Informacje

21.03.2013 16:57 Matka oskarża urzędników

Każą spacerować nawet na mrozie? "Wszystko w granicach rozsądku"

SERWISY:


- W wyniku odgórnych regulacji dzieci musiały wyjść na zewnątrz ze żłobka przy temperaturze - 10 stopni Celsjusza – oburza się w mailu na warszawa@tvn.pl matka jednego z maluchów. - Nie ma nakazu wychodzenia na dwór bez względu na pogodę – odpowiada ratusz.

- 18 marca otrzymałam w żłobku informację, że dzieci były na dworze w ramach odgórnych regulacji do prawa przebywania na świeżym powietrzu. Fakt ten nie zdenerwowałby mnie, gdyby na dworze była sprzyjająca pogoda. Ale dla mnie silny wiatr i odczuwalna temperatura poniżej 10 st. C nie są warunkami sprzyjającymi do przebywania dzieci dwuletnich na dworze. Te małe organizmy już przez samo przebywanie w żłobku narażone są na ciągłe siedzenie w domu na zwolnieniu lekarskim - napisała na warszawa@tvn.pl Luiza.

"Dzieci będą chore"

Oburzona matka twierdzi, że większość rodziców jest przeciwna takim praktykom, ale górą jest regulamin, który nakazuje kierownikom żłobków codzienne spacery, niezależnie od aury.

- Czy to jest dalsze zastraszanie kierowników, ale jakim kosztem? Kosztem niewinnych dzieci, które po poniedziałkowym wyjściu na pewno będą chore. I kto wtedy będzie się nimi opiekował, kto wykupi lekarstwa? – pytała kobieta.

Warszawskie żłobki publiczne podlegają Zespołowi Żłobków m. st. Warszawy kierowanemu przez Bożenę Przybyszewską. Zarzuty dotyczące domniemanego nakazu przebywania dzieci na świeżym powietrzu adresowane do tej właśnie jednostki.

O wyjaśnienia poprosiliśmy urząd miasta. - W regulaminie organizacyjnym żłobka jest zapis, że "dzieci mają możliwość z codziennego korzystania z ogrodu żłobkowego z odpowiednio dobranymi urządzeniami dostosowanymi do wieku dziecka. Przy sprzyjających warunkach atmosferycznych organizowany jest jak najdłuższy pobyt dzieci w ogrodzie – tłumaczy Katarzyna Pienkowsks z biura prasowego ratusza. Jak dodaje, kwestia przewijała się w ostatnich badaniach satysfakcji rodziców z opieki w żłobkach.

"W granicach zdrowego rozsądku"

- Część rodziców chciałaby, aby dzieci częściej korzystały z placów zabaw przy żłobkach. Aby sprawdzić, jak to wygląda w rzeczywistości, w elektronicznym systemie na temat pracy żłobków od marca opiekunowie zamieszczają również informacje, czy dzieci wychodzą na dwór – wyjaśnia Pienkowska - Oczywiście, wszystko powinno odbywać się w granicach zdrowego rozsądku, czyli korzystanie z placów zabaw wtedy, gdy jest sprzyjająca pogoda. Nie ma nakazu wychodzenia na dwór bez względu na pogodę – podsumowuje.

band/ran/b

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Natalia

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.10.2017 12:49 ~Natalia

    10 stopni to może lekka przesada, ale uważam, że tak do -5C powinien być obowiązek wprowadzony i skutecznie egzekwowany w całym kraju. W wielu placówkach (żłobki, przedszkola, świetlice) dziesi się "kiszą". Mam dziecko w żłobku i przedszkolu, gdy pytam, czy dzisiaj wyszli, to nie bo albo za zimno, albo za ciepoło, albo padało, albo jutro będzie padać. A jak już wyjdą to na AŻ 20 min. Moim zdaniem powinny, zwłaszcza w państwowych placówkach z ogrodzonymi placami zabaw, w ładny dzień spędzać tam pół dnia. Dzieci chorują, bo siedzą w zamknięciu w dusznych pomieszczeniach pełnych bakterii i zarazków, którymi się wymieniają. Brak światła słonecznego = krótkowzroczność, kszywica, brak bodźców rozwijających myślenie = ciapowate i głupawe społeczeństwo. Nakazy odgórne wszystkiego nie załatwią, potrzebna jest zmiana mentalności ("Mama, a gdzie czapeczka?" przy 20C)

    Nie ma złej pogody tylko są złe ubrania.

  • Natalia

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.10.2017 12:48 ~Natalia

    10 stopni to może lekka przesada, ale uważam, że tak do -5C powinien być obowiązek wprowadzony i skutecznie egzekwowany w całym kraju. W wielu placówkach (żłobki, przedszkola, świetlice) dziesi się "kiszą". Mam dziecko w żłobku i przedszkolu, gdy pytam, czy dzisiaj wyszli, to nie bo albo za zimno, albo za ciepoło, albo padało, albo jutro będzie padać. A jak już wyjdą to na AŻ 20 min. Moim zdaniem powinny, zwłaszcza w państwowych placówkach z ogrodzonymi placami zabaw, w ładny dzień spędzać tam pół dnia. Dzieci chorują, bo siedzą w zamknięciu w dusznych pomieszczeniach pełnych bakterii i zarazków, którymi się wymieniają. Brak światła słonecznego = krótkowzroczność, kszywica, brak bodźców rozwijających myślenie = ciapowate i głupawe społeczeństwo.
    Odgórne nakazy to jedno, a zmiana mentalności ("a gdzie czapeczka" przy 20C) to drugie.
    Nie ma złej pogody tylko są złe ubrania.

  • Alicja

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.12.2015 10:50 ~Alicja

    Dzieci muszą się hartować, i nie ma nic złego w spacerze w deszczu, czy tarzaniu się w śniegu.Natomiast jeśli pojawi się infekcja, trzeba szybko zacząć walczyć, zanim przerodzi się w coś poważniejszego. Swojej córce przy pierwszych objawach infekcji podaję oparty o naturalne składniki Ulgrip junior i po kilku dniach mała wraca do pełni zdrowia. A z noszeniem czapki u nas bywa różnie. Zazwyczaj pojawia się dopiero przy minusowych temperaturach i moja córka znacznie rzadziej choruje w porównaniu do rówieśników.

  • mieszkająca w Holandii

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.04.2013 10:50 ~mieszkają…

    Nick~Nick

    W Szwecji rodzic ma obowiązek dostarczyć dziecko do żłobka, przedszkola czy szkoły z dwoma kompletami ubrań: na dobrą pogodę i na złą. Ponieważ dzieci wychodzą na dwór codziennie, bez względu na pogodę, właśnie po to, aby nabrały odporności. Chory kraj?

    w Holandii tez każą wychodzić, nawet na lejący deszcz. Rezultat - moja córka kazdy grudzien przechodzila ciezkie zapalenie płuc. 3 lata z rzędu - 2, 3, 4 latka. W dodatku pani zwrocila uwagę, ze dziecko ciągle nosi czapkę w zimie - i inne dzieci sie smieją.......pominęłam tę uwagę - dziecko na rowerze jedzie 15 min. w snieg z deszczem przy temperaturze -8 stopni rano. NIe zliczę przypadków, kiedy mała miala zapalenie ucha, a to dlatego, ze w przerwie dzieci muszą wyjsc na dwór i dzieki pani córka wstydzi sie wkłądać czapkę. Normalnie, jak idziemy razem, czy w Polsce sama po nią sięga, bo jest jest zimno. Dodam, ze inne holenderskie dzieciaki tez chorują, praktycznie ciągle chodzą zasmarkane i kaszlące.

  • Filip

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.03.2013 15:12 ~Filip

    Cz. 2
    ... To ci sami, co krzyczą, aby żłobek wyprowadzał im dzieci na dwór bez względu na pogodę, bo oni pracują i nie mają czasu dla swoich pociech. Moje dziecko jest z lipca i pierwszej zimy jak miało parę miesięcy zabierałem na działkę, na mróz przez 3 godziny. Tam odgrzewałem jedzenie w spartańskich warunkach i wcale nie jestem przeciwny, aby dziecko od małego hartować. Inaczej jest zająć się jednym dzieckiem a inaczej jak dwie lub trzy panie w żłobku opiekują się cała gromadą. Na pewno każde dziecko nie jest tak dobrze dopilnowane, ponieważ jest to zbyt duża grupa na dwie, trzy osoby. Więc jeśli mam hartować dziecko wolę robić to sam a nie wyręczać się, żeby za mnie robił to ktoś inny. Ogólnie jestem bardzo zadowolony z pracy żłobka a szczególnie z pań, które osobiście zajmują się moim dzieckiem.

  • Filip

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.03.2013 15:11 ~Filip

    Cz. 1
    Odnosząc się ponownie do artykułu z przykrością odczuwam albo brak wykształcenia niektórych piszących albo poszczególne wpisy to cały czas jedna i ta sama osoba pod różnymi nickami. Przecież już zostało powiedziane i dokładnie napisane, że: "NIE MA OBOWIĄZKU WYPROWADZANIA DZIECI BEZ WZGLĘDU NA POGODĘ". Jednak takie zdarzenia miały miejsce. Mającym jeszcze wątpliwości mogę to wykuć w granicie i przesłać pocztą! Na pewno dzieci powinny być na podwórzu o każdej porze roku, tylko nie bez względu na pogodę. Nie, kiedy pada mokry deszcz ze śniegiem. Nie, kiedy jest mokro i są roztopy. Nie, kiedy wieje silny wiatr. Nie, kiedy pada grad. Nie, w czasie burzy i przy rozładowaniach atmosferycznych itd. itp . Nie muszę chyba pisać, czym to grozi. Wszystko w granicach rozsądku. Ufam, że pracujące osoby w żłobku go mają i nie będą słuchać niemądrych niektórych rodziców. Często najbardziej krzyczą i wypowiadają się na forach rodzice, którzy traktują dzieci jak paczki na poczcie. Nadają zaraz po otwarciu żłobka, zabierają na 5 minut przed zamknięciem potem tylko 2 godziny w domu i na drugi dzień to samo. To są ci sami rodzice, którzy przyprowadzają chore dzieci z glutem po kolana, które zarażają inne ...

  • olsen

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.03.2013 18:16 ~olsen

    Dzieciom świeże powietrze służy, chorują właśnie od jego braku, gdy nie są przyzwyczajone do każdych warunków pogodowych byle podmuch wiatru spowoduje ciężką infekcję. Jestem za wyprowadzaniem dzieci na spacer w każdą pogodę bo w zimę rodzice nie mają czasu zrobić tego gdy odbiorą dziecko z placówki.

  • rodzic

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.03.2013 15:11 ~rodzic

    Moje dziecko uczęszcza do żłobka na mokotowie i ja jestem zadowolony że dzieci wychodzą na spacery.
    Oczywiście kiedy jest wietrznie lub pada mocny śnieg dzieci nie wychodziły na dwór.
    Efekt w chwili obecnej jest taki że w grupie do której uczęszcza moja córka frekwencja wynosi 19 chodzących dzieci na 20 w grupie.
    Dodatkowo moja córka przez 1,5 roku chodzenia do żłobka najdłuższy okres jaki spędziła w żłobku pod rząd był 4 tygodnie, a teraz przy spacerach idzie 2 miesiąc pod rząd :)

  • Wawka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.03.2013 10:52 ~Wawka

    ~pracujący
    Zamiast pisać z taką ilością byków weź się do pracy albo idź do szkoły. Nawet w ubojni nie spotka sie tyle byków.
    Skąd się bierze taka prawidłowość, że w rodzinach biedniejszych, wielodzietnych, gdzie nawet żywność jest gorszego gatunku dzieci chorują rzadziej? Gdzie dzieci maja gorszą odzież? Bo sa zahartowane! Rodzice lepiej sytuowani, lepiej wykształceni ale leniwi wykorzystuja gorsza pogodę jako wymówkę i zamiast wyjść z dzieckiem na spacer odpalają im komputer lub bajkę na TV, a sami oglądają "Klany", "Na Wspólnej" i inne badziewie. A potem się dziwią, że dzieci im chorują z byle jakiego powodu, że mają problemy ze wzrokiem, że nie lubia WF-u. Każdy mądry pediatra Wam powie, że świerze powietrze i ruch są zdrowsze od zaduchu, siedzącego trybu życia, zaduchu i przegrzewania. Również stosowanie antybiotyków na byle katar jest zabójcze, bo niszczy odporność organizmu i w razie poważnej choroby nie ma ratunku, bo antybiotyki nie działają na uodpornione bakterie i wirusy.

  • przedszkolejarocinska

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.03.2013 08:16 ~przedszkol…

    Dlaczego dzieci wychodza w taka pogode na dwor w przedszkolach? prosta odpowiedz : zachoruja i bedzie mniej dzieci w przedszkolu dzieki czemu Panie beda mialy mniej pracy i beda mogly wczesniej isc do domu - malo dzieci w grupCh laczymy 3 grupy w jedna i 4 panie wychodza wczesniej i tak caly tydzien w systemie rotacyjnym :-) proste???



  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »