Informacje

31.01.2015 08:25 projekt ratusza

Krótkie linie, mniej przystanków, mało
o metrze. "Plan transportowy" ratusza

SERWISY:

Warszawski ratusz przedstawił planu rozwoju transportu zbiorowego na najbliższe lata. Urzędnicy przewidują, że podstawą będzie komunikacja szynowa, a autobusy mają przede wszystkim dowozić pasażerów do kolei i metra. Plany zostaną teraz poddane konsultacjom społecznym.

"Plan zrównoważonego rozwoju transportu zbiorowego dla m.st. Warszawy z uwzględnieniem publicznego transportu zbiorowego organizowanego na podstawie porozumień z gminami sąsiadującymi" – za tą długą i skomplikowaną nazwą kryje się dokument, który pokazuj,e jak dziś działa transport publiczny, ale przede wszystkim - nakreśla kierunek rozwoju.

Warszawa i okoliczne gminy

Chodzi nie tylko o Warszawę, ale także 30 gmin położonych w województwie mazowieckim, tworzących aglomerację. Twórcy raportu analizują liczbę ludności, sytuację demograficzną i ekonomiczną, a także sposoby podróżowania.

Szacują, że w stolicy mieszka 1,943 mln, a za pięć lat liczba ta może wzrosnąć nawet do ponad 2 mln.

"Przytoczone badania wskazują, że liczba osób dojeżdżających do pracy do Warszawy jest na poziomie 271 tys., w tym ponad 60 tys. z gmin obszaru objętego Planem. Inne dostępne szacunki wskazują, że liczba ta może być zdecydowanie większa, sięgając nawet 300 – 400 tys. osób. Również gminy podwarszawskie posiadają rozbudowane lokalne rynki pracy" – czytamy w dokumencie.

Krótsze linie, mniej przystanków

W całym obszarze wzrasta liczba samochodów, ale coraz atrakcyjniejszy staje się transport publiczny. W 2013 roku mieszkańcy najczęściej korzystali z autobusów, na drugim miejscu znalazły się tramwaje, dalej jest metro i kolej.

Liczbę codziennych podróży warszawiaków pomiędzy domem a pracą autorzy szacują na ponad 665 tys. W 2030 roku może być ich o 200 tysięcy więcej. Wraz z rozwojem transportu zbiorowego mają być eliminowane słabe punkty, takie jak dublowanie przez linie autobusowe komunikacji szynowej oraz nadmiernie skomplikowany układ linii.

Jak czytamy w dokumencie, zbyt długie trasy linii autobusowych utrudniają utrzymywanie punktualności. Podobnie jak zbyt duża liczba przystanków na trasach większości linii przyspieszonych i ekspresowych.

Głównie komunikacja szynowa

"Plan przewiduje, że trzon systemu transportu zbiorowego będzie tworzyć transport szynowy (kolej, metro, tramwaj). Komunikacja autobusowa będzie pełnić podstawową rolę w korytarzach nieobsługiwanych transportem szynowym oraz funkcję dowozową pasażerów do węzłów przesiadkowych umożliwiających przesiadki na transport szynowy. Autobusy będą także pełnić rolę komunikacji zastępczej w przypadku awarii lub zaplanowanych prac wpływających na zamknięcie lub ograniczenie ruchu szynowego" – czytamy w raporcie.

Koordynowane mają być również rozkłady jazdy, ulepszona dostępność do stacji i przystanków, dzięki modernizacji i rozwojowi parkingów P+R, czy likwidowane bariery utrudniające dojście do węzłów przesiadkowych. Ma być również poprawiony standard informacji pasażerskiej, a także zapewniona większa częstotliwość kursowania w szczytach komunikacyjnych.

Niewiele o metrze

Twórcy opracowania koncentrują się na planie rozwoju tramwajów: "Będzie realizowany z koncentracją uwagi na podniesieniu standardu tras głównie poprzez zapewnienie priorytetu metodami organizacji ruchu, ograniczaniu liczby punktów kolizji z układem drogowym i pieszym, poprawieniu stanu torowisk i zasilania, dostosowaniu podaży miejsc do potrzeb oraz weryfikacji funkcjonowania najsłabiej wykorzystywanych przystanków".

Przewidują też, że więcej pociągów ma jeździć między Warszawą a strefą podmiejską.

Zaskakująco krótki jest plan dla metra. Zawiera jedno zdanie: "Kontynuacja rozwoju systemu metra".

Priorytet dla autobusów

Usprawniona ma być też miejska i podmiejska komunikacja autobusowa. Chodzi m.in. o wprowadzenie ułatwień dla autobusów na trasach dowozowych do "korytarzy transportowych" obsługiwanych przez komunikację szynową.

Dokument zakłada buspasy i stosowanie priorytetów dla autobusów w sygnalizacji świetlnej. Ma być również więcej przystanków "na żądanie".

Strefy z ograniczeniami

Mowa jest także o rozszerzaniu "w ścisłym centrum miasta strefy z ograniczeniami dla ruchu indywidualnego i dopuszczonym ruchem tramwajowym i autobusowym wykorzystującym niskoemisyjne paliwa i technologie, w tym paliwa odnawialne (np. Krakowskie Przedmieście)".

"Istotnym elementem poprawy jakości podróży środkami miejskiej komunikacji zbiorowej jest skrócenie czasu jazdy. Bazując na modelu podróży dla m. st. Warszawy przyjęto, że graniczną wartością czasu podróży pomiędzy rejonami w obszarze miasta jest 45 minut" – czytamy w raporcie. "Szczególnie ważne jest zapewnienie odpowiedniej (przy zapewnieniu zakładanego współczynnika napełnienia) podaży miejsc i wysokiej częstotliwości kursowania na liniach głównych realizujących przewozy na ważnych ciągach transportowych obciążonych największymi potokami pasażerskimi" – dodają jego twórcy.

PRZECZYTAJ CAŁY PROJEKT PLANU

O dokumencie mogą wypowiedzieć się również mieszkańcy do 20 lutego.

CZYTAJ WIĘCEJ NA STRONIE KONSULTACJI SPOŁECZNYCH.

ran/b

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • gordon

    zgłoś naruszenie odpowiedz 03.02.2015 10:21 ~gordon

    beszczel~beszczel

    Jeśli nie będę mógł wjechać do centrum to przestaję płacić podatki w Wawie tylko w Pruszkowie (miejsce zamieszkania) i to Wy będziecie wtedy szanowni rowerzyści czy pasażerowie komunikacji miejskiej dokładać więcej do zbiorkomu, albo żyjemy wspólnie albo radźcie sobie sami

    Jeśli mieszkasz w Pruszkowie, to powinieneś płacić tam. Warszawa potrzebuje podatków od paruset tysięcy osób, które tu mieszkają a płacą "u siebie".
    Żyjąc wspólnie trzeba myśleć nie tylko o sobie. Tam, gdzie buspas ma w godzinach szczytu większą przepustowość (liczoną w osobach) niż zwykły pas jezdni, tam buspas powinien powstać - np. przy Rondzie Zesłańców od wszystkich stron. W ten sposób nasza wspólna jezdnia byłaby wykorzystywana bardziej efektywnie. Obecne rozwiązanie jest irracjonalne - ci, którzy najbardziej przyczyniają się do korków, w nagrodę otrzymują szybszy przejazd.

  • Ekspert eksploatacji

    zgłoś naruszenie odpowiedz 03.02.2015 07:03 ~Ekspert…

    Jak można przeczytać w opracowaniu, tramwaje mają przystanki nawet czesciej niż autobusy zwykle. Żeby mogły stać się podstawą transportu na korytarzach bez metra, powinny ich stracic 1/3 - 1/4. Na to rządzący ZTM panowie nie pójdą, bo cenią sobie nade wszystko święty spokoj i nie zaryzykuja protestów grupek emerytów, jak to miało miejsce na Magistrackiej.

    Dalej - priorytet w sygnalizacji super potrzebna sprawa, ale na 10% najgorszych skrzyżowan nie pomoze - tam trzeba iść w rozwiązania bezkolizyjne. Drożej, ale pewniej i szybciej. Jeśli opłacają się estakady dla samochodów - najmniej efektywnego środka transportu - to tym bardziej dla tramwajów, które na jednym pasie ruchu przewioza nawet 15 000 pasażerów na godzinę (samochód - 2500 osób).

    Ostatnia sprawa i tu kamyczek do ogródka tramwajarzy - o ruchu trzeba myslec, jak w metrze. Czyli żadnego czekania na dobiegających, a w przypadku jakiejkolwiek awarii - jeśli motorniczy nie naprawi od ręki, to won do zajezdni zjeżdżać, ruch odblokować. A nie siedzieć i czekać na białą Skodę.

  • Tra

    zgłoś naruszenie odpowiedz 03.02.2015 06:33 ~Tra

    Jak sie tramwaj zepsuje, to nastepny go spycha na tor odstawczy czy petle. Zepsuty autobus whmaga, by sciagnal go holownik - jak juz sie przedrze przez korek, ktory sie za zepsutym autobusem utworzyl...

  • hehe

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.02.2015 22:28 ~hehe




    Kierowca~Kierowca

    Jeśli polityka ograniczania ruchu samochodowego będzie kontynuowana, to pieniędzy od kierowców będzie mniej, więc ceny biletów na pewno wzrosną.
    gordon~gordon

    Bzdura. VAT i akcyza od kierowców idą do budżetu centralnego. Miasto utrzymuje komunikację z podatków, które płacą mieszkańcy, firmy i osoby rozliczające PIT w Warszawie. Rowerzysta płacący tu PIT dokłada się do dróg i zbiorkomu bardziej, niż kierowca z Pruszkowa czy Piaseczna.
    tototototo~tototototo


    Raczej nie. Wpływy z PIT są niskie. Liczy się CIT a ten płacą firmy więc jak ktoś się dokłada do zbiorkomu to pracodawca oby panów - rowerzysty czy pruszkowianina. To tak na marginesie i co istotne jak dalej taka będzie polityka transportowa W-wy to firmy zaczną się wynosić poza miasto. Decydujący o tym zarządzający firmami i tak w większości mieszkają pod miastem i im będzie lepiej a pracownicy wygenerują jeszcze większe obciążenie zbiorkomu.
    A wystarczyłoby prowadzić zrównoważoną politykę transportową - trochę dla zbiorkomu, trochę dla indywidualnych.
    qwerty~qwerty


    Firmy się poza miasto nie wyniosą, bo tak jest za mały popyt, za mało klientów.


    To samo mówili w wielu miastach USA, a potem się okazało, że centrum zostało gołe i wesołe

  • qwerty

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.02.2015 19:16 ~qwerty



    Kierowca~Kierowca

    Jeśli polityka ograniczania ruchu samochodowego będzie kontynuowana, to pieniędzy od kierowców będzie mniej, więc ceny biletów na pewno wzrosną.
    gordon~gordon

    Bzdura. VAT i akcyza od kierowców idą do budżetu centralnego. Miasto utrzymuje komunikację z podatków, które płacą mieszkańcy, firmy i osoby rozliczające PIT w Warszawie. Rowerzysta płacący tu PIT dokłada się do dróg i zbiorkomu bardziej, niż kierowca z Pruszkowa czy Piaseczna.
    tototototo~tototototo


    Raczej nie. Wpływy z PIT są niskie. Liczy się CIT a ten płacą firmy więc jak ktoś się dokłada do zbiorkomu to pracodawca oby panów - rowerzysty czy pruszkowianina. To tak na marginesie i co istotne jak dalej taka będzie polityka transportowa W-wy to firmy zaczną się wynosić poza miasto. Decydujący o tym zarządzający firmami i tak w większości mieszkają pod miastem i im będzie lepiej a pracownicy wygenerują jeszcze większe obciążenie zbiorkomu.
    A wystarczyłoby prowadzić zrównoważoną politykę transportową - trochę dla zbiorkomu, trochę dla indywidualnych.


    Firmy się poza miasto nie wyniosą, bo tak jest za mały popyt, za mało klientów.

  • beszczel

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.02.2015 17:42 ~beszczel


    Kierowca~Kierowca

    Jeśli polityka ograniczania ruchu samochodowego będzie kontynuowana, to pieniędzy od kierowców będzie mniej, więc ceny biletów na pewno wzrosną.
    gordon~gordon

    Bzdura. VAT i akcyza od kierowców idą do budżetu centralnego. Miasto utrzymuje komunikację z podatków, które płacą mieszkańcy, firmy i osoby rozliczające PIT w Warszawie. Rowerzysta płacący tu PIT dokłada się do dróg i zbiorkomu bardziej, niż kierowca z Pruszkowa czy Piaseczna.

    Jeśli nie będę mógł wjechać do centrum to przestaję płacić podatki w Wawie tylko w Pruszkowie (miejsce zamieszkania) i to Wy będziecie wtedy szanowni rowerzyści czy pasażerowie komunikacji miejskiej dokładać więcej do zbiorkomu, albo żyjemy wspólnie albo radźcie sobie sami

  • logika

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.02.2015 17:39 ~logika




    Marian~Marian

    Czym się różnią według ciebie mieszkańcy płacący podatki od osób rozliczających PIT w Warszawie? Masło maślane.
    Rowerzysta poza kupieniem roweru nie ponosi żadnych wydatków.
    Kierowcy utrzymują całą masę ludzi. Począwszy od salonu, po warsztaty samochodowe, ubezpieczenia, stacje paliw, parkingi. To dzięki nim ci ludzie mogą zapłacić swój PIT.
    gordon~gordon

    Sprawdź w budżecie miasta i nie gadaj bzdur. Są podatki od nieruchomości, użytkowanie wieczyste i masa innych źródeł - PIT to nie wszystko, choć nadal 8x tyle, co CIT.
    Właściciel samochodu z Pruszkowa nie musi korzystać z warsztatów ani stacji paliw w Warszawie. Z warszawskich dróg korzysta prawie na pewno.
    nomore~nomore


    Czytając wypowiedzi gordona dochodzę do wniosku, że całą Warszawę utrzymują rowerzyści, a reszta jest na ich utrzymaniu ;)

    Skipper~Skipper

    Nie tylko rowerzyści, przede wszystkim pasażerowie komunikacji publicznej.
    Nagminni użytkownicy samochodów maja najmniejszy udział we wpływach do budżetu miasta, natomiast mają największe roszczenia do tego budżetu.
    Niestety nagminni użytkownicy samochodów są najbardziej roszczeniowa grupą użytkowników dróg i najbardziej wykluczoną społecznie (na własne życzenie) oraz najbardziej niebezpieczną dla siebie i innych grup.

    Ktoś tu nie ma pojęcia o czym mówi. Użytkownicy aut MAJĄ największy wpływ do miasta, a już na pewno dają najwięcej zarobić ludziom ;) chyba nie wmówisz mi, że rowerzysta, który idzie naprawić rower za 50 zł da więcej zarobić niż kierowca który odstawia za kilkaset złotych auto do warsztatu?

  • truuu

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.02.2015 13:02 ~truuu

    Hani tak bardzo zależy na podobczych gminach tworzących aglomerację, że zlikwidowała wspólne bilety tam, gdzie nie wygrała matrioszka PO

  • mlynek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.02.2015 11:41 ~mlynek

    Edek~Edek

    Czyli nic nowego i dalej dekle siedzą i planują.
    Ciekawe czy ktokolwiek tam wpadł na pomysł (taki głupia myśl mnei naszła), że warto by chyba jednak dublować połączenia, bo takei metro więcej już nei pomieści.


    To nie wchodzi w gre. Urzednicy wiedza lepiej. Ma nam byc lepiej i wygodniej jezdzic po szynach niz autobusem i od tej decyzji nie przysluguje odwolanie.

  • Skipper

    zgłoś naruszenie odpowiedz 02.02.2015 10:49 ~Skipper



    Marian~Marian

    Czym się różnią według ciebie mieszkańcy płacący podatki od osób rozliczających PIT w Warszawie? Masło maślane.
    Rowerzysta poza kupieniem roweru nie ponosi żadnych wydatków.
    Kierowcy utrzymują całą masę ludzi. Począwszy od salonu, po warsztaty samochodowe, ubezpieczenia, stacje paliw, parkingi. To dzięki nim ci ludzie mogą zapłacić swój PIT.
    gordon~gordon

    Sprawdź w budżecie miasta i nie gadaj bzdur. Są podatki od nieruchomości, użytkowanie wieczyste i masa innych źródeł - PIT to nie wszystko, choć nadal 8x tyle, co CIT.
    Właściciel samochodu z Pruszkowa nie musi korzystać z warsztatów ani stacji paliw w Warszawie. Z warszawskich dróg korzysta prawie na pewno.
    nomore~nomore


    Czytając wypowiedzi gordona dochodzę do wniosku, że całą Warszawę utrzymują rowerzyści, a reszta jest na ich utrzymaniu ;)


    Nie tylko rowerzyści, przede wszystkim pasażerowie komunikacji publicznej.
    Nagminni użytkownicy samochodów maja najmniejszy udział we wpływach do budżetu miasta, natomiast mają największe roszczenia do tego budżetu.
    Niestety nagminni użytkownicy samochodów są najbardziej roszczeniowa grupą użytkowników dróg i najbardziej wykluczoną społecznie (na własne życzenie) oraz najbardziej niebezpieczną dla siebie i innych grup.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »