Informacje

13.02.2019 07:27 Metro świętokrzyska

Łącznik linii metra jest za wąski.
"W ogóle nie powinno go być"

SERWISY:

Przejście między I a II linią metra, na poziomie peronów, jest zbyt wąskie. W godzinach szczytu tłok stwarza zagrożenie dla pasażerów. Ratusz dopiero po kilku latach od budowy szuka rozwiązania. Odpowiedzialni za decyzję o kształcie łącznika dziś umywają ręce.

Ścisk w łączniku pomiędzy I a II linią metra to codzienność. Żeby przedostać się na skróty, trzeba przejść przez klatkę schodową złożoną ze schodów zwykłych i ruchomych. Miejsca jest mało, więc pasażerowie w godzinach szczytu poruszają się powoli, a do tego tłoczą się w łączniku.

"Duże potoki pasażerów"

Na problem uwagę zwróciły władze Warszawy. Sytuacja jest analizowana w Metrze Warszawskim i Zarządzie Transportu Miejskiego. Wiceprezydent stolicy Robert Soszyński, w odpowiedzi na interpelację radnego Macieja Wyszyńskiego przyznał, że w łączniku są "duże potoki pasażerów". Podkreślił również, że prognoza ruchu wykonana w ubiegłym roku wskazała, że do 2025 roku (linia jest rozbudowywana w kierunku Bemowa i Targówka) pasażerów w tym miejscu będzie jeszcze więcej.

"W związku z tym Zarząd Transportu Miejskiego w Warszawie zaplanował wykonanie analizy techniczno-ekonomicznej poprawy "łącznika" wraz z koncepcją jego przebudowy. Celem analizy będzie opracowanie rozwiązania maksymalizującego przepustowość przejścia (w określonych warunkach i sytuacjach), z uwzględnieniem kwestii bezpieczeństwa" – wyjaśnił Soszyński.

Ale już teraz wiceprezydent mówi, że "nie ma możliwości, by konstrukcja przejścia mogła zostać poszerzona". Nic nie da nawet likwidacja windy, bo dolny bieg szerszych schodów trafiałby w bok podestu górnego biegu.

"Katalog ewentualnych działań naprawczych będzie opierał się na dwóch grupach interwencji - technicznej (prace związane z przebudową przejścia) i organizacyjnej (określenie docelowej organizacji ruchu pieszego uwzględniającej uwarunkowania techniczne i bezpieczeństwo pasażerów)" - pisze ogólnie Soszyński.

"Tego łącznika nie powinno być"

Jak zwracają uwagę urzędnicy, tłok w tym miejscu może mieć jeszcze jedną przyczynę. Zdaniem urzędników, problemem jest "nieuzasadnione wyłączanie schodów ruchomych". Z informacji Metra Warszawskiego wynika, że przyciskiem "stop" zatrzymywane są nawet kilkadziesiąt razy dziennie.

"Każdego dnia powszedniego w łączniku pomiędzy liniami metra notowany jest ruch pasażerski na poziomie około 50 tys. pasażerów, co w połączeniu z częstym i nieuzasadnionym wyłączaniem schodów powoduje krzyżowanie się potoków pasażerskich i blokowanie korzystania ze schodów przez grupy wchodzące jednocześnie z obu stron na zatrzymane schody" - twierdzi Soszyński.

Pojawiają się też głosy, że łącznik w ogóle nie powinien był powstać. Takiego zdania jest rzecznik Astaldi, firmy która była w konsorcjum budującym centralny odcinek II linii metra. "W tej sprawie mam bardzo kontrowersyjną opinię. Tego łącznika nie powinno być. Nie ma fizycznej możliwości by zmieścić tam cały ruch pomiędzy 2 stacjami 2 pełnych linii. Jest to jedno z rozwiązań pozornie przyjaznych, ale generujących więcej problemów niż korzyści" - napisał w listopadzie ubiegłego roku na Twitterze.

Jak zaznacza w rozmowie z tvnwarszawa.pl, to jego prywatna ocena. - Ilość miejsca na łącznik ograniczona jest szerokością rozstawu tuneli metra, w części płytszej musi on mieścić się pomiędzy tunelami pierwszej, a głębszej drugiej linii metra - najwęższym miejscem jest zaś spocznik centralny, który musi mieścić się w prostokącie wyznaczonym przez krzyżujące się cztery tunele - tłumaczy.

I dodaje: - Dlatego też, formalnie łącznik jest jedynie dodatkowym połączeniem pomiędzy liniami, a główny ciąg wyznaczono przez antresolę.

Tyle, że "główny ciąg" oznacza wejście o jedną kondygnacje wyżej, przejście przez bramki, przejście przez antresolę, kolejne bramki i zejście na drugi peron. Jak to możliwe, że na etapie projektowania nie zaplanowano wygodnego i odpowiednio szerokiego połączenia peronów? O to zapytaliśmy ówczesnego wiceprezydenta Warszawy, który odpowiadał za inwestycję.

- Wówczas kontrowersyjne było to, że w ogóle nie było tego łącznika. Podnoszono głosy, że bez niego trzeba by chodzić pomiędzy peronami na około. Łącznik został więc doprojektowany, a jego przepustowość jest efektem maksymalnego wykorzystania przestrzeni, jaka jest pomiędzy nakładającymi się na siebie tunelami pierwszej i drugiej linii metra - tłumaczy teraz Jacek Wojciechowicz.

W ocenie byłego wiceprezydenta rozwiązanie z łącznikiem jest wygodniejsze. - Nie trzeba z niego korzystać, to jest po prostu możliwość, można też iść dookoła. Nie jest też tak, że jak druga linia metra zostanie wydłużona, to w jednym czasie na stacji Świętokrzyska przybędzie pięć razy więcej osób - przekonuje.

"Efekt braku wiedzy"

Wojciechowicz wraca też do lat 90. ubiegłego wieku. - Warto wziąć pod uwagę, że miejsce, które pozostało na łącznik, jest efektem braku wiedzy w momencie budowy I linii metra, na której stacji będzie krzyżowała się z drugą. W latach 90. nie było to przesądzone - dodaje Wojciechowicz.

Dlaczego jednak nie przewidziano w tym miejscu szerszego rozstawu tuneli II linii, dzięki czemu łącznik mógłby być szerszy? Zdaniem Wojciechowicza, to nie zmieniłoby wiele, bo rozstaw tuneli I linii metra, które były już gotowe i tak definiuje ilość miejsca. - Tę sprawę można by rozwiązać na etapie budowy stacji Świętokrzyska I linii metra - uważa Wojciechowicz.

Jak poinformowało nas Metro Warszawskie, stacja Świętokrzyska (na I linii) została oddana do użytku w 2001 roku, a studium uwarunkowania mówiące wstępnie o przebiegu II linii metra powstało pięć lat później.

Informacje potwierdza również organizacja SISKOM. "Rozważano wiele koncepcji przebiegu II linii metra. Ostatecznie 14 września 2006 roku Komisarz Warszawy Kazimierz Marcinkiewicz ogłosił połączenie wcześniej planowanej II i III linii metra w jedną inwestycję - czytamy na stronie organizacji zajmującej się komunikacją miejską, która podaje, że przecięcie zaplanowano koło stacji Świętokrzyska.

"To kwestia norm"

W kontekście trwającej rozbudowy II linii metra obawy może budzić również sam peron stacji Świętokrzyska. Dominujące kolumny i szyby wind czy też schodów ruchomych zmniejszają przestrzeń, którą mogą poruszać się pasażerowie. W efekcie muszą przeciskać się przy krawędzi peronu. Czy w kontekście wydłużenia II linii metra, problemem nie będzie natłok pasażerów, którzy będą dojeżdżać na Świętokrzyską?

- Projekty robią osoby z uprawnieniami, to jest kwestia określonych norm technicznych przy projektowaniu. Krótko mówiąc stacja Świętokrzyska została zrobiona i odebrana. Projektanci doskonale wiedzieli, że II linia metra nie kończy się na centralnym odcinku - zaznacza Jacek Wojciechowicz. - W ramach możliwości fizycznych i technicznych stacja jest zbudowana w sposób optymalny - przekonuje Wojciechowicz.

Z pytaniami o projektowanie łącznika i samej stacji Świętokrzyska zwróciliśmy się do firmy ILF, która stworzyła projekt wykonawczy centralnego odcinka II linii metra. Poprosili o pytania drogą mailową, czekamy na odpowiedź.

ran/pm

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • polityka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.02.2019 14:41 ~polityka



    aleks~aleks

    w Londyne są w centrum stare stacje metra na których przejścia między liniami i same perony są jeszcze węższe niż w Warszawie... dużo węższe... a ruch większy...
    najgorsze wzorce~najgorsze wzorce

    ... i więcej wypadków śmiertelnych.
    Powinniśmy koniecznie zwęzić warszawskie perony, najlepiej słupkami. Zbyt mało ludzi ginie i biedni aktywiści nie mają jak zdobyć funduszy na "walkę o bezpieczeństwo"!

    fakty~fakty

    "Podróżowanie londyńskim metrem staje się coraz bardziej niebezpieczne. W ubiegłym roku doszło do rekordowej liczby wypadków - donosi dziennik 'Evening Standard'. W porównaniu do 2015 roku, nieszczęśliwych zdarzeń było o 11% więcej.
    W 2016 roku na liniach podziemnej kolei doszło do prawie 5 tys. wypadków.
    ...
    Chociaż ilość przypadków wpadnięcia pasażerów na tory nieco się zmniejszyła w 2016, to aż 62 z 282 incydentów zdarzyło się na jednej stacji – Baker Street."
    londynek.net

    Świetny przykład do naśladowania aktywiści nam proponują.

    Tak ma wyglądać "doganianie zachodu"? Dlaczego wszelkiej maści zawodowi "aktywiści" zmuszają nas do równania w dół zamiast w górę?
    Czyżby naszym aktywistom "zachodni przyjaciele" płacili jedynie za martwych obywateli a nie za szczęśliwych?

  • Maciuś 1

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.02.2019 14:24 ~Maciuś 1

    Gwoli przypomnienia. W projekcie drugiej linii metra łącznik nie był w ogóle planowany. Założono wyjście na górę przy zmianie linii metra. Po rozpoczęciu inwestycji to założenie dotarł do świadomości społecznej. O opiniach co do takiego rozwiązania nie będę wspominał, odsyłam do artykułów z tamtego okresu. Dlatego podjęto decyzję o budowie łącznika. Czy zostało to wymuszone na wykonawcy czy rozszerzono zakres kontraktu nie wiem. Faktem jest, że łacznik zrobiono z uwzględnieniem praw fizyki. A te wymusiły ograniczenia, których jesteśmy teraz świadomi.
    Jakość rozwiązania jest słaba. Po pierwsze wąska, po drugie schody strome i niewygodne, po trzecie brak schodów ruchomych w całym ciągu łącznika.
    Ciekawe co zostanie wymyślone jako rozwiązanie problemu.
    Błąd na początku rzutuje na sposób rozwiąznia problemu

  • fakty

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.02.2019 14:23 ~fakty


    aleks~aleks

    w Londyne są w centrum stare stacje metra na których przejścia między liniami i same perony są jeszcze węższe niż w Warszawie... dużo węższe... a ruch większy...
    najgorsze wzorce~najgorsze wzorce

    ... i więcej wypadków śmiertelnych.
    Powinniśmy koniecznie zwęzić warszawskie perony, najlepiej słupkami. Zbyt mało ludzi ginie i biedni aktywiści nie mają jak zdobyć funduszy na "walkę o bezpieczeństwo"!


    "Podróżowanie londyńskim metrem staje się coraz bardziej niebezpieczne. W ubiegłym roku doszło do rekordowej liczby wypadków - donosi dziennik 'Evening Standard'. W porównaniu do 2015 roku, nieszczęśliwych zdarzeń było o 11% więcej.
    W 2016 roku na liniach podziemnej kolei doszło do prawie 5 tys. wypadków.
    ...
    Chociaż ilość przypadków wpadnięcia pasażerów na tory nieco się zmniejszyła w 2016, to aż 62 z 282 incydentów zdarzyło się na jednej stacji – Baker Street."
    londynek.net

    Świetny przykład do naśladowania aktywiści nam proponują.

  • Vex

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.02.2019 14:23 ~Vex

    to nie przejście jest za wąskie, tylko ludzie zbyt szerocy!

  • aktywista

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.02.2019 13:49 ~aktywista

    Należy zwęzić przejście do jednego pasa pieszych. Po zwężeniu, ruch pieszych się uspokoi i będzie bardziej płynny oraz bezpieczny. To zbyt szerokie przejścia generują korki. Nie powielajmy błędnych rozwiązań z Moskwy i Mińska.

  • masochiści i  sadyści

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.02.2019 10:18 ~masochiśc…

    aleks~aleks

    w Londyne są w centrum stare stacje metra na których przejścia między liniami i same perony są jeszcze węższe niż w Warszawie... dużo węższe... a ruch większy...

    Czyli jesteś przekonany, że gdyby Londyńczycy projektowali i budowali te stacje pod koniec XX w, to też zrobili by je takie ciasne? :)

    Dlaczego nie przywołujesz, jako przykładu, nowych stacji Londyńskiego metra? Nie pasują do propagandy sukcesu warszawskiej ekipy?

  • Coś tam wiem

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.02.2019 09:52 ~Coś tam wiem

    Wiecie czemu przejścia są wąskie? Bo pomiędzy torowiskiem a przejściami są zrobione pomieszczenia dla służb metra.

  • Byłem widziałem

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.02.2019 09:50 ~Byłem widziałem

    A droga przez antresolę to niby szersza? Z 1 linii na 2 prowadzą jedna nitka schodów ruchomych i śmiesznie wąskie schody. Na pewno wszyscy by się tam zmieścili. Zwłaszcza jak przyjadą dwa pociągi.

  • rhhhheerheheh

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.02.2019 09:49 ~rhhhheerheheh

    aleks~aleks

    w Londyne są w centrum stare stacje metra na których przejścia między liniami i same perony są jeszcze węższe niż w Warszawie... dużo węższe... a ruch większy...


    Ale jest pewna różnica. Tam ludzie cenią swój czas i jak tylko wysiadają z pociągu od razu idą gdzie mają iść. W Polsce (nie tylko w metrze) normą jest, że ktoś wyłazi i staje i się rozgląda jakby "pierwszy raz zobaczył miasto swe". W efekcie nie da się iść i trzeba za takim delikwentem czekać.
    To dotyczy schodów, przejść, drzwi ruchomych, wysiadania w wind i pociągów. Widać to na drogach w ruchu miejskim (oporne ruszanie spod świateł, stanie w drzwiach autobusu lub tramwaju) i wszędzie indziej.

  • litości

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.02.2019 09:34 ~litości

    Zacny_Warszawiak~Zacny_Warszawiak

    Wiele stacji Metra np. w Wiedniu ma łączniki podobnej szerokości i nie ma problemu z korzystaniem z nich. Inni ludzie, inne obyczaje.

    Na świętokrzyskiej nie ma możliwości poszerzenia łącznika bez likwidacji windy, a ta, zgodnie z wymogami, być tam musi.

    A w Wąchocku jest nawet węższy!

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »