Informacje

10.06.2016 09:30 Kazik na Żywo: ostatni koncert w mieście

Kazik: nie chodzę na marsze KOD-u

SERWISY:


Ukazanie się koncertowego albumu zespołu Kazik na Żywo "Ostatni koncert w mieście", to jeden z ostatnich akcentów działalności tego warszawsko-poznańskiego zespołu. O KNŻ a także o jego refleksjach na temat sytuacji  w Polsce rozmawiamy z Kazikiem Staszewskim.  

KNŻ zagra jeszcze jeden koncert na Cieszanów Rock Festiwal - 19 sierpnia. Potem formacja ma na zawsze zejść ze sceny kończąc swoją 25-letnią historię.

KNŻ było projektem, w którym z rapującym Kazikiem Staszewskim zderzyła się surowa energia rocka: ostre riffy gitar i mocna sekcja rytmiczna. Choć w składzie byli wytrawni instrumentaliści, to zawsze grali prosto, bez solówek i zbędnych ozdobników. Bo najważniejszy był przekaz.

Po pierwszej płycie "Na żywo, ale w studio" ustalił się skład formacji: Kazik Staszewski - wokal, Adam "Burza" Burzyński - gitara, Michał "Kwiatek" Kwiatkowski - bass, Tomasz Goehs - perkusja i Robert "Litza" Friedrich - gitara. Stworzyli ponadczasowe piosenki "Artyści", "Tata dilera" czy "Plamy na słońcu".

Rozpadali się już dwa razy: w 2004 i 2015 roku - wtedy postanowili pożegnać się z fanami trasą koncertową "Ostatni koncert w mieście". Wszystko wskazywało na to, że zespół przeszedł do historii polskiego rocka.

Jednak Kazik dał się namówić na kolejny koncert w Cieszanowie, bo w ciągu trzech dni wystąpi z trzema różnymi formacjami: Kult, KNŻ oraz Kazik Staszewski i Kwartet ProForma. Najnowszym projektem, z którym nagra płytę "Tata Kazika 3".

Alex Kłoś: Czy to ostatni koncert KNŻ, czy może raczej jedyny koncert KNŻ w 2016 roku?

Kazik Staszewski: Na dziś i na teraz mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że jest to koncert ostatni, ale zarazem jedyny w 2016 roku. Ten koncert jest wydarzeniem, które troszeczkę narusza logikę jaką założyliśmy, ale dyrektor artystyczny Cieszanów Rock Festiwal Artur Tylmanowski był bardzo zdeterminowany, żeby dopiąć swego, więc się udało.

Wasza logika zakłada nieodwołalny koniec zespołu?

Tak. Decyzja została podjęta jeszcze przed edycją trasy "Ostatni koncert w mieście".

Co zadecydowało?

Nie za bardzo nam się układało jeśli chodzi o robienie nowego materiału.

Ale zaczęliście go przecież robić...

Ale można powiedzieć, że to były miłe złego początki. Wyjechaliśmy do Litzy do Puszczykowa i zrobiliśmy cztery numery. Moje odczucia były takie, że on werbalnie bardzo naciskał, żeby robić ten nowy materiał i działać, natomiast język ciała mówił zdecydowanie co innego. Był "wiecznie nieobecny" podczas nagrywania nowych numerów. W końcu poprosiłem go o szczerość i zapytałem: czy ma ochotę, żeby ten zespół istniał dalej?

Dlaczego o losach zespołu miał zadecydować Litza?

Przy drugiej reaktywacji przyjęliśmy ścisłe założenia, że skład jest niezmienny. Wyszliśmy z założenia, że jest to jakość złożona z pięciu osobowości i sztukowanie tego, to ostania rzecz jaką bym chciał zrobić. Litza odpowiedział, że nie ma ochoty dalej się bawić w KNŻ. Co ja, muszę przyznać, doskonale rozumiem. Nie mam do niego absolutnie żadnej pretensji, ponieważ Robert jest człowiekiem absolutnie nadaktywnym. Ja to jestem rozlazłym ciućmokiem przy nim. Ma tych zespołów całą masę oprócz KNŻ i było jasne, że to nie jest dla niego najważniejszy projekt. Rozumiem go po dwakroć, bo dla mnie KNŻ też nie jest najważniejszym zespołem.

Po wydaniu Twojej pierwszej solowej płyty zapytałem czy zamierzasz założyć zespół, z którym będziesz rapował. Odpowiedziałeś, że nie. Dlaczego zmieniłeś zdanie?

Panuje przekonanie, że wszystkie projekty, w których biorę udział, to są moje pomysły. Otóż nie, oprócz Kultu, żaden z zespołów nie jest moim pomysłem. Najczęściej podczepiam się pod coś, co brzmi dla mnie interesująco. Tak na przykład było z moją działalnością solową. To Jacek Kufirski się do mnie zgłosił i zaproponował, że może byśmy spróbowali jakieś demo zrobić.

Chodziło o rap. Muzykę, której nikt wtedy jeszcze w Polsce nie robił. 

Coś na kształt rapu, bo jeszcze hip-hop się nie mówiło na to. Odpowiedziałem, że spróbujemy. I z tego wyszła pierwsza płyta "Spalam się". Tak samo było z KNŻ. Byłem w Ogrodzie Saskim z dziećmi i przyszedł Michał Kwiatkowski. Nie wiem, czy specjalnie, czy przypadkiem. Zapytał, czy jestem zainteresowany tym, żeby zrobić koncertowe, gitarowe wersje piosenek ze "Spalam się". Ja nie grałem tego materiału na koncertach, to co powiedział zabrzmiało interesująco, a poza tym, byłem świeżo po epokowym odkryciu. Do pewnego momentu byłem przekonany, że hip hop i rap można tworzyć tylko na bazie funky. Bo takie faktycznie było wcześniejsze podejście. No, ale nagle usłyszałem Beastie Boys i usłyszałem kawałek "Walk This Way" nagrany wspólnie przez RUN DMC i Aerosmith. To otworzyło mi oczy, że rap z rockiem jak najbardziej. Wkrótce też pojawił się numer "Bring the Noise" nagrany przez rapowe Public Enemy z thrash metalowym Antraxem i rockowo hip-hopowa ścieżka dźwiękowa do filmu "Judgment Night".

Popularny był rapowo metalowy Boudy Count z raperem Ice T.

Ja ich nie słuchałem. Natomiast najważniejsze było Rage Against The Machine. Bo rzeczy, o których powiedziałem przed chwilą miały incydentalny charakter, a oni zrobili z tego swoją formułę, swój znak rozpoznawczy. Też tak chciałem i dlatego pomysł Kwiatkowskiego trafił na dobry moment. Chciałem śpiewać, a może raczej skandować rzeczy, które w prostej linii wychodzą od hip hopu i robić to na tle żywej, istniejącej kapeli.

Wróćmy do Twojej pierwszej płyty, którą nagrałeś z Jackiem Kufirskim. Czy legendarne już "Spalam się" ma szansę na wznowienie?

Nie ma na to szansy. Wtedy nikt nie interesował się takimi rzeczami jak pytanie o zgodę na wykorzystanie czyjś dźwięków do sampli. Dziś jest to dużo bardziej uporządkowane. Ale wtedy każdy brał, co chciał. My takiej zgody chociażby od AC/DC nie otrzymaliśmy. Był nawet taki pomysł, żeby zagrać gitary, które będą takie same jak te wykorzystane do sampli, ale nie poszedłem za tym.

Dlaczego, przecież chodzi nie o całe riffy, a proste dźwięki?

Nie zgodziłem się na to, bo ta płyta, choć jest taka pomnikowa, to jednak śmiesznie brzmi w dzisiejszych czasach. Jest mocno nieporadna. Ale to właśnie ta nieporadność jest jej siłą. Ta płyta jest na maksa szczera, zarówno jeśli chodzi o stronę muzyczną, nad którą czuwali Jacek Kufirski, SzPEnio [Piotr Strembicki – red.] i świętej pamięci Wojtek Przybylski, jak i stronę tekstowo-wokalową. Nie ma co przy tym grzebać.

Kiedy ukazał się ten album byłeś promowany jako Najlepszy Raper Wschodu.    

Niestety Marek Kościkiewicz wymyślił takie hasło. Tylko on był zainteresowany wydaniem tej płyty. To dobrze świadczy o jego nosie. Inni odrzucali materiał mówiąc, że to jest słabe. On jedyny dostrzegł potencjał, ale przy okazji, niestety, też wymyślił te irytujące określenie.

Co było nie tak w tej ksywce?

Nie utożsamiam się z nią, bo choć były w tamtej muzyce mocne inspiracje rapem, zarówno muzyczne jak i wokalne, ale to nie był czysty rap. Są piosenki, które są rapowe, ale jest też trochę normalnych, śpiewanych.

Co było najfajniejsze w KNŻ?

Najfajniejsze były koncerty. Jestem absolutnie przekonany, że przez dłuższy czas byliśmy najlepszą koncertową propozycją w kraju. To się pokrywało z opiniami amerykanów. Graliśmy kilkakrotnie w Stanach. Dla Polonii, ale obsługa techniczna była miejscowa. Oni byli pod ogromnym wrażeniem tego, że taki stuff można robić przez dwie i pół godziny. Bo tyle to trwało z bisami. Rage Against The Machine grało na Torwarze godzinę dwadzieścia, tak samo Linkin Park czy Red Hot Chili Peppers. Tylko tyle i szlus, bo więcej się nie da. A myśmy dawali radę.

Kiedy zespół zaczął tworzyć swoją muzykę?

To zaczęło się po dojściu frakcji poznańskiej, czyli Tomka Goehsa i Litzy. Wtedy to zaczął być naprawdę pełnoprawnie brzmiący zespół. Kiedy graliśmy jeszcze tylko przeróbki moich piosenek, po tym jak zagraliśmy na Torwarze przed Rage Against The Machine zapytałem Wojtka Przybielskiego, który był dla mnie ogromnym profesjonalnym autorytetem, o to, czy jest jakieś w ogóle porównanie między nami i nimi? Zaśmiał się i powiedział: bez przesady, jakie porównanie? W rok potem, gdy grali już Tomek i Litza, to on nie pytany powiedział: wiesz, co? Teraz jakieś tam dalekie porównanie już jest (śmiech).

KNŻ miało dwie bardzo mocne osobowości sceniczne. Litza był kimś w rodzaju wicelidera?  

Tak. Wielką zaletą tego zespołu było to, że nie tylko ja zwracałem na siebie uwagę. Litza był drugim filarem, nazwijmy to wiceszefem. Ale, co bardzo ważne, wewnątrz kapeli wyglądało to całkiem inaczej, bo nie był już takim wiceszefem. I to, na pewno, było jednym z powodów, z których żeśmy się jednak rozeszli, bo Robert jest zupełnie nienawykły do sytuacji, w której nie dzieli i nie rządzi w kapeli. Bo jeżeli chodzi o to, co się działo wewnątrz zespołu, to oczywiście Burza był osobą, która decydowała o jakości i wartości tego, co robiliśmy. Natomiast Burza na scenie nie jest, oczywiście, taką osobowością jak Litza. Jest absolutnie świetnym gitarzystą i w doskonały sposób się tego nauczył, ale Robert się urodził gitarzystą i charyzmatykiem zarazem.

Koncertowy album "Ostatni koncert w mieście" promuje singiel "Legenda ludowa". Dlaczego akurat ta piosenka?

Bo to bardzo fajna piosenka i nigdy nie była na singlu. No i to jest moja kompozycja! Wzorowałem się na zespole Killing Joke. Tak w ogóle to uważam, że kompletną bzdurą jest promowanie płyty koncertowej singlem, ale taka była decyzja firmy, więc z dwojga złego wybrałem ten numer.

Tekst "Legendy ludowej" wpisuje się w aktualną sytuację w Polsce.   

Ten tekst był inspirowany starym filmem Waldemara Krzystka "Ostatni prom" i taką pierwszą falą emigracyjną, w tak zwanej wolnej Polsce. To jest historia dotycząca po części stanu wojennego (lecz naturalnie nie tylko), ale generalnie o niewesołej sytuacji, kiedy pewne rzeczy nam znikają i mamy możliwość różnych wyborów, z których jednym jest oddalenie się.

Jakie to słowa ma dziś znaczenie?

Oddalmy się od siebie. I jest to pęknięcie, które przybiera coraz bardziej radykalne formy. Jestem mocno wątpiący, czy to się jeszcze za mojego życia uporządkuje. Ponieważ takie pęknięcia mają to do siebie, że na początku wyglądają może niegroźnie, a potem przybierają jakieś ekstremalne rozmiary i trwają, trwają, trwają… A co to tekstu mojej piosenki, to okazał się on być w pewnym sensie proroczy, bo mamy pęknięcie coraz szersze i analogiczne do pęknięcia w Hiszpanii, które się smrodzi od lat 20.

Korzenie naszego pęknięcia także sięgaj tamtych czasów.

Był podział na piłsudczyków i endecję. Przybierało to momentami radykalną formę, bo zamykali się do więzień, ale dla zwykłych ludzi nie było to zbyt odczuwalne. Teraz te podziały przebiegają przez rodziny, byłych przyjaciół. I to jest smutne. To, że generuje to konflikty na poziomie indywidualnym, bardzo bliskich interakcji.

Chodzisz na marsze KOD?  

Nie chodzę. Dlatego, że przeważnie mam koncerty w soboty (śmiech). Nie pociągają mnie hasła. Wyczuwam tu pewnego rodzaju niekonsekwencje. Tuż przed ostatnimi wyborami do parlamentu udzieliłem wywiadu do "GW". Wywiad się nie ukazał, bo się chyba szybko zdezaktualizował. Zadano mi pytanie jak można tolerować przeciwnika politycznego, który nie zgadza się z demokratycznym mechanizmem i wyprowadza ludzi na ulicę. Chodziło o wyprowadzanie ludzi na ulicę przez PiS. Teraz mamy sytuację odwrotną i narracja zmieniła się o 180 stopni.

Jestem niechętny obecnej władzy, tak samo jak byłem niechętny poprzedniej i generalnie uważam, że przez ostatnie 27 lat nie było w Polsce partii, która myślała propaństwowo. To jest przez cały czas ten sam sposób sprawowania władzy, który prezes Kaczyński swego czasu określił jako: "teraz kurwa my!". Najpierw synekury, stanowiska, a jakieś myślenie na dalszy horyzont nie istnieje. Wszystko jest takie bardzo doraźne i czasem jedynie chwytane na potrzeby podlizania się ewentualnym wyborcom.

Wiele ludzi boi się tego, że wybuchnie wojna? A Ty?

Blisko jest wojny. I też trochę się obawiam. Rozmawiałem z człowiekiem, który pracował w MON. Powiedział, że Polska jest praktycznie bezbronna. Szanse mielibyśmy tylko z Litwą i Słowacją. Białoruś doszłaby do Odry w dwa dni. A poza tym wszędzie się robi niebezpiecznie. Jestem pełen obaw, że we Francji nie odbędą się mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Na Ukrainie przez cały czas coś się tli, a to jest u wrót domu naszego.

Jak się czujesz po 36 latach grania rock’n’rolla?

Ja się czuję dobrze. To jest naprawdę wspaniale zajęcie. Andrzej Stasiuk kiedyś napisał, że każdy młody chłopak chce grać w kapeli rockowej. Więc czuję się dobrze, bo jest to spełnienie moich wszelkich emocji, pragnień. Nigdy nic innego nie chciałem robić. A do tego jeszcze mogę się z tego utrzymać. To jest, po prostu, komfort.

Masz aparaty słuchowe.     

Niestety. Jedyny koszt jaki poniosłem, to utrata słuchu. Na tyle przeszkadzająca, że bez tych aparatów byśmy nie pogadali. Ala na koncerty nie muszę ich używać.

Rozmawiał Alex Kłoś

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • katt

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.06.2016 11:51 ~katt

    Kazik nie czaisz bazy tyle Ci powiem protesty KOD a protesty PIS to dwie rozne bajki. Owoc Twojej przyjazni z Ziemkiewiczem to to ze przestales rozrozniac dobro od zla. Pozdrawiam

  • trubadur

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.06.2016 11:07 ~trubadur

    Bardzo błyskotliwy człowiek i przede wszystkim z dystansem do otaczającej go rzeczywistości. Dystansem, którego część z Was powinna się nauczyć.

  • Syn

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.06.2016 10:41 ~Syn

    Maria~Maria

    Facet z kompleksem (braku ojca) i przez to bez kręgosłupa.Chwiejny emocjonalnie i ze skłonnościami.Nawet dobrze nie gra technicznie.Ot,grajek.A na marsze KOD-u niech nie chodzi,bo pewnie nie rozumie o czym mówią.I po co go w ogóle pytają,on bliższy poziomowi bohaterów "Kiepskich".


    Zamknij mordę. Naprawdę, tylko tyle napiszę, bo z takim szczurem, szumowiną ludzką, nie ma co rozmawiać nawet,

  • uuu333

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.06.2016 20:37 ~uuu333


    Barbara~Barbara

    Kazik sam przyznal ze kariera koncertowa kosztowala go utrate sluchu moze dlatego nie dostrzega zamachu na naszą młodą demokracje i początków dyktatury. Jedyne demokratyczne media to teraz GW, TVN i Newsweek.
    FrozMndFrozMnd


    Demokratyczne media, to znaczy kapitalistyczne subiektywne media z udziałem różnych globalnych spółek?


    Obrońcy demokracji z postkomunistami w pierwszej linii. To żeśmy się nią nacieszyli...

  • ew61

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.06.2016 20:32 ew61

    Wcale mnie nie dziwi, bo co on sobą reprezentuje? Jak słucham jego wypowiedzi, to zastanawiam się ile wypalił lub co brał.

  • FrozMnd

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.06.2016 17:28 FrozMnd

    Barbara~Barbara

    Kazik sam przyznal ze kariera koncertowa kosztowala go utrate sluchu moze dlatego nie dostrzega zamachu na naszą młodą demokracje i początków dyktatury. Jedyne demokratyczne media to teraz GW, TVN i Newsweek.


    Demokratyczne media, to znaczy kapitalistyczne subiektywne media z udziałem różnych globalnych spółek?

  • pyra1999

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.06.2016 16:51 pyra1999

    Kazik'17, też fajnie :)

  • Lulek 1

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.06.2016 16:45 Lulek 1

    Kazziku,na okresowicę PPIS pewnie latasz.

  • Łukow

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.06.2016 16:00 ~Łukow


    Maria~Maria

    Facet z kompleksem (braku ojca) i przez to bez kręgosłupa.Chwiejny emocjonalnie i ze skłonnościami.Nawet dobrze nie gra technicznie.Ot,grajek.A na marsze KOD-u niech nie chodzi,bo pewnie nie rozumie o czym mówią.I po co go w ogóle pytają,on bliższy poziomowi bohaterów "Kiepskich".
    Sss~Sss


    Największe kompleksy ma chyba banda ćwierćinteligentów z KOD'u z Tobą i swetreu na czele. Wyznawców z Czerskiej i TVN'u. Którzy mają już w gaciach z troski o swoje tyłki i posadki...

    Jak oni sa 1/4 inteligentami to ile inteligencji ma twoje guru 1.5 metra w kapeluszu
    Nie zapytam sie ile inteligencji jest w Tobie jesli
    Nie dostrzegasz ze kaczynskiego zgraja tez panstwo traktuje jak doina krowe

  • Zuza

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.06.2016 15:34 ~Zuza



    KuLlaKuLla

    Ile jeszcze te bzdurne marsze KOD będą trwały?
    Alf_red~Alf_red

    Tyle, co dwa motyle - wystarczy, żeby rząd zaczął stosować się do prawa. Zauważ, że KOD nie mówi, że wybory sfałszowano, że trzeba 'ich' obalić i wyrwać drzewko - KOD chce _tylko_ stosowania się do prawa i uznawania wyroków sądów.
    ewa~ewa

    to jak ci zalezy na przestrzeganiu prawa, to było PO, ktore w czerwcu ubiegłego roku bezprawnie złamało przepisy, obsadzając swoimi Trybunał. To napisala nawet komisja wenecka. Nie czytaj jak Gazeta, czyli wobiórczo. PIS chciało przywrócił porządek prawny, które PO pierwsze złamało.



    Zauważ tylko, że Komisja Wenecka i TK wskazują, że PO wybrało wtedy bezprawnie dwóch sędziów, a tzech zgodnie z prawem, więc gdyby PiS chciał tylko przywrócić porządek prawny, to wybrałbym ponownie dwóch sędziów (i było by wyedy wszystko w porządku i nie byłoby problemu), a nie pięciu. I obie te partie tu złamały prawo, tylko sprawa tych dwóch źle wybranych przez PO już jest wyjaśniona, bo w ich miejsce są wybrani nowi, są zaprzysiężenie i orzekają i jest ok, a trzej sędziowie wybrani zgodnie z prawem przez PO nadal nie zostali zaprzysiężeni i to jest to, co część ludzi irytuje

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »