Informacje

23.02.2015 11:57 zburzą pracownię przy Targowej

Lampy z Targowej podbijały Londyn.
Budowa trasy zakończy ich historię

SERWISY:

W skromnym zakładzie przy Targowej powstają lampy-arcydzieła. Nagradzane na festiwalach sztuki, eksponowane w muzeach, przez dziennikarzy amerykańskiego "Newsweeka" nazwane najlepszym polskim towarem eksportowym. Niestety, historia produkującego je zakładu i kilku innych praskich pracowni rzemieślniczych może wkrótce dobiec końca.

Pawilon handlowo-usługowy przy Targowej 18 powstał w 1970 roku. - Byłem w zarządzie budowy tych pawilonów, zainwestowaliśmy w nie własne środki. Było to jeszcze w czasach ponurej komuny, miałem ogromny kredyt, który spłacałem potem przez 20 lat - wspomina Edward Magdziarz, który od 40 lat prowadzi tu pracownię lamp artystycznych. - Teraz miasto wypowiada nam teren. Mamy się stąd wynosić - dodaje ze smutkiem.

Po sąsiedzku działa m.in. zakład kapeluszniczy ze 150-letnią tradycją, pracowania pozłotnicza i cukiernia. Wszystkie czeka taki sam los – umowy najmu rzemieślników z dzielnicą wygasają z końcem maja, a rzemieślnicy muszą się wynieść. W miejscu pawilonu przebiegnie jezdnia Trasy Świętokrzyskiej.

Z Targowej do Brukseli i Londynu

Pierwsze wrażenie po przekroczeniu progu pracowni lamp jest zaskakujące - panuje w niej bowiem... półmrok. Ale wystarczy zapalić światło, by zobaczyć dziesiątki lamp - podłogowych, stołowych, biurkowych, a także kinkietów i żyrandoli, białych i kolorowych, prostych i fantazyjnych, inspirowanych art deco, secesją, replik Tiffany'ego.

Każda z nich, to wiele godzin pracy. Są w całości wytwarzane są ręcznie, według tradycyjnych technik witrażowych. Niektóre składają się nawet z 2500 elementów. Ich podstawy wykonywane są z mosiądzu, który jest potem patynowany na brąz lub śniedź. Każdy szklany element ma swój numer. Wycina się je, obrabia i dopasowuje. Na koniec wszystkie części są lutowane. To długa i żmudna praca - wykonanie skomplikowanej lampy może potrwać nawet dwa miesiące.

Dziś Na Targowej znajduje się i pracownia, i sklep, ale przez 40 lat działalności Magdziarz prowadził kilka punktów. - Przez 28 lat miałem galerię na Nowym Świecie, przez kilkanaście lat w Brukseli i w Londynie. Pracowało tu 16 osób, a teraz zostały trzy, plus ja - mówi.

Lampy pana Edwarda były też wielokrotnie nagradzane i wyróżniane (m.in. złotym medalem na prestiżowym międzynarodowym festiwalu sztuki we włoskim Spoleto, gdzie w różnych formach sztuki konfrontowane są kultury amerykańska i europejska.

W 1998 roku dziennikarze amerykańskiej edycji "Newsweeka" uznali, że lampy w stylu Tiffany'ego z jego pracowni to najlepsze, co można przywieźć z Polski. W 1992 roku jego oświetlały polski pawilon z działami Franciszka Starowieyskiego i Jerzego Dudy-Gracza na światowej wystawie EXPO w Sewilli. Jego wyroby znajdują się w Muzeum Secesji w Płocku i w Muzeum Narodowym.

Wiedzą i doświadczeniem chętnie dzieli się z młodymi pasjonatami tej niełatwej sztuki. Współpracuje z warszawskimi szkołami, organizuje bezpłatne staże i warsztaty dla dzieci, młodzieży i absolwentów szkól artystycznych. Przez lata zatrudniał w sumie ponad 100 osób, a wiele z nich otworzyło własne zakłady.

"Nie poddamy się"

Wszystko to może się zakończyć już za kilka miesięcy. - Miasto nas gnębi. Zwracamy się do władz, by się opamiętały. Z jednej strony pisze się o rewitalizacji rzemiosła, a z drugiej strony nas się po prostu likwiduje - mówi Magdziarz.  I podkreśla, że zburzenie pawilonów będzie kolejnym etapem odbierania czaru praskiej stronie miasta.

- To już nie jest ta sama Praga, która kiedyś tętniła życiem. Wtedy co drugi lokal, to był zakład handlowy, albo rzemieślniczy. Teraz to są sklepy monopolowe i ciucholandy, a duże lokale pozajmowane są przez banki. Jeżeli każą nam się stąd wyprowadzić, nasze pracownie upadną. My w wieku 70 lat nie będziemy życia zaczynać w innym miejscu na nowo - rozkłada ręce.

Ale rzemieślnicy z Targowej nie zamierzają jednak składać broni już teraz. - Do stracenia mamy wszystko. Jeżeli nic się nie zmieni i będziemy musieli wynieść się z naszych pawilonów, będziemy walczyć i zaskarżać takie decyzje. Nie wykluczamy złożenia skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu – zapowiada Magdziarz.

Katarzyna Śmierciak

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • pragzan

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.03.2015 23:57 ~pragzan

    Niech uszanowana zostanie ta tradycja.

  • kika

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.03.2015 17:12 ~kika

    zapraszam na stalową - tyle tam pustych lokali -
    Pracownia zostałaby dalej na Pradze - trudno wojować z planami drogowców .
    Nie ma co płakać tylko trzeba szukać innej lokalizacji

  • Maciek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 09.03.2015 19:14 ~Maciek

    xr4ti~xr4ti

    Dokładnie tak. Z Warszawy robi się bezduszna krawaciarsko - korporacyjno -
    [...] Niestety, wszystko padło, wszędzie banki, szybkie pożyczki, kablówki, salony z komórkami, żabki, biedronki, stonki, wszystko takie same, wszystko powtarzalne jak w jakimś GTA.


    Bardzo dobry wpis, ale ze zdaniem o GTA się nie zgodzę. Zagraj sobie w GTA IV i zobacz jak niesamowicie oddano tam ducha wielkiego miasta, jego róźnorodność, specyficzny klimat poszczególnych miejsc. Tak więc w pozostałej części posta masz rację, ale GTA proszę mi nie obrażać :-)

  • Apasz

    zgłoś naruszenie odpowiedz 09.03.2015 13:56 ~Apasz



    kasia~kasia

    Ten, kto jest stąd nie od dziś ani wczoraj, pewnie zrozumie, innym do pełni szczęścia brakuje tylko kolejnych arterii, miejsc parkingowych i drapaczy chmur, bo tylko z tym kojarzą luksus i życie w wielkim mieście... szkoda
    xr4ti~xr4ti


    Dokładnie tak. Z Warszawy robi się bezduszna krawaciarsko - korporacyjno - hipsterska metropolia. Hipsterstwo pójdzie to plastikowych lokali z kosmicznymi cenami typu 14 zł za kawę, korpokrawiaciarze też tam skoczą na lancz, brancz, srancz czy jak się to w ichniej nowomowie nazywa, wyjdą ze swoich zimnych, przeszklonych biurowców, wsiądą w swoje złomy, będą jechać 1,5 godziny w korkach oddzieleni od świata szczelnie zamkniętymi szybami, poodbierają dzieci z przedszkoli, po czym wjadą do podziemnego garażu w swoim grodzonym, strzeżonym getcie, zasiądą przed komputerami, a w weekend wybiorą się na wycieczkę do centrum handlowego. Oni nie potrzebują lokalnego klimatu, bo są tu obcy. Ich klimat to właśnie ta lodowata bezduszność bijąca od przeszklonych biurowców, bankowych witryn z reklamą superhiperkorzystnej lokaty, plastikowych lokali dla plastikowych ludzi i jaguarów sterczących na maskach wybłyszczonych złomów zastawiających chodniki. Gdybym stąd wyjechał w 1995 roku i teraz po 20 latach wrócił, to bym nie wiedział co się stało, gdzie te wszystkie sklepy, cukiernie, knajpy, księgarnie które tu były. Niestety, wszystko padło, wszędzie banki, szybkie pożyczki, kablówki, salony z komórkami, żabki, biedronki, stonki, wszystko takie same, wszystko powtarzalne jak w jakimś GTA.
    nick~nick

    brawo, świetny wpis

    Piękne i zarazem smutne podsumowanie tego co się dzieje z tym miastem.

  • greywolf

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.02.2015 22:29 ~greywolf

    A teraz kroczący kapitalizm wykończy wszystkich..

  • Prażanka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.02.2015 20:22 ~Prażanka

    Kto nie z Pragi ten nie zrozumie. Tu wszystko jest na swoim miejscu. Każda kamienica, uliczki, zakamarki, lampy i wszystko inne. Nigdzie nie ma tak wspaniałych ludzi jak na Pradze. Tak trzeba to wszystko zniszczyć, Tylko Po Co? Po to aby słoiki miały gdzie mieszkać? Spadać z Pragi!

  • Effs

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.02.2015 10:51 ~Effs

    Petycja do miasta o wyznaczenie lokalu zastępczego byłaby tu dobrym rozwiązaniem. Rozumiem potrzebę dokończenia drogi, tak samo jak jestem za ratowaniem dziedzictwa i rzemieślnictwa. Proszę rozważyć taką drogę działań.

  • tak tak

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.02.2015 22:10 ~tak tak

    Prażanin~Prażanin

    mozna zostawić te pawilony i wyburzyć kamienice na wprost wylotu kijowskiej jak to było pierwotnie planowane, i tak się sypią i lewdo kupy trzymają. Z perspektywy mieszkania na Kawęczyńskiej widzę że problem przeniesienia działalności rusza aktywistów żeby nie budować trasy świętokrzystkiej obiecanej na Euro2012. Spadajcie z Pragi, nie wiecie jak to się wszystko dusi przez brak alternatywy dla Targowej, dym, spaliny i korki, takie są fakty i metro tego nie zmieni, poprawi, ale nie zmieni...



    Wyburz sobie głowę.

  • Prażanin

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.02.2015 16:35 ~Prażanin

    mozna zostawić te pawilony i wyburzyć kamienice na wprost wylotu kijowskiej jak to było pierwotnie planowane, i tak się sypią i lewdo kupy trzymają. Z perspektywy mieszkania na Kawęczyńskiej widzę że problem przeniesienia działalności rusza aktywistów żeby nie budować trasy świętokrzystkiej obiecanej na Euro2012. Spadajcie z Pragi, nie wiecie jak to się wszystko dusi przez brak alternatywy dla Targowej, dym, spaliny i korki, takie są fakty i metro tego nie zmieni, poprawi, ale nie zmieni...

  • Warsiawiak ze Stalingradzkiej

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.02.2015 16:18 ~Warsiawiak…



    kasia~kasia

    Ten, kto jest stąd nie od dziś ani wczoraj, pewnie zrozumie, innym do pełni szczęścia brakuje tylko kolejnych arterii, miejsc parkingowych i drapaczy chmur, bo tylko z tym kojarzą luksus i życie w wielkim mieście... szkoda
    xr4ti~xr4ti


    Dokładnie tak. Z Warszawy robi się bezduszna krawaciarsko - korporacyjno - hipsterska metropolia. Hipsterstwo pójdzie to plastikowych lokali z kosmicznymi cenami typu 14 zł za kawę, korpokrawiaciarze też tam skoczą na lancz, brancz, srancz czy jak się to w ichniej nowomowie nazywa, wyjdą ze swoich zimnych, przeszklonych biurowców, wsiądą w swoje złomy, będą jechać 1,5 godziny w korkach oddzieleni od świata szczelnie zamkniętymi szybami, poodbierają dzieci z przedszkoli, po czym wjadą do podziemnego garażu w swoim grodzonym, strzeżonym getcie, zasiądą przed komputerami, a w weekend wybiorą się na wycieczkę do centrum handlowego. Oni nie potrzebują lokalnego klimatu, bo są tu obcy. Ich klimat to właśnie ta lodowata bezduszność bijąca od przeszklonych biurowców, bankowych witryn z reklamą superhiperkorzystnej lokaty, plastikowych lokali dla plastikowych ludzi i jaguarów sterczących na maskach wybłyszczonych złomów zastawiających chodniki. Gdybym stąd wyjechał w 1995 roku i teraz po 20 latach wrócił, to bym nie wiedział co się stało, gdzie te wszystkie sklepy, cukiernie, knajpy, księgarnie które tu były. Niestety, wszystko padło, wszędzie banki, szybkie pożyczki, kablówki, salony z komórkami, żabki, biedronki, stonki, wszystko takie same, wszystko powtarzalne jak w jakimś GTA.
    nick~nick

    brawo, świetny wpis

    Nic dodać, nic ująć, pozdrawiam rodowitych...

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »