrektorów dostał 112 tysięcy złotych jednorazowej nagrody.

Nieprawidłowości wykryte przez NIK pojawiły się również przy umowach cywilno-prawnych. W latach 2008 - 2011 zawarto 1878 umów-zleceń i umów o dzieło na łączną kwotę ponad 14 mln zł, z czego 920 umów na 8 mln złotych dotyczło pracowników centrum. Instytut nie prowadził ewidencji czasu pracy. Bardzo umowy zawierano z pracownikami, których zadania zawarte w umowie, należały do normalnych obowiązków z tytułu stałego zatrudnienia w Centrum Onkologii.

"Instytut tolerował czarny rynek"

Uwagę NIK przyciągnęły także sponsorowane badania kliniczne. Jak dowiedli kontrolerzy, zasady podziału budżetu pomiędzy zespołem badawczym a szpitalem oraz wycena opłacalności finansowej dla szpitala, nie były regulowane pisemnymi zarządzeniami.

W raporcie bardzo obszernie cytowane są fragmenty audytu badań klinicznych wykonanego w 2010 roku przez niezależną firmę - Comac. Okazuje się, że w latach 2007 - 2010 stosowano cennik badań klinicznych na zasadzie "ile da się wynegocjować".

- Instytut tolerował "czarny rynek" finansowych rozliczeń badań klinicznych czy proceder ukrywania badania klinicznego przed zespołem badawczym, personelem wspierającym i pomocniczym pod przykrywką standardowych procedur leczniczych. Nie było miejsca, gdzie mogła być składowana dokumentacja z badań. Nikt z zapytanych pracowników instytutu zajmujących się badaniami nie wiedział nic konkretnego odnośnie przeprowadzanych badań klinicznych - czytamy w raporcie, gdzie cytowane są fragmenty audytu.

Nieprawidłowe umowy z NFZ

Z dokumentu NIK dowiadujemy się również o nieprawidłowościach w umowach zawieranych z Narodowym Funduszem Zdrowia. Autorzy raportu opisują sytuację, w której centrum musiało zapłacić 600 tysięcy zł kary umownej i zwrócić ponad 800 tysięcy zł pobranych za rzekomo wykonane świadczenia.

Instytut nie wywiązywał się także umowy zawartej z Ministerstwem Zdrowia. Skutkowało to zwrotem dofinansowania w wysokości 1,7 mln złotych.

Zdaniem kontrolerów wiele braków zawierała również dokumentacja. W przypadku księgi chorych oddziału kliniki nowotworów tkanek miękkich, kości i czerniaków, w pojedynczych przypadkach brakowało adnotacji o miejscu, do którego pacjent został wypisany.

"Wnikliwe analizujemy"

O komentarz do raportu pokontrolnego NIK poprosiliśmy dyrektora placówki, profesora Krzysztofa Warzochy. Jest na urlopie, a jego zastępca był dla nas nieuchwytny.

Sprawę skomentowało natomiast Ministerstwo Zdrowia, które nadzoruje pracę szpitala. - Protokoły i wystąpienia pokontrolne Najwyższej Izby Kontroli są wnikliwie analizowane przez ministerstwo zdrowia. Analizy wniosków pokontrolnych spowodowały wprowadzenie przez ministerstwo stałego kwartalnego monitoringu działań naprawczych prowadzonych w centrum - zapewnia Agnieszka Gołąbek, rzeczniczka prasowa ministerstwa zdrowia.

Jak dodaje, w okresie pięciu miesięcy sprawowania funkcji przez obecnego dyrektora Centrum Onkologii, w jednostce wprowadzono szereg działań naprawczych oraz restrukturyzacyjnych.

- Prowadzone są prace nad zwiększeniem wykorzystania obłożenia łóżek szpitalnych oraz podejmowane są działania, które mają ma na celu zmniejszenie listy chorych oczekujących na przyjęcie do centrum. Ponadto są plany utworzenia Oddziału Chemioterapii Dziennej w jednym, dogodnym dla pacjentów miejscu. Wprowadzone już działania reorganizacyjne przyczyniły się do poprawy funkcjonowania przychodni poprzez wydłużenie czasu pracy oraz umożliwienie telefonicznego zapisywania się pacjentów na wizytę - wylicza Gołąbek.

Przygotowywana jest również restrukturyzacja wewnętrznego funkcjonowania klinik (w celu poprawy dostępności lekarzy dla pacjentów i zmniejszenia kolejek), a także przygotowywanie planu restrukturyzacyjnego pionu naukowego oraz odzyskanie przez instytut płynności finansowej.

"Zakładnikami są pacjenci"

O sytuacji Centrum Onkologii pisaliśmy wielokrotnie. Lecznica jest w głębokim kryzysie. Jej zadłużenie sięga 370 mln złotych. - Jest wiele przykładów nepotyzmu, nieprawidłowości finansowych czy zarzutów łapówkarstwa. W kilku klinikach nie zamknięto ponad tysiąca historii chorób, przez co Narodowy Fundusz Zdrowia nie może wypłacić pieniędzy za leczenie i wykonane zabiegi. Każdy oddział czy klinika to państwo w państwie, księstwo udzielne, gdzie zakładnikami są pacjenci – tak jeszcze pod koniec ubiegłego roku oceniał placówkę ówczesny wiceminister zdrowia Andrzej Włodarczyk.

Plan ratunkowy dla centrum przewiduje restrukturyzację podzieloną na dwa etapy. Pierwszy to cięcie kosztów funkcjonowania lecznicy i zwolnienia osób (bez białego personelu). Wypowiedzenia w pierwszej kolejności ma dostać 300 pracowników, głównie administracji. Kliniki mają być scalane, co pozwoli później na przekształcenia placówki w Narodowe Centrum Raka.

Bartłomiej Frymus - b.frymus@tvn.pl

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • iskierka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.02.2019 11:51 ~iskierka

    Centrum jest okropnym miejscem dla chorych, których przybywają tu niezliczone ilości.
    Lekarze, choć by chcieli to nie mają wiele czasu dla chorych. Przyjmują taśmowo. Niektórzy z nich są już wypaleni zawodowo, co nie sprzyja ani im ani chorym.
    Chorzy wszędzie cierpliwie oczekują w niekończących się kolejkach, przez wiele godzin... .
    Technika często zawodzi. Przekładane są zabiegi np. napromieniowania.
    Ludzie chorzy w tym niekończącym się biegu po zdrowie tracą resztki wiary i optymizmu. Są umęczeni wielogodzinnym przebywaniem w oczekiwaniu na lekarza, badania, zabiegi... .
    Do próby leczenia siebie trzeba dużo zdrowia i samozaparcia, czego wszystkim bez wyjątku życzę.

  • anek123

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.01.2013 17:43 ~anek123

    NAJGORSZY SZPITAL NA ŚWIECIE!!!, u pacjenta z wczesniejszym zdiagnzowanym rakiem prostaty (wyleczonym w innym szpotalu), na wizycie kontrolnej pacjent powiedział ze od 2 mies go boli glowa (dodam, ze 80% pacjentów z rakiem prostaty daje on przezuty na kości, do wątroby, do mózgu i innych organów), lekarz kazał udać się do rejonowego internisty , który stwierdził, że jest to nadciśnienie. Diagnoza czasowego nadciśnienia pojawiła się w Marcu a 18 stycznia 2012 pacjent umarł na raka mózgu, którego wykryto w sierpniu. ILE CZASU OD MARCA DO SIERPNIA JEST??? wystarczająco dużo aby móc podjąć działania mogące złagodzić lub usunąć w części chorobę.!!!!!!!

  • anna

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.09.2012 17:39 ~anna

    Piszę w obronie dr Grzegorza Nawrockiego. W lipcu br. byłam pacjentką na oddziale chirurgii przy ul. Wawelskiej. Jako jeden z niewielu lekarzy, podczas wieczornych obchodów na oddziale rozmawiał z każdym pacjentem, podchodził do łóżek, oglądał przy współpracy z pielęgniarką rany po operacjach, czego nie można powiedzieć o innych lekarzach. Być może mój pobyt był zbyt krótki i nie miałam okazji zaobserwować innych lekarzy. Pobyt wspominam dobrze, personel medyczny bardzo pomocny i miły. A pielęgniarki to chodzące "anioły".

  • ZADOWOLONA PACJĘTKA

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.07.2012 19:44 ~ZADOWOLONA…

    Restrukturyzacja? Mniej rekonstrukcji piersi, rejestracja telefoniczna i długie oczekiwanie na wizytę, nowe tabliczki na wszystkich drzwiach przychodni (PIERWSZA POTRZEBA?!)I "patrząca z góry" na wystraszone pacjętki PANI KOORDYNATOR! patrzącna placówke od 2000r.- teraz jest duuużo gotrzej. POWODZENIA W RESTRUKTURYZACJI.

  • mieszkaniec Ursynowa

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.07.2012 23:02 ~mieszkanie…

    Jako mieszkaniec Ursynowa, zamiast Narodowego Centrum Onkologii, które jest wytworem wyobraźni i marzeń byłej minister zdrowia i jednego z profesorów wolałbym, aby połowę tego molocha przekształcono na szpital dla dzielnicy Ursynów.
    Chciałbym też dowiedzieć się, czy poniosą karę lekarze, którymi miało zająć się CBA za informowanie pacjentów o braku leków i proponowanie tych właśnie leków w ich prywatnych gabinetach. Czy jak zwykle okaże się, że w Centrum są "święte krowy" nie do ruszenia.

  • pracownik COI

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.07.2012 15:33 ~pracownik COI

    RYDZYKOWA~RYDZYKOWA

    Właśnie jestem po wizycie wczoraj.tj.4.07.2012 r. - potworne kolejki,potworny zaduch,sezon urlopowy-zastępstwa jakby z łaski przez innych lekarzy. Pacjenci ciężko chorzy z całej Polski z zaleceniem aby przybyć rano na chemioterapię (po kilkogodzinnej podróży)- pobranie krwi nad czczo - przyjęci (godz.7-11)ok.godz.11,następnie jakiś ruch chorych-kolejka ok 1 godz. jakaś rejestracja -trzecia z kolei.W końcu dotarłeś do miejsca gdzie podają chemię,na zainstalowanie wemflomu ? do żyły trzeba czekać ok 1 godz.SPRZECZNE OPINIE LEKARZY - w ocenie pacjenta.Po godzinnym wykładzie czego nie wolno po chemii tj.kontaktu z chorymi,z dzieci ze zwierzętami,unikać zgromadzeń nie przemęczać się,oszczędzać się ,dużo pić wody, nie jeździć publicznymi środkami lokomocji - MOŻNA PRACOWAĆ (po dniu męczącej wizycie,5-godzinnej CHEMII) DO PRACY..??? tak powiedziała lekarz.

    A pani lekarz nie poradziła, żeby się udać do "strefy relaksu"? To dopiero hipokryzja i drwina z chorych! Urządzono bowiem koszmarny pokoik z kiczowatymi żyrandolami i czerwoną wykładziną, gdzie pacjenci mogą się "zrelaksować"... Chyba nawet media nie dały sie na to nabrać, ale na stronie internetowej instytutu to jedno z czołowych osiągnięc "w trosce o poprawę jakości usług". Czy ktoś kiedyś za to odpowie?!

  • pracownik COI

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.07.2012 22:19 ~pracownik COI

    kasia~kasia

    a moja najukochansza mama zmarła w tym szpitalu i wiecie co bylo najgorsze??? ze siedzac tam trzy tygodnie dzien i noc nawet przez chwile nie moglam sie przyczepic do lekarzy i pielegniarek mimo ze bardzo chcialam zrzucic na kogos wine tak zeby bylo latwiej

    Pani Kasiu! Bardzo współczuję z powodu Mamy. W tym instytucie pracują wspaniałe oddane pielęgniarki i dobrzy lekarze. Ale kto tu chce dojść do czegoś więcej niż do roli popychadła musi wejść w skorumpowany układ! Brać łapówki i "odpalać" częśc innym. Zatrudniać dzieci i żony kolegów. Robić "badania kliniczne" na zamówienia firm farmaceutycznych, sztucznie wydłużac kolejki, żeby pacjenci wędrowali do prywatnych gabinetów itd itp. Tego nie wiedzą pacjenci...

  • pracownik COI

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.07.2012 22:13 ~pracownik COI

    Za m.in. "wspaniały" nadzór ministerstwa zdrowia nad podległą jednostką - instytutem, była pani minister otrzymała w nagrodę stanowisko marszałka sejmu. Nie oszukujmy się - żadnemu panu profesorowi włos z głowy nie spadł i nie spadnie. Za to nowy dyrektor (któego nikt dotąd nie widział, który ani razu nie spotkał się z pracownikami, tylko rządzi rękami zastraszonych urzędników - i to w 3 istytucjach równolegle! sic!) rozwiązał zbiorowy układ zatrudnienia. Obniża się zarobki, zastrasza ludzi, którzy pracują w atmosferze lęku przed zwonieniem. Instytut oszczędza nawet na wodzie mineralnej (słynne zarządzenie, że woda jest tylko dla pacjentów). A byli dyrektorzy i decydenci już mają nowe lukratywne posadki. Raport NIK dla naiwnych!

  • znak zapytania

    zgłoś naruszenie odpowiedz 09.07.2012 13:19 ~znak zapytania

    kiedyś tam pracowałem. na szczęście już nie pracuję. ale wszystko co tu jest napisane to w większości przypadków prawda. łapówkarstwo???? to drugie imię tego molocha. "nie ma łóżka" a po kopercie .... " zapraszam za tydzień" tak się tu działa. a biorą wszyscy z białego personelu. ci co są uczciwi i nie biorą już dawno się pozwalniali. lekarze sami nawzajem się operują w godzinach na dyżurach " plastyka piersi pani doktor itd." można by pisać i pisać.. może kiedyś ktoś zrobi z tym bałaganem porządek.

  • paranoja

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.07.2012 13:06 ~paranoja

    może sznaowny pan dyrektorek zrezygnowałby ze swojego jakże wielkiego wynagrodzenia, a nie zwalnia masę niczemu niewinnych ludzi??

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »