Informacje

04.10.2017 13:14 mowy końcowe

Koniec procesu o zabójstwo prostytutek.
"Nie jestem złym człowiekiem, bestią"

SERWISY:

Zbliża się koniec procesu Daniela P., oskarżonego o zabójstwo dwóch przydrożnych prostytutek. Prokuratura chce  dożywocia. Obrońca i on sam wnieśli o uniewinnienie.

Prostytutki pracowały przy drodze nr 631, która prowadzi z Warszawy do Nieporętu. Kobiety świadczące płatne usługi seksualne stoją przy tej trasie od lat. W maju 2015 jedna z nich, Nadieżda V. z Bułgarii, zaginęła. Jej ciało znaleziono po miesiącu. W sierpniu policjanci odkryli zwłoki kolejnej - Liliany R., Ukrainki z bułgarskim obywatelstwem.

W grudniu tego samego roku policja zatrzymała podejrzanego - wówczas 23-letniego Daniela P., męża, ojca czteromiesięcznej dziewczynki, na co dzień pracującego w firmie rozwożącej meble. Został oskarżony o zabójstwo obu prostytutek i zabranie ich kosztowności.

We wtorek zakończył się jego proces. Wyrok sąd ogłosi za dwa tygodnie.

Trzy wersje

Daniel P. początkowo przyznał się do obu zabójstw i tego, że po śmierci okradł ofiary. Tłumaczył, że dusił, gdy w trakcie zbliżenia zaczynały go popędzać. Bardzo szczegółowo opisał przebieg obu zbrodni. Przesłuchanie zostało nagrane kamerą.

Później jednak odwołał swoje wyjaśnienia. Tłumaczył, że do przyznania się do winy zmusili go groźbą i przemocą policjanci. Jeszcze później potwierdził, że uprawiał seks z jedną z zamordowanych kobiet. Stało się to po tym, gdy badania DNA potwierdziły, że u jednej z ofiar znaleziono ślady biologiczne oskarżonego. Ale zapewnił, że po stosunku odwiózł kobietę w miejsce, z którego ją zabrał.

- Są trzy wersje przedstawione przez oskarżonego - mówił we wtorek w sądzie prokurator Radosław Masłosz. - Jak zatem rozstrzygnąć, która z tych wersji jest prawdziwa? - pytał. I odpowiadał: - Moim zdaniem tylko pierwsza wersja.

Prokurator podkreślał, że kluczowe są dowody zebrane na miejscu drugiej zbrodni, czyli przede wszystkim ślady DNA. Jednym z nich jest chusteczka z takim śladem zabezpieczona przy zwłokach kobiety. Tymczasem oskarżony twierdził, że stosunek miał miejsce w samochodzie, co zdaniem prokuratury wyklucza możliwość znalezienia chusteczki.

Zwrócił też uwagę, że na nagraniu przesłuchania nie widać, by Daniel P. był osobą zastraszoną, nie widać obrażeń ciała. Podkreślał, że P. miał swobodę wypowiedzi. Kiedy na przykład prosił o przerwę, prokurator ją zarządzał. Nie zgodził się tylko na to, by palił papierosy.

Przypomniał, że sąd i obserwatorzy procesu mogli podczas jednej z rozpraw obejrzeć film z przesłuchania. - Jak on składa te wyjaśnienia? Bardzo rzeczowo, bardzo logicznie, jest bardzo spokojny, wręcz beznamiętny. Mało tego, przyznał się i przepraszał - mówił prokurator Masłosz.

Zdaniem oskarżyciela opowieść Daniela P. idealnie pokryła się z zabezpieczonymi w miejscu zabójstwa Liliany R. śladami kryminalistycznymi. - W związku z tym nie ma powodu zakładać, że nieprawdziwe były przedstawione w tej samej wypowiedzi okoliczności w sprawie (zabójstwa – red.) Nadieżdy V. - stwierdził prokurator.

Dodał też, że oskarżony targnął się na najwyższą wartość, jaką jest ludzkie życie. I to dwukrotnie. I dlatego wniósł o karę dożywotniego pozbawienia wolności. - Mogę chyba postawić tezę, chociaż nie będzie ona weryfikowalna, że jest wielce prawdopodobne, że gdyby Daniel P. nie został zatrzymany w grudniu 2015 roku, to być może za jakiś czas miałyby miejsce kolejne tego typu przypadki - podsumował Radosław Masłosz.

"Nie można wykluczyć"

Mecenas Grzegorz Wojnarowicz, obrońca Daniela P. przekonywał sąd, że prokurator nie udowodnił winy jego klienta. Zwrócił uwagę, że gdyby w aktach nie było protokołu z pierwszymi wyjaśnieniami oskarżonego, w których opisał on przebieg obu zabójstw, to prokuratura właściwie zostałaby z niczym.

W przypadku śmierci Nadieżdy V. jedyną poszlaką jest bowiem to, że telefon oskarżonego 22 maja 2015 r. logował się do tej samej stacji przekaźnikowej co telefon ofiary. A nie ma nawet pewności, że kobieta została zamordowana właśnie tego dnia.

Nie ma też jasno określonych przyczyn śmierci obu kobiet. - "Nie można wykluczyć", "mógł być" - takie tu mamy stwierdzenia - zwrócił uwagę adwokat, cytując ekspertyzy biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej.

Zastrzegł, że biegły nieprecyzyjnie określił czas zgonu drugiej z ofiar. Mogło być więc tak, że oskarżony spotkał się z prostytutką, którą potem zamordował ktoś inny.

Sporą część swojego wystąpienia poświęcił na przekonanie sądu, że pierwsze wyjaśnienia oskarżonego, te w których Daniel P. opisał szczegóły zabójstwa, zostały wymuszone przez policjantów poprzez groźby, szykany i przemoc. Policjanci mieli mu między innymi sugerować, żeby odebrał sobie życie.

Zarzuty wobec funkcjonariuszy były jednak badane w osobnym śledztwie i nie dopatrzono się, by złamali oni prawo.

- Ponieważ generalnie mój wniosek co do dwóch podstawowych zarzutów jest wnioskiem o uniewinnienie, z powodu braku dowodów, wątpliwości niedających się usunąć, a które należy rozstrzygać na korzyść oskarżonego, trudno mi się odnosić do wniosku o karę, jaką złożył pan prokurator - podsumował Wojnarowicz.

"Media kreują mnie na mordercę"

Daniel P. swoje wystąpienie końcowe odczytał z kartki. Był zdenerwowany, momentami łamał mu się głos.

- Jestem świadomy wagi zarzucanych mi czynów i możliwej surowej kary, jednak nie zgadzam się z zarzutami prokuratury. Nie przyznaję się do dwóch morderstw i kradzieży - oświadczył. - Nie zamierzam wybielać się, chociaż media kreują mnie na mordercę, zapominając o tym, że wyrok jeszcze nie zapadł, a od wydawania wyroków jest wysoki sąd. Nie jestem złym człowiekiem, bestią jak niektórzy myślą. Jestem członkiem mojej rodziny. I ta rodzina wierzy we mnie, wspiera mnie na każdym roku. Każdy, kto mnie zna, wie, że tego nie zrobiłem. Ogarnia mnie strach przed skazaniem za coś, czego nie zrobiłem. Mam nadzieję, że wysoki sąd dostrzeże dowody mojej niewinności i niedociągnięcia oskarżenia, bo takowe istnieją - podkreślił.

Na koniec poprosił, by nie przywozić go z aresztu na ogłoszenie wyroku.

Piotr Machajski

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Megi

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.10.2017 22:37 ~Megi

    Najwyraźniej psychopata, czemu go nie zbadają psychiatrycznie.

  • Sknerus

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.10.2017 17:26 ~Sknerus

    Gdyby owieczki boże miały pasterza który się nimi opiekuje żyły by do dziś .

  • Bartek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.10.2017 15:28 ~Bartek

    Tytuł mówi o zakończeniu procesu, a treść o zbliżającym się końcu. Co to za amatorszczyzna?

  • Zdzichu123

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.10.2017 15:11 Zdzichu123

    Jakie uniewinnienie dożywocie bo zrobi to samo !

  • kubat

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.10.2017 14:56 kubat

    dede~dede

    A jak mozna cie nazwac ???????

    Kapelan.

  • jawotr

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.10.2017 14:35 jawotr

    Dobra bestia.

  • dede

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.10.2017 14:28 ~dede

    A jak mozna cie nazwac ???????

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

"Żyj i daj żyć. Nie parkuj na przejściach dla pieszych"

"Żyj i daj żyć. Nie parkuj na przejściach dla pieszych"

Motto, które umieścił na swoim aucie kierowca tego auta wyraźnie nie przyświeca jemu samemu. Samochód postawił na ulicy Dąbrowskiego, a dokładniej - na... WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »