Informacje

14.07.2013 07:50 Rozmowa z Mariuszem Adamiakiem

"Nerwówka taka sama, ale większe chamstwo"

SERWISY:


W poniedziałek startuje najważniejsza polska impreza jazzowa Warsaw Summer Jazz Days. Z tej okazji spotkaliśmy się z jej pomysłodawcą i dyrektorem Mariuszem Adamiakiem. W rozmowie z tvnwarszawa.pl opowiadał o trudnych początkach festiwalu, filozofii budowania programu i coraz trudniejszych relacjach z muzykami. Zapowiedział też, że przymierza się do... wskrzeszenia wielkiego Johna Coltrane’a.

Piotr Bakalarski: W poniedziałek wejdzie pan na scenę Sali Kongresowej i otworzy 22. edycję Warsaw Summer Jazz Days. Właściwie, dlaczego powołał pan do życia ten festiwal?

Mariusz Adamiak: Zawsze chodziłem na Jazz Jamboree. Bardzo mnie zdenerwowało, że na początku lat 90. poziom tego festiwalu spadł na pysk. Sam robiłem już wtedy zagraniczne koncerty w klubie Akwarium i zacząłem dostawać różne ciekawe propozycje. Wiosną 1992 roku okazało się, że możemy ułożyć bardzo fajny festiwal. Pomyślałem sobie, zaryzykuję. Ale największa chwała należy się mojemu ojcu, który dał mi na to pieniądze. W tamtym czasie można by było kupić za nie domek. Ja wydałem je na festiwal. To był heroiczny postępek ojca, bo w gruncie rzeczy te pieniądze stracił. Oczywiście to była pewnego rodzaju inwestycja w życie, summa summarum się zwróciła, ale na początku było ciężko. Gwiazdami byli wówczas John McLaughin, Chick Corea, Bille Evans, Modern Jazz Quartet i Jack Bruce. Festiwal odniósł sukces, w następnym roku pojawili się sponsorzy, miasto, telewizja. Ale bez tej pierwszej rodzinnej dotacji nic by się nie udało. Mało który ojciec zdobyłby się na taki numer…

Potem ułożyło się dziwnie. Przez cztery lata był pan organizatorem także Jazz Jamboree, któremu przecież zrobił pan konkurencję. Jak pan ocenia z perspektywy czasu to zaangażowanie?

Nie żałuję. Potrzebuję drugiego festiwalu, bo firma powinna działać na dwóch nogach. Przypominam, że przez kilka lat robiłem też JVC Jazz Festival. Taki układ jest najlepszy. Dlatego chciałbym zrobić drugi festiwal w ramach Targów Polskiego Jazzu, który planuję na jesień. Może w tym roku uda się zorganizować pierwszą edycję. Jazz Jamboree potrzebuje drastycznych zmian, ale póki nie rozstrzygnie się ostatecznie spór sądowy o znak towarowy festiwalu, nie są one możliwe. Na razie powołujemy federację, która skupi wszystkie stowarzyszenia, fundacje, fanów jazzu. Celem jest promocja polskiego jazzu i przywrócenie mu dobrego imienia.

Co się zmieniło przez te ponad 20 lat organizowania Warsaw Summer Jazz Days, poza tym, że nie musi się pan zadłużać u rodziny?

Nerwówka jest taka sama. Pogorszyły się kontakty między organizatorem a muzykami. Walka o pieniądz jest bezwzględna. Muzyków nie obchodzi los organizatora, dlatego dochodzi do nieprzyjemnych sytuacji. Nie ma więzi, a wręcz jest coraz większe chamstwo. Kiedyś, gdy był jakiś problem, coś się zepsuło, siadaliśmy wspólnie z muzykiem i próbowaliśmy wypracować jakieś rozwiązanie. Dziś otwiera z kopa drzwi i w nieparlamentarnych słowach, mówi, że jeśli czegoś nie będzie, to nie zagra. To przykre, odbiera motywację do pracy, ale takie są czasy.

Jak się buduje program festiwalu?

Trzeba mieć kilka sfer w głowie, ale zaczyna się od gwiazd. Kiedy są już wstępne terminy, w których mogą zagrać, trzeba dalej tkać program, tak aby wykonawcy do siebie pasowali. Proszę zwrócić uwagę, jak konsekwentnie zbudowane są dni festiwalowe w tym roku. Zaczynamy od dnia Johna Zorna, który przywozi tu 20 swoich przyjaciół. We wtorek większe składy z Sun Ra na czele. W środę gwiazdą będzie Paco de Lucia, do którego dobraliśmy też akustycznych Marcina Olaka i Renaud Garcia-Fonsa. Piątek jest mniej konsekwentny, bo pierwotnie miał być w całości włoski. To się rozsypało, stąd obecność Jerzego Mazolla i Zdzisława Piernika. Nie zmienia to faktu, że będzie ciekawie, ale już nie tak spójnie. Oczywiście już teraz myślę o kolejnych edycjach. Jeśli sprawdzi się dzień Zorna, może w przyszłym roku zbudujemy program wokół Billa Laswella. Generowanie takich specjalnych wydarzeń wydaje mi się dobrą drogą dla festiwalu.

Mnogość polskich artystów w tegorocznym programie to skutek kontraktu Zorna, który – jak sam pan przyznał – był najdroższym artystą w historii festiwalu, czy po prostu odzyskał pan wiarę w polski jazz?

Mój stosunek do polskiego jazzu jest trochę źle opisywany. Podejrzewam, że zrobiłem dla niego całkiem sporo. Zawsze dawałem szanse młodym zespołom, oczywiście raz było ich więcej, raz mniej. Jeśli o coś miałem pretensje to o zachowanie młodych muzyków, które często bywa niepoważne. Muszę brać też pod uwagę spójność festiwalu, o której mówiłem wcześniej.

Przez lata impreza krążyła po wielu miejscach, teraz chyba zakotwiczyła na dobre w Sali Kongresowej i Soho Factory. Czy to znaczy, że te lokalizacje się sprawdziły?

Dla Sali Kongresowej nie ma w Warszawie alternatywy. Soho jest fajne. Tam jest dobra atmosfera, między koncertami ludzie mogą kręcić się po terenie, gadać czy napić się piwa na świeżym powietrzu.

A co z pańskimi planami stworzenia tam klubu muzycznego?

Dziś otwiera się klub za klubem. Stworzyć klub stricte muzyczny to bardzo duże wyzwanie. Nie jestem nadmiernym optymistą, ale ta sprawa wciąż jest otwarta.

Lista wielkich jazzmanów, którzy zagrali na Warsaw Summer Jazz Days jest właściwie kompletna. Czy jest ktoś, kogo nie udało się panu zaprosić, nazwisko, które pozostaje pańskim zawodowym marzeniem?

Jeśli chodzi o artystów, to chyba takiego nie ma. Ale poważnie zastanawiam się nad jednym grepsem. Zainspirował mnie zeszłoroczna akcja, gdy Snoop Dogg wystąpił z hologramem nieżyjącego Tupaca Shakura. Efekt był piorunujący. Może w przyszłym roku zrobię coś podobnego i "wskrzeszę" Johna Coltrane’a? Są technologie, które to umożliwiają. Dokładnie się im przyglądam, ale póki co zapraszam na tegoroczny festiwal.

Rozmawiał Piotr Bakalarski

PROGRAM WARSAW SUMMER JAZZ DAYS 2013:

15 lipca, godz. 19.00 Sala Kongresowa
John Zorn + goście

16 lipca, godz. 19.00 Sala Kongresowa
Marcin Olak Quartet
Renaud Garcia-Fonsa
Paco de Lucia

17 lipca, godz 19.00 Soho Factory
Tie Break
Power Of The Horns
Sun Ra Arkestra
Pink Freud

18 lipca, godz. 19:00 Soho Factory
Wayne Shorter Quartet
Maciej Obara International Quartet
Piotr Wojtasik Quartet

19 lipca, godz. 19.00 Soho Factory
Andrea Marcelli Trio
Jerzy Mazzol Trio + Zdzisław Piernik
Antonio Sanchez Quartet

KONCERTY DODATKOWE:

20 lipca, godz. 20.30 Cuda Na Kiju
Biotone

21 lipca, godz. 19.00 Studio Koncertowe im.W.Lutosławskiego
Bester Quartet

SPRAWDŹ TAKŻE PROGRAM WARSAW SUMMER JAZZ NIGHTS

Mariusz Adamiak był także gościem "Wstajesz i Weekend" w TVN24:

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • apa3

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.07.2013 15:02 ~apa3

    techno~techno

    jazz???? ło matko to ktoś jeszcze tego słucha?

    Oj gimbusy, gimbusy... Świat muzyczny nie kończy się na Eska i Polo TV

  • stonka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.07.2013 14:16 ~stonka

    "Proszę pana, pewna kwoka
    Traktowała świat z wysoka
    I mówiła z przekonaniem:
    "Grunt to dobre wychowanie!"
    [...]
    I dodała: "Próżne słowa,
    Takich nikt już nie wychowa,
    Trudno... Wszyscy się wynoście!"
    No i poszli sobie goście.
    Czy ta kwoka, proszę pana,
    Była dobrze wychowana?"
    Jan Brzechwa

  • Rodowici warszawiacy

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.07.2013 14:02 ~Rodowici…


    Stefan~Stefan

    Warszawiacy, powiem wam bez ogródek ze to miasto wygląda bardzo przeciętnie, jak wschodnio niemieckie miasto Halle z czasów NRD. Jaką ofertę daje wam to miasto? Droższe bilety komunikacji, płatne parkowanie, podwyzki czynszów, kanary za każdym rogiem. Ja wysiadam z tego pociągu, mi się to miejskie bagno nie podoba. Najlepiej jakby to całe obozowisko zaorać i kartofle posadzić, przynajmniej było by co jeść. A prowincja to stan ducha!!!
    anty dres~anty dres

    te stefek, milcz!

    Boże, co to będzie, co to będzie, niejaki Stefan nas opuszcza, niewdzięcznik jeden ! Długo będziemy pozostawać nieutuleni w żalu.

  • anty dres

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.07.2013 10:37 ~anty dres

    Stefan~Stefan

    Warszawiacy, powiem wam bez ogródek ze to miasto wygląda bardzo przeciętnie, jak wschodnio niemieckie miasto Halle z czasów NRD. Jaką ofertę daje wam to miasto? Droższe bilety komunikacji, płatne parkowanie, podwyzki czynszów, kanary za każdym rogiem. Ja wysiadam z tego pociągu, mi się to miejskie bagno nie podoba. Najlepiej jakby to całe obozowisko zaorać i kartofle posadzić, przynajmniej było by co jeść. A prowincja to stan ducha!!!

    te stefek, milcz!

  • natoletni chłopczyk z warszawy

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.07.2013 20:04 ~natoletni…

    Stefan~Stefan

    Warszawiacy, powiem wam bez ogródek ze to miasto wygląda bardzo przeciętnie, jak wschodnio niemieckie miasto Halle z czasów NRD. Jaką ofertę daje wam to miasto? Droższe bilety komunikacji, płatne parkowanie, podwyzki czynszów, kanary za każdym rogiem. Ja wysiadam z tego pociągu, mi się to miejskie bagno nie podoba. Najlepiej jakby to całe obozowisko zaorać i kartofle posadzić, przynajmniej było by co jeść. A prowincja to stan ducha!!!

    Może i wygląda przeciętnie ale ma nieprzeciętną historię. I to właśnie ta historia spowodowała taki ,a nie inny wygląd. Natomiast to jak się w Warszawie żyje kształtuja między innymi ludzie z "prowincji' dojeżdżający tu by : uczyć sie, pracować czy tak po prostu dla rozrywki

  • stonka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.07.2013 19:00 ~stonka

    techno~techno

    jazz???? ło matko to ktoś jeszcze tego słucha?

    byś nie trollował!

  • Gość

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.07.2013 15:59 ~Gość

    Oj Panie Adamiak, nieładnie. Łaski Pan nie robisz tym muzykom. Płac tyle ile muzyka jest warta a nie strzelaj fachu jak małe dziecko...

  • wawa

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.07.2013 13:26 ~wawa

    techno~techno

    jazz???? ło matko to ktoś jeszcze tego słucha?

    muzyka jazzowa jest praktycznie w każdym trendzie muzyki - znajdziesz ją od muzyki pop poprzez rap, hip hop, chillout, do mocnego rocka wszędzie tam jest czerpane z muzyki jazzowej. Warto czasami posłuchać coś innego

  • techno

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.07.2013 11:45 ~techno

    jazz???? ło matko to ktoś jeszcze tego słucha?

  • Stefan

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.07.2013 11:35 ~Stefan

    Warszawiacy, powiem wam bez ogródek ze to miasto wygląda bardzo przeciętnie, jak wschodnio niemieckie miasto Halle z czasów NRD. Jaką ofertę daje wam to miasto? Droższe bilety komunikacji, płatne parkowanie, podwyzki czynszów, kanary za każdym rogiem. Ja wysiadam z tego pociągu, mi się to miejskie bagno nie podoba. Najlepiej jakby to całe obozowisko zaorać i kartofle posadzić, przynajmniej było by co jeść. A prowincja to stan ducha!!!

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »