Informacje

11.07.2017 07:25 MATERIAŁ "UWAGI!" TVN

Lokalny polityk oskarżony
o zmuszanie żony do prostytucji

SERWISY:

Zmuszanie do prostytucji, znęcanie się i groźby o odebrania dziecka - tak o swojej wieloletniej gehennie opowiada reporterce "Uwagi!" TVN żona lokalnego polityka z podwarszawskiej miejscowości. Mężczyzna usłyszał już zarzuty, za które grozi mu nawet 15 lat więzienia.

Marcin P., przed laty przewodniczący rady miasta w jednej z podwarszawskich miejscowości, kandydat na burmistrza, a ostatnio asystent europosła zaprzecza zarzutom, jakie stawia mu żona i przede wszystkim prokuratura. Nie zgodził się wystąpić przed kamerą. Poinformował, że skomentuje sprawę dopiero, gdy złoży w prokuraturze nowe dowody. Jego zdaniem pokażą one inną wersję wydarzeń niż ta, którą przedstawiła jego żona.

Agnieszka, która - według prokuratury - była ofiarą znęcania się ze strony męża i zmuszana do świadczenia usług seksualnych, postanowiła o swoim dramacie opowiedzieć przed kamerą.

ZOBACZ CAŁY MATERIAŁ NA STRONIE "UWAGI!" TVN

"Wydał się inteligentnym mężczyzną"

- Marcin jechał na motorze. Podjechał do mnie i mnie zaczepił. Zatrzymałam się, porozmawiałam z nim, wydał się sympatyczny. Pomyślałam sobie, że "kurczę, jaki fajny mężczyzna" - wspomina dzień pierwszego spotkania ze swoim przyszłym mężem pani Agnieszka. - Wydał się takim inteligentnym mężczyzną, dżentelmenem. Był bardzo dobrze wychowany - opowiada i przyznaje, że po jakimś czasie zakochała się. W tamtym czasie mieszkała u swojej mamy z córką z poprzedniego związku.

Poznany w 2005 roku przez panią Agnieszkę Marcin P. pracował wtedy jako lobbysta i był częstym gościem w Sejmie. Wydawał się jej być partnerem idealnym.

- On twierdził, że nie może mieć dzieci, więc zaufałam mu i nie zabezpieczałam się. Po dwóch miesiącach, po miesiącu zaszłam w ciążę - relacjonuje pani Agnieszka. Zbiegło się to w czasie z problemami finansowymi firmy, dla której pracowała. Od dwóch miesięcy nie dostawała pensji i była praktycznie bezrobotna. - Wtedy Marcin powiedział, żebym mu zaufała, że będzie dobrze. "Mam plan, chodź, tutaj pojedziemy, mam umówione spotkanie z jedną panią i wszystko mam poukładane, wszystko już wiem" - wspomina swoją rozmowę z partnerem kobieta.

Agencja towarzyska

Na miejscu okazać miało się, że chodzi o mieszkanie, na które umowę miała podpisać pani Agnieszka. - Potem już pojawiły się dziewczyny i kazał mi tam siedzieć. Dał mi telefony, powiedział, że to są telefony z ogłoszeniami, że mam umawiać klientów na spotkania towarzyskie - mówi i przyznaje, że usługi seksualne miała świadczyć także ona.

- Byłam bardzo przerażona i wystraszona tym wszystkim. Potem w domu mówiłam mu, że ja tam nie chcę jeździć, ale on tego nie słuchał - wspomina pani Agnieszka. Jak mówi, zgodziła się robić to, co kazał jej partner, bo się go bała. Mężczyzna miał ją atakować i grozić, że zaraz po urodzeniu zabierze jej dziecko. - On twierdził, że ma pozycję dobrą i lepsze warunki, a... "A ty co masz? Ty nic nie masz. Gdzie ty jesteś? Gdzie ty siedzisz? Kto ci da dziecko?" - wspomina wypowiedzi partnera pani Agnieszka.

Przyznaje, że z klientami seks uprawiała do siódmego miesiąca ciąży, a do pracy wróciła trzy miesiące po porodzie.

Jak wspomina, przyjmowała tylu klientów, ilu danego dnia się zgłosiło. Zarobione pieniądze zabierać miał jej partner w ciągu dnia. Jak wynika z relacji pani Agnieszki, kobiety, które pracowały w lokalu, bardzo często się zmieniały. - Było tak, że była tydzień, dwa albo miesiąc i zaraz nie było tej dziewczyny - mówi.

"Chciał wyrwać małą z rąk i zrzucić ze schodów"

- Miałam nadzieję, że jak urodzę, nie wrócę już tam. Ale to było jeszcze gorzej. Awantury były częste - wspomina kobieta. Jak mówi, gdy mówiła partnerowi, że nie chce jeździć do mieszkania, ten wpadał w furię. W czasie jednej z kłótni mężczyzna miał grozić zaatakowaniem rocznej córki. - Chciał wyrwać mi małą z rąk i zrzucić ją ze schodów. Pokazać, że jak nie będę posłuszna, to zrobi jej krzywdę - mówi pani Agnieszka.

- Zawsze przy awanturach do mnie krzyczał: "Brudna szmato, wypier... do burdelu, tam jest twoje miejsce". Jak nie chciałam jechać, to mówił, że mnie wypier... z domu. "To nie jest twój dom, wypier... Nie chcesz, to wypier... z domu" - wspomina pani Agnieszka i dodaje: - Przychodził o 24 do domu, od razu krzyczał: "Wstawaj, brudna szmato, nie będziesz spać". Wyzywał mnie od różnych "k...". Później to już tylko były bicia. I to się wszystko odbywało przy dzieciach - twierdzi kobieta.

Jak mówi, partner miał też decydować o całym jej życiu: o tym, gdzie wyjedzie, jak się ubierze. - Wszystko robione było tak, jak on to sobie wymyślił. Tak zaplanował i tak miało być. Wstajesz - idziesz. Nie dyskutujesz. Idziesz, nie zadajesz pytań żadnych. Po prostu idziesz - mówi pani Agnieszka.

"Bałam się o dzieci"

Pani Agnieszka opowiada, że czuła się zbyt zastraszona, aby szukać pomocy. - Wstydziłam się tego bardzo. Wstydziłam się komukolwiek o tym powiedzieć. Bałam się o dzieci, że jak dzieci się dowiedzą... - przyznaje kobieta.

- On później sam mojej starszej córce powiedział, że "twoja matka siedzi w burdelu, a ty jesteś małą k...ą" - relacjonuje.

Pani Agnieszka ślub ze swoim partnerem wzięła w 2009 roku. - Przyszedł do domu i powiedział, że wszystko jest zorganizowane, papiery gotowe, idziesz i podpisujesz - opowiada. Decyzję o małżeństwie podjąć miał dlatego, że miało to sprzyjać jego wizerunkowi.

Podwójne życie polityka

Mąż pani Agnieszki zdobył mandat radnego w jednej z podwarszawskich miejscowości i został wybrany na przewodniczącego rady miasta. Nowe obowiązki, jak twierdzi jego żona, nie przeszkodziły mu jednak w dalszym prowadzeniu nielegalnej działalności.

- Często tak było, kiedy robił awantury i bił mnie, zamykał mnie w pokoju, to bywało tak, że potrafił wyjść do ludzi i zajmować się tym, co komu pomóc. Gdzie komu się krzywda dzieje, to trzeba pomóc - mówi pani Agnieszka.

W kolejnych wyborach samorządowych w 2014 roku mężczyzna wystartował na urząd burmistrza miasta. Kobieta zorientowała się, że kampania wyborcza męża jest dla niej szansą na przerwanie wieloletniej gehenny.

- Myślę, że jak on by nie startował na burmistrza, to byłabym z nim do dziś - przyznaje kobieta i dodaje, że wiedziała, iż mężczyzna bardzo bał się wtedy o swoją reputację. - Dlatego odważyłam się pierwszy raz zadzwonić na policję - mówi.

Pomoc jednak nie przybyła od razu. Jak wynika z relacji kobiety, funkcjonariusze - zanim przyjechali na miejsce - mieli dzwonić do męża pani Agnieszki z pytaniem o to, co dzieje się w ich domu.

- Wyrwał mi telefon, rzucił nim o podłogę i zaczął mnie dusić, bić mnie po twarzy, wykręcać ręce... Wtedy przyjechała policja, bo słyszeli, jak płaczę i jak proszę o pomoc - wspomina. - Kiedy założyłam niebieską kartę, on automatycznie wyprowadził się z domu. Dowiedziałam się, że zamieszkał z konkubiną, z którą teraz ma dziecko nieślubne - dodaje.

Mąż pani Agnieszki wybory na burmistrza przegrał, ale niedługo potem został akredytowanym w Brukseli asystentem europosła.

30 świadków, siedem tomów akt

Tymczasem, poza pozwem o rozwód, do sądu trafił sporządzony przez prokuratora akt oskarżenia. Mąż pani Agnieszki został oskarżony o znęcanie się nad nią, stręczycielstwo i czerpanie korzyści finansowych z prostytucji oraz o podrabianie podpisów swojej żony na kilkudziesięciu dokumentach.

- Przesłuchano ponad 30 świadków, zgromadzono obszerną dokumentację. Akta tego postępowania liczą siedem tomów dokumentów. W tym przypadku kara łączna, jaka grozi oskarżonemu, to 15 lat pozbawienia wolności - mówi Łukasz Łapczyński z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Po ujawnieniu, że Marcin P. staje przed sądem pod tak poważnymi zarzutami, europoseł Edward Czesak (PiS), którego P. był asystentem, poinformował, że "przyjął rezygnację pana Marcina P. z zajmowanego w jego biurze stanowiska".

Pełnomocniczka pani Agnieszki twierdzi, że jej klientka nie była ona jedyną kobietą, którą jej mąż miał zmuszać do świadczenia usług seksualnych.

- Być może same pojedyncze zeznania mojej klientki nie spowodowałyby postawienia zarzutów. Prokuraturze udało dotrzeć do zeznań i oświadczeń innej kobiety, która była przez Marcina P. zmuszana do czynności seksualnych - mówi Eliza Kuna, pełnomocniczka pani Agnieszki. Wspomina też o drugiej, kluczowej postępowaniu osobie, która potwierdza, że w domu dochodziło do przemocy.

- "Koronnym" świadkiem jest starsza córka mojej klientki, która obecnie jest już osobą pełnoletnią. [...] Ona bardzo szczegółowo opowiada sytuacje, które widziała - mówi.

"Nie wiem, jak mam dalej żyć"

Niedawno mąż pani Agnieszki złożył wniosek do sądu rodzinnego o przyznanie mu pełnej opieki nad ich wspólną córką. Zdaniem kobiety mąż zaczął w ten sposób realizować swoje groźby, którymi skutecznie zastraszał ją przez wiele lat.

- Jest mi ciężko. Tyle lat żyłam z tym sama. Ciężko było powiedzieć komukolwiek o tym. I teraz też jest mi ciężko. Najtrudniejsze jest to, że dzieci się dowiedziały, że ludzie wiedzą o tym wszystkim, i to, że jestem przedstawiana w najgorszym świetle. Najbardziej się boję tego, że mnie dziewczynki znienawidzą. Odwrócą się ode mnie - opowiada kobieta. - Do dnia dzisiejszego nie wiem, jak mam się zachować i jak mam dalej żyć. Nie wiem. Wiem tylko to, że muszę walczyć o dziecko - podsumowuje.

Agnieszka Madejska UWAGA! TVN

md/pm/jb

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • wewew

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.07.2017 09:17 ~wewew

    czy jest z PIS'u? Oni tacy bogobojni i uczciwi. Żywe kryształy

  • bromba

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.07.2017 19:21 ~bromba

    to europoseł miał się podać do dymisji, bo jego asystent ma zarzuty prokuratorskie?

  • Pisd

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.07.2017 18:35 ~Pisd

    To jest kolejny pisdzielski "prawdziwy polak patriota" który pomiata innymi w imię boże

  • Popisałeś się

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.07.2017 17:59 ~Popisałeś się

    GimliGimli

    Ludzie nauczcie się czytać. Przecież wyraźnie jest napisane, że to znowu PIS


    "Po ujawnieniu, że Marcin P. staje przed sądem pod tak poważnymi zarzutami, europoseł Edward Czesak (PiS), którego P. był asystentem, poinformował, że "przyjął rezygnację pana Marcina P. z zajmowanego w jego biurze stanowiska"."


    Czy wiesz, że TVN ma możliwość edytowania i aktualizowania artykułów kiedy dostępne są nowe informacje? Osoby, które pisały pierwsze komentarze czytały właściwie inny artykuł.

  • euro

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.07.2017 16:45 ~euro

    Po ujawnieniu, że Marcin P. staje przed sądem pod tak poważnymi zarzutami, europoseł Edward Czesak (PiS), którego P. był asystentem, poinformował, że "przyjął rezygnację pana Marcina P. z zajmowanego w jego biurze stanowiska". Nieprawda. Pan jest dalej akredytowanym europosłem.

  • Halinka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.07.2017 14:47 ~Halinka

    Takim politykom pis płaci grubą kase

  • katoliczka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.07.2017 14:44 ~katoliczka

    Polityka pis za NASZE pieniążki
    błaszczak o niczym jeszcze nie wie

  • Tyberiusz

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.07.2017 14:40 ~Tyberiusz





    uno~uno

    czyżby PełO skoro nie piszą otwarcie nazwy partkii?
    Wer~Wer

    A czy to wazne teraz gdzie pracowal? Pewnie tam gdzie byla wladza. Gwarantuje zezadna partia sie pod tym nie podpisze. Trzeba go odizolowac od spoleczenstwa i to jest waze
    starszypan~starszypan

    Nie dadzą ci satysfakcji, to polityk PiS Marcin P. asystent europosła...Resztę znajdziesz w googlach.........

    miro~miro
    I tu się mylisz to katolik z krwi i kości pisowski radny i współpracownik europosła z PiS !!!!Faktów nie zmienisz !!!!

    Rycho~Rycho

    Dziwne, bo myślenie i zachowanie ma pełowskie.

    Nie , Rysiu , te cechy są typowo pisowskie .

  • europoseł Edward Czesak PiS

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.07.2017 14:00 ~europoseł…

    "europoseł Edward Czesak (PiS)" - zapamiętajcie kto i z jakiej partii płacił oprawcy z publicznych pieniędzy...

  • Wania

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.07.2017 13:46 ~Wania

    LOKALNY POLITYK PIS

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »