Informacje

12.02.2014 07:47 tylko w tvnwarszawa.pl

Najbardziej zadłużony szpital Mazowsza. Kolejne oddziały do zamknięcia

SERWISY:

Chirurgia ogólna i interna – kolejne oddziały mają być zlikwidowane w szpitalu św. Anny. To najnowszy pomysł urzędu marszałkowskiego na ratowanie z finansowego dołka szpitala przy Barskiej. Dziennikarz tvnwarszawa.pl dotarł także do dokumentów z licznych kontroli, które od lat wykazywały problemy w placówce.

Jak dowiedział się portal tvnwarszawa.pl, plan restrukturyzacji zakłada ograniczenie działalności szpitala do obszaru ortopedyczno-urazowego z rehabilitacją.

- W tym celu chcemy przenieść oddział chirurgii ogólnej i wewnętrzny do innego, podlegającego nam, szpitala. Bierzemy tutaj pod uwagę Bródnowski lub szpital w Międzylesiu – precyzuje Adam Struzik, marszałek Mazowsza.

Co powoduje takie decyzje?

Ogromne zadłużenie szpitala, które dzisiaj wynosi ponad 100 mln złotych.

Marszałek Struzik w dużej mierze za finansową zapaść szpitala obarcza Narodowy Fundusz Zdrowia. - Szpital na Barskiej przeżywa olbrzymie problemy. Wynikają one głownie z braku adekwatnego dofinansowania z Narodowego Funduszu Zdrowia. Ten problem pogłębia się już od kilku lat – wyjaśnił Struzik.

Z wyliczeń przesłanych nam przez NFZ wynika jednak, że w sumie na leczenie dla całego szpitala mazowiecki NFZ przeznaczał z roku na rok coraz więcej pieniędzy. W 2007 była to kwota 16 mln złotych, a w ubiegłym już prawie dwukrotnie więcej.

To wciąż za mało. Na przestrzeni ostatnich kilku lat Barska miała nadwykonania (wykonywano więcej świadczeń, niż limit określony w kontrakcie - red.). W 2007 roku szpital zgłaszał się do NFZ o zwrot 146 tys. złotych, w 2012 r. 6,2 mln, a w 2013 r. 3,9 mln.

Pracownicy w rozmowach z nami oceniają z kolei, że od lat brakuje planu dla placówki.

Ostatnie lata na Barskiej to seria kontroli. Obecnie opracowywane są wyniki kolejnych. Dotarliśmy do dokumentów pokazujących, z jakimi problemami borykał się szpital.

2010 rok: pierwsze problemy

Pierwsze sygnały o trudnej sytuacji finansowej pojawiły się kilka lat temu. Dziennikarz tvnwarszawa.pl dotarł do dokumentów obrazujących kulisy walki o byt najbardziej zadłużonego szpitala na Mazowszu.

- Na początku 2010 roku złą kondycję finansową potwierdzili biegli rewidenci, którzy prześwietlili finanse szpitala za 2009 rok. Już wtedy zauważyli, że istnieje ryzyko niewypłacalności pensji. Już wówczas dług szpitala wynosił 18 mln złotych – wspomina Sylwia Wnuk ze związków zawodowych szpitala.

Jak dodała Wnuk, mimo rosnącego długu o ponad 5 mln złotych wzrosły wydatki na pensje. - W administracji wzrost o 1300 złotych, dla lekarzy o 3000 złotych, a dla pielęgniarek zaledwie o 250 złotych. Ponadto dla ośmiu lekarzy kontraktowych za 2010 rok zarezerwowano na wynagrodzenia 3,5 mln złotych – opowiada Wnuk.

Na jednym ze spotkań ze związkami zawodowymi ówczesna dyrektor departamentu zdrowia po raz pierwszy poinformowała, że w szpitalu ma być wdrożony program naprawczy. Jednocześnie podkreśliła, że za wcześnie by mówić o szczegółach.

Kontrole wojewody: braki w sprzęcie i kartach pacjentów

Związki zawodowe zaczęły mówić o złym zarządzaniu szpitalem. W 2010 roku wojewoda mazowiecki postanowił przeprowadzić dwie kontrole.

Kontrolerzy wytknęli braki w sprzęcie na oddziale ratunkowym.

- Przy stanowisku resuscytacyjnym brakowało zestawu RTG. Z kolei przy stanowisku intensywnej terapii brakowało kapnografu, pomagającego przy monitorowaniu oddechu pacjenta. Nie było też wydzielonego pomieszczenia do zakładania opatrunków gipsowych – czytamy w raporcie.



Ponadto pracownicy nie byli w stanie pokazać dokumentów potwierdzających stan techniczny kilkudziesięciu sprzętów medycznych m.in. respiratorów, łóżek czy aparatów do znieczulenia.

Kontrolerzy wytknęli też bałagan w dokumentacji pacjentów. Brakowało w nich między innymi zaleceń lekarskich czy kart gorączkowych. Ponadto niektóre dokumenty były nieczytelne, czasami brakowało informacji o lekarzu, który zajmuje się pacjentem. Najgorzej było z kartami pacjentów z najcięższymi obrażeniami, w dokumentacji nie było nawet danych identyfikujących pacjenta.

Podobne braki były również w księdze zabiegów czy raportach pielęgniarskich.

Kontrola PIP: szpital nie płacił na fundusz socjalny

Na początku września 2011 roku do szpitala wpłynęły z kolei wyniki kontroli Państwowej Inspekcji Pracy.

Kontrolerzy wykryli, że dyrekcja szpitala nie ustaliła ze związkami zawodowymi sposobu podziału 40 procent kwoty wzrostu zobowiązania Narodowego Funduszu Zdrowia za 2010 rok (w porównaniu do 2009 roku) przeznaczonej na wzrost wynagrodzeń osób zatrudnionych w szpitalu. Stwierdzono również, że szpital nie przekazywał na czas lub wcale pieniędzy na fundusz socjalny.

Dyrekcja musiała brakujące kwoty wpłacić.

Znów kontrola wojewody: brak ubezpieczenia, błędy w dokumentach

2012 rok przyniósł kolejne kontrole.

W czerwcu gotowy był raport z kontroli oddziału kardiologicznego. Urzędnicy wojewody wykryli wiele nieprawidłowości. Szpital nie miał ubezpieczenia z tytułu zdarzeń medycznych na kardiologii. Ponadto było zatrudnionych za mało pielęgniarek.

Wykryto również błędy w prowadzeniu dokumentacji medycznej.

"Miażdżący" raport ekspertów

Kolejne miesiące nie przynosiły poprawy, dług szpitala rósł. Na koniec 2012 roku osiągnął 100 mln złotych.

Na początku 2013 roku pracownicy po raz kolejny nie otrzymali na czas wynagrodzenia, przykładowo za maj pensja była wypłacana w czterech ratach. Za czerwiec w trzech.

Przed wakacjami szpital odwiedzili pracownicy Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia.

- Ich raport był miażdżący. Według kontrolerów zmieniona struktura organizacyjna stanowi zagrożenie dla pacjentów. Wytykali również brak nadzoru ordynatora nad pracą lekarzy etatowych i kontraktowych, bałagan w dokumentacji oraz brak nadzoru nad pacjentem po zabiegu – cytuje Wnuk.

Likwidowane oddziały, interwencja ministra, kolejne kontrole

Ubiegły rok przyniósł pierwsze korki w ograniczeniu działalności szpitala. Zlikwidowano poradnie: onkologicznej, okulistycznej i kardiologicznej. Zamknięto również stację dializ.

Ponadto sprawą zainteresował się wiceminister zdrowia. Stało się to po tym, jak wpłynęło do niego pismo od związków zawodowych. Sylwia Wnuk informowała w nim między innymi o ograniczeniu działalności oddziału rehabilitacji i zamknięciu jednej z dwóch sal operacyjnych na oddziale chirurgii ogólnej i onkologicznej. Cezary Rzemek zwrócił się do Urzędu Marszałkowskiego, Wojewody oraz Państwowej Inspekcji Pracy o przeprowadzenie gruntowej kontroli szpitala przy Barskiej.

Kontrole zostały przeprowadzone, trwa opracowywanie raportów.

Tak upadał SOR

Warto przypomnieć również sprawę, która odbiła się szerokim echem na przełomie 2013 i 2014 r. Ten czas upłynął pod znakiem zamieszania z radiologami, co było gwoździem do zamknięcia oddziału ratunkowego.

13 grudnia 2013 r. roku na piśmie radiolodzy zapytali o możliwość przedłużenia umów, które im się kończyły. Dyrektorka lecznicy Mirosława Rutkowska ich nie przedłużyła i tuż przed Wigilią poszła na urlop. Dodatkowo radiolodzy mieli zaległości w wypłatach.

- Dopiero wicedyrektor do spraw lecznictwa podpisał tymczasowe umowy do 7 stycznia, czyli do powrotu dyrektorki. W ten sposób udało się zabezpieczyć pracę radiologów w okresie świąteczno-noworocznym - wspomina Wnuk.

6 stycznia 2014 r. lekarz dyżurny SOR-u napisał do wojewody mazowieckiego alarmujące pismo. Poinformował w nim, że od 7 stycznia nie będzie radiologów.

Skutki? Brak możliwości wykonania tomografii komputerowej, opisów prześwietleń. - To zagrożenie dla zdrowia i życia pacjentów wymagających pilnej diagnostyki radiologicznej – napisał Piotr Łukiewicz.

7 stycznia 2014 r. do wojewody mazowieckiego dotarła informacja o problemach z obsadą na dyżurach na szpitalnym oddziale ratunkowym. Dlatego wstrzymał do odwołania zwożenie przez karetki pacjentów na Barską. Dodatkowo prosił dyrektor Rutkowską o unormowanie sytuacji na oddziale.

Ta postanowiła wprowadzić teleradiologię. O co chodzi? Prześwietlenia wykonuje szpital przy Barskiej, natomiast opis wykonują już lekarze z Pomorza. Tam ma siedzibę zewnętrza firma, która pośredniczy w kontakcie z lekarzami opisującymi klisze.

9 stycznia 2014 roku rada społeczna szpitala pozytywnie zaopiniowała pomysł likwidacji Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.

Tydzień później pozytywnie zaopiniowali również likwidację poradni chorób naczyń.

20 stycznia 2014 r. SOR i poradnia chorób naczyń przestały istnieć.

Dyrektor zrezygnowała

O długu rosnącym w zastraszającym tempie, sporze ze związkiem zawodowym, wynikami licznych kontroli czy zamieszaniem z radiologami chcieliśmy porozmawiać z dyrektorką Rutkowską. Na początku wyraziła chęć rozmowy. Zapewniła, że po spotkaniu oddzwoni. Nie oddzwoniła, dzień później – 28 stycznia – podała się do dymisji.

Obecnie szpitalem kieruje tymczasowy dyrektor. Jak się dowiedzieliśmy, wkrótce ma ruszyć procedura wyłaniania nowego.

W oknach szpitala pojawiły się transparenty:

Do sprawy będziemy wracać.

Bartłomiej Frymus – b.frymus@tvn.pl //mz

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • pracownik

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.03.2014 10:57 ~pracownik

    Do ,, Ja " z ortopedii
    Jakbym zarabiała tyle co Ty na oddziale ortopedii siedząc i machając nóżkom bo większość za was robią opiekunki bądź firma IMPEL to też bym ubolewała nad odejściem kury znoszącej a raczej dającej złote jaja. Cieszę się że pracujecie za tyle co pozostali pacjenci a jak wam to nie odpowiada to dalej jazda za Panią dyrektor a zostaną zatrudnione pracowite pielęgniarki.

  • zły

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.02.2014 13:08 ~zły

    Nie ma bata, jak politycy z PSL i nie zatapialny pan Struzik wezmą się nawet za co kolwiek to pewna klapa, zadłużenie i ruina, najpierw szpital na brzeskiej teraz na barskiej nie długo pogotowie ratunkowe i reszta szpitali tak rządzą w Warszawie politycy z PSL bo to oni odpowiadają za służbę zdrowia czyli szpitale i pogotowie ratunkowe w Warszawie, dyrektorami tych instytucji są politycy PSL bez kompetencji i nie z naszego miasta nie mieszkają tu nie płacą tu podatków, personel szpitali i pogotowia chamski bo dyrektorzy tych placówek przyjmują tylko swoich ludzi z miejscowości z kąt pochodzą pan dyrektor pogotowia ratunkowego nawet się z tym nie kryje 96 procent personelu to ludzie pana dyrektora bez karność gwarantuje mu pan Struzik dlatego szpitale i pogotowie ratunkowe w Warszawy tak wyglądają szpitale w opłakanym stanie karetki stare brudne nie sprawne tak jest ja w Stolicy rządzą ludzie z odległych miast i nie będzie dobrze jak tego nie zmienimy pozdrawiam.

  • wiedźma

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.02.2014 11:43 ~wiedźma

    I o to chodzi obecnej władzy - niech Polacy zdychają. Dlatego zamyka się szpitale, dlatego na wizytę u specjalisty czeka się kilka lat. Rząd wie co robi, jawnie nie może, więc znalazł sposób na eksterminację Polaków. Rząd o siebie zadba.
    Tylko kto ten rząd utrzyma jak zabraknie obywateli?

  • yahu

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.02.2014 09:12 ~yahu

    PRYWATYZACJA przez duże P, czyli przekręt! Bravo wyborcy!!!

  • Ja z ortopedii

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.02.2014 21:31 ~Ja z ortopedii

    Pani Dyrektor Rutkowska była świetną menadżer , wiedziała że urazówka to serce tego szpitala , zresztą my personel urazówki ubolewamy nad jej odejściem ,mam nadzieję że następny Dyrektor też doceni naszą ciężką pracę ,jestem tego pewna nie może być inaczej!!!

  • hoho

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.02.2014 16:47 ~hoho

    KOBIETA~KOBIETA

    niestety ale i NAJGORSZY - zmarł tam mój Tata - bo w sylwestra kazali mu iść podwórkiem na oddział w samej piżamie - WIELKA MOJA RADOŚĆ że ludzie tam utracą pracę - SPRAWIEDLIWA OLIWA


    Bardzo mi przykro z powodu śmierci Pani Ojca - szpital rozwiązał umowy z salowymi, którzy wozili chorych i podpisał umowę z firmą sprzątającą - zewnętrzną (dla oszczędności- pozatym cześć pracowników to osoby niepełnosprawne umysłowo), która nie miała w zakresie swoich obowiązków nic poza sprzątaniem. Czy za braki w odpowiednim personelu są odpowiedzialni zwykli pracownicy czy sposób zarzadzania? Proszę o czytających o rozwagę.

  • xyz

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.02.2014 16:39 ~xyz

    Zatrudnieni zostali postawieni w sytuacji na którą nie zasługują, tak jak nie zasługują pracownicy innych branż, w których kadra kierownicza robi co chce a potem płacą za to "szaraki" - przecież wszyscy to znamy. Pracownicy szpitala zostaną zwolnieni, aparatczycy będą rządzić bezkarnie dalej tylko w innej placówce.
    Co badały kontrole? bałagan w dokumentacji- tylko czy to jest prawdziwy powód zadłużenia? Czy z powodu nieułożonych papierów rosły długi z 8 do 100 mln zł- bądźmy poważni. Żadna z kontroli nie badała sedna sprawy - gdzie uciekają pieniądze.
    Dodatkowo- bałagan, wynika z bardzo prostej rzeczy - kadra kierownicza (w większości) to "zauszniki" pani ex dyrektor, którzy nie czuli się za nic odpowiedzialni, bo awanse dostali za lizusostwo i donosy. Jaki pan taki kram.

    Związki zawodowe informowały na bieżąco co się dzieje, ale z tego artykułu wynika, ze nikt ich nie słuchał. A teraz Pan Struzik bredzi o nierentowności oddziałów.

  • wars

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.02.2014 14:13 ~wars

    Jak nie prokurator to może MEDIA zajęły by się tą sprawą, bo śmierdzi tutaj niezłym przekrętem...

  • lejor

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.02.2014 14:03 ~lejor

    Warszawiacy weźcie przykład ze Szpitala Powiatowego w Świetochłowicach. Nowy Dyrektor w ciągu roku wyciągną Szpital z długu 44 mln zł. W nowy rok weszli z zyskiem. W 2013 r wykonano pełna termomodernizację, unowocześniono oddziały, buduje sie nowe sale operacyjne. Personel jest zadowolony z podwyżek płac. A najważniejsze Dyrektor zaciągną lekarzy do PRACY !!!

  • Wujek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.02.2014 14:01 ~Wujek


    Tomeczek_888~Tomeczek_888

    Rozumiem, że Arłukowicz z Tuskiem chcą doprowadzić do tego żebysmy się leczyli u znachorów tak?
    poznaniak42poznaniak42

    Czlowieku co Ty bredzisz - Tusk i Arlukowicz winny ze w szpitalu jest "burdel" - personel olewa swoje obowiazki ?

    "Tomeczek 888" masz rację. Niedługo koalicja PO-PSL pozamyka większość publicznych szpitali w Warszawie i w kraju. Przykładowo w Szpitalu Wolskim bardzo długo był oddział i przychodnia urologiczna, teraz nie ma po tym ani śladu. A przywatne kliniki kolesi z rządu powstają jak grzyby po deszczu i tłuką kasę. Chory pacjent, nie otrzymawszy pomocy w publicznej placówce zdrowia, będzie zmuszony leczyć się w prywatnej, oczywiście płacąc duże pieniądze. No i dodatkowo państwo obowiązkowo ściąga z niego characz składkowy na ubezbieczenie zdrowotne. Tak własnie kręci się "kasę".

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »