Informacje

28.11.2016 12:45 nie udowodnili, że prowadził pijany

Nie uciekł, ale się oddalił. Jest wyrok
w sprawie wypadku na Marszałkowskiej

SERWISY:

Za śmiertelne potrącenie dwóch osób Andrzej Sz. został skazany na sześć lat i trzy miesiące więzienia. Sąd uznał, że nie ma dowodów na to, że prowadził pod wpływem alkoholu i że uciekł z miejsca wypadku.

Kara, jaką wobec 36-letniego Andrzeja Sz. orzekł w poniedziałek sąd, jest niższa od tej, o jaką wnosił prokurator Michał Mistygacz. Oskarżyciel żądał dziewięciu lat więzienia i dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów. Przekonywał, że oskarżony po wypadku uciekł z jego miejsca. Dowodził też, że kierowca spożywał wcześniej alkohol.

Ale sąd uznał, że owszem, kierowca oddalił się z miejsca wypadku, ale nie miał świadomości, że komukolwiek stała się krzywda. Mówiąc prościej: nie zauważył, że zabił dwie osoby. O ich śmierci dowiedział się od policjantów, którzy zatrzymali go kilka godzin później w jego domu na Mokotowie. Tymczasem ucieczka, podkreślał w uzasadnieniu poniedziałkowego wyroku sędzia Adam Pruszyński, musi być świadoma. Nie może być zwykłym oddaleniem z miejsca wypadku, ale musi być motywowana chęcią uniknięcia konsekwencji.

Choć Andrzej Sz. był w chwili zatrzymania pod wpływem alkoholu, nie było pewności, że był w takim stanie, kiedy siedział za kierownicą swojego volvo. Bo Sz. stwierdził, że wypił alkohol później, już po powrocie do domu. Biegły toksykolog nie był w stanie precyzyjnie obliczyć, jakie było stężenie alkoholu w organizmie kierowcy w chwili wypadku.

Za spowodowanie śmiertelnego wypadku grozi do ośmiu lat więzienia. Kiedy sprawca takiego wypadku jest pijany albo ucieknie, kara może być wyższa - do 12 lat więzienia.

Ale skoro sąd uznał, że nie było ucieczki i nie było alkoholu (a przynajmniej brak na to dowodów), to nie można było zaostrzyć kary. Dlatego kara, jaką orzekł sąd, to sześć lat i trzy miesiące więzienia oraz osiem lat zakazu prowadzenia pojazdów.

"Prosiłam, żeby zwolnił"

To był jeden z najbardziej dramatycznych wypadków ubiegłego roku. W nocy z 30 na 31 października 2015 r. Andrzej Sz. pędził ul. Marszałkowską w stronę Mokotowa. Wcześniej zabrał sprzed klubu przy ul. Mazowieckiej dwie koleżanki. Obie relacjonowały, że jechał jak wariat. Podczas przesłuchania jedna z nich mówiła: - Przyspieszył i ja się przestraszyłam. Prosiłam, żeby zwolnił, krzyczałam do niego. Chciał wyprzedzać jakieś auta, jak w jakimś filmie. Jechał nieostrożnie, jakby był panem tej drogi. Nie musiałam patrzeć na licznik, żeby wiedzieć, że jechaliśmy za szybko. Krzyczałam "zwolnij, idioto". Odpowiedział, "Jak ci się nie podoba, to wypier...".

- Za rondem Dmowskiego stracił panowanie nad kierownicą. Wypadł z jezdni, uderzył w śmietnik i wiatę przystanku. Ale przede wszystkim w dwóch, czekających na nocny autobus mężczyzn: 47-letniego Polaka i 33-letniego Włocha. Obaj zginęli.

Ten drugi przyjechał do Polski kilka lat temu, na stypendium. Poznał kobietę, Polkę, zakochał się i został na stałe. Mimo, że później ten  związek się rozpadł, nie wrócił do Włoch. Znalazł w Polsce stałą, dobrze płatną pracę. Część zarobionych pieniędzy wysyłał rodzicom. Krótko przed wypadkiem odwiedził rodzinny dom. Na lotnisku matka mówiła mu: - Nie jedź, nie wracaj tam.

Przeczuwała, że stanie się coś złego.

Sędzia podkreślał podczas ogłoszenia wyroku, że stopień społecznej szkodliwości czynu był znaczny. - W ocenie sądu, trudno wyobrazić sobie bardziej naganne, bardziej rażące naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym niż to popełnione przez oskarżonego. W krótkim okresie zostało skumulowane wszystko to, co złe i wszystko to, co nie powinno mieć miejsca - mówił sędzia Adam Pruszyński. - Gdybyśmy próbowali sobie wyobrazić, sytuację wzorcową, jak kierowca nie powinien się zachowywać w czasie jazdy nocą po mieście, w trakcie przewożenia pasażerów, to właśnie z takim stylem jazdy mieliśmy do czynienia. Skutek wypadku był tragiczny, zginęły dwie osoby - dodał.
Mimo to, sędzia zdecydował, że do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia sprawy Andrzej Sz. może przebywać na wolności. Uchylił stosowany od ponad roku areszt i uznał, że wystarczy 20 tys. zł kaucji, dozór policyjny cztery razy w tygodniu oraz zakaz opuszczania kraju.

Prokurator rozważa apelację

- Na pewno zaskarżymy decyzję o uchyleniu aresztu - mówi w rozmowie z tvnwarszawa.pl prok. Michał Mistygacz. Dodaje, że po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku podejmie też decyzję o apelacji od wyroku. Najprawdopodobniej będzie walczył przed sądem odwoławczym o to, by sąd uznał, że jednak doszło do ucieczki z miejsca wypadku.

- Szanuję wyrok sądu, ale mimo treści wyroku uważam, że w aktach sprawy jest materiał pozwalający na przypisanie winy w zakresie oddalanie się z miejsca wypadku - mówi nam mec. Marta Tomkiewicz reprezentująca rodzinę zmarłego Włocha. Decyzję, czy składać apelację podejmie po konsultacji z bliskimi ofiary wypadku.

Obrońcy Andrzeja Sz. osiągnęli swój główny cel, czyli przekonali sąd, że nie ma dowodów na to, że ich klient prowadził pod wpływem alkoholu i że oddalił się z miejsca wypadku. Mimo to nie wykluczają apelacji. - Decyzję podejmiemy po zapoznaniu się z pisemnymi motywami wyroku - mówi portalowi tvnwarszawa.pl mec. Tadeusz Wolfowicz, jeden z obrońców Andrzeja Sz.

 

 

Piotr Machajski

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Powiazani

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.11.2016 20:44 ~Powiazani

    On ma powiazania polityczne. Kosciol i brat dla prezydenta pracowal. Ci ludzie sa znani w stolicy. Od wielu lat pije i cpa. Sedzia sie ich boi i dlatego taki wyrok dal.

  • dren

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.11.2016 13:49 ~dren

    Jak był trzeżwy to nie mógł nie widzieć tego co zrobił czy to w chwili wypadku czy po nim gdy wydostał się z pojazdu. To jest po prostu nie możliwe. Nie mógł też w żaden inny usprawiedliwiony sposób ,,oddalać '' się z miejsca wypadku. Szok odpada bo udał się do swojego domu gdzie spokojnie postanowił się nachlać. Ponieważ sprawa jest wyjątkowo dęta to na miejscu rodziny ofiary wystąpiłbym do ministra sprawiedliwości z prośbą o zbadanie sprawy i weryfikację sędziego którego zachowanie może wskazywać albo na niepoczytalność, albo na rażące zaniedbanie prawne skutkujące przychylnością w stosunku do przestępcy.

  • kubat

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.11.2016 12:20 kubat

    Pan sędzia Adam Pruszyński niby sędzia a więc człowiek wykształcony a naiwny jak dziecko, bo o innym powodzie, nawet nie chcę myśleć.

  • gyjklg

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.11.2016 11:40 ~gyjklg

    jak mógł prowadzić jak nie zauważył że potrącił 2 osoby???? Czy sąd ma ludzi za kretynów?

  • iryjj

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.11.2016 11:39 ~iryjj

    To jest PARODIA sprawiedliwości. Natychmiast powinna się tym zająć prokuratura i zbadac sędziego. Przeciez takiej kpiny z prawa to w polsce nie było. Przeciez za coś takiego to powinno być dozywocie! A tutaj uciekł pijany świadomie szlejąc zbił...? i po 3 latach na wolności?> To się nie chce wierzyć.... takie sądy? Trzeba wszystkich zwolnić bo polacy zaczną sami wymierzac sprawiedliwość. to nie są już sądy

  • Kamila

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.11.2016 10:00 ~Kamila

    Boze jak ktos kto NIE ZAUWAZYL ze wlasnie potracil smiertelnie dwie osoby moze nie byc pod wplywem alkoholu???

  • Tadeusz

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.11.2016 09:48 ~Tadeusz




    SEBBAXSEBBAX

    tanio sąd wycenił życie ludzkie i podszedł bardzo delikatnie do oddalenia się z miejsca wypadku i spożywania alkoholu. już za sam fakt oddalenia się z miejsca wypadku - powinien dostać minimum 10 lat - a za morderstwo dwóch osób przy użyciu bardzo niebezpiecznego narzędzia - po 25 lat za osobę... ciekawe czyim dzieckiem czy kolegą był sprawca skoro dostał tak delikatny wyrok ???
    za tak niewielki wyrok - sędzia powinien dostać też wyrok...
    stonka~stonka

    Już Cie kiedyś prosiłem na forum żebyś doczytał w KK definicję "morderstwa" a Ty dalej swoje... Podpowiadam, co byś nie szukał, Art. 148.
    SEBBAXSEBBAX

    prawo jest chore - za zabicie autem jest mniejszy wyrok jak za zabicie nożem... jak najbardziej rozumiem zapis KK - ale jest to chore !!!
    kornik~kornik

    Może dlatego, że zabicie autem jest zazwyczaj nieumyślne, a nożem już tak?
    Poza tym w sądownictwie liczy się nie to jak to wygląda tylko to co da się udowodnić...

    Z innej zaś strony chcielibyście dla gościa dożywocia i ukamienowania. A zastanówicie się jak na Was podziałałby taki wyrok?
    Dla mnie osobiście 6 czy 60lat więzienia nie robi różnicy - i tak nie ma potem do czego wracać...


    Czyli jak facet biega pijany z nożem w ręku i ten nóż wbije w kogoś śmiertelnie, to też mu nieumyślne wetkną, bo może się potknął? No słabe to jest. Jeśli robisz coś, co może mieć fatalne skutki, i zdajesz sobie z tego sprawę (bo np. mama mówiła "nie biegaj z nożem, bo to niebezpieczne"), to jeśli się te skutki pojawią, to dla mnie to nie jest nieumyślne.

  • Tomek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.11.2016 08:49 ~Tomek




    SEBBAXSEBBAX

    tanio sąd wycenił życie ludzkie i podszedł bardzo delikatnie do oddalenia się z miejsca wypadku i spożywania alkoholu. już za sam fakt oddalenia się z miejsca wypadku - powinien dostać minimum 10 lat - a za morderstwo dwóch osób przy użyciu bardzo niebezpiecznego narzędzia - po 25 lat za osobę... ciekawe czyim dzieckiem czy kolegą był sprawca skoro dostał tak delikatny wyrok ???
    za tak niewielki wyrok - sędzia powinien dostać też wyrok...
    stonka~stonka

    Już Cie kiedyś prosiłem na forum żebyś doczytał w KK definicję "morderstwa" a Ty dalej swoje... Podpowiadam, co byś nie szukał, Art. 148.
    SEBBAXSEBBAX

    prawo jest chore - za zabicie autem jest mniejszy wyrok jak za zabicie nożem... jak najbardziej rozumiem zapis KK - ale jest to chore !!!
    kornik~kornik

    Może dlatego, że zabicie autem jest zazwyczaj nieumyślne, a nożem już tak?
    Poza tym w sądownictwie liczy się nie to jak to wygląda tylko to co da się udowodnić...

    Z innej zaś strony chcielibyście dla gościa dożywocia i ukamienowania. A zastanówicie się jak na Was podziałałby taki wyrok?
    Dla mnie osobiście 6 czy 60lat więzienia nie robi różnicy - i tak nie ma potem do czego wracać...



    Zdaje się, że pasażerka uprzedzała go o konsekwencjach takiej jazdy. Więc nie ma tu mowy o przypadku czy wypadku - podejmował ryzyko, że kogoś zabije, uświadomiony przez osobę siedzącą obok. Już to przesądza o winie. Powinien dostać minimum 12 lat.

  • szkoda slow

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.11.2016 00:53 ~szkoda slow

    Kpina! Brak słów! Wiadomo jacy panowie adwokaci załatawiają takie śmieszne wyroki. Jeden od Kajetana P. "niepoczytalnego", a drugi to kwiat warszawskiej palestry. Brawo. Zamiast próbować angażować się w rozwój naszego społeczeństwa, i walczyć o nowe prawa, panowie najzwyczajniej ten chory system kreują, by doić go z kasy! "Oddalenie"? Po wbiciu się bokiem w przystanek? Kara dożywocia pozbawienia dostępu do zawodu dla sędziego co taką brednię orzekł! Powinna być dodatkowa kara za tak kretyńską linię obrony! Oczy przecieram ze zdumienia!

  • uncja

    zgłoś naruszenie odpowiedz 29.11.2016 00:16 ~uncja

    Ja nie wiem gdzie oni znajdują tych sędziów. Nawet się nie chce komentować.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »