Informacje

22.02.2017 07:34 sprawdzamy

Miał być "milion drzew dla Warszawy".
Ile zostało z miejskiego programu?

SERWISY:

Niespełna dwa lata temu Rada Warszawy jednomyślnie przyjęła program "Milion drzew dla Warszawy". Ale ostatnio o drzewach mówi się głównie w kontekście wycinek. Miasto zapewnia jednak, że mimo problemów, program jest wdrażany.

Radni mieli pewne obiekcje, ale ostatecznie wszyscy (55 obecnych na sali) poparli stanowisko zgłoszone przez Jarosława Szostakowskiego. Szef klubu PO w radzie miasta powoływał się w nim na przykłady innych miast - Los Angeles, Denver, Szanghaju, a przede wszystkim Nowego Jorku, gdzie w ciągu dekady, w ramach partnerstwa prywatno-publicznego posadzono 10 milionów drzew.

- Rzeczywiście, przyjęliśmy takie stanowisko, ale okazało się, że samorząd nie jest w stanie posadzić w sensownym czasie takiej liczby drzew – przyznaje dziś Szostakowski. - Zakładałem, że skoro Amerykanie mogą, to my też, ale program jest bardziej skomplikowany, niż mi się wydawało – dodaje radny.

Dokument przyjęty przez radnych był oczywiście tylko ogólnym zarysem, który miał przekuć się w szereg konkretnych działań. Odpowiadający za zieleń wiceprezydent Michał Olszewski zapowiadał m.in. stworzenie aplikacji, która pozwoli zaproponować nowe lokalizacje dla drzew, powołanie rady programowej składającej się z urzędników i naukowców, czy opracowanie dokumentu wyznaczającego standardy zieleni w mieście.

Aplikacji nie ma

Największe nadzieje wiązano z aplikacją. Ogromne wrażenie robił przykład płynący z Nowego Jorku. Program, który powstał w Wielkim Jabłku, katalogował 685 tysięcy roślin i dostarczał szeregu zaskakująco dokładnych informacji. Warszawska "apka" do dziś nie wyszła z fazy testowej, choć - jak nas zapewniano w połowie ubiegłego roku - "jeśli nie uda się rozpocząć jeszcze w czerwcu, to na pewno ruszymy w lipcu". Nie ruszyli.

- Był problem z podkładem mapowym, w oparciu o który miała funkcjonować. Zastosowana mapa (udostępniona na zasadach open source) okazała się zbyt słaba, nie sprawdziła się przy mocnych zbliżeniach. Dlatego podjąłem decyzję, że przygotujemy nową, pełną wersję w oparciu o mapy Google. Aplikacja zostanie uruchomiona prawdopodobnie na wiosnę – zapowiada dziś Michał Olszewski.

Nie pomaga dość nietypowy tryb wyboru wykonawców. Są nim informatycy, którzy wygrali konkurs dla startupowców. Młodzi przedsiębiorcy mieli problem z dopełnieniem formalnych wymogów.

Rady nie powołali

Nie powołano też zapowiedzianej rady, która miała czuwać nad realizacją programu, choć w dokumentach udało nam się odnaleźć nawet... jej skład. - Rada programowa była propozycją, ale ostatecznie się nie ukonstytuowała. Uznaliśmy, że w pierwszej kolejności potrzebujemy instrumentów, dzięki którym będziemy mogli wspólnie z mieszkańcami zwiększać liczbę sadzonych drzew w sposób planowy – argumentuje Olszewski.

Plusik można za to postawić przy zapowiedzi stworzenia "zielonej konstytucji miasta". Standardy kształtowania zieleni Warszawy zostały opracowane przez Polskie Towarzystwo Dendrologiczne (za 70 tysięcy złotych) i przyjęte przez radę miasta. Dokument jest kompendium wiedzy na temat doboru gatunków do konkretnych lokalizacji, zasad przesadzania i pielęgnacji drzew. W założeniu miał być przewodnikiem dla mieszkańców, ale jest to raczej materiał dla fachowców, choćby z uwagi na objętość - 112 stron - i dość hermetyczny język.

Jeśli ta "ekobiblia" ma być użyteczna także dla dendrologicznego laika, autorzy powinni pomyśleć o wersji uproszczonej, ilustrowanej infografikami.

Zaangażować mieszkańców

Choć ciężko znaleźć namacalny dowód, że program istnieje miasto zapewnia, że od ubiegłego roku jest realizowany. Wiceprezydent Olszewski nie widzi potrzeby i sensu budowy jednego scentralizowanego mechanizmu zarządzanego z jednego pokoju w ratuszu. Stawia raczej na rozproszone i zróżnicowane działania angażujące prywatnych właścicieli i mieszkańców do sadzenia drzew. Elementem tych działań jest np. rozdawanie sadzonek drzew, a przed świętami – choinek, co - jak twierdzi - idzie w tysiące sztuk rocznie.

Głównym instrumentem programu ma być wspomniana aplikacja. Jak zapowiada zastępca Hany Gronkiewicz-Waltz, ma ona zawierać licznik nasadzeń, który będzie jasnym dowodem realizacji programu i jego skali.

Za kluczowe działania ratusz uważa także: pogłębianie współpracy z dzielnicami, pozyskiwanie zewnętrznych źródeł finansowania i zwiększania liczby nasadzeń zastępczych. - Niestety ten ostatni instrument został nam wytrącony z ręki 1 stycznia – zastrzega nasz rozmówca. - Przy każdej decyzji o wycince mogliśmy żądać nasadzeń kompensacyjnych. Dziś, przy nowych przepisach – jeśli mówimy o terenach prywatnych – już nie mamy tego narzędzia. Dlatego liczymy na rozsądek ludzi – mówi.

"Lex Szyszko" budzi obawy

Program miał nabrać tempa w tym i przyszłym roku. Michał Olszewski nie ukrywa jednak, że liberalizacja przepisów dotyczących wycinki przeforsowana przez PiS bardzo komplikuje sytuację.

- Na podstawie map geodezyjnych policzyliśmy, ile drzew znajduje się na terenach prywatnych. Wyszło nam, że ok pół miliona. To jest skala drzew, które mogą być wycięte na bazie nowych przepisów. Przez ostatnie 10 lat tylko na terenach publicznych posadziliśmy ponad 270 tys. drzew, wiele drzew warszawiacy dodatkowo posadzili na terenach prywatnych. Decyzje o wycinkach za ostatnie 10 lat, które dziś nam się wytyka, to nic w porównaniu z tym, co się może zmaterializować w ciągu kilku miesięcy – ostrzega.

Jednak liczby ujawnione w poniedziałek przez portal Polityka Warszawska dowodzą, że wycinki w stolicy nie zaczęły się wraz z wejściem w życie "Lex Szyszko". Z opublikowanych wyliczeń wynika, że w latach 2007 – 16 wycięto 231 016 drzew. W tym samym okresie liczba nasadzeń wyniosła 271 569. Bilans jest więc dodatni, oficjalnie przybyło co najmniej 40 tysięcy drzew.

Można przypuszczać, że ta wartość jest w praktyce większa, ale precyzyjnie określić się jej nie da. Dlaczego? Wszystkie wycinki do końca ubiegłego roku były ewidencjonowane, a nasadzenia tylko częściowo – statystyki uwzględniały wyłącznie te dokonane przez miasto oraz wynikające z narzuconego przez nie obowiązku kompensacji. Natomiast firmy, osoby prywatne, czy spółdzielnie nie mają i nie miały obowiązku zgłaszania urzędowi, że posadziły drzewo.

Przy okazji ujawnienia danych miasto pochwaliło się także tym, że w ciągu 10 lat stworzyło 11 nowych parków i wyremontowało ok. 50 innych (wliczając skwery i zieleńce).

Piotr Bakalarski

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • znds

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.02.2017 09:03 ~znds

    slaw~slaw



    10:08 ~znds
    Na Tarchominie posadzono sporo nowych drzew. M.in. na Ćmielowskiej czy Mehoffera, Hanki Ordonówny.
    A co to za olbrzymie dęby koło budowy galerii? Często jeżdżę w tamtej okolicy rowerem - możesz wskazać, gdzie dokładnie stały?

    chodzi o odcinek przy ścieżce row. od nadwiślańskiej do modlińskiej pole po lewej stronie.


    Dzięki, przejadę się tam.

  • marek_markowskipeuc

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.02.2017 20:59 marek_mark…

    Ale o co chodzi? Przecież to prywatna działka. Ludzie!!!
    Mój ojciec zasadził drzewo bo miał taki kaprys a ja nie mogę go wyciąć, bo gmina mi nie pozwala. Kpina.
    W Ameryce kupując ziemię należy ona do Ciebie na 100 000 km w głąb i wszystko co tam znajdziesz jest Twoje. Tylko w Polsce władza okrada CIe ze wszystkiego.

  • Nono

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.02.2017 20:48 ~Nono

    Teraz będziecie snuć opowieści o jakimś programie sadzenia drzew.

    To jest odwracanie uwagi od prawdziwego problemu którym jest ich wycinka spowodowana 'prawem Szyszki'.

  • ob0kr

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.02.2017 14:00 ~ob0kr

    Hańba ile pięknych drzew wycięto. Kryminał podły i niedopuszczalny

  • Joanna Mazgajska

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.02.2017 13:56 ~Joanna Mazgajska

    Tego programu po prostu nie ma. Nie ma rady programowej, nie ma aplikacji, nie było żadnych konsultacji ze społeczeństwem, nie ma nasadzeń. A reszta to żałosne kłamstwa. Jakim trzeba być tchórzem żeby nie mieć odwagi po porostu powiedzieć "nie ma, nie wyszło nam".

  • mayor

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.02.2017 12:48 mayor

    co zostało ujęte w planie zagospodarowania przestrzennego dla miasta Warszawy ? :) .. czyżby nie było takowego i dla tego właściciele mogą robić co chcą ? a co z własnością ?

  • z woli

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.02.2017 12:41 ~z woli

    Na końcu Woronicza przy Malawskiego stoją kruche klony łamane byle wiatrem, ciągle był kłopot z wycinką.To na co dziś czeka spółdzielnia "Politechnika"? rżnąć póki można.

  • mayor

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.02.2017 12:15 mayor

    co z planem zagospodarowania ? .. czy uwzględnia tereny zielone ? :)

  • Toms

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.02.2017 10:55 ~Toms

    SEBBAXSEBBAX

    program milion drzew powinien być realizowany na terenach miejskich - a nie na terenach prywatnych...
    dziś miasto samo zabetonowuje tereny zielone - ostatnio w parku fontann przy Wisłostradzie miasto wybudowało kawiarnię (ktoś musiał mieć w tym biznes) - czyli zniszczono część terenów zielonych,
    miasto sprzedaje tereny miejskie deweloperom - zamiast na nich budować zielone skwery dla mieszkańców
    miasto nie obsadza dróg i pasów zieleni drzewami - wszędzie na świecie jest multum nasadzeń wzdłuż dróg - jednak nie u Nas - u Nas się wycina drzewa wzdłuż dróg.
    miasto powinno zadbać o zieleń na terenach, których jest właścicielem !!!
    gdyby polityka miasta nie była tak restrykcyjna z wycinkami drzew - dziś jak jest możliwość wycinki - wszyscy by nie wycinali na hurra - tylko każdy by wyciął jedno czy dwa drzewa wtedy jak mu potrzeba - a niestabilność i ciągłe zmiany prawa sprawiły - że dziś ludzie dokonują wycinki na wszelki wypadek - bo za chwilę może znowu być zakaz...



    Tnijcie szybko "janusze". Prezes już zapowiedział zmianę przepisów.

  • slaw

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.02.2017 10:39 ~slaw



    10:08 ~znds
    Na Tarchominie posadzono sporo nowych drzew. M.in. na Ćmielowskiej czy Mehoffera, Hanki Ordonówny.
    A co to za olbrzymie dęby koło budowy galerii? Często jeżdżę w tamtej okolicy rowerem - możesz wskazać, gdzie dokładnie stały?

    chodzi o odcinek przy ścieżce row. od nadwiślańskiej do modlińskiej pole po lewej stronie.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »