Informacje

17.01.2017 12:44 4,5 roku więzienia

Nieważne, że weszła na czerwonym. Gdyby jechał wolniej, Klaudia by żyła

SERWISY:

Sąd skazał we wtorek 26-letniego Kamila G. na karę 4,5 roku więzienia oraz 10-letni zakaz prowadzenia pojazdów. Sąd przyznał, że 14-letnia Klaudia weszła na jezdnię przy czerwonym świetle, ale podkreślił, że do wypadku by nie doszło, gdyby oskarżony jechał z przepisową prędkością. Wyrok nie jest prawomocny.

Proces był błyskawiczny. Do jego zakończenia wystarczyła zaledwie jedna rozprawa. W ubiegły poniedziałek sąd przesłuchał oskarżonego, świadków i biegłych od rekonstrukcji wypadków drogowych.

Nie wiadomo, co powiedzieli, bo sędzia Dariusz Leszczyński utajnił (na wniosek obrony) przebieg rozprawy. Adwokat oskarżonego swój wniosek tłumaczył m.in. "falą hejtu", z którą po zdarzeniu zetknęli się jego klient i jego bliscy.

Kamil G. to przeciętny kierowca

Sąd skazał Kamila G. na karę 4,5 roku bezwzględnego więzienia oraz dziesięcioletni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów. Oskarżony będzie musiał też pokryć ponad 5 tys. zł kosztów sądowych.

Sędzia Dariusz Leszczyński potwierdził, to o czym mówiło się wcześniej: że 14-letnia Klaudia wybiegła na jezdnię za piłką i że miała wówczas czerwone światło. – Nie ma co do tego żadnych wątpliwości – stwierdził. To wybiegnięcie było, orzekł sąd, bezpośrednią przyczyną wypadku.

Ale jednocześnie sąd podkreślił, że gdyby Kamil G. jechał z prawidłową prędkością, do wypadku by nie doszło. A gdyby nawet doszło, to wówczas Kamil G. nie ponosiłby za niego odpowiedzialności.

Jak obliczyli biegli, oskarżony jechał o blisko 40 km/h na godzinę za szybko. Sąd uznał, że to „znaczne” przekroczenie prędkości. - Gdyby jechał z prędkością dozwoloną, z prędkością 50 km na godz., to z całą pewnością w porę zauważyłby pieszą, w porę podjął manewry obronne i te manewry obronne byłyby skuteczne. Słowem miał możliwość uniknięcia potrącenia pieszej. I z pewnością nie doszłoby do śmierci pieszej – powiedział sędzia w uzasadnieniu wyroku. - Na tym zasadza się odpowiedzialność oskarżonego – zauważył.

Klaudia bardzo szybko przebiegała przez jezdnię i szybko jechał Kamil G. - Krótki czas pobytu pieszej na jezdni powoduje to, że oskarżony miał skróconą możliwość obserwacji i i przez to skróconą  możliwość podjęcia manewrów obronnych – mówił sędzia Leszczyński. - Można by się pokusić o stwierdzenie, że kierowca rajdowy może mieć taką reakcję [błyskawiczną, na to co dzieje się na drodze – red.], ewentualnie skoncentrowany oficer BOR, który cały czas zastanawia się, czy ktoś nie wypadnie zza zakrętu, bo wiezie ważną osobistość. Czyli osoby szczególnie wytrenowane i w szczególny sposób. Tego nie możemy wymagać od przeciętnych kierowców do których większość z nas się zalicza, również Kamil G. – zaznaczył sędzia.

Przepisy obowiązują wszędzie

Sędzia Dariusz Leszczyński pozwolił też sobie na osobistą refleksję.

- Odkąd ta sprawa wpłynęła do mojego referatu, widzę Klaudię i samochód oskarżonego [w miejscu wypadku na Targowej – red]. Rzeczywiście ta dość szeroka w tym miejscu jezdnia powoduje coś takiego, że każdy kierowca dociska pedał przyspieszenia. I kierowcy rozpędzają się do wysokich prędkości. Jest coś takiego w człowieku, że widząc dobre warunki na drodze przyspiesza – mówił sędzia. - Ale nie można zapominać o tym, gdzie się kierowca znajduje. Musimy wszyscy, łącznie z Kamilem G., pamiętać o tym, że przepisy obowiązują wszędzie. One po to są tak skonstruowane, żeby zapobiegać, i nie dopuszczać do sytuacji, która się tu zdarzyła. Gdyby nie zostałaby złamane, ta sytuacja by się nie zdarzyła, i nie bylibyśmy na tej sali. Często nie zdajemy sobie sprawy, albo nie sięgamy wyobraźnią, że dziecko w odruchu wybiegnie na jezdnię za piłką. Albo, że osoba starsza, zamyślona, może wejść na jezdnię na czerwonym świetle. Właśnie po to są ograniczenia. Właśnie dlatego ktoś przewidział, że może dojść do sytuacji nagłych na drodze – uzasadniał sędzia.

Prokuratura zażądała sześciu lat więzienia

Prokuratura wnosiła o wymierzenie Kamilowi G. kary sześciu lat więzienia (maksymalnie za to przestępstwo groziło mu do ośmiu lat więzienia), a także 10-letniego zakazu prowadzenia pojazdów oraz 30 tys. zł zadośćuczynienia dla rodziców zmarłej dziewczynki.

Ich pełnomocnik wniósł o takie same kary, ale zażądał wyższego zadośćuczynienia – 100 tys. zł. W ostatniej chwili wycofał jednak ten wniosek, uznając, że będzie wnosił o wyższą kwotę ale już w postępowaniu cywilnym.

Obrońcy zwrócili się do sądu o uniewinnienie Kamila G. A w razie gdyby sąd jednak uznał winę ich klienta, poprosili o możliwie najłagodniejszą karę.

Sąd skazał łagodniej niż chciała prokuratura, ale uznał, że właśnie 4,5 roku więzienia będzie adekwatną karą. Wziął pod uwagę m.in. to, że bezpośrednią przyczyną wypadku było wbiegnięcie dziewczynki na jezdnię.

Być może wyrok byłby jeszcze łagodniejszy, gdyby nie wcześniejsza karalność oskarżonego, który wcześniej był skazywany za jazdę bez prawa jazdy, a prawo jazdy stracił za przekroczenie limitu punktów.

- Oskarżony wcześniej miał wielokrotnie sygnały ze strony sądów, które wydawały wyroki. A pierwszy sygnał był ze strony organu administracyjnego. „Zabieramy ci prawo jazdy, bo jeździsz niebezpiecznie. Stwarzasz zagrożenie”. Oskarżony mimo tego, co najmniej trzykrotnie wsiadał za kierownicę i jeździł. Mało tego, że jeździł. Jeździł tak, jak w tej sprawie, czyli znacznie przekraczając prędkość. Bagatelizował reguły ostrożności – zaznaczył sędzia.

Sprzeciw prokuratury

W ubiegłym tygodniu prokuratura wystąpiła ze sprzeciwem do wniosku obrońców Kamila G. o utajnienie procesu. Sprzeciw został złożony po interwencji ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, bo w trakcie rozprawy obecna na sali prokurator nie oponowała przeciwko usunięciu z sali publiczności.

- Prokurator Okręgowy uznał, że nie zaistniały przesłanki pozwalające na wyłączenie jawności procesu i takie stanowisko na rozprawie powinien był zająć prokurator, zgłaszając sprzeciw - mówił wówczas prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Zdaniem prokuratury obawy obrońców, że prowadzenie rozprawy jawnie mogło być przyczyną zakłócenia spokoju społecznego są "niepotwierdzone i nieznajdujące uzasadnienia". - Interes publiczny przemawiał za jawnym rozpatrzeniem tej sprawy, biorąc pod uwagę zainteresowanie opinii publicznej, oburzenie czynem oraz potrzebę uświadamiania społeczeństwu skutków niebezpiecznych zachowań na drogach - podkreślał prokurator.

Sąd jednak sprzeciwu nie uwzględnił. Uznał, że jest on bezprzedmiotowy, bo rozprawa za zamkniętymi drzwiami już się odbyła. Mimo to sąd zdecydował, że uzasadnienie wyroku zostanie ogłoszone jawnie.

Prędkość: 89 km/h

Kamil G. był oskarżony o to, że 1 lipca na ul. Targowej śmiertelnie potrącił 14-letnią Klaudię.

Wcześniej, co zarejestrował m.in. Reporter24 Raz, kierowca czerwonej sportowej hondy jechał bardzo agresywnie. Na nagraniu, które trafiło na Kontakt 24, widać, jak honda z dużą prędkością rusza ze świateł na skrzyżowaniu al. Solidarności ze Szwedzką i po chwili znika z pola widzenia. Następnie autor nagrania dojeżdża do skrzyżowania al. Solidarności z Targową - tam na światłach znów stoi honda. Gdy zmienia się na zielone, kierowca czerwonego auta bardzo szybko rusza, ostro wchodzi w zakręt i momentalnie znów znika z pola widzenia.

Chwilę później widać jeszcze, jak gwałtownie zmienia pasy między innymi samochodami. Nie widać samego momentu wypadku, natomiast na samym końcu nagrania można dostrzec stojące na skrzyżowaniu Targowej z Kijowską auto i podbiegających do potrąconej dziewczynki ludzi.

Biegły powołany w trakcie śledztwa przez prokuraturę ocenił, że w momencie wypadku Kamil G. jechał z prędkością między 97 a 106 km/h. Sąd powołał jednak jeszcze jednego biegłego, który obliczył, że prędkość, z jaką jechał Kamil G., wyniosła 89 km/h. I taką prędkość przyjął w wyroku. - Przekroczenie prędkości o blisko 40 km/h to znaczne przekroczenie prędkości - podsumował sędzia Dariusz Leszczyński.

- Pewne jest, że kiedy oskarżony zbliżał się do przejścia dla pieszych, włączyło się żółte światło - mówił jesienią prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Jak dodawał, z relacji przesłuchanych świadków wynika, że śmiertelnie potrącona nastolatka weszła na przejście dla pieszych za piłką. - Kamil G. miał ją potrącić, kiedy właśnie schodziła z przejścia - informował rzecznik.

Świetnie znany policji

Jak pisaliśmy na tvnwarszawa.pl, oskarżony jest świetnie znany stołecznym policjantom.

W lutym 2015 r. mężczyzna stracił prawo jazdy. Po tym fakcie był co najmniej trzykrotnie zatrzymywany za jazdę bez uprawnień i trzykrotnie za to skazany. Mimo to rok później odzyskał prawo jazdy.

Żaden z sądów, które skazywały go za jazdę bez uprawnień, nie wiedział o tym, że to nie jedyny przypadek, kiedy Kamil G. łamał prawo drogowe.

Wtorkowy wyrok jest nieprawomocny.

 

Piotr Machajski

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Policjant

    zgłoś naruszenie odpowiedz 07.11.2017 11:22 ~Policjant

    Dziewczynka wbiegła na czerwonym świetle za piłką. To że kerowca to pirat w tym wypadku nie ma znaczenia. Kto zwas jeździ 50 km/h. Dziewczynki szkoda ale przykro mi to stwierdzić to jej wina. Przykład pieszy stojący przed przejazdem kolejowym nagle naczerwonym wbiega pod pociąg i ginie. Skazuje się maszynistę bo prowadził pendolino 160/h a nie ciuchcię 30/h .Ten z pendolino to pirat bo jechał za szybko??? Chory kraj chorych sądów. Czy za przekroczenie prędkości o ponad 30/h jest większym złem czy wtargnięcie na czerwonym przez pieszego ? Ten kierowca został nie słusznie skazany wbrew dowodom i zeznaniom świadków. Sprawiedliwości nie ma tu żadnej.

  • pieszy i kierowca

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.09.2017 10:40 ~pieszy i kierowca

    popieram w 100%

  • Czerwony

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.04.2017 08:42 ~Czerwony

    Lobby pieszych wchodzacych na czerwonym zlinczowalo kierowce rajdowca.
    Efekt , kazdy wchodzi na czerwonym i czuje sie bezkarny. W dzien da sie jeszcze przewidziec ale wieczorem w deszczu niesposob.
    Gratuluje chorym umyslom , kolejnych ofiar przechodzenia na czerwonym.

  • Lex

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.04.2017 08:35 ~Lex

    [cytat_2580830]


    r59ej8~r59ej8

    Nie zgadzam się z autorem artykułu. WAŻNE, że weszła na czerwonym, nawet bardzo. Gdyby myślała i NIE WESZŁA, żyłaby.

    Rozumując tak jak autor artykułu, można by napisać dziesiątki podobnych:

    "Nieważne, że nie znała się na elektronice. Włożyła rękę do telewizora i zabiło ją 25 tysięcy volt. Gdyby napięcia tam nie było, żyłaby".

    "Nieważne, że sikał na tory kolejowe. Nie zginąłby, gdyby nie były pod napięciem"

    "Nieważne, że zeszli za nisko. Gdyby tutaj nie rosła brzoza, przeżyliby".

    "Nieważne, że zjadł kilogram pasty do butów. Gdyby na czas zrobiono mu płukanie żołądka, przeżyłby"

    Etc, etc. Ludzie, myślcie, a nie zwalajcie winę na wszystkich, byleby tylko nie widzieć winnego w pieszym. Jak wchodzę na jezdnię patrzę W LEWO, W PRAWO, W LEWO. W ten sposób jakoś od urodzenia nigdy nie miałem wypadku. Nie róbcie z bezmózgów ofiar, a z kierowców zabójców. Ja wiem, że nowa moda tak nakazuje, kierowca ten zły, pieszy ten dobry, ale bez przegięć!

    Marek~Marek

    10/10



    100/100
    [_2580830]
    10000/10000

  • Panaroja

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.01.2017 14:11 ~Panaroja



    Panaroja~Panaroja

    A dlaczego nie ma odwrotnego procesu? Dziewczyna wchodząc na czerwonym świetle naraziła kierowcę na niebezpieczeństwo!
    stradivarius~stradivarius

    Naraziła siebie na niebezpieczeństwo przede wszystkim. Co nie znaczy, że kierowca ma prawo ją zabić tylko dlatego, że miał zielone.
    Panaroja~Panaroja

    Wina kierowcy jest ale to tylko jedna strona medalu. Dziewczyna wchodząc na czerwonym również spowodowała niebezpieczeństwo i naraziła na straty zdrowia/mienia kierowcę. Rodzice powinni ponieść odpowiedzialność. Wg mnie wina dziewczyny jest większa ponieważ gdyby kierowca jechał wolniej to "może" by przeżyła ale to tylko spekulacja, a gdyby dziewczyna nie weszła to na pewno by przeżyła.

    Czy uważasz, że dziewczynka a w uogólnieniu każdy ma prawo wchodzić na czerwonym świetle pod koła samochodu? Jeśli tak to może ktoś inny nie powinien żyć w społeczeństwie. Nie interesuje mnie aspekt emocjonalny tego tematu tylko czysto racjonalny. Na kolejne zaczepki na tak niskim poziomie nie zamierzam odpowiadać więc jeśli nie masz nic konstruktywnego do dodania to z mojej strony koniec tematu z Tobą.

  • Mar

    zgłoś naruszenie odpowiedz 20.01.2017 10:56 ~Mar

    Nie bardzo rozumiem, dlaczego dyskusja jest skierowana w kierunku obwiniania dziecka (gdyby nie weszła, to by żyła, czyli - w domyśle- jest współwinną). W tym konkretnym przypadku pewnie by tak było.
    Natomiast kierowca nie zachowujący ostrożności w terenie zabudowanym, w miejscu gdzie występuje wzmożony ruch pieszych i rozwijający niedozwoloną prędkość jest winnym bez wątpienia. Z prostego powodu, którego broniący tego "szybkiego i wściekłego" celowo pomijają - kierowca nie tylko jechał za szybko, ale także nie zachował ostrożności oraz jechał agresywnie w sposób zagrażający innym uczestnikom ruchu.
    Tym razem na kursie kolizyjnym było dziecko, ale mógł być inny samochód, rowerzysta, motocyklista. Obowiązkiem kierującego jest przewidywanie i postępowanie zgodne z zasadą ograniczonego zaufania - mówią o tym na kursach. I
    Zasada ta dotyczy nie tylko asfaltu przed maską, ale też otoczenia, skrzyżowań, innych uczestników ruchu itp. Jeśli ktoś chce się zwolnić z tego obowiązku, to jedzie na tor.
    Zwracam też uwagę, że dozwolona prędkość max nie oznacza, że w danej sytuacji można ją rozwijać. W dzisiejszej ślizgawicy kierowca hondy bałby się jechać 50km/h z obawy o swój piękny pojazd. Dlaczego nie okazał takiej roztropności w rejonie wzmożonego ruchu pieszych i nie dostosował prędkości, nie trzymał nogi na pedale hamulca, nie monitorował sytuacji w pasie drogowym?
    Bezpośrednią przyczyna zdarzenia była nadmierna prędkość oraz niedostosowanie do warunków wynikające z braku wyobraźni albo świadomej brawury. Brak wyobraźni na drodze jest bardziej niebezpieczny, niż sama prędkość, moim zdaniem. Dlatego gość jest winien.

  • Marek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.01.2017 09:16 ~Marek



    Panaroja~Panaroja

    A dlaczego nie ma odwrotnego procesu? Dziewczyna wchodząc na czerwonym świetle naraziła kierowcę na niebezpieczeństwo!
    stradivarius~stradivarius

    Naraziła siebie na niebezpieczeństwo przede wszystkim. Co nie znaczy, że kierowca ma prawo ją zabić tylko dlatego, że miał zielone.
    Panaroja~Panaroja

    Wina kierowcy jest ale to tylko jedna strona medalu. Dziewczyna wchodząc na czerwonym również spowodowała niebezpieczeństwo i naraziła na straty zdrowia/mienia kierowcę. Rodzice powinni ponieść odpowiedzialność. Wg mnie wina dziewczyny jest większa ponieważ gdyby kierowca jechał wolniej to "może" by przeżyła ale to tylko spekulacja, a gdyby dziewczyna nie weszła to na pewno by przeżyła.

    Twoje rozumowanie pokazuje, że nie nadajesz się do życia w społeczeństwie rozwiniętym, cywilizowanym. Z taką, pożal się Boże, logiką nie powinieneś mieć możliwości pisania komentarzy. Jeśli byłoby to Twoje dziecko, dalej byś twierdził, że "spowodowało niebezpieczeństwo i naraziła na straty zdrowia/mienia kierowcę"? Myśl zanim coś napiszesz, a najlepiej nie pytany w ogóle nie zabieraj głosu.

  • Panaroja

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.01.2017 08:59 ~Panaroja


    Panaroja~Panaroja

    A dlaczego nie ma odwrotnego procesu? Dziewczyna wchodząc na czerwonym świetle naraziła kierowcę na niebezpieczeństwo!
    stradivarius~stradivarius

    Naraziła siebie na niebezpieczeństwo przede wszystkim. Co nie znaczy, że kierowca ma prawo ją zabić tylko dlatego, że miał zielone.

    Wina kierowcy jest ale to tylko jedna strona medalu. Dziewczyna wchodząc na czerwonym również spowodowała niebezpieczeństwo i naraziła na straty zdrowia/mienia kierowcę. Rodzice powinni ponieść odpowiedzialność. Wg mnie wina dziewczyny jest większa ponieważ gdyby kierowca jechał wolniej to "może" by przeżyła ale to tylko spekulacja, a gdyby dziewczyna nie weszła to na pewno by przeżyła.

  • tykotyle

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.01.2017 08:30 ~tykotyle


    r59ej8~r59ej8

    Nie zgadzam się z autorem artykułu. WAŻNE, że weszła na czerwonym, nawet bardzo. Gdyby myślała i NIE WESZŁA, żyłaby.

    Rozumując tak jak autor artykułu, można by napisać dziesiątki podobnych:

    "Nieważne, że nie znała się na elektronice. Włożyła rękę do telewizora i zabiło ją 25 tysięcy volt. Gdyby napięcia tam nie było, żyłaby".

    "Nieważne, że sikał na tory kolejowe. Nie zginąłby, gdyby nie były pod napięciem"

    "Nieważne, że zeszli za nisko. Gdyby tutaj nie rosła brzoza, przeżyliby".

    "Nieważne, że zjadł kilogram pasty do butów. Gdyby na czas zrobiono mu płukanie żołądka, przeżyłby"

    Etc, etc. Ludzie, myślcie, a nie zwalajcie winę na wszystkich, byleby tylko nie widzieć winnego w pieszym. Jak wchodzę na jezdnię patrzę W LEWO, W PRAWO, W LEWO. W ten sposób jakoś od urodzenia nigdy nie miałem wypadku. Nie róbcie z bezmózgów ofiar, a z kierowców zabójców. Ja wiem, że nowa moda tak nakazuje, kierowca ten zły, pieszy ten dobry, ale bez przegięć!

    Marek~Marek

    10/10



    100/100

  • Sportback

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.01.2017 07:16 ~Sportback

    Prawda jest ze dziewczynka zlamala prawo wbiegając na przejście za piłka...prawda jest ze od 14-latki można wymagać jakiegoś poziomu rozwoju intelektualnego i emocjonalnego, który nie pozwoliłby jej wbiec bezmyślnie za piłka na jezdnie. Tylko ze w tej sprawie moim zdaniem kluczowe jest to ze gdyby ten (nazwijmy go roboczo mezczyzna) ruszył spod świateł normalnie i normalnie nabierał prędkości to z prawdopodobieństwem bliskim pewności dziewczynka i samochód nie spotkaliby się na jezdni. W TEKSTACH DOT.TRAGEDII WYRAZNIE JEST NAPISANE ZE DZIEWCZYNKA W CHWILI POTRACENIA ZBIEGALA Z PASOW! Druga bardzo ważną sprawa, która powinna mieć kolosalne znaczenie to RECYDYWA,totalna arogancja i ignorancja wobec prawa. Dla mnie nie pojęte jest to ze można być dorosłym czlowiekiem, mieć dzieci i być tak skrajnie glupim i nieodpowiedzialnym. Moim zdaniem wyrok 6 latlat i dożywotni zakaz prowadzenia pojazdow byłby sprawiedliwy.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Porzucone audi blokuje chodnik na Jagiellońskiej

Porzucone audi blokuje chodnik na Jagiellońskiej

"Od około tygodnia auto stoi na środku chodnika na Jagiellońskiej, w okolicy numeru 74" - napisała na Kontakt 24 jedna z Reporterek. Dziwi się, dlaczego... WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »