Informacje

21.05.2018 06:19 akt oskarżenia

Krople do oczu, telefon w zegarku, broń. Tak Piotr R. uciekł policji ze szpitala

SERWISY:

Brawurowa ucieczka mężczyzny oskarżonego o oszustwa była drobiazgowo zaplanowana. Przygotowania rozpoczęły się kilka miesięcy wcześniej. Tak wynika z ustaleń zakończonego właśnie śledztwa w tej sprawie. Akt oskarżenia przeciwko Piotrowi R. i trzem innym osobom został przekazany do sądu.

43-letni Piotr R. to wielokrotny przestępca. Był już siedmiokrotnie skazywany, między innymi za oszustwa i podrabianie dokumentów. W sądzie toczył się kolejny proces przeciwko niemu.
Policjanci świetnie znali Piotra R. Nie na tyle jednak by pomyśleć, że może przystawić funkcjonariuszowi pistolet do głowy.

A właśnie w ten sposób 26 maja ubiegłego roku Piotr R. uciekł z Samodzielnego Publicznego Centralnego Szpitala Klinicznego przy ul. Banacha.

Krople i karta SIM

Pisaliśmy o tej ucieczce kilkukrotnie. Teraz, niemal rok później, prokuratura zakończyła śledztwo i przekazała do sądu akt oskarżenia przeciwko Piotrowi R. i trzem innym osobom, a także ujawniła szczegóły drobiazgowo zaplanowanej ucieczki.

Jak wynika z ustaleń śledczych, Piotr R., aresztowany od lutego 2014 r. do sprawy toczącej się przed Sądem Okręgowym w Warszawie, podjął decyzję o ucieczce na początku 2017 roku. W przygotowaniu akcji pomagała mu partnerka Katarzyna B. oraz 38-letni Rafał M. Tego ostatniego poznał w 2016 r. w policyjnej celi mieszczącej się na terenie Sądu Okręgowego w Warszawie. Podsądni przywiezieni z aresztów oczekują tam na doprowadzenie na salę rozpraw.

Rafał M. w styczniu 2017 roku wyszedł na wolność. Niedługo potem, jak twierdzą śledczy, zaczął pomagać Piotrowi R. w przygotowaniach do - według terminologii policji i prokuratury -"samouwolnienia".

Kluczową rolę, według ustaleń prokuratury, odegrała jednak Katarzyna B. - oskarżona w tej samej sprawie co Piotr R., ale nie aresztowana. Oboje kontaktowali się w trakcie rozpraw. Potem, za pośrednictwem innych osób, Katarzyna B. miała przekazać do aresztu śledczego, w którym siedział R., krople do oczu rozszerzające źrenice, a także kartę SIM. Po co karta? Do zegarka z funkcją telefonu, który miał Piotr R.

Korzystając z tego urządzenia, mógł swobodnie rozmawiać z Rafałem M. i ustalać dalsze szczegóły.
B., jak twierdzi prokuratura, przekazała też Rafałowi M. broń palną, amunicję, list od Piotra R. oraz pieniądze.

Telefon z toalety

R. zdecydował, że ucieczki dokona, gdy policja przywiezie go do prokuratury, gdzie miał być przesłuchany jako świadek w innej sprawie.

Po raz pierwszy stało się tak 15 maja. Wówczas jednak na przesłuchanie nie stawił się jego pełnomocnik, więc R. odmówił składania zeznań.

Kolejny raz przyjechał 11 dni później, 26 maja. W Prokuraturze Rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ (wówczas mieściła się jeszcze przy ul. Wiślickiej na Ochocie) Piotra R. pilnowało dwóch policjantów z wydziału konwojowo-ochronnego Komendy Stołecznej Policji. W trakcie przesłuchania R. poprosił o możliwość skorzystania z toalety. Stamtąd, korzystając z zegarka-telefonu zadzwonił do Rafała M. Potem zakropił sobie do oczu lek rozszerzający źrenice.

- Po powrocie z toalety zaczął się uskarżać na ból i problemy z widzeniem - relacjonuje Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. - Adwokat zasugerował, że trzeba wezwać karetkę, prowadząca przesłuchanie prokurator sprzeciwiła się, nie widząc do tego podstaw. Wówczas adwokat sam zadzwonił po karetkę - dodaje prokurator Łapczyński.

Ratownicy zabrali Piotra R. do położonego zaledwie kilkaset metrów od prokuratury szpitala klinicznego przy Banacha.

Lekarze szybko stwierdzili, że Piotrowi R. nic nie jest. Jeden z policjantów stwierdził, że idzie po samochód, drugi został na korytarzu z R. Wówczas pojawił się Rafał M. Przekazał Piotrowi R. broń, a ten wycelował ją w głowę policjanta.

Potem obaj przestępcy zbiegli na dół, wsiedli do czekającej przed szpitalem taksówki i ruszyli z piskiem opon. Na Okęciu, w małej uliczce Ustrzyckiej, przesiedli się do innego samochodu.

Zatrzymany po ośmiu dniach

Ucieczka Piotra R. wywołała poruszenie w Komendzie Stołecznej Policji. Nie był to co prawda pierwszy przypadek w historii, gdy policjantom uciekł zatrzymany, ale wcześniej nie zdarzyło się, by ktoś w trakcie ucieczki terroryzował funkcjonariusza, przystawiając mu pistolet do głowy.

Komendant Stołeczny Policji wyznaczył nawet 20 tys. zł nagrody za pomoc w zatrzymaniu Piotra R.
Ostatecznie jednak zbiega odnaleźli sami policjanci. Został namierzony osiem dni później w hotelu w Gdańsku. Zameldował się, korzystając ze sfałszowanego belgijskiego dowodu, którym zresztą posługiwał się już wcześniej. Zabrał go z akt swojej sprawy sądowej.

Policjanci znaleźli przy nim broń palną - pistolet parabellum - oraz zegarek-telefon, za pomocą którego porozumiewał się z Rafałem M.

W kolejnych dniach zatrzymano Rafała M., Katarzynę B. oraz Adama P. - taksówkarza, który, zdaniem prokuratury, pomagał w ucieczce.

Umorzone zarzuty przeciwko obrońcom

Piotr R. w trakcie ośmiu kolejnych przesłuchań kilkukrotnie zmieniał swoje wyjaśnienia w tej sprawie. Ostatecznie jednak przyznał się do większości zarzutów, czyli przede wszystkim "samouwolnienia" połączonego z czynną napaścią na policjanta oraz nielegalnego posiadania broni.
Do zarzutów przyznał się też Rafał M. Wskazał jednak, że R. go oszukał, bo za pomoc w ucieczce miał mu zapłacić 500 tys. zł.

Adam P. i Katarzyna B. nie przyznali się. P. stwierdził, że R. wycelował w jego stronę broń, dlatego nie miał wyjścia i pomógł mu w ucieczce.

W trakcie śledztwa prokuratura postawiła też zarzuty adwokatowi Danielowi G. i aplikantowi adwokackiemu Jackowi W. Ostatecznie jednak prokurator umorzył te zarzuty.
- Z ustaleń śledztwa wynika, iż zarówno Daniel G., jak i Jacek W. brali udział w przekazywaniu korespondencji pomiędzy osobami zaangażowanymi w ucieczkę, to jednak zebrany w sprawie materiał dowodowy jest niewystarczający do przypisania im zamiaru ułatwienia ucieczki – przyznaje prokurator Łapczyński.

Piotrowi R. i Rafałowi M. grozi do dziesięciu lat więzienia, Katarzynie B. do ośmiu lat, Adamowi P. do pięciu lat.



Piotr Machajski

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • shark

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.05.2018 18:13 ~shark


    wkurzony~wkurzony

    Kto zezwolił na mural z bandytą ???
    Mural już po pierwszym dniu został zamalowany i dobrze.
    Czyżby pani HGW zezwoliła ???

    bob~bob

    Co ma piernik do wiatraka? I o jakim muralu mowa? Chyba nie o tym w Łomiankach? Tam chyba rządzi Tomasz Dąbrowski.

    Piernik z wiatrakiem posiadaja w słowie tyle samo liter więc maja wiele wspólnego!

  • chesterdb

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.05.2018 14:09 ~chesterdb

    szczegółka~szczegółka

    Pomoc w ucieczce z więzienia związana też z przekazaniem broni w celu uzycia jej przeciw policjantom nie jest w naszym kraju obligatoryjnie karana natychmiastowym więzieniem. Kobieta pozostała na wolności do sprawy. Dobre !!! Znowu nasz sąd jakimś niewytłumaczalnym sposobem dał jej dalszą mozliwość mataczenia i organizowania kolejnych akcji. Brawo dla sądownictwa. Nawet średnio myślący inteligent wie jak to się dalej potoczy, ale nie sądy. Tam jest wieczny letarg.

    Nawet średnio myślący inteligent wie, że ta kobieta pozostawała na wolności w związku ze sprawą oszustw o które była podejrzana razem z tym bandytą. W tekście w ogóle nie ma mowy czy do sprawy pomocy w ucieczce jest aresztowana czy odpowiada z wolności. Zastanawiam się dlaczego uważasz, że sąd jej nie aresztował? Masz problem z inteligencją czy ze wzrokiem?

  • marta

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.05.2018 14:07 ~marta

    Dziwne , jestem oskarżycielką posiłkową , jak przeglądałam akta sprawy to pilnowali mnie bardzo...a on sobie wyjął ot tak paszport ?

  • Brzydal i rudzielec

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.05.2018 12:07 ~Brzydal i…

    Rudy, to fałszywy :)

  • szczegółka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.05.2018 11:47 ~szczegółka

    Pomoc w ucieczce z więzienia związana też z przekazaniem broni w celu uzycia jej przeciw policjantom nie jest w naszym kraju obligatoryjnie karana natychmiastowym więzieniem. Kobieta pozostała na wolności do sprawy. Dobre !!! Znowu nasz sąd jakimś niewytłumaczalnym sposobem dał jej dalszą mozliwość mataczenia i organizowania kolejnych akcji. Brawo dla sądownictwa. Nawet średnio myślący inteligent wie jak to się dalej potoczy, ale nie sądy. Tam jest wieczny letarg.

  • celina

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.05.2018 11:46 ~celina

    Taką mamy Policję, a to zasługa niejakiego Maja, który teraz wylewa krokodyle łzy, bo dobrano się do niego. Wtedy nie pomyślał, że został podstępnie wykorzystany do zrobienia czystek w resorcie. Wstyd Panie szanowny. Wtedy należało wykazać się swoim IQ. Żal, żal i skrucha tylko została.

  • Ucieczka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.05.2018 09:49 ~Ucieczka

    " ... Kilkukrotnie " BRAWO, państwo redaktorzy !

  • bob

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.05.2018 09:32 ~bob

    wkurzony~wkurzony

    Kto zezwolił na mural z bandytą ???
    Mural już po pierwszym dniu został zamalowany i dobrze.
    Czyżby pani HGW zezwoliła ???


    Co ma piernik do wiatraka? I o jakim muralu mowa? Chyba nie o tym w Łomiankach? Tam chyba rządzi Tomasz Dąbrowski.

  • HannaGW

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.05.2018 08:55 ~HannaGW

    Ja Ci powiem kto - Twoja stara

  • stonka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.05.2018 08:43 ~stonka

    "Teraz, niemal rok później, prokuratura zakończyła śledztwo i przekazała do sądu akt oskarżenia"

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Samotne auto pośród błękitu. "Trudno komentować głupotę"

Samotne auto pośród błękitu. "Trudno komentować głupotę"

Elegancki samochód osobowy stojący samotnie pośrodku wielkiej plamy błękitu wypatrzył jeden z naszych czytelników. Wysłał zdjęcia na Kontakt 24. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »