Informacje

30.11.2018 10:36 Prokuratura zmienia zdanie

"Nie chcę do tego wracać".
"Być może będzie pan musiał"

SERWISY:

W sprawie wypadku, w którym zginęła rowerzystka, a dwie osoby zostały ciężko ranne, prokuratura oskarżyła tylko jednego kierowcę. W środę został skazany. Ale prokuratura chce poprowadzić kolejne śledztwo, w którym zarzuty może usłyszeć także drugi.

O tym wypadku na łamach tvnwarszawa.pl pisaliśmy wielokrotnie. W sierpniu 2016 roku na skrzyżowaniu Fieldorfa i Meissnera na Gocławiu zderzyły się dwa samochody: toyota i ford. W wyniku zderzenia ucierpiały postronne osoby. Zginęła 44-letnia rowerzystka, a pieszy oraz roczne dziecko zostali ranni.

Samochody zderzyły się, bo zdaniem prokuratury, kierowca toyoty wymusił pierwszeństwo skręcając w lewo. W środę sąd, na razie nieprawomocnie, skazał za to Andrzeja J. na karę ośmiu miesięcy więzienia.

Prokuratura nie będzie czekać

Mimo że od początku z akt śledztwa wynikało, że kierowca forda (sportowej, podrasowanej wersji) przekroczył dopuszczalną prędkość, prokuratura nie zdecydowała się postawić go przed sądem.

Jednak po środowym wyroku zmieniła zdanie.

- Wystąpimy do sądu o akta celem analizy materiałów pod katem przeprowadzenia postępowania w zakresie odpowiedzialności kierującego samochodem marki ford. Nie będziemy czekać na uprawomocnienie się wyroku - poinformował nas Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. - Zostanie przeprowadzone odrębne postępowanie.

Skąd ten zwrot?

W ustnym uzasadnieniu środowego wyroku sędzia Iwona Wierciszewska kilkukrotnie zwracała uwagę, że do wypadku i jego tragicznych skutków przyczynił się kierujący fordem Michał W.

Także z tego powodu, sąd orzekł wobec Andrzeja J., kierowcy toyoty, stosunkowo łagodną karę - ośmiu miesięcy więzienia bez zawieszenia. Maksymalna kara za spowodowanie wypadku śmiertelnego to osiem lat.

Kolejne śledztwo

Deklaracja prokuratury oznacza, że zostanie wszczęte kolejne śledztwo. Jeśli w ramach tego śledztwa Michał W. usłyszy zarzuty, będzie mógł stanąć przed sądem. Do tej pory w sprawie miał jedynie status świadka.

Kierowca forda był przesłuchiwany między innymi podczas procesu Andrzeja J. Na rozprawie w lutym tego roku, kilkanaście razy podkreślał, że nie pamięta wielu szczegółów.

Nie potrafił przypomnieć sobie, z jaką poruszał się prędkością, na jakim biegu ani czy jechał przed nim jakiś motocyklista. Kogoś na motocyklu co prawda widział, ale kilka skrzyżowań wcześniej.

Nie pamiętał też, czy bezpośrednio przed zdarzeniem hamował ani podejmował jakiekolwiek inne "działania obronne". Podczas tamtej rozprawy nie mógł też sobie nawet przypomnieć, w jakim towarzystwie ubezpieczony jest jego samochód ani tego, w jakich wcześniej kolizjach brał udział.

Podkreślił za to, że poruszał się z prędkością podobną do innych uczestników ruchu.

"Zdarzenie było traumatyczne"

Pewnej i stanowczej odpowiedzi udzielił za to na pytanie oskarżyciela: - Zapytam wprost: czy była taka sytuacja, że pan się ścigał z innym uczestnikiem ruchu?

- Nie było - brzmiała odpowiedź.

Pytany o przyczyny swojej słabej pamięci, odparł: - Samo zdarzenie było traumatyczne. Wiem, że sprawa jest skomplikowana i trudna. Jestem zdenerwowany całą tą sytuacją. Jeśli mogę, to nie chcę do tego wracać.

- Być może będzie pan musiał - skomentowała pełnomocniczka oskarżycieli posiłkowych, za co została skarcona przez sąd.

Dziś wiadomo, że jej uwaga, choć niestosowna ze względu na powagę sali sądowej, nie była nieuzasadniona.

Co najmniej 78 km/h

- Należy podkreślić, i sąd chce to wyartykułować z dużą mocą, że do wypadku przyczynił się pan Michał W. - mówiła sędzia Iwona Wierciszewska podczas ogłaszania środowego wyroku. Zaznaczyła, że opiera się w tym twierdzeniu między innymi na opinii biegłego od rekonstrukcji wypadków drogowych.

Stwierdził on, że kierowca forda jechał co najmniej z prędkością 78 km/h, a gdyby zaś jechał z prędkością dozwoloną (50 km/h), to zdążyłby wyhamować. I być może nawet doszłoby do zetknięcia samochodów, ale co najwyżej skończyłoby się na niegroźnej kolizji. I nie ucierpiałyby żadne osoby.

Jednym z wątków, które badała prokuratura, było to, czy Michał W. ścigał się z motocyklistą. Wskazywali na to niektórzy świadkowie. Nie udało się tego jednak potwierdzić.

W sprawie wypadku na Gocławiu sąd musiał powołać nowego biegłego:

Piotr Machajski

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • odeon

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.12.2018 20:42 ~odeon

    Mandat to może być karą za przekroczenie prędkości jeśli nie było wypadku. Ale ponieważ tu mamy do czynienia z wypadkiem i to śmiertelnym należy brać pod uwagę wszystkie aspekty mogące się do tego przyczynić. A to że tak wszyscy jeżdżą nie jest żadnym argumentem usprawiedliwiającym i nie może być wyznacznikiem standardów sądowych.

  • Myjol

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.12.2018 10:41 ~Myjol


    Kolo~Kolo

    Zajechał drogę? O czym mówimy? Gdyby ten drugi jechał 20 na godzinę, to też byśmy mówili o zajechaniu drogi, czy o niczym? Prędkość tego drugiego miała decydujące znaczenie dla wypadku i tego, czy było zajechanie drogi czy nie. Jeśli widział, że ktoś zamierza skręcać, a on jedzie za szybko, to jego wina jest bezsporna. Gdyby jechał 50 to ten skręcający nie zajechałby mu drogi, bo już by zjechał ze skrzyżowania. A nawet, to ten szybki zdążyłby na tyle zwolnić, że wypadku by nie było.
    Nikt~Nikt

    To może wszyscy wymuszajmy pierwszeństwo tłumacząc, że jakby ten wolniej jechał to nie było by kolizji.

    Jak kogoś widzisz z 300 m i przejedziesz przed nim, to jest to wymuszenie pierwszeństwa? Chyba że on jedzie 500 na godzinę. Zdrowe rozumowanie.

  • nowoczesny 32

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.12.2018 01:26 ~nowoczesny 32

    jesli on jechał około 30 km/h wiecej niz dopuszczalna to jechal jak zdecydowana wiekszosc kierowcow. ci co na nim psy wiesza to niedzielni kierowcy i rowerzysci

  • i9x3j4

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.12.2018 22:49 ~i9x3j4

    benek~benek

    Odcinkowe pomiary prędkości, fotoradary, progi zwalniające, zmniejszenie liczby pasów ruchu do jednego poza buspasem. Tylko takie środki zaradzą terroryzmowi osobówkarzy. :-)

    Mam lepszy pomysł:
    specjalne pozwolenie na poruszanie się po mieście.

  • kornik

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.12.2018 22:46 ~kornik


    BBoy~BBoy

    Winnym wypadku jest dziadek w toyocie. Zajechał drogę fordowi, który miał pierwszeństwo i zielone światło. To, że ford przekroczył dozw. prędkośc o jakieś 30 km/h nie ma znaczenia dla sprawy - za takie coś normalnie dostaje się kilka punktów i parę stów mandatu. Gadanie co by było gdyby jest niepoważne. Aha, i jeszcze jedno: czy dziadzia z toyoty powinien mieć radar w oczach, aby przewidzieć to, że nie zdąży wykonać swojego manewru? Otóz tak, powinien mieć taki radar. Ja po kilkunastu latach jazdy mam i doskonale wiem, kiedy mogę wykonać dany manewr, a kiedy nie zdążę. Po prostu wiem, czuję, nigdy nie ryzykuję w sytuacji, gdy jest choć cień podejtrzenia, że nie zdążę. Po prostu dziadek z toyoty dał dudy na całej linii, a teraz prokuratura chce na siłe wrobić gościa z forda.
    emigrant~emigrant

    To może u nas tak jest, bo w Szwajcarii kierowca forda od momentu wypadku chodziłby z buta. A pewnie nawet dużo wcześniej, bo tam się nie bawią z bandytami drogowymi i nie głaszczą ich po głowie jak u nas.

    Że przepraszam jak?
    W tej pięknej Szwajcarji policjant czy prokurator na miejscu w 10min określa to co normalnie robi rzeczoznawca w conajmniej kilka dni?
    Piękny kraj, faktycznie...

  • kornik

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.12.2018 22:44 ~kornik


    BBoy~BBoy

    To, że ford przekroczył dozw. prędkośc o jakieś 30 km/h nie ma znaczenia dla sprawy - za takie coś normalnie dostaje się kilka punktów i parę stów mandatu.
    vbobass~vbobass


    Zauważ że to nas dostaje się parę stów mandatu i kilka punktów. I to jest chore.
    W Norwegii jeśli przekroczyłbyś w zabudowanym o 30 km/h to karą byłaby utrata prawa jazdy. Czas, na jaki prawo jazdy zostanie zabrane, zależy od konkretnego przypadku złamania przepisów. Rozbieżność jest duża – od 3 tygodni, do 5 miesięcy, aż po dożywotnią konfiskatę.
    Po prostu nasze Państwo jest pobłażliwe dla bandytów drogowych. Naprawdę jest się z czego cieszyć?
    W następnych wyborach chętnie zagłosuję na kandydata który będzie miał w programie wprowadzenie kar dla kierowców podobnych jeśli nie do tych w Norwegii to choćby do tych w Niemczech.

    Po prostu nasze "państwo" ustala zasady w "celach edukacyjnych", "dupokrycia" lub zarobkowych.
    Stąd zerowe poszanowanie do przepisów przez obywateli.

  • kornik

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.12.2018 22:40 ~kornik


    kolo~kolo

    Jest wypadek, ofiara śmiertelną. Jeden z uczestników znacznie przekracza dozwoloną prędkość, czyli łamie przepisy. I jest uniewinniany. Polskie sądy...
    niesadze~niesadze


    I prawo.
    Naprawdę jest czego bronić?
    Czy zaorać jedno i drugie i zrobić na nowo?

    Nie jest uniewinniany. Nie był nigdy oskarżony.
    Sądu w to nie mieszaj. Sąd rozstrzyga tylko to co dostanie.

  • ktosnaulicy

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.12.2018 22:08 ~ktosnaulicy


    Kolo~Kolo

    Zajechał drogę? O czym mówimy? Gdyby ten drugi jechał 20 na godzinę, to też byśmy mówili o zajechaniu drogi, czy o niczym? Prędkość tego drugiego miała decydujące znaczenie dla wypadku i tego, czy było zajechanie drogi czy nie. Jeśli widział, że ktoś zamierza skręcać, a on jedzie za szybko, to jego wina jest bezsporna. Gdyby jechał 50 to ten skręcający nie zajechałby mu drogi, bo już by zjechał ze skrzyżowania. A nawet, to ten szybki zdążyłby na tyle zwolnić, że wypadku by nie było.
    Nikt~Nikt

    To może wszyscy wymuszajmy pierwszeństwo tłumacząc, że jakby ten wolniej jechał to nie było by kolizji.


    A jak myślisz dlaczego w mieście jest ograniczenie 50 km/h? Zapewne żeby uprzykrzyć kierowcom życie, prawda?
    A może dlatego że są skrzyżowania - w tym również z sygnalizacją świetlną na których trzeba się czasem zatrzymać, przejścia dla pieszych na które może ktoś wejść - zapatrzony w telefon, zamyślony, nawet pijany który nie zauważy że coś nadjeżdża. I dlatego jest 50tka, bo może dojść do wymuszenia i przy tej prędkości można uniknąć wypadku albo przynajmniej ograniczyć jego skutki.
    Co do szybkiej jazdy to nawet nie będę ruszał tematu bo w innych postach pisano jak probandyckie mamy prawo i kary, szkoda się powtarzać.

  • niesadze

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.12.2018 17:53 ~niesadze

    kolo~kolo

    Jest wypadek, ofiara śmiertelną. Jeden z uczestników znacznie przekracza dozwoloną prędkość, czyli łamie przepisy. I jest uniewinniany. Polskie sądy...


    I prawo.
    Naprawdę jest czego bronić?
    Czy zaorać jedno i drugie i zrobić na nowo?

  • Nikt

    zgłoś naruszenie odpowiedz 01.12.2018 17:06 ~Nikt

    Kolo~Kolo

    Zajechał drogę? O czym mówimy? Gdyby ten drugi jechał 20 na godzinę, to też byśmy mówili o zajechaniu drogi, czy o niczym? Prędkość tego drugiego miała decydujące znaczenie dla wypadku i tego, czy było zajechanie drogi czy nie. Jeśli widział, że ktoś zamierza skręcać, a on jedzie za szybko, to jego wina jest bezsporna. Gdyby jechał 50 to ten skręcający nie zajechałby mu drogi, bo już by zjechał ze skrzyżowania. A nawet, to ten szybki zdążyłby na tyle zwolnić, że wypadku by nie było.

    To może wszyscy wymuszajmy pierwszeństwo tłumacząc, że jakby ten wolniej jechał to nie było by kolizji.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »