Informacje

23.01.2015 16:27 Wywalczą odszkodowanie od Miasto jest Nasze?

Miasto Jest Nasze kontra Marcinkowscy:
w lutym wyrok, Zaremba "czysty"

SERWISY:

W sądzie w al. Solidarności odbyła się w piątek ostatnia rozprawa w sprawie o naruszenie dóbr osobistych Macieja i Maksymiliana Marcinkowskich. Biznesmeni zajmujący się skupowaniem roszczeń dekretowych chcą odszkodowania od członków stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.

W piątek sąd przesłuchiwał strony. Najpierw powodzi Maciej Marcinkowski i jego syn dowodzili, że przygotowana w 2014 roku przez Miasto Jest Nasze "mapa reprywatyzacji" - interaktywna infografika, która sugerowała istnienie powiązań między przedsiębiorcami, a politykami i urzędnikami ratusza - była przyczyną strat osobistych i finansowych.

"Czuliśmy się z rodziną zaszczuci"

- W komentarzach zostałem nazwany bandytą, mafiozo, oszustem. Jak reagowałem? Emocjonalnie, po ludzku. Czuliśmy się z rodziną zaszczuci - zeznawał Maciej Marcinkowski. I dodał: - Miasto Jest Nasze nie reagowało na nasze prośby o kontakt ani sprostowania.

- Trzech potencjalnych najemców wycofało listy intencyjne - zeznawał Maksymilian Marcinkowski, prezes spółki Senatorska Investment, która kończy już budowę kontrowersyjnego biurowca w sąsiedztwie placu Zamkowego. - Moja kariera została zahamowana, każda rozmowa zaczyna się dziś od pytań o to, czy korumpowałem urzędników - dodał.

Dlaczego Marcinkowscy?

- To właśnie od biurowca zaczęło się nasze zainteresowanie panami Marcinkowskimi - zeznawał z kolei pozwany w tej sprawie Jan Śpiewak, działacz Miasto Jest Nasze, a dziś radny Śródmieścia. I przypominał, że budynek wywołał liczne kontrowersje. W wyniku zamieszania wokół inwestycji pracę straciła urzędniczka, która wydawała pozwolenie na budowę, a której syn pracował w firmie projektującej budynek. Ewa Nekanda-Trepka, była stołeczna konserwator zabytków straciła stanowisko eksperta ds. UNESCO, a przedstawiciel tej ostatniej organizacji przyjechał do Warszawy, by sprawdzić, czy wpisane na listę światowego dziedzictwa kultury Stare Miasto jest należycie chronione.

Adwokaci powodów próbowali wykazać, że zainteresowanie Śpiewaka Marcinkowskimi było potrzebne, by wypromować samego siebie i dostać się do rady dzielnicy. - Dlaczego nie interesuje się Pragą, tylko Śródmieściem? Dlaczego tylko Marcinkowskimi, skoro roszczenia skupuje więcej osób? - pytali.

Powodzi twierdzili też, że Śpiewak sam inspirował teksty prasowe na ich temat, na które następnie się powoływał i które promował w serwisach społecznościowych, na profilach Miasto Jest Nasze. - A na koniec sam dawał sobie lajki - zauważył Marcinowski.

Śpiewak odpowiadał, że "mapa reprywatyzacji" była jedynie zbiorem informacji dostępnych publicznie, przede wszystkim prasowych. A te ostatnie najwięcej uwagi poświęcały właśnie Marcinkowskiemu, który przejął roszczenia do bardzo atrakcyjnych działek m.in. przy Senatorskiej, Szarej czy  Twardej (tej, na której stoi znane gimnazjum). Lider MJN przyznał, że nie weryfikował ich prawdziwości oraz, że działalność przedsiębiorców jest legalna. - Ale społecznie szkodliwa. Są beneficjentami patologicznego systemu, na który składa się wadliwe prawo i niekompetencja urzędników. To miała pokazać nasza mapa - zeznawał Śpiewak.

Wyrok w lutym, Zaremba "czysty"

Przesłuchanie stron było ostatnim etapem postępowania. 6 lutego sąd ma ogłosić wyrok w tej sprawie. Ze spokojem wysłucha go na pewno Patryk Zaremba, który piątkową rozprawę zaczął w roli pozwanego, ale kończył już jako świadek. Zeznawał w tej roli, bo chwilę wcześniej adwokaci powodów wycofali pozew wobec niego. To skutek zeznań Śpiewaka, który stwierdził, że Zaremba nie brał udziału w przygotowywaniu mapy (Zaremba działał w MJN, ale odszedł z organizacji kilka miesięcy temu).

Adwokaci zapowiedzieli też, że ze sprawy karnej, którą założyli całej trójce działaczy, także wycofają wniosek o ukaranie Zaremby. Śpiewakowi, i występującemu razem z nim działaczowi MJN Marcinowi Jarzynowskiemu, za naruszenie dóbr grozić może nawet do 2 lat więzienia. W sprawie cywilnej Marcinkowscy domagają się usunięcia z sieci "mapy reprywatyzacji" i nieprzychylnych komentarzy oraz wpłaty 50 tysięcy złotych na cele charytatywne.

r/lulu

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • he

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.09.2016 14:51 ~he

    Maciej Marcinkowski /ojciec/ pochodzi z wroclawia i tu też prowadził zawsze raczej szare interesy , podobny przekręt jak art b he he

  • Rup

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.02.2015 14:33 ~Rup

    okazuje się, że w Polsce przejrzystość informacyjna może być karalna.

  • xp123

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.01.2015 21:46 ~xp123

    ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie

  • Julek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.01.2015 20:33 ~Julek

    Marcinkowski nie pozwie dziennikarzy, bo Spiewaka tlumaczenie sie, ze powolywal sie tylko na artykuly jest dziecinne. Pisal farmazony i teraz sie nie chce przyznac.

    Dziecinada- tak jak jego listy wyborzcze

  • Bodo47

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.01.2015 19:49 Bodo47

    aj waj nasze są kamiennice a wasze są ulice

  • szmalcownik

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.01.2015 17:18 ~szmalcownik

    zaraz, zaraz. Niech M. pozwą każdego dziennikarza po kolei, który pisał artykuły na ich temat. To przynajmniej będą konsekwentni.

  • marta

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.01.2015 08:41 ~marta

    To niech miasto wytłumaczy dlaczego "reprywatyzacja " jest b. często barbarzyństwem wobec nieporadnych ludzi,prawdziwych właścicieli ? Dlaczego nie chce uporzadkować gruntów warszawskich choć wiele przedwojennych hipotek zachowało się ? Co władze miasta robiły przez ostatnie 25 lat ? Uważam , że b. często to jest kolejna dzika prywatyzacja a nie reprywatyzacja. Jeszcze nasze chore sądy w tym uczestniczą.

  • Słoik Power

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.01.2015 20:29 ~Słoik Power

    Miasto jest Nasze!!!

  • denm

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.01.2015 17:54 denm

    Chwileczkę. Ta mapa pokazuje w końcu prawdę, czy nie? Jeśli prawdę, to wara od nich, jeśli nieprawdę, to niech ją zdejmą i przeproszą. Tym ma się zająć sąd, a jeśli pan biznesmen swoje skupowanie roszczeń uważa za OK biznes, to co się martwi jakimiśtam komentarzami w internecie?

  • nick

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.01.2015 17:14 ~nick

    Artykuł o naruszeniu dóbr osobistych powinien raz na zawsze zniknąć z kodeksu karnego. To bat na dziennikarzy, szczególnie w mniejszych miejscowościach. Wiadomo - lokalny dziennikarz (najczęściej pracujący na zlecenie i za bardzo małe pieniądze) jest na przegranej z góry pozycji w konfrontacji z samorządowcem, który za pieniądze gminy wynajmuje najdroższych adwokatów. A co do panów M., skupowane roszczeń to bardzo podły biznes i niestety dopuszczony przez prawo. Powinno się tego zakazać.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »