Informacje

02.08.2019 07:52 wydarzenia z drugiego dnia Powstania Warszawskiego

Masakra w klasztorze. "Po granatach oddano serie z automatów"

SERWISY:

2 sierpnia 1944 roku (drugiego dnia Powstania Warszawskiego) w klasztorze Ojców Jezuitów przy Rakowieckiej Niemcy najpierw schwytali kilkudziesięciu zakładników, a następnie zabili większość z nich. Łącznie od kul karabinów i w wyniku eksplozji granatów zginęło około 40 osób.

W przeddzień masakry, już po rozpoczęciu działań zbrojnych w mieście, schronienie w jezuickim Domu Pisarzy (ul. Rakowiecka 61) znalazło kilkanaście osób świeckich. Ponadto, oprócz zakonników na terenie klasztoru przebywali sprzątaczka i 10-letni ministrant, który – zanim wybiła godzina "W" – normalnie przygotowywał się do służby przy nabożeństwie.

Wybuch powstania spowodował całkowite odcięcie rejonu klasztoru – tak jak całej ulicy Rakowieckiej i przyległych terenów, które zostały silnie obsadzone przez Niemców. Ci sprowadzili siły z pobliskich koszar: SS (przy ul. Rakowieckiej) i lotników (przy ul. Puławskiej); bastionami okupantów były też Pole Mokotowskie, skąd prowadzono regularny ostrzał powstańczych pozycji (także obszaru, na którym znajdował się klasztor) oraz Fort Mokotów.

"Trupie główki na kołnierzach"

Gdy więc 1 sierpnia 1944 roku rozgorzały wzdłuż ulicy Rakowieckiej zacięte walki, jezuici znaleźli się w niekorzystnym położeniu. Ale nie zamierzali wcale rezygnować ze swoich duchowych obowiązków. Od rana następnego dnia odprawiano msze święte, choć modlono się w huku wystrzałów artyleryjskich – jeden z nich spowodował uszkodzenia klasztoru (wypadły szyby, sypał się tynk ze ścian). Nikt nie spodziewał się jednak najgorszego.

Było po godzinie 10, gdy na teren klasztoru wkroczyło kilkudziesięciu funkcjonariuszy SS – "mieli zielone mundury, czarne wyłogi i czarne epolety oraz trupie główki na kołnierzach", zapamiętał jeden z ocalałych z masakry, ksiądz Aleksander Kisiel. Jego relację - tak jak innych, którzy przeżyli - zamieszczono w publikacji "Masakra w klasztorze", opracowanie Felicjan Paluszkiewicz.

Niemcy oskarżali zakonników o rzekome wsparcie dla powstańców, które miało przejawiać się w ostrzeliwaniu niemieckich pozycji z okien klasztornych pomieszczeń. Na nic okazały się tłumaczenia, że nikt w klasztorze nie posiada broni. Zarządzono rewizję.

Gdy okazało się, że nawet dokładne przeszukanie klasztoru nic nie wykazało, Niemcy żądali wyjaśnień. Przełożony wspólnoty zakonnej ojciec Edward Kosibowicz, znany i ceniony przez warszawiaków duszpasterz, dyrektor Wydawnictwa Księży Jezuitów oraz redaktor naczelny "Przeglądu Powszechnego", miał złożyć je w siedzibie niemieckiego dowództwa.

"Niemiec zaczął rzucać granaty"

Dalsze wypadki ujawniły jednak prawdziwe intencje funkcjonariuszy SS. Ojciec Kosibowicz został wywleczony na zewnątrz, a następnie - między ulicami Rakowiecką i Wawelską - zamordowany strzałem w tył głowy. Jego ciało odnaleziono później dzięki relacji przypadkowego świadka zbrodni.

Pozostałych przy życiu – łącznie ponad 50 osób - zagnano do sutereny, gdzie mieściła się kotłownia centralnego ogrzewania. Wielu zatrzymanych odmawiało modlitwy, duchowni pośpiesznie udzielali rozgrzeszeń. W międzyczasie Niemcy wywoływali swoje ofiary pojedynczo, a następnie kierowali na miejsce kaźni. Okazał się nim niewielkich rozmiarów pokój (5,5 metra na 2,5 metra), w którym na co dzień mieszkał klasztorny woźnica.

Najgorsze zaczęło się około godziny 12.

- Po zejściu się wszystkich, około 50 osób, w pokoju woźnicy esesmani zamknęli drzwi, po kilku minutach gwałtownie je otworzyli, wrzucając dwa granaty na środek pokoju. Wszyscy upadli na ziemię. Utworzył się kilkuwarstwowy zwał z leżących ludzi. Stojący przy drzwiach esesman otworzył ogień z broni automatycznej ("rozpylacza"). Strzelał w leżących ludzi, celując specjalnie tam, gdzie się rozlegały jęki – relacjonował w powojennych zeznaniach ksiądz Kisiel.

Po jakimś czasie sprawcy wrócili na miejsce zbrodni i ponownie wystrzelili serię z karabinów, chcąc mieć pewność, że wszyscy nie żyją. Ksiądz Kisiel, choć ranny, szczęśliwie uniknął wówczas śmierci. - Sprawdzający esesman wszedł butami na moje plecy i huśtając się powiedział: "Der ist noch frisch" (Ten jest jeszcze świeży). Strzelił z rewolweru, celując prawdopodobnie w głowę, trafiając w koniec ucha – wspominał duchowny.

Przeżyła także, choć wielokrotnie ranna, Stanisława Koprowicz. - W chwili, gdy Niemiec zaczął rzucać granaty, chwyciłam leżący w pokoju na szafie koc, zakryłam głowę, otworzyłam usta i oparłam się o drzwi. W pokoju rozrywani granatami ludzie konali. W pewnej chwili poczułam, że robi się gorąco, spostrzegłam, iż po mojej nodze spływa krew. Odniosłam wtedy pięć ran w lewą nogę i jedną w klatkę piersiową. Rany otrzymałam odłamkami granatów – relacjonowała ocalała. ("Masakra w klasztorze").

Większość stłoczonych zakładników zginęła momentalnie od strzałów bądź w wyniku eksplozji granatów. Niektórzy zostali dobici później. Ze wspomnień świadków, między innymi księdza Kisiela, wynika, że wciąż żyjących wskazywał esesmanom około 10-letni chłopiec z niemieckiej rodziny. "Jego dziecięcy głos rozlega się co jakiś czas. "Achtung! Der lebt noch! O hier, hier, er atmet noch!". Za ruchem jego rączki idą SS-mani, a potem rozlega się seria, której towarzyszy dziecięcy śmiech i klaskanie w ręce" – pisze w "Powstaniu ’44" Norman Davies, powołując się na relację Stanisława Podlewskiego, powstańczego kronikarza.

- Kiedy po drugiej salwie Niemcy odeszli, podnoszę nieco głowę. Uderza mnie wstrząsający widok. Naprzeciwko, prawie nade mną siedzą księża Libiński i Wilczyński, lecz już nie żyją. Ksiądz Libiński, pochylony ku przodowi, zwiesił głowę tak głęboko, że z odległości kilkudziesięciu centymetrów mogę oglądać tył jego czaszki. Widzę ziejącą straszliwą pustką jamę bez mózgu"– zapamiętał ksiądz Jan Rosiak ("Masakra w klasztorze").

"Umilkły nawet jęki"

W relacji innego ocalałego, księdza Karola Sawickiego (broszura "Stos ofiarny"), czytamy: Odnoszę wrażenie, że sufit pękł, że cały dom wali się nam na głowy. Sypie się tynk. Szyby lecą z brzękiem, granaty pękają gdzieś bardzo blisko. Po granatach oddano jeszcze kilka serii z automatów. Wtedy umilkły nawet jęki. Skończyli. Odchodzą. Kilka razy wracali, rzucali granaty i strzelali.

Tylko nieliczni – 14 osób – zachowali życie, kryjąc się za ciałami poległych. Po odejściu Niemców schronili się za kuchnią, w magazynach węgla i drewna. Mieli szczęście, bo oprawcy niebawem jeszcze raz wrócili od swych ofiar. Aby zatrzeć ślady zbrodni, spalili ciała zamordowanych.

Następnego dnia Niemcy dokończyli dzieła zniszczenia. Zdemolowali kaplicę, podpalili zakrystię, zamordowanych okradli z rzeczy osobistych, głównie z zegarków. Zginął wówczas także nie wiedzący o masakrze powstańczy kapelan, ksiądz Franciszek Szymaniak. Przyszedł do kaplicy zakonnej po komunikanty; nie spodziewając się zagrożenia, zginął od strzału w głowę.

W międzyczasie z klasztoru stopniowo uciekali uratowani z egzekucji (w węglarni ukrywano się do 5 sierpnia) – część znalazła schronienie poza miastem, inni otrzymali pomoc od spotkanych nieopodal sanitariuszek.

W niemieckim mordzie z 2 sierpnia 1944 roku zginęło około 40 osób (nie udało się ustalić personaliów wszystkich zabitych) – w tym 17 jezuitów (wraz z o. Kosibowiczem).

Wśród zidentyfikowanych ofiar byli – bracia: Feliks Bajak, Antoni Biegański, Klemens Bobritzki, Józef Fus, Adam Głaudan, Czesław Święcicki, Stanisław Tomaszewski, Stanisław Orzechowski; księża: Zbigniew Grabowski, Herman Libiński, Jan Madaliński, Jan Pawelski, Władysław Wiącek, Henryk Wilczyński, Mieczysław Wróblewski; osoby świeckie: Antoni Chrzanowski (ogrodnik), Aurelia Dembowska (sprzątająca w kaplicy), Zbigniew Mikołajczyk (ministrant), Stanisław Rutkowski (organista), Stanisław Żwan (woźnica), Jan Kęcik (murarz), a także: Bronisław Dynak, Jan Gurba, Józef Jamroz, Alfred Korankiewicz, Helena Maciejko, Witold Rosa, Jan Włodarkiewicz, Józef Szuba, Zientarski (imię nieznane).
Na miejscu kaźni - przy ul. Rakowieckiej 61 – mieści się dziś wydział teologiczny Collegium Bobolanum. Pokój, w którym 2 sierpnia Niemcy zamordowali ok. 40 osób, zamieniono w kaplicę. Pod podłogą pomieszczenia (w krypcie męczenników) pochowano straconych zakonników, wraz z ekshumowanymi wcześniej szczątkami o. Kosibowicza.

O zbrodni w warszawskim klasztorze jezuitów opowiada fabularyzowany film dokumentalny "Masakra w klasztorze" (2004) w reżyserii Krzysztofa Żurowskiego.

Warszawa zamarła w godzinę "W:


PAP/em/ran

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Akcja

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.08.2019 20:18 ~Akcja

    2 sierpnia marszałek Rokossowski wydał rozkaz rozbrajania i internowania oddziałów AK. Stawka poleciła formacjom NKWD, aby uniemożliwiły polskim partyzantom przeprawę przez Wisłę, blokowały transport broni i rozbrajały polskie oddziały. Kurierzy AK wysłani do sztabu Rokossowskiego zostali aresztowani przez NKWD.

  • partyzant

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.08.2019 19:33 ~partyzant

    SS-Standartenführer Ludwig Hahn – w latach 1941–1944 komendant niemieckiej policji w Warszawie– przez wiele lat mieszkał w Hamburgu pod swoim prawdziwym nazwiskiem. Przed sądem stanął dopiero w 1972 i po trwającym rok procesie skazany został na karę 12 lat pozbawienia wolności. Wyszedł na wolność w 1983.

  • Daniel

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.08.2019 18:17 ~Daniel

    Warszawę mogło uratować jedynie niewykonanie przez dowódcę 9 armii gen. Vormanna, rozkazu zniszczenia miasta (podobnie jak gen. Choltitz nie wykonał rozkazu zniszczenia Paryża)

  • enen

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.08.2019 15:38 ~enen



    Obywatel~Obywatel

    I było sens wywoływać powstanie których główną ofiarą byli cywile i samo miasto?

    A dziś tłum lata z opaskami powstańców i oddaje hołd de facto największej chyba katastrofie jaka sami sobie Polacy wywołali
    Marek~Marek


    A mordowali kosmici?

    Narzekasz że Polacy wywołali powstanie we własnym mieście a nie narzekasz na tych którzy ich wymordowali i to miasto zrównali z ziemią, do dzisiaj nie poczuwając się do naprawienia chociażby szkód?


    Polaki~Polaki

    Tak ma większość ludzi bez wyobraźni. Szukają winy wśród swoich, zamiast pretensję kierować do tych, którzy zmusili nas do walki i którzy nas mordowali.

    A jakby niechciany wszedł im do domu, to też otworzyliby drzwi szeroko i patrzyli jak plądrują.

  • Polaki

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.08.2019 14:31 ~Polaki


    Obywatel~Obywatel

    I było sens wywoływać powstanie których główną ofiarą byli cywile i samo miasto?

    A dziś tłum lata z opaskami powstańców i oddaje hołd de facto największej chyba katastrofie jaka sami sobie Polacy wywołali
    Marek~Marek


    A mordowali kosmici?

    Narzekasz że Polacy wywołali powstanie we własnym mieście a nie narzekasz na tych którzy ich wymordowali i to miasto zrównali z ziemią, do dzisiaj nie poczuwając się do naprawienia chociażby szkód?



    Tak ma większość ludzi bez wyobraźni. Szukają winy wśród swoich, zamiast pretensję kierować do tych, którzy zmusili nas do walki i którzy nas mordowali.

  • motywy

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.08.2019 13:04 ~motywy

    Z militarnego punktu widzenia wstrzymanie przez Armię Czerwoną natarcia na Warszawę było działaniem nie tylko bezsensownym, lecz wręcz szkodliwym. Zaniechano bowiem rozwijającej się pomyślnie ofensywy w kierunku Berlina.

  • Marek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.08.2019 12:53 ~Marek

    Obywatel~Obywatel

    I było sens wywoływać powstanie których główną ofiarą byli cywile i samo miasto?

    A dziś tłum lata z opaskami powstańców i oddaje hołd de facto największej chyba katastrofie jaka sami sobie Polacy wywołali


    A mordowali kosmici?

    Narzekasz że Polacy wywołali powstanie we własnym mieście a nie narzekasz na tych którzy ich wymordowali i to miasto zrównali z ziemią, do dzisiaj nie poczuwając się do naprawienia chociażby szkód?

  • decio

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.08.2019 12:51 ~decio

    Robert~Robert

    Pod koniec lipca 1944 roku w skład 1 Frontu Białoruskiego wchodziło dziesięć armii, sześć samodzielnych korpusów pancernych oraz dwie armie lotnicze. Rokossowski miał do dyspozycji milion żołnierzy, 3000 czołgów, 15000 dział oraz 3500 samolotów. Została także wzmocniona o 1 pułk pontonowy do przeprawy czołgów oraz brygadę saperską.

    I co z tego wynika ?

  • QAZ

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.08.2019 12:29 ~QAZ

    Wuj~Wuj

    Latwo mowic teraz. Nikt chyba w najgorszych scenariuszach nie mogl przewidziec co sie stanie. Hitler chcial dac pokazowke na cala Europe. A Stalin zemscil sie na Warszawie po lupniu jakiego dostali bolszewicy w 1920.

    Niestety Hitler wówczas nie był już w stanie logicznie myśleć. Krwawa rzeź w Warszawie to była decyzja psychopaty opętanego chęcią zemsty za przegraną wojnę. W ten sposób pomógł swojemu wówczas największemu wrogowi - Stalinowi, który po wkroczeniu do W-wy opanowanej przez Powstańców (gdyby Hitler wycofał się po rozpoczęciu Powstania) miałby trudny orzech do zgryzienia. A tak poczekał, aż wrogowie się wybiją nawzajem i w styczniu "wyzwolił" ruiny.

  • profesor

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.08.2019 12:02 ~profesor

    3 sierpnia podczas rozmowy z Mikołajczykiem Stalin obiecał szybką pomoc dla powstania w postaci zrzutów broni, a także poparcie ze strony lotnictwa. 12 sierpnia Ludowy Komisariat Spraw Zagranicznych oświadczył, że rząd radziecki nie zgadza się, aby samoloty lecące z dostawami dla powstańców lądowały na radzieckich lotniskach. Do 10 września sowieckie lotnictwo obowiązywał zakaz prowadzenia lotów nad Warszawą.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »