Informacje

26.06.2017 21:40 Zeznawali świadkowie

"Musiała być akceptacja z góry". Ruszyła komisja weryfikacyjna

SERWISY:

Zeznania byłych urzędników ratusza wskazują, że Hanna Gronkiewicz-Waltz uczestniczyła w decyzjach podejmowanych w ramach reprywatyzacji. Prezydent Warszawy się do tego nie przyznaje.

Za nami pierwsze otwarte posiedzenie komisji weryfikacyjnej. Dotyczyło ono zwrotu nieruchomości przy Twardej 8 i 10. Blisko dziewięć godzin trwały przesłuchania świadków: Krzysztof Śledziewskiego i Jerzego Mrygonia - byłych urzędników warszawskiego urzędu miasta.

Członkowie zespołu dopytywali ich nie tylko o kulisy zwrotu nieruchomości przy Twardej, ale też bardziej ogólnie - o sposób podejmowania decyzji reprywatyzacyjnych czy działające w ratuszu procedury.

Najdłużej, bo około pięciu godzin trwało przesłuchanie Jerzego Mrygonia, byłego wicedyrektora miejskiego Biura Gospodarki Nieruchomościami. To on podpisał decyzję w sprawie zwrotu Twardej. Znacznie krócej zeznawał Krzysztof Śledziewski - również były pracownik BGN.

Na świadka wezwana została też Gertruda Jakubczyk-Furman, ówczesna naczelnik wydziału w BGN. Odmówiła jednak składania zeznań, za co otrzymała karę grzywny w wysokości trzech tysięcy złotych.

ZOBACZ RELACJĘ Z KOMISJI MINUTA PO MINUCIE

Spór z pełnomocnikiem

Już od pierwszych minut atmosfera na sali była nerwowa. Wszystko przez spór, do którego doszło między przewodniczącym komisji Patrykiem Jakim, a Markiem Gromelskim, pełnomocnikiem Macieja Marcinkowskiego -biznesmena, który kupił roszczenia do działek przy Twardej, a obecnie jest w areszcie we Wrocławiu. Sąd aresztował go w związku z prokuratorskimi zarzutami.

Mecenas zapewnił, że jego klient jest "gotowy do współpracy", ale z drugiej strony przekonywał o niekorzystnej sytuacji, w jakiej się znalazł. - Jest w trybie osoby podejrzanej. To ogranicza prawa, które mógł wykorzystać jako osoba wolna - powiedział. Adwokat przekonywał też, że nie ma swobodnego dostępu do wszystkich akt postępowania ani przede wszystkim - do swojego klienta.

Jaki odpierał zarzuty. Stwierdził, że komisja zapewniła dostęp do akt i dodatkowo "poszła Marcinkowskiemu na rękę" pozwalając mu zeznawać w trybie utajnionym. Obaj panowie zaczęli się przekrzykiwać. Nie zabrakło ostrzeżeń o odebraniu głosu czy wykluczeniu z sali, co jednak nie nastąpiło.

Zaskakujące zeznania Śledziewskiego

Spór między pełnomocnikiem a przewodniczącym był jednak jedynie rozgrzewką przed tym, co wydarzyło się kilkadziesiąt minut później.

Pierwszym świadkiem komisji był Krzysztof Śledziewski. Jak już informowaliśmy na tvnwarszawa.pl, otwartość jego zeznań zaskoczyła wszystkich. Był pytany m.in. o Macieja Marcinkowskiego, jego zachowanie, obecność i kontakty w stołecznym ratuszu.

Były urzędnik przyznał, że biznesmen potrafił załatwiać sprawy w urzędzie znacznie "sprawniej i szybciej niż przysłowiowy Kowalski". Podkreślał, że był częstym gościem stołecznego ratusza. - Przychodził, często telefonował na biurko do mnie albo do pani naczelnik Jakubczyk-Furman - precyzował Śledziewski. Nie ukrywał też, że - jako pracownik ratusza - czuł się przez biznesmena nagabywany, właśnie licznymi telefonami.

Ingerencja prezydent Warszawy

Najbardziej zaskakującym elementem zeznań byłego urzędnika była jednak sprawa rzekomej ingerencji Hanny Gronkiewicz-Waltz w podejmowane decyzje reprywatyzacyjne. Według niego, w jednej ze spraw prezydent zażyczyła sobie „zmiany decyzji wydanej przez biuro". Miało chodzić o nieruchomość położoną nieopodal tzw. Kercelaka, w rejonie Towarowej i al. Solidarności. - Tam była wydana decyzja odmowna. Pani prezydent żądała zreferowania sprawy i miała powiedzieć [do Marcina Bajki - red.] "zawiodłam się na panu, panie dyrektorze" - wspominał Śledziewski.

Do zarzutów szybko odniosła się sama zainteresowana. Na Twitterze napisała, że "nigdy nie ingerowała w postępowania" związane z reprywatyzacją. Pytany o ten wpis świadek Śledziewski przyznał jedynie, że podtrzymuje swoje stanowisko. Otwarcie przyznał też, że miasto powinno "zrobić więcej" w sprawie zwrotu działki przy Twardej, a przeniesienia szkoły można było uniknąć.

"Tajemniczy" zespół

W przesłuchaniu Śledziewskiego duże zainteresowanie wzbudził tak zwany zespół koordynujący, który miał podejmować decyzje związane m.in. ze zwrotami nieruchomości. Świadek podkreślał, że ciało to działało nieoficjalnie, bez żadnego umocowania w prawie. Nie miał też pewności co do tego, kto był jego członkiem. - Byli to co najmniej wiceprezydenci. Kto poza nimi, to jest do ustalenia - powiedział.

Po tych słowach, w dalszej części przesłuchania, zespół zaczął jawić się jako tajemnicze ciało o wyjątkowo dużych uprawnieniach. Nikt nie zwrócił uwagi na to, że jego funkcjonowanie jest zapisane w regulaminie ratusza od lat.

Na mocy zarządzenia Gronkiewicz-Waltz, w skład tego zespołu wchodzą: prezydent, jej zastępcy, skarbnik i sekretarz. Zespół podejmuje najważniejsze decyzje wykonawcze i kieruje urzędem. O jego istnieniu możemy dowiedzieć się… chociażby z Wikipedii.

Decyzja zgodna z prawem

Drugi zeznający przed komisją świadek Jerzy Mrygoń nie był już tak "otwarty", jak jego poprzednik. Na pytania komisji odpowiadał szczegółowo, ale też ostrożnie - dbając o precyzję swojej odpowiedzi.

Za kluczowe elementy jego zeznań należy uznać m.in. stanowcze przekonanie, że decyzja o zwrocie Twardej, którą podpisał w kwietniu 2014 roku była „zgodna z prawem i ze stanem faktycznym, jaki wówczas posiadał".

Na pytanie, czy podjął ją bez nacisków odparł: "nie otrzymałem fizycznego polecenia podpisania tej decyzji. Podpisy, które składałem, pełniąc obowiązki zastępcy dyrektora BGN, składałem w moim przekonaniu świadomie".

Tu warto przypomnieć, że Marcinkowski nabył roszczenia do Twardej 29 kwietnia. Niecałe dwa miesiące później podpisano decyzję zwrotową. To zaskakująco szybkie tempo. Niektóre sprawy ciągną się w ratuszu latami. Skąd w takim razie ten postęp? O to członek komisji Sebastian Kaleta próbował dopytywać Mrygonia przez kilkadziesiąt minut. Świadek przekonywał, że „widocznie stan faktyczny pozwalał na wydanie decyzji”. W wielu sprawach mówił wprost, że nie pamięta okoliczności, nie ma przy sobie akt i nie jest w stanie precyzyjnie wyjaśnić sprawy.

"Musiała być akceptacja góry"

Mrygoń na podpisanie decyzji reprywatyzacyjnej w tej i innych sprawach miał upoważnienie prezydent Gronkiewicz-Waltz. Podczas przesłuchania zaznaczył jednak wyraźnie, że przed podpisaniem każdą sprawę konsultował ze swoim przełożonym Marcinem Bajką. A ten z kolei kontaktował się ze swoimi przełożonymi, czyli Hanną Gronkiewicz-Waltz albo którymś z jej zastępców.

- Dopiero kiedy dyrektor Bajko potwierdzał, że jest akceptacja, zapadała decyzja. Tam gdzie z góry płynęła informacja, że "ratujemy ten obiekt", my żeśmy ze zwrotem czekali - powiedział. Jak dodał: W przypadku Twardej, musiała być akceptacja, skoro decyzja została podpisana. Podkreślał jednak, że sam tej akceptacji nie słyszał. - Nie wiem, czy pani prezydent wypowiedziała ją werbalnie, czy nie - uciął.

Zarówno Śledziewski jak i Mrygoń zostali zwolnieni ze stołecznego ratusza w 2016 roku, zaraz po wybuchu afery z Chmielną 70. Hanna Gronkiewicz-Waltz uznała ich za odpowiedzialnych za przedwczesny zwrot działki. W sprawie ich "dyscyplinarki" toczą się teraz postępowania w sądzie pracy.

W czwartek kolejne posiedzenie

Pierwsze posiedzenie komisji pozwoliła główne dowiedzieć się o relacjach, jakie działały w BGN, o tym kto podejmował decyzję, kto był za co odpowiedzialny. Mniej usłyszeliśmy natomiast o samej nieruchomości. Trudno też pominąć niewielki udział rady społecznej, w której zasiadają przedstawiciele organizacji lokatorskich i ruchów miejskich. Mimo wcześniejszych zapowiedzi, nie mogli zadawać pytań osobiście, ale przez pośrednika, którym był przewodniczący Patryk Jaki.

Kolejna posiedzenie komisji odbędzie się w czwartek. Na świadków wezwano byłego szefa BGN Marcina Bajko i Hannę Gronkiewicz-Waltz, która - jak podkreśla - nie ma zamiaru stawić się na przesłuchanie. Wcześniej, bo we wtorek, komisja jedzie do Wrocławia, by przesłuchać świadków pozostających w areszcie.

Symbol warszawskiej reprywatyzacji

Twarda 8/12 (czyli dawny adres Twarda 10) to nieruchomość, w której jeszcze rok temu działało elitarne dwujęzyczne gimnazjum. Uczniowie musieli opuścić budynek, bo okazało się, że do gruntu na jakim stoi są roszczenia. Ich właścicielem był znany biznesmen Maciej Marcinkowski.

Działka przy Twardej - przez wzgląd na wyprowadzkę gimnazjum - stała się jednym z symboli warszawskiej reprywatyzacji. W 1945 roku właścicielami nieruchomości byli obywatele RP pochodzenia żydowskiego. Od rodziny jednego z nich Maciej Marcinkowski w 2009 roku nabył prawa do 3/22 części nieruchomości, a potem odsprzedał za 66 tys. zł swemu synowi Maksymilianowi.

W 2010 roku warszawski sąd ustanowił kuratora dla pozostałych spadkobierców, których los od lat 40. jest nieznany. Sąd wyraził też zgodę na zniesienie wspólności praw i roszczeń do nieruchomości pozostałych spadkobierców - na rzecz Maksymiliana Marcinkowskiego za kwotę 489 tys. zł. Potem wszelkie prawa do nieruchomości on na rzecz ojca Macieja. Wyposażony w pełnię praw zwrócił się więc do miasta o ustanowienie użytkowania wieczystego, co stało się 29 lipca 2014 roku. Według komisji weryfikacyjnej, miało dojść do pominięcia praw jednej ze spadkobierczyń, 
Wartość nieruchomości szacuje się na 20 mln zł.

Do zeznań komisji w programie "Fakty po Faktach" odniosła się prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz:

 

Karolina Wiśniewska

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • XxX

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.06.2017 08:03 ~XxX

    Pani prezydent jak każdy urzędnik może zgłosić swoje podejrzenia np. do sądu I wstrzymać cały proceder. Ale sama na tym procederze z mężem korzystała więc po co ? Najlepszy włodarz ??? Dobry żart z samego rana.

    [/cytat_2666782]
    Jak babciu dostajesz spadek to gdzie idziesz do sądu czy do burmistrza ,no do sądu.A dlaczego czepiasz się Pani Gronkiewicz,to nie było jej zadanie ona wykonywała wyroki sądu.To prawnicy kręcili w sądach i stąd takie losy kolejnych nieruchomości.Pani Gronkiewicz ma za zadanie jako Prezydent Warszawy dbać o miasto i jej mieszkańców i to robi najlepiej od wielu lat.Nie miała Stolica tak dobrego włodarza ,dla tej bandy szukającej wrażeń to intratny stołek i chęć przejęcia władzy.Warszawiacy nie są palcem zrobieni i nie pozwolą sobie wcisnąć badziewia pisowskiego a prof.Gronkiewicz ma znacznie większą znajomość prawa niż ci beznadziejni członkowie komisji niezgodnej z Konstytucja.
    [/cytat_2667001]

  • Klesz

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.06.2017 19:30 ~Klesz

    Podobno potwierdziła to pszczółka Maja. Natomiast Gucio ma wszystko w nosie. Komisja PIS to parodia komisji gomułki.

  • vgfrygvf

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.06.2017 18:24 ~vgfrygvf

    Nikt w tym mieście ani kraju nie przejął jakiejkolwiek kamienicy bez postanowienia sądu. A władza wykonawcza jaką jest wójt/burmistrz/prezydent miasta nie ma uprawnień do podważania aktów wychodzących od władzy sądowniczej. Ta komisja dobrze o tym wie choćby ze względu na niektóre osoby znajdujące się w niej, są pracownikami dydaktycznymi warszawskich uczelni i uczą czego innego niż w tej komisji robią. To nic innego jak lans a przesłuchiwanie byłych pracowników ratusza, pamiętając w jaki sposób rozwiązany został z nimi stosunek pracy wskazuje na nic innego jak wywołanie taniej sensacji.

  • nick

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.06.2017 14:31 ~nick

    A w pakiecie kajdanki na rękach chyba.

    michel40michel40

    Czekam, kto odda 3 tysiaki tej ukaranej kobiecie z przeprosinami. pan Jaki?

  • warszawianka od 46r

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.06.2017 13:51 ~warszawian…

    BabciaGienia~BabciaGienia

    Gadanie, że przez tyle lat nic się nie wiedziało, tylko ośmiesza tą kobietę. Nawet gdyby tak było, oznaczałoby to, że pani prezydent nie powinna być panią prezydent.

    Jak babciu dostajesz spadek to gdzie idziesz do sądu czy do burmistrza ,no do sądu.A dlaczego czepiasz się Pani Gronkiewicz,to nie było jej zadanie ona wykonywała wyroki sądu.To prawnicy kręcili w sądach i stąd takie losy kolejnych nieruchomości.Pani Gronkiewicz ma za zadanie jako Prezydent Warszawy dbać o miasto i jej mieszkańców i to robi najlepiej od wielu lat.Nie miała Stolica tak dobrego włodarza ,dla tej bandy szukającej wrażeń to intratny stołek i chęć przejęcia władzy.Warszawiacy nie są palcem zrobieni i nie pozwolą sobie wcisnąć badziewia pisowskiego a prof.Gronkiewicz ma znacznie większą znajomość prawa niż ci beznadziejni członkowie komisji niezgodnej z Konstytucja.

  • andre_valenducq

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.06.2017 12:36 andre_valenducq

    michel40michel40

    Czekam, kto odda 3 tysiaki tej ukaranej kobiecie z przeprosinami. pan Jaki?


    Powinna dostac 3 tys za kazdym razem jak odmowi skaldania zeznan .A w razie odmowy brac ja jak by sie zgadzala z zazutami czyli przznanie sie do winy !!!!!!!!

  • Znawczyni

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.06.2017 12:13 ~Znawczyni

    andre_valenducqandre_valenducq

    To jest tragedia !!!!!jak taka osoboa moze byc prezydentem ?????? We Francji by ja zjedli prasa i inne media a tutaj ja bronia ?????????
    To tak samo jak z ta afera kasmowa podsluchiwanie mowiacy jak cholota o Polsce nic za to niemieli ,taki material we francji mial by znaczenie no ale w Polsce zero !!!!!!!!!!!!!!

    Ona trochę przypomina Theresę May. To nie komplement, angielska premier znana jest z egoizmu, braku kompetencji i empatii, ale na modzie się zna.

  • Kłódka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.06.2017 12:09 ~Kłódka

    michel40michel40

    Czekam, kto odda 3 tysiaki tej ukaranej kobiecie z przeprosinami. pan Jaki?

    A niby za co ? Przed Komisję została wezwana, ale demonstracyjnie trzymała gębę na kłódkę. To ona powinna przeprosić NAS.

  • Monika 60

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.06.2017 10:15 ~Monika 60

    Po co babciu wieziecie ten granat na rozprawę sadową.Sąd, sadem ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie.

  • Prokurator

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.06.2017 10:06 ~Prokurator

    realista2realista2

    Największym beneficjentem tej dzikiej reprywatyzacji gruntów i nieruchomości jest Kościół Katolicki, co ukrywa zmowa milczenia. Kto i kiedy to ujawni...

    No pewnie ty, skoro masz taką pewność. Idź do prokuratury.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »