Informacje

13.10.2015 10:14 zmarł na sepsę w 2008 roku

"Niefrasobliwość, niedbalstwo".
Lekarze winni śmierci Jasia

SERWISY:


Czworo lekarzy jest winnych ws. śmierci 3-letniego Jasia, który zimą 2008 r. zmarł na sepsę - orzekł we wtorek warszawski sąd, skazując ich na kary roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata i grzywny.
Dwoje lekarzy sąd uniewinnił.

Wszyscy byli oskarżeni o nieumyślne narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu 3-latka. Według sądu, skazani (dwie lekarki i dwoje lekarzy), popełnili błędy, które doprowadziły do pogorszenia stanu zdrowia dziecka lub źle rozpoznali stan dziecka. Decyzją Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście Magdalena J.-C., Michał Z., Agnieszka O.-P. i Paweł Ł. będą też musieli zapłacić po 5 tys. zł grzywny. Proces trwał 3 lata.

"Szereg błędów medycznych"

Sędzia Małgorzata Drewin podkreślała, że lekarze popełnili szereg błędów medycznych - nawet w sytuacji, gdy znali kliniczny przebieg sepsy. - Zaniechanie każdego z lekarzy było początkiem zaniechań kolejnych - mówiła sędzia.

Podawała przykłady sprzecznych interpretacji dokonywanych przez lekarzy. Jeden ze skazanych (ze szpitala na Niekłańskiej) skierował rodziców do innego szpitala - na ul. Litewską, zastrzegając, że sprawa jest pilna, więc muszą jechać własnym autem. Z kolei lekarka, która ich przyjęła w szpitalu na Litewskiej - powołując się na fakt, że przyjechali własnym autem, uznała, że stan nie może być aż tak zły, skoro nie skorzystano z karetki.

Dodała, że lekarze powoływali się też na fakt, że rodzice nie byli przekonani do hospitalizacji dziecka, mimo że w sytuacji zagrożenia życia dziecka powinni sami podejmować takie decyzje. Sędzia podkreślała, że rodzice nie musieli zdawać sobie sprawy z powagi sytuacji. Sąd zwracał też uwagę - uzasadniając wyrok - że skazani lekarze, mimo że mieli wyniki badań dziecka, nie zdecydowali się np. na podanie antybiotyku.

"Bezduch" służby zdrowia

W uzasadnieniu wyroku, które trwało aż dwie godziny, podkreśliła, że w całej sprawie uderzający jest też "bezduch" służby zdrowia i nadmierne poleganie na specjalizacji. Lekarze, zamiast podjąć samodzielną decyzję o podaniu antybiotyku - co zdaniem biegłych mogło, ale nie musiało, uratować życia chłopca - wydłużali ścieżkę diagnostyczną i odsyłali chłopca na kolejne konsultacje, z jednego do drugiego szpitala. Nie oceniali też prawidłowo stanu dziecka - mimo złych wyników badań uznawali, że skoro wygląda "dobrze", nie może być "aż tak źle".

- Nie było umiejętności prostego łączenia faktów. Lekarzy nie usprawiedliwia żaden wzgląd na inne jednostki chorobowe; na tym polega istota bycia gwarantem, że wiedza specjalistyczna, którą posiadają lekarze, pozwala im na podjęcie adekwatnych działań; odwrócenie albo i też niepogorszenia stanu - mówiła sędzia. Przyznała, że lekarz nie musi kierować się empatią, ale musi wykonywać prawidłowo swoje zadania.

Dlaczego nie inny zarzut?

Sędzia wyjaśniła, że żadnemu z oskarżonych nie został postawiony zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. - Nie oskarżeni wywołali stan zagrożenia dla życia; oskarżeni jedynie, albo aż, nie podjęli właściwych działań, by to niebezpieczeństwo zmniejszyć lub odwrócić - powiedziała.

Dodała, że zdaniem biegłych do śmierci mogło dojść nawet wtedy, gdyby leczenie było prawidłowe, ale działanie lekarzy mogło zmniejszyć niebezpieczeństwo. - Ta zasada rozstrzygana jest na korzyść oskarżonych - mówiła, dodając, że stąd zarzut nieumyślonego narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

"Próbowali obciążać rodziców"

Odnosząc się do poszczególnych skazanych podkreślała, że lekarze broniąc się, próbowali obciążać rodziców chłopca i ich postawę. - Co rusz sąd natykał się na takie kwiatki polegające na nieumiejętności przyznania się oskarżonych do popełnionego błędu - powiedziała.

- To nie na pacjencie spoczywa obowiązek zdawania sobie sprawy z sytuacji, z zagrożenia życia; to na lekarzu - jako na gwarancie - spoczywa ten obowiązek zdawania sobie sprawy z powagi sytuacji - mówiła sędzia podkreślając, że Jaś nie był dzieckiem zaniedbanym, a rodzice nie chodzili po znachorach. Jako przykład podawała wyjaśnienia lekarzy, którzy mówili, że np. dziecko nie powinno znaleźć się na SOR tylko powinno być zawiezione do przychodni.

- W zderzeniu z przysięgą Hipokratesa te słowa powodują, że trzeba zastanowić się nad tym, jak dalece piękno zawodu medyka zostało zmienione na jakieś nędzne, drobne formalne miedziaki - powiedziała Małgorzata Drewin.

Powiedziała również, że z akt wynika m.in., iż każdy z lekarzy, do którego dziecko trafiało, mógł odwrócić błąd popełniony przez poprzednika.

Bez zakazu wykonywania zawodu

Sąd uznał jednocześnie, że nie ma podstaw do orzeczenia zakazu wykonywania zawodu w przypadku czwórki lekarzy skazanych. Jak uzasadniała Małgorzata Drewin, zakaz ma prewencyjny charakter. - Po jednostkowym zachowaniu lekarzy nie można mniemać, że wykonywanie zawodu lekarza przez oskarżonych zagraża życiu i zdrowiu pacjentów - powiedziała.

Dodała, że zgodnie z poglądem wyrażonym w doktrynie prawa karnego, jeśli chodzi o nieumyślne przestępstwa, a takie zostały przypisane oskarżonym, "prawo do wykonywania zawodu może zostać orzeczone w przypadku ponownego popełnienia tego samego czynu zabronionego".

- Jeśli czyn ma charakter nieumyślny, należy przypuszczać, że ma charakter w życiu zawodowym jednorazowy - stwierdziła.

Odnosząc się do dwójki uniewinnionych lekarzy (m.in. lekarza, który przyjechał do chłopca na domową wizytę - PAP), sędzia podkreślała, że podjęte przez nich działania były prawidłowe i nie wpływały na całą sprawę.

"Kara jak za jointa"

Mama chłopca Anna Kęsicka nie kryła rozczarowania wyrokiem. - Jaś nie żyje prawie siedem lat. My się będziemy odwoływać, bo sytuacja, w której sąd bez żadnych wątpliwości stwierdza winę lekarzy, mówi o ich niedouczeniu, niedokształceniu, a jednocześnie nie odbiera im prawa do wykonywania zawodu, jest skandaliczna i absolutnie nieetyczna - mówiła.

Jak dodała, wyrok nie jest satysfakcjonujący. - To są kary, które dostają w tym kraju osoby za posiadania jointa. Wystarczy poczytać na forach. Ci ludzie, korzystając z tego, że nosili białe fartuchy i byli uprawnieni do udzielania pomocy naszemu dziecku, potraktowali je jak paczkę - dodała.

Mecenas Orżewska zapowiedziała, że apelacja obejmie też kwestie uniewinnienia dwójki lekarzy. Zarówno ona jak i mama chłopca podkreślały, że zdaniem biegłych wina całej szóstki "była jednoznaczna"

Wyrok Sądy Rejonowego Warszawa-Śródmieście jest nieprawomocny.

"Istotne błędy medyczne"

Zimą 2008 r. 3-letni wówczas Jaś zaraził się ospą wietrzną od swojego brata; po chorobie doszło do powikłań. Chłopcem zajmowali się lekarze ze szpitali przy ulicy Niekłańskiej i Litewskiej w Warszawie - w sumie sześcioro. Zdaniem prokuratury, choć nie ma dowodów, że doprowadzili do śmierci dziecka, popełnili "istotne błędy medyczne". Stan chłopca pogarszał się; odsyłano go z placówki do placówki; ostatecznie 29 grudnia 2008 r. zmarł na sepsę.

ZOBACZ REPORTAŻ O ŚMIERCI JASIA

PAP/b/ee

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Norman

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.12.2015 16:54 ~Norman

    egi~egi

    Problem jest raczej w tym, ze duza czesc lekarzy nie rozwija sie w medycynie, nie chce im sie bo uwazaja ze maja lata doswiadczenia.


    Lekarz ostatni, ktory zostal przez bieglych uwolniony od odpowiedzialnosci, jest nie tylko bardzo dobrze oceniany przez rodzicow pacjentow jako troskliwy i oddany chorym (wystarczy poczytac fora), ale rowniez publikuje, a za swoje prace otrzymal nagrode WUM (Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego).

  • egi

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.10.2015 22:37 ~egi

    Problem jest raczej w tym, ze duza czesc lekarzy nie rozwija sie w medycynie, nie chce im sie bo uwazaja ze maja lata doswiadczenia. To nieprawda medycyna jest dzialka w ktorej ciagle cos moze zaskoczyc z czym wczesniej nie mieli do czynienia. Druga kwestia jest zawezanie sie do swojej specjalizacj i spychologia problemu bo przeciez to nie moja dzialka... a co na to pacjent? A no jezdzi od judasz do kajfasza z nadzieja ze ktos pomoze. Jest cos takiego jak choroby wspolistniejace i kazdy LEKARZ powinien w tym temacie byc na biezaco! A jak nie to niech zrzeknie sie wykonywania zawodu. Szkoda tylko ze musialo umrzec dziecko aby bylo to przestroga dla innych ze pewnych wydawaloby sie standardowych chorob nie mozna bagatelizowac.
    Zbyt odpowiedzialny zawod aby pozwalac sobie na fuszerke!!!!!!1




  • hops

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.10.2015 15:06 ~hops

    Wyrok tylko pokazuje postkomunistyczne naleciałości, kiedy to lekarz jest nie do ruszenia, podobnie jak sędzia, prokurator, komornik czy inny decydent. Jeszcze duuużo wody musi upłynąć nim bardzo uprzywilejowane, a jednocześnie żądaniowe grupy społeczne zejdą na ziemię.

  • abc

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.10.2015 15:04 ~abc

    kolo~kolo

    Smutne jest to, że szukamy winnych, a winę ponosi system, a raczej jego brak. Tylko to, albo aż to.
    Łatwo skazać jedną (ostatnią w łańcuszku złych zdarzeń) osobę, ale czy ona naprawdę jest winna i czy to uchroni następne osoby.
    Nie, to tylko da satysfakcję rodzicom, którzy ponieśli największą stratę, jaką można sobie wyobrazić :(
    Zastanówmy się, jak stworzyć bezpieczny system opieki, co zrobić, by on funkcjonował.

    Oh tak, ten zły, czarny, niedobry i bezosobowy system, na który najprościej jest zrzucić winę. Bo to wina systemu, że lekarz na dyżurze przyjmie 10 pacjentów, ale już u siebie w praktyce za grubą kasę przyjmie ich 20... To wina systemu, że prościej jest odsyłać pacjenta, niż się nim zająć...

  • Słabeusze

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.10.2015 18:59 ~Słabeusze


    aga~aga

    Kilka razy byłam na Niekłańskiej ze swoimi dziećmi i zawsze otrzymałam profesjonalną pomoc. Na sorze mnóstwo dzieci, a lekarze dwoją się żeby wszystkich przyjąć
    Meg~Meg


    Na Niekłańskiej moje dziecko miało być operowane, usłyszałam że zamiast mojego męża jako opiekuna dziecka to oni woleliby na oddziale, mamę, babcię albo inną kobietę. Na jasne postawienie sprawy, że to dyskryminacja usłyszałam "no dobrze, położymy ich jakoś na świetlicy"...


    To nie był przejaw dyskryminacji, tylko świadomość, że mężczyźni o wiele gorzej znoszą chorobę swojego dziecka. Jeszcze taki rozklei się, zemdleje, albo dostanie ataku serca ze stresu i trzeba go też ratować !

  • kolo

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.10.2015 18:39 ~kolo

    Smutne jest to, że szukamy winnych, a winę ponosi system, a raczej jego brak. Tylko to, albo aż to.
    Łatwo skazać jedną (ostatnią w łańcuszku złych zdarzeń) osobę, ale czy ona naprawdę jest winna i czy to uchroni następne osoby.
    Nie, to tylko da satysfakcję rodzicom, którzy ponieśli największą stratę, jaką można sobie wyobrazić :(
    Zastanówmy się, jak stworzyć bezpieczny system opieki, co zrobić, by on funkcjonował.

  • war

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.10.2015 16:53 ~war

    Mateusz~Mateusz

    I chcecie powiedzieć, że sądowi zajęło 7 (siedem!!!!) lat skazanie winnych?! I dostali zawiasy za udowodnione przyczynienie się do śmierci dziecka?! I jeszcze teraz mogą się odwołać do czasu uprawomocnienia się wyroku?!
    To jest horror!!!!!!!!
    Co przez tyle czasu musieli czuć rodzice tego Jasia? Czy w tym kraju wymiar sprawiedliwości będzie działał kiedyś sprawnie i skutecznie?

    Tempo działania sądu bez komentarza, ale co do możliwości odwołania się od wyroku, to tak działa wymiar sorawiedzliwisci w każdym cywilizowanym kraju. Procesy w trybie doraźnym bez możliwości odwołania były w czasach PRL-u np. afera mięsna. Nie znam sprawy, nikogo nie oceniam, nie oskarżam, ani nie bronię, ale każdy oskarżony na prawo do obrony i odwołania od wyroku, ponieważ sąd też może się pomylić.

  • tej

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.10.2015 16:38 ~tej

    Sądy w RP już dawno się skończyły.Teraz są wyłącznie " sondy".
    A jak są sondy,to i orzeczenia są sondujące,nie mające nic wspólnego ze sprawiedliwością.
    Nikt tego nie cofnie i będzie jeszcze gorzej.Samosądy nadchodzą.

  • Krisss

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.10.2015 16:23 ~Krisss

    To były ŚWIĘTA.

    Moja żonka lezała w szpitalu przed świętami, też by umarła bo wyniki posiewu wyszły ŻADNE, i długo na nie czekano bo ŚWIĘTA.

    na szczęście pewien siwy lekarz dał antybiotyk wg swojego doświadzcenia - i przeżyła.

    SEPSA podstepna, niedoceniany przeciwnik.

  • qwqd

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.10.2015 14:55 ~qwqd


    kicaj ~kicaj

    do trzego doprowadziła platforma i PSL to oni są winni tego co dzieje się w szpitalach pacjenta traktuje się jak śmieca ze przychodzi i im głowę zawraca oni są od brania kasy i dzięsięciu etapów w róznych przychodniąch
    A2015A~A2015A

    Ta, bo po wyborach to dopiero będzie niby lepiej? Cały budżet pójdzie na budowanie pomników a reszta pójdzie w_pis_du.



    nie zapominaj o kościołach. PIS bedzie zalecał modlitwe zamiast wizyty u lekarza. Taniej...

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Samotne auto pośród błękitu. "Trudno komentować głupotę"

Samotne auto pośród błękitu. "Trudno komentować głupotę"

Elegancki samochód osobowy stojący samotnie pośrodku wielkiej plamy błękitu wypatrzył jeden z naszych czytelników. Wysłał zdjęcia na Kontakt 24. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »