Informacje

22.09.2016 06:46 LINIA NAJWYŻSZYCH NAPIĘĆ SPOŁECZNYCH

Najpierw blokady, teraz pikieta.
O co chodzi w sporze o linię 400 kV?

SERWISY:


W czwartek ma warszawskich ulicach demonstrowali przeciwnicy budowy linii energetycznej Kozienice-Ołtarzew. Wcześniej wielokrotnie blokowali drogi do stolicy. O co chodzi w tym sporze?

Były listy protestacyjne, protesty w sejmiku, opracowania wielowariantowe i wreszcie blokady krajowych dróg. Teraz mieszkańcy gmin, przez które zaplanowano korytarz linii elektroenergetycznej o mocy 400 kV postanowili zaprotestować przed Ministerstwem Rozwoju, Sejmem oraz Kancelarią Premiera. Byli ubrani na czarno. Przynieśli 11 trumien - tyle, ile gmin, przez które ma przebiegać linia. Symbolizować miały śmierć konsultacji społecznych.

Mieszkańcy są rozgoryczeni. Po miesiącach społecznych konsultacji inwestor - Polskie Sieci Energetyczne - najpierw ogłosił zamiar budowy linii wzdłuż autostrady A2 i DK 50, a potem nieoczekiwanie zmienił tę decyzję. I powrócił do koncepcji z planu przestrzennego województwa. To wariant, z którym od półtora roku konsekwentnie walczą mieszkańcy m.in. Jaktorowa, Grodziska Mazowieckiego czy Żabiej Woli.

- Nie zgadzamy się, by lekceważąc nasze życie, zdrowie, przyszłość naszych dzieci, podejmowano decyzje niezgodne z prawem i niedobre dla kraju. Nie może być tak, że czyjeś niejasne interesy i polityczne znajomości mają wpływ na przestrzeganie prawa; że w imię bogacenia się jednych skazuje się na niedolę innych – czytamy w oświadczeniu organizatorów Społecznej Grupy Koordynacyjnej "Kozienice - Ołtarzew".

Nie chcą 70-metrowych słupów

Mieszkańcy jednym tchem wymieniają powody protestów. To budowa ogromnych 70-metrowych słupów, zajęcie szerokiego pasa ziemi, obostrzenia dotyczące inwestowania w sąsiedztwie linii, spadek cen nieruchomości, wreszcie negatywne skutki dla zdrowia. O swoje tereny martwią się także rolnicy. W Tarczynie, zamiast zbierać owoce, malują transparenty, blokują drogi i zastanawiają się, czy jest sens dbania o sady, skoro wkrótce rozjechać mogą je buldożery.

PSE odpowiadają, że takie przedsięwzięcia zawsze powodują opór społeczny, lecz ogólnokrajowa, strategiczna inwestycja musi powstać. Protestujący mają tego świadomość. Jednak planowanie linii przez osiedla mieszkaniowe uważają za kuriozum. Jak wielokrotnie podkreślali, osiedlili się na wsi, z dala od wielkomiejskiego zgiełku. Przypominają, że te krajobrazy utrwalał słynny polski malarz Józef Chełmoński, przechadzając się po polach wokół swojej Kuklówki. Dzisiaj planuje się tu stawiać ogromne słupy widoczne z odległości kilku kilometrów.

Jak dodają, wpisany do wojewódzkich planów korytarz jest wadliwy, bo wytyczony na podstawie map z lat 80. ubiegłego wieku, kiedy zachodnia cześć aglomeracji warszawskiej miała ogromne połacie terenów rolniczych.

Nieoczekiwana wolta PSE

Ostatnie blokad dróg wylotowych to efekt nagłej i zaskakującej zmiany decyzji PSE. W maju inwestor zaprezentował wyniki tzw. analizy wielokryterialnej. Wykonała ją grupa robocza złożona z przedstawicieli PSE, mieszkańców, samorządowców pod przewodnictwem eksperta prof. Andrzeja Kraszewskiego z Politechniki Warszawskiej. Spośród pięciu wariantów, jako ten najmniej uciążliwy dla ludzi i środowiska wskazano przebieg wzdłuż autostrady A2 i drogi krajowej nr 50.

PSE zapowiedziały jego realizację. Potwierdził to Piotr Naimski, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej. "Decyzja spółki Polskie Sieci Elektroenergetyczne S.A. w zakresie wskazania wariantu przebiegu korytarza linii została podjęta i nie stanowi przedmiotu dalszych negocjacji" – podkreślał w komunikacie z 25 maja resort rozwoju.

Wtedy zaprotestowali jednak mieszkańcy położonych wzdłuż "50" gmin Wiskitki, Mszczonów, Pniewy, Baranów, Warka, Chynów oraz Żyrardów. O ile wcześniej ustalenia trwały miesiącami, teraz wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Sprawa trafiła pod obrady sejmowej komisji ds. energii. Tam, włodarze gmin podważali wiarygodność wykonanej analizy. W połowie czerwca, pod naciskiem posłów zdecydowano, że przyjrzy się jej niezależny zespół ekspertów. Pięciu z sześciu z nich potwierdziło na początku lipca, że wariant wzdłuż A2 i DK50 jest najkorzystniejszy do realizacji.

"Analiza była tylko narzędziem"

Mimo to, 3 sierpnia PSE poinformowały, że "w związku z protestami społecznymi skuteczna realizacja inwestycji w korytarzu, na który wskazała analiza wielokryterialna, nie jest możliwa. W związku z powyższym inwestor postanowił wytyczyć trasę w korytarzu określonym obowiązującym planem zagospodarowania przestrzennego województwa mazowieckiego".

Linia ponownie ma więc przecinać m.in. gminy Żabia Wola, Jaktorów, Radziejowice, Grodzisk Mazowiecki, Jasieniec oraz Promna (na terenie Ołtarzewa i Brwinowa wyznaczono dwa alternatywne przebiegi). Mieszkańcy zareagowali protestami i blokadami dróg krajowych. Samorządowcy z 10 gmin podjęli wspólne stanowisko, nie kryjąc rozczarowania działaniami PSE, które przekreśliły niemal półtoraroczne rozmowy.

O pomoc zwrócili się do posłów ze swoich okręgów.

Naimski nie wypowiada się już w tej sprawie i odsyła do inwestora. PSE niechętnie tłumaczą woltę. - Możliwe, że ta część komunikatu była źle przygotowana od strony medialnej – powiedziała Lucyna Roszyk z PSE Inwestycje, tłumacząc jednocześnie, "że analiza wielokryterialna byłą narzędziem pomocniczym dla PSE do podjęcia decyzji, a nie decyzją".

Kto pociągnął za sznurki?

Co takiego stało się w ciągu kilku wakacyjnych tygodni, że PSE zmieniły plany? - To rządowa inwestycja. Żeby doprowadzić do takiej poważnej zmiany, w tak krótkim czasie, to musiało być grube rozdanie – powiedział nam jeden z samorządowców.

Na lokalnych forach i w portalach społecznościowych mówi się o wpływach polityków Prawa i Sprawiedliwości, w tym posła Marka Suskiego, przewodniczącego komisji sejmowej ds. energii. Wariant wzdłuż A2 i DK50 przechodzi przez okolice Grójca, które są jego matecznikiem politycznym. Tam PiS odniosło w ostatnich wyborach zwycięstwo.

Suski odpiera zarzuty i przypomina, że w obecnym wariancie linia także przechodzi przez okolice Grójca. - To inwestor podejmuje decyzję, po analizach, które przede wszystkim oparły się na planie przestrzennym sejmiku mazowieckiego. Nie spotkałem się jeszcze z tego typu inwestycją, żeby nie budziła protestów. Nie ma dobrego rozwiązania, zawsze jest wybór mniejszego zła - powiedział tvnwarszawa.pl Suski.

Mieszkańcy przypominają z kolei, że wieloletni, dobrze znany i popularny burmistrz Mszczonowa Andrzej Kurek wystartował w ostatnich wyborach z listy PiS, jako jej tzw. lokomotywa, choć wiadomo było, że woli zachować fotel włodarza miasta. Tak też się ostatecznie stało: wywalczył dla PiS mandat i szybko się go zrzekł.

Między ekranami a słupami

Co ciekawe, z burmistrzami i wójtami, na których tereny "wróciła" linia nikt nie chce rozmawiać. - Wysłaliśmy listy do ministerstw, sejmu i senatu, ale pozostają bez odpowiedzi – mówi Arkadiusz Kosiński, burmistrz Brwinowa. - Sąsiadując z Ołtarzewem wiedziałem, że linia musi przebiegać przez moją gminę. Jednak włożyliśmy wiele czasu i wysiłku w rozmowy z inwestorem, by był to korytarz najmniej uciążliwy dla mieszkańców. Dzisiaj sytuacja wygląda tak, że część ludzi będzie mieszkać między ścianą ekranów autostrady, a słupami 400 kV - dodaje.

Rządowa inwestycja ma połączyć powstający nowy blok energetyczny o mocy 1070 MW w elektrowni w Kozienicach z liniami przesyłowymi zasilającymi aglomerację warszawską oraz Polskę centralną i północną. Jednocześnie ma domknąć ring wokół stolicy, którego dzisiaj brakuje na zachód od Warszawy. Linia 400 kV ma być zbudowana do 2019 roku.

Sławomir Krejpowicz

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Gość

    zgłoś naruszenie odpowiedz 18.10.2016 16:13 ~Gość

    Oj tam oj tam. Już niech tak nie dramatyzują :)

  • miky

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.09.2016 23:47 ~miky

    Ludzie protestują bo część z nich dowiedziała się miesiąc temu np. mieszkańcy gmin Promna, Stromiec czy Jasieniec, że wogóle linia wysokiego napięcia była w planach i w dodatku ma iść przez ich działki czy gospodarstwa. Wybrana przez PSE trasa z "planu zagospodarowania przestrzennego" Ja się pytam jak można ustalać przebieg trasy linii na mapach z lat 90? To chore! Przecież mnóstwo budynków powstało od tego czasu jak chociażby mój dom wybudowany 16 lat temu, którego jak wielu innych nie ma na mapach budowy linii. Nagłe się okazuje że linia będzie szła przez środek wsi a słup 70-80 metrowy może w Polsce stać już w odległość 35 m od domu. To nie jest żadna bezpieczna odległość!! w innych krajach dolna granica to 400 a nawet i 700 m. Badania mówią że pole elektromagnetyczne na wysoką szkodliwość zwłaszcza dla płodu i małych dzieci. Wiadomo, że każdy chce prąd ale nikt nie chce mieszkać 35 m od słupa. Najbezpieczniejszym choć dużo droższym rozwiązaniem byłoby poprowadzenienie linii ziemią lub chociażby zwiększenie tej odległości na co najmniej 600 m i wybranie wariantu najmniej szkodliwego społecznie. Obecny taki nie jest bo przebiega przez tereny mocno rozwinięte, rozbudowane od lat 90 gdzie w przypadku części gmin jest to zagłębie sadownicze (a praca pod takimi liniami jest bardzo niebezpieczna zwłaszcza wykonywanie zabiegów chemicznych) a w pozostałych są to obrzeża Warszawy, gdzie ludzie dostali pozwolenia na budowę, pobrali kredyty a teraz mają mieć straty na wartości ziemi, domów i słupy jako widok z okna...

  • ansia

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.09.2016 22:43 ~ansia

    Ja chce, zeby linia biegła przez pola Zabiej Woli i Jaktorowa i przez sady Tarczyna, bo mieszkam na osiedlu mieszkaniowym w Mszczonowie, jest tu kilkanascie bloków 4 pietrowych i odległość od linii wynosiłaby 100-200m. Co jest ważniejsze: jabłka, pola, czy ludzie?

  • Kamil

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.09.2016 22:03 ~Kamil


    kolega pyta~kolega pyta

    A nie można tego w ziemi pościć?
    gość~gość

    Straty energii.

    Sam jesteś stratą energii...
    Budowa "w ziemi" jest kilka razy droższa, w tym problem.
    Polska do 2018 roku powinna podpisać dyrektywę UE w sprawie linii wysokich napięć - maja być budowane właśnie w ziemi. Dlatego sprawa nabiera tempa, bo jak wiadomo "jeżeli nie wiadomo o co chodzi - chodzi o pieniądze" :)

  • Kamil

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.09.2016 21:59 ~Kamil


    klizio~klizio

    średniowiecze...
    kubat~kubat

    Jeśli nie chcą linii energetycznej, wyłączyć im zasilanie i po herbacie. Jak wszyscy to wszyscy nie będą mieli prądu.

    Nie nie chcą, a walczą o inny wariant, jak najmniej kolidujący. Ciężko użyć mózgu do dedukcji?
    Po co, lepiej zgrywać "mundrego"

  • Prosty elektryk

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.09.2016 21:47 ~Prosty elektryk

    ~CptKrzys. Widzę, że trafił się Pan inżynier. Jeśli już to 48v a nie pięćdziesiąt dla zmiennego. Tylko jakie to ma znaczenie dla szkodliwości linii 2X400kv(dla Pana inżyniera 400 000v) Tuta chodzi o szkodliwość pola elektromagnetycznego( dla pana inżyniera elektrycznego+ magnetycznego) o raz promieniowania jonizującego. Twierdzi Pan, że europejczycy są idiotami, bo bez potrzeby odsuwają te linie ok 1 km od zabudowań, lub puszczą ziemią? Jest Pan idiotą, czy płacą Panu za hejt?

  • MyWieMy

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.09.2016 20:30 ~MyWieMy

    Dziwne, że nie napisano o ziemiach Pana posła pisowskiego, przez które alternatywna trasa miała przebiegać. Dlatego tak szybko zmieniono decyzję i powrócono do pierwotnych założeń. Wszyscy o tym mówią a tu cisza... Lepiej niech inni stracą na wartości swoich terenów a nie ktoś kto siedzi u koryta. Jakoś też nikt nie pisze o wszelkich staraniach bojkotu ludzi walczących o swoje godne życie, o błędne informacje i nieprawdziwe zapewnienia odgórne, zrywanie plakatów odnośnie spotkań poszkodowanych czy wręcz rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji np o braku takich spotkań... Manipulacja pełną parą...ale to w końcu państwo prawa i sprawiedliwości! Wstyd!

  • Karol

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.09.2016 17:30 ~Karol

    Protestujcie dalej. Życzę powodzenia. Jak założycie jeszcze trochę więcej klimatyzatorów, punktów siłowych, itp. sami przyjdziecie bo prądu wam zabraknie. Tak jest prawda. Teraz nie. A za dwa lata dlaczego prądu nie ma???

  • gość

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.09.2016 17:24 ~gość

    kolega pyta~kolega pyta

    A nie można tego w ziemi pościć?

    Straty energii.

  • rozumiem

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.09.2016 16:55 ~rozumiem

    domy i ludzie w tych okolicach są od wielu lat / nie pojawiły się wczoraj czy 20 lat temu...
    problem jest w tym, że ludzi się lekceważy...,

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »