Informacje

05.08.2019 17:10 zarzuty

Najpierw zmarła Ania, rok później jej brat. Prokuratura: dzieci zabił ojciec

SERWISY:

 

Policjantom i prokuratorowi mówił, że pięciomiesięczny Tomek nie żyje, bo nieopatrznie wypadł mu z rąk. Martwą już małą Anię jego żona – rok wcześniej – znalazła w łóżeczku. Śledczy połączyli te sprawy, po dwóch latach nie mają już wątpliwości: według nich dzieci zabił ojciec.

- Wyjaśniliśmy okrutną zbrodnię. Jej ofiarami była dwójka malutkich dzieci – poinformował w poniedziałek rzecznik komendy stołecznej policji Sylwester Marczak.

Ciąża

Rodzice zmarłych dzieci poznali się na studiach, w 2014 roku. Kilka miesięcy później kobieta zaszła w pierwszą ciążę.

– Mężczyzna polecił jej usunąć dziecko, twierdził, że są za młodzi na potomstwo – informuje Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Dziewczyna się nie zgodziła, mężczyzna jednak nie odpuszczał. Jeszcze w pierwszym okresie ciąży zachęcał kobietę do wzięcia tabletek wczesnoporonnych. Jak ustaliła prokuratura, sam je zamówił.

- Kobieta nie uległa namowom partnera. Pod koniec 2015 roku wzięli ślub – mówi Łapczyński.

Ania

Ania urodziła się na początku 2016 roku. - Po czterech miesiącach niemowlę trafiło do szpitala, gdzie zdiagnozowano zachłystowe zapalenie płuc – opisuje prokurator.

Po trzech tygodniach dziewczynka wróciła do domu. Dzień później jej matka poszła do sklepu, a córkę zostawiła pod opieką ojca. Kiedy wróciła, mąż powiedział, że dziewczynka śpi.

- Gdy kobieta weszła do sypialni, dziecko nie dawało oznak życia. Miało sine dłonie pod paznokciami i ręce wyciągnięte do góry w bezruchu. Wezwała pogotowie i razem z mężem do czasu przybycia załogi karetki pogotowia prowadzili reanimację. Pomimo podjętych czynności reanimacyjnych dziecko zmarło – relacjonuje Łapczyński.

Biegli nie byli w stanie jednoznacznie wskazać, co było powodem śmierci Ani. Postępowanie w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka prowadziła Prokuratura Rejonowa Warszawa Żoliborz i przez wiele miesięcy nikt nie usłyszał zarzutów.

Tomek

Niedługo po śmierci Ani na świat przyszedł Tomek. Był kwiecień 2017 roku.

- I tym razem, w lipcu 2017 roku dziecko trafiło do szpitala, gdzie przebywało do 6 września 2017 roku – mówi Łapczyński.

Dwa dni później Tomek zmarł.

Łukasz Łapczyński: - Mężczyzna, niosąc dziecko na rękach, udał się do salonu, by położyć je do łóżeczka. Po chwili zawołał żonę i oświadczył, że upuścił syna na podłogę.

Wezwano pogotowie. Tomek trafił do szpitala. Zmarł w trakcie badań, a o sprawie zostały poinformowane służby.

40 tomów akt

Policję powiadomił lekarz dyżurny, bo jego zdaniem obrażenia, których doznał chłopczyk, nie mogły być spowodowane tym, że ojciec go upuścił. Sprawa trafiła do prokuratury.

- Biegli wykluczyli, by zgon dziecka mógł nastąpić w okolicznościach podawanych przez podejrzanego, a obrażenia wskazują, iż doszło do oddziaływania na ciało dziecka ze znaczną siłą – mówi Łapczyński.

I wtedy śledczy nabrali podejrzeń, że śmierć Ani nie była przypadkiem. Zlecono ekshumację zwłok. Sprawy zostały połączone i analizowane są w ramach jednego postępowania.

Prokuratura przesłuchała kilkudziesięciu świadków, uzyskała około 40 opinii biegłych różnych specjalności: informatyki, badań dokumentów, toksykologii, medycyny sądowej, radiologii, psychiatrii, toksykologii, psychologii, badań DNA, badań wariograficznych, badań fizykochemicznych.

Akta sprawy mają już 40 tomów.

Zarzuty

W listopadzie 2017 służby nie miały już wątpliwości. Ojciec dzieci został zatrzymany, usłyszał zarzuty.

- Pierwszy zarzut dotyczy zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem w dniu 22 kwietnia 2016 roku córki. W tym przypadku ustalono, że podejrzany upozorował zachłyśnięcie się dziecka, wprowadzając do jego górnych dróg oddechowych nadtrawioną treść pokarmową – opisuje Łapczyński.

Drugi zarzut dotyczy zabójstwa syna w dniu 8 września 2017 roku. Zdaniem prokuratury mężczyzna uderzył głową małego Tomka o podłogę. Pozostałe zarzuty dotyczą nakłaniania żony do przerwania ciąży oraz oszustwa na szkodę komisji stypendialnej uczelni oraz towarzystwa ubezpieczeniowego.

Mężczyzna miał wyłudzić od nich ubezpieczenie za śmierć dziecka.

Motyw

Ojciec Ani i Tomka nie przyznał się do winy. Nie złożył wyjaśnień.

Łukasz Łapczyński. - Jeśli chodzi o motywację, jaką kierował się podejrzany – zgodnie z treścią zarzutu - była nią frustracja związana z ojcostwem niechcianych dzieci, uznanie dzieci za przyczynę dyskomfortu psychicznego i przeszkody w codziennym funkcjonowaniu, potraktowanie dzieci jako zbędnego balastu destabilizującego dotychczasowe życie.

Grozi mu dożywocie.

 

Imiona dzieci zostały zmienione

kz

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • ada

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.08.2019 13:48 ~ada



    pytam~pytam

    Poznali się w 2014. Kilka miesięcy Pani zaszła w ciążę. Urodziła na początku 2016. Co to za ciąża?
    pytajnik~pytajnik

    Normalna. Poznali się w grudniu 2014, w kwietniu zaciążyli a w styczniu był poród. Coś w tym dziwnego ?

    chesterdb~chesterdb


    Brawo Ty!!! :-) Ale nie wiem czy Twoje logiczne wytłumaczenie ten ktoś pojął. Niektórzy całe życie chodzą zdziwieni i zastanawiają ich rzeczy oczywiste. :-)




    Dodam że rok akademicki zaczyna się w październiku.

  • chesterdb

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.08.2019 10:01 ~chesterdb


    pytam~pytam

    Poznali się w 2014. Kilka miesięcy Pani zaszła w ciążę. Urodziła na początku 2016. Co to za ciąża?
    pytajnik~pytajnik

    Normalna. Poznali się w grudniu 2014, w kwietniu zaciążyli a w styczniu był poród. Coś w tym dziwnego ?



    Brawo Ty!!! :-) Ale nie wiem czy Twoje logiczne wytłumaczenie ten ktoś pojął. Niektórzy całe życie chodzą zdziwieni i zastanawiają ich rzeczy oczywiste. :-)

  • pytajnik

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.08.2019 09:49 ~pytajnik

    pytam~pytam

    Poznali się w 2014. Kilka miesięcy Pani zaszła w ciążę. Urodziła na początku 2016. Co to za ciąża?

    Normalna. Poznali się w grudniu 2014, w kwietniu zaciążyli a w styczniu był poród. Coś w tym dziwnego ?

  • Dosia

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.08.2019 09:31 ~Dosia

    a tyle ostatnio wygłasza się m ów jak to niby LGBT ma zły wpływ na dzieci. A zapomina się o przemocy w rodzinie, o wykorzystaniu seksualnym dzieci przez ojców wujków dziadków, wychowawców w domach dziecka i ośrodka wychowawczych. Następna rzecz to brak antykoncepcji i niska wiedza jak zabezpieczyć się przed niechcianą ciążą. Lepiej rodzić, a potem zabijać. Zbyt mało drastycznym przypadków. Dla komentujących mój wpis nie jestem LGBT, tylko osobą która jest porządna zgodnie z nauką prof. Bartoszewskiego. I nie wykluczam, no może poza pedofilami.

  • pytam

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.08.2019 09:15 ~pytam

    Poznali się w 2014. Kilka miesięcy Pani zaszła w ciążę. Urodziła na początku 2016. Co to za ciąża?
    A poza tym bzdetem - to bezmiar wielkiej tragedii

  • Sarkastyczny

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.08.2019 09:08 ~Sarkastyczny

    TOm~TOm

    Dożywocie, brak luksusów jak to teraz mają (TV, siłownia, gry itp.), ma pracować na chleb i wodę, aby tacy psychole nie żyli za nasze i mieli lepiej niż nie jeden ciężko pracujący normalny człowiek.

    W nowoczesnej Europie skazani nie mogą się przemęczać.

  • bity

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.08.2019 09:05 ~bity

    Jedyne co ratuje takich bandziorow to K.S.udowodniono na 100% wykonano.

  • qperNIK

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.08.2019 08:58 ~qperNIK

    Znajomej założyli niebieską kartę, bo za dużo pyskowała w szkole. Chcieli jej zamknąć usta przed kuratorium.
    Między innymi chciała usunięcia z klasy niestabilnego psychicznie, agresywnego ucznia który bił nawet nauczycielki (gnojek w 2 klasie sp).
    Znajoma ma wyższe wykształcenie, nie pije, nie pali, nigdy nie uderzyła własnego dziecka. Wmówiono jej przemoc psychiczną bo czasem nakrzyczy na dziecko gdy to nie umyje zębów albo za długo je śniadanie i spóźni się do szkoły. W dodatku stosuje kary typu brak wyjścia do kina czy nazwała flejtuchem gdy dziecko się ubrudziło.
    Taką przemocą zajmują się urzędnicy, bo tak najłatwiej.
    Gdy agresywny byk katuje swoje dziecko, to lepiej trzymać się z daleka, bo jeszcze samemu się oberwie.

  • Twey

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.08.2019 08:49 ~Twey

    Już po pierwszym zabójstwie powinni się połapać. Posłali dziecko do piachu marne prokuratory.

  • TOm

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.08.2019 07:30 ~TOm

    Dożywocie, brak luksusów jak to teraz mają (TV, siłownia, gry itp.), ma pracować na chleb i wodę, aby tacy psychole nie żyli za nasze i mieli lepiej niż nie jeden ciężko pracujący normalny człowiek.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »