Informacje

13.06.2018 20:12 dlaczego?

Nie użyli defibrylatora, choć był. Pacjent w stanie ciężkim

SERWISY:


Warszawski basen pełen ludzi, temperatura plus 30 stopni, a na chodniku mężczyzna, który stracił przytomność. Pilnie potrzebował pomocy. Czemu nie użyto defibrylatora, który był na wyciągnięcie ręki? Materiał Marka Nowickiego z "Faktów" TVN.

W sobotę obok basenu na Szczęśliwicach, przy tablicy informującej o zamontowanym defibrylatorze, stracił przytomność starszy mężczyzna.

Aneta Iglantowicz, świadek zdarzenia, pobiegła do ratownika, żeby przyniósł defibrylator. - Poprosiłam o AED i powiedziałam, że przydałoby się go użyć, bo człowieka reanimują, a on odpowiedział, że on wie, kiedy tego trzeba użyć. No i człowiek zrobił się bezsilny, bo ratownik prostu powiedział, że wie kiedy go użyć i poszedł dalej – opowiada pani Aneta.

Ostatecznie ratowniczka z basenu rozpoczęła resuscytację - ręczną. Bez defibrylatora. Dlaczego bez, skoro był na wyciągnięcie ręki? Kierownik ośrodka tłumaczy, że pacjent raz oddychał raz nie, więc bali się użyć urządzenia.

"Mogłoby mu zaszkodzić"

- Użycie defibrylatora mogłoby mu zaszkodzić - twierdzi Grzegorz Walkiewicz, kierownik Ośrodka Sportu i Rekreacji w dzielnicy Ochota. Tyle, że defibrylatorem nie można człowiekowi zaszkodzić, ponieważ jeżeli człowiek oddycha, to defibrylator nie zadziała.

Specjaliści nie mają wątpliwości, że basenowy defibrylator powinien zostać użyty. Po to tam jest. Kiedy nie ma kontaktu z pacjentem, to jest to już wystarczający powód, żeby użyć defibrylatora. Nie trzeba się zastanawiać, czy ktoś oddycha, czy nie oddycha.

W sobotę na Szczęśliwicach taka właśnie sytuacja miała miejsce. - Była zasadność użycia go natychmiast po stwierdzeniu tej okoliczności. Każda minuta zaniechania i nieprzyklejenia tych elektrod i wykorzystania tego defibrylatora zmniejsza szansę na przeżycie naszego poszkodowanego - tłumaczy Michał Lipowski, ratownik medyczny, instruktor pierwszej pomocy.

Pacjent w stanie ciężkim

Zmniejsza i to drastycznie: z 75 procent do pięciu. - Używając dodatkowo defibrylatora AED zwiększamy jego szanse na przeżycie, bo defibrylator wydaje impuls elektryczny, impuls życia, który przechodząc przez serce je resetuje do naturalnych ustawień i ono ma szansę wtedy wystartować ze swoich naturalnych mechanizmów – mówi Grzegorz Dokurno, ratownik medyczny, fundacja "Ratujmy życie".

Kiedy wreszcie przyjechało pogotowie, ratownicy z karetki natychmiast użyli własnego defibrylatora, żeby mężczyźnie przywrócić pracę serca. Pacjent w ciężkim stanie trafił do szpitala.

>> CZYTAJ TEŻ NA STRONIE "FAKTÓW" <<

Marek Nowicki, "Fakty" TVN

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Gość

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.06.2018 16:21 ~Gość

    Brak odpowiedzialności zarówno ze strony kierownika jak i ratownika. Kierownik nie ma zielonego pojęcia jak działa AED. To wynik braku szkoleń lub zbyt krótkich szkoleń.

  • tryk

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.06.2018 12:52 ~tryk

    lili~lili

    i co robi takie "Ratownik" na basenie? on w ogole cos potrafi? To ja po szkoleniu rutynowym z pierwszej pomocy wiem wiecej niz ow ratownik, powinno sie go zwolnic dyscyplinarnie za taka lekkomyslnosci narazenie zycia czlowieka, i wystapic o odszkodowanie i zaniechanie obowiazkow.

    a rozumiesz że to nie działo się na basenie tylko obok obiektu? Więc teraz przeproś siebie za brak czytania i oglądania z zrozumieniem

  • lobo

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.06.2018 11:26 ~lobo

    rsz~rsz

    Brak szkolenia pracowników z użycia AED wypowiedź kierownika o tym świadczy



    A za to odpowiada Dyrektor

  • przechodzien

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.06.2018 11:23 ~przechodzien

    anty idiotomS6u5pe~anty idiotomS6u5pe

    skandaliczne zachowanie i brak profesjonalizmu, kierownik do ukarania a pracownik do wywalenia na zbity pysk, oni odpowiadaja za życie ludzi na tym basenie


    Tylko że to było poza terenem basenu a nie na basenie. Ratownik nie powinien opuszczać terenu basenu bo ma pod okiem kupe ludzi zreszta tam są przekraczane wszelkie normy ilości klientów którzy mogą wejść na basen. Ratownik Wodny ma obowiązek obserwować ludzi kapiących się w wodzie. za opuszczenie stanowiska pracy może ponieść konsekwencje. Odpowiedzialność powinien ponieść ten kto zawiera takie umowy z ratownikami a zawiera Dyrekcja, nie kierownik a Dyrektor Ośrodka.

  • przechodzien

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.06.2018 11:11 ~przechodzien

    Konsekwencje powinien ponieść Dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji to on jest odpowiedzialny nie kierownik nie ratownicy. Ponieważ Dyrektor Jest Panem i władca tego bajzlu i on wyznacza zasady to teraz ma. Ratownicy bali się pewnie użyć urządzenia z obawy przed płacenie z własnej kieszeni za serwis urządzenia. Po za tym gdyby w tym samym czasie na basenie coś się stało to Ratownik ma obowiązek Ratować tego kto jest na basenie bo za to otrzymuje gówniane śmiesznie małe pieniądze, bo pan dyrektor więcej mu nie da mentalność z PRL poprostu

  • nemesis

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.06.2018 08:48 ~nemesis




    qdl~qdl

    Właśnie dlatego, że nie wszyscy są specjalistami od ratowania życia, urządzenie dostępne w takim miejscu to AED. Nie historyczny defibrylator z filmu, pokazujący tajemnicze zygzaczki, który podrzuca pacjenta do góry przy akompaniamencie gromkich krzyków. AED to defibrylator automatyczny. Sprawdza czynność serca i ruchy oddechowe. Może też sprawdzać parę innych rzeczy. Może się to podobać albo nie, to urządzenie samo decyduje, czy wykonywać odpowiednie czynności czy nie. Do kompletu instruuje użytkownika co ma zrobić przy pacjencie.
    Dlaczego~Dlaczego


    I właśnie z tego powodu niezrozumiała jest odmowa użycia tego urządzenia.
    alejaja~alejaja


    Oj tam, bardzo dobrze zrozumiała jest ta odmowa. Takie urządzenie to koszt od 5 do 10 tysięcy. Kierownik zapewne powiedział pracownikom (ratownikom) że przy bezzasadnym użyciu będą musieli płacić z własnej kieszeni za urządzenie.
    Co prawda w przypadku ratowania życia każdy ma prawo samodzielnie wziąć to urządzenie i go użyć (jeśli ochrona to uniemożliwi naraża się na bardzo poważne zarzuty) ale przecież pan kierownik na zagrodzie równy wojewodzie.
    Przypomina mi to sytuację znajomej w jej pracy gdzie firma otrzymała od centrali zestawy AED. Dyrektor kazał wszystkie trzymać pod kluczem na ostatnim piętrze. Na nieśmiałe sugestię, żeby jednak sprzęt był na recepcji na dole w ogólnodostępnym miejscu stwierdził, że tylko jeśli pracownicy wpłacą kaucję i w razie czego sprzęt zostanie z niej odkupiony. Nie ważne, ze AED kupiła centrala i ten oddział nie wydał ani grosza. Ważne, że dyrektor "zarządził".
    Dlaczego~Dlaczego


    Czy to jest urządzenie jednorazowego użytku?

    jednorazowe są tam samoprzylepne elektrody z przewodami, ewentualnie małe nożyczki i takie akcesoria.

  • alejaja

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.06.2018 08:17 ~alejaja




    qdl~qdl

    Właśnie dlatego, że nie wszyscy są specjalistami od ratowania życia, urządzenie dostępne w takim miejscu to AED. Nie historyczny defibrylator z filmu, pokazujący tajemnicze zygzaczki, który podrzuca pacjenta do góry przy akompaniamencie gromkich krzyków. AED to defibrylator automatyczny. Sprawdza czynność serca i ruchy oddechowe. Może też sprawdzać parę innych rzeczy. Może się to podobać albo nie, to urządzenie samo decyduje, czy wykonywać odpowiednie czynności czy nie. Do kompletu instruuje użytkownika co ma zrobić przy pacjencie.
    Dlaczego~Dlaczego


    I właśnie z tego powodu niezrozumiała jest odmowa użycia tego urządzenia.
    alejaja~alejaja


    Oj tam, bardzo dobrze zrozumiała jest ta odmowa. Takie urządzenie to koszt od 5 do 10 tysięcy. Kierownik zapewne powiedział pracownikom (ratownikom) że przy bezzasadnym użyciu będą musieli płacić z własnej kieszeni za urządzenie.
    Co prawda w przypadku ratowania życia każdy ma prawo samodzielnie wziąć to urządzenie i go użyć (jeśli ochrona to uniemożliwi naraża się na bardzo poważne zarzuty) ale przecież pan kierownik na zagrodzie równy wojewodzie.
    Przypomina mi to sytuację znajomej w jej pracy gdzie firma otrzymała od centrali zestawy AED. Dyrektor kazał wszystkie trzymać pod kluczem na ostatnim piętrze. Na nieśmiałe sugestię, żeby jednak sprzęt był na recepcji na dole w ogólnodostępnym miejscu stwierdził, że tylko jeśli pracownicy wpłacą kaucję i w razie czego sprzęt zostanie z niej odkupiony. Nie ważne, ze AED kupiła centrala i ten oddział nie wydał ani grosza. Ważne, że dyrektor "zarządził".
    Dlaczego~Dlaczego


    Czy to jest urządzenie jednorazowego użytku?


    Nie, jest wielorazowego. Ale umysły "menadżerów" w Polsce są często jednorazowe.

  • anty idiotomS6u5pe

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.06.2018 08:14 ~anty idiotomS6u5pe

    skandaliczne zachowanie i brak profesjonalizmu, kierownik do ukarania a pracownik do wywalenia na zbity pysk, oni odpowiadaja za życie ludzi na tym basenie

  • Dlaczego

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.06.2018 07:00 ~Dlaczego



    qdl~qdl

    Właśnie dlatego, że nie wszyscy są specjalistami od ratowania życia, urządzenie dostępne w takim miejscu to AED. Nie historyczny defibrylator z filmu, pokazujący tajemnicze zygzaczki, który podrzuca pacjenta do góry przy akompaniamencie gromkich krzyków. AED to defibrylator automatyczny. Sprawdza czynność serca i ruchy oddechowe. Może też sprawdzać parę innych rzeczy. Może się to podobać albo nie, to urządzenie samo decyduje, czy wykonywać odpowiednie czynności czy nie. Do kompletu instruuje użytkownika co ma zrobić przy pacjencie.
    Dlaczego~Dlaczego


    I właśnie z tego powodu niezrozumiała jest odmowa użycia tego urządzenia.
    alejaja~alejaja


    Oj tam, bardzo dobrze zrozumiała jest ta odmowa. Takie urządzenie to koszt od 5 do 10 tysięcy. Kierownik zapewne powiedział pracownikom (ratownikom) że przy bezzasadnym użyciu będą musieli płacić z własnej kieszeni za urządzenie.
    Co prawda w przypadku ratowania życia każdy ma prawo samodzielnie wziąć to urządzenie i go użyć (jeśli ochrona to uniemożliwi naraża się na bardzo poważne zarzuty) ale przecież pan kierownik na zagrodzie równy wojewodzie.
    Przypomina mi to sytuację znajomej w jej pracy gdzie firma otrzymała od centrali zestawy AED. Dyrektor kazał wszystkie trzymać pod kluczem na ostatnim piętrze. Na nieśmiałe sugestię, żeby jednak sprzęt był na recepcji na dole w ogólnodostępnym miejscu stwierdził, że tylko jeśli pracownicy wpłacą kaucję i w razie czego sprzęt zostanie z niej odkupiony. Nie ważne, ze AED kupiła centrala i ten oddział nie wydał ani grosza. Ważne, że dyrektor "zarządził".


    Czy to jest urządzenie jednorazowego użytku?

  • Rafał

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.06.2018 22:17 ~Rafał

    Jeśli ratownicy z pływalni BALI SIĘ UŻYC AED to znaczy że nie powinni w ogóle pracować jako ratwonicy, na podstawowym kursie KPP uczą jak i kiedy stosować urządzenie. Kierownik wraz zz dyżurującymi "ratownikami" do zwolnienia w trybie natychmiastowym

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Samotne auto pośród błękitu. "Trudno komentować głupotę"

Samotne auto pośród błękitu. "Trudno komentować głupotę"

Elegancki samochód osobowy stojący samotnie pośrodku wielkiej plamy błękitu wypatrzył jeden z naszych czytelników. Wysłał zdjęcia na Kontakt 24. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »