Informacje

16.10.2017 15:05 Daniel P. skazany

Jest wyrok za zabójstwo
dwóch prostytutek z trasy 631

SERWISY:


Sąd nie miał wątpliwości. 25-letni Daniel P., na co dzień przykładny mąż i ojciec, jest winny zabójstwa dwóch przydrożnych prostytutek. Resztę życia ma spędzić w więzieniu.

Sąd Okręgowy Warszawa-Praga ogłosił wyrok w tej sprawie w poniedziałek po południu. Za pierwsze z dwóch zabójstw Daniel P. dostał 25 lat więzienia, a za drugie - dożywocie. I taka jest też łączna kara - dożywotnie pozbawienie wolności.

- Oskarżony jest osobą niekaraną. To zadziwiające, dlaczego osoba tak młoda dokonała takich czynów. Ale były tu opinie psychologiczne i psychiatryczne, które naświetlają osobowość oskarżonego - mówił sędzia Przemysław Filipkowski uzasadniając wyrok. - Oskarżony swoim bliskim potrafił się przedstawić w dobrym świetle, jako osoba spokojna i nieagresywna, która nie stanowi problemu dla otoczenia. Inaczej postępował, kiedy był z rodziną i osobami sobie z znanymi, a inaczej, kiedy była sam na sam z ofiarami w lesie. Tak też niestety się zdarza - zaznaczył sędzia Filipkowski.

- Tylko najsurowsza kara uchroni społeczeństwo przed oskarżonym - podkreślał sąd.

Dwie ofiary

Prostytutki pracowały przy drodze nr 631, która prowadzi z Warszawy do Nieporętu. Kobiety świadczące płatne usługi seksualne stoją przy tej trasie od lat. W maju 2015 jedna z nich, Nadieżda V. z Bułgarii, zaginęła. Jej ciało znaleziono po miesiącu. W sierpniu policjanci odkryli zwłoki kolejnej - Liliany R., Ukrainki z bułgarskim obywatelstwem.

W grudniu tego samego roku policja zatrzymała podejrzanego - wówczas 23-letniego Daniela P., męża, ojca czteromiesięcznej dziewczynki, na co dzień pracującego w firmie rozwożącej meble. Został oskarżony o zabójstwo obu prostytutek i zabranie ich kosztowności.

Daniel P. początkowo przyznał się do obu zabójstw i do tego, że po śmierci okradł ofiary. Tłumaczył, że dusił, gdy w trakcie zbliżenia kobiety zaczynały go popędzać. Bardzo szczegółowo opisał przebieg obu zbrodni. Przesłuchanie zostało nagrane kamerą.

Trzy wersje

Później jednak odwołał swoje wyjaśnienia. Tłumaczył, że do przyznania się do winy zmusili go groźbą i przemocą policjanci. Jeszcze później przyznał, że uprawiał seks z jedną z zamordowanych kobiet. Stało się to po tym, gdy badania DNA potwierdziły, że u jednej z ofiar znaleziono ślady biologiczne oskarżonego. Ale zapewnił, że po stosunku odwiózł kobietę w miejsce, z którego ją zabrał.

- Są trzy wersje przedstawione przez oskarżonego - mówił dwa tygodnie temu w sądzie prokurator Radosław Masłosz. - Jak zatem rozstrzygnąć, która z tych wersji jest prawdziwa? - pytał. I odpowiadał: - Moim zdaniem tylko pierwsza wersja.

Prokurator podkreślał, że kluczowe w tej sprawie były dowody zebrane na miejscu drugiej zbrodni, czyli przede wszystkim ślady DNA. Jednym z nich jest chusteczka z takim śladem zabezpieczona przy zwłokach kobiety. Tymczasem oskarżony twierdził, że stosunek miał miejsce w samochodzie, co zdaniem prokuratury wyklucza możliwość znalezienia chusteczki.

Prokurator zwrócił też uwagę, że na nagraniu przesłuchania nie widać, by Daniel P. był osobą zastraszoną, nie widać, żeby miał jakieś obrażenia. Podkreślał, że P. miał swobodę wypowiedzi. Kiedy na przykład prosił o przerwę, prokurator ją zarządzał. Nie zgodził się tylko na to, by palił papierosy.

Przyznał się i przepraszał

Prokurator przypomniał, że sąd i obserwatorzy procesu mogli podczas jednej z rozpraw obejrzeć film z przesłuchania.

- Jak on składa te wyjaśnienia? Bardzo rzeczowo, bardzo logicznie. Jest bardzo spokojny, wręcz beznamiętny. Mało tego, przyznał się i przepraszał - mówił prokurator Masłosz.

Zdaniem oskarżyciela opowieść Daniela P. idealnie pokryła się z zabezpieczonymi w miejscu zabójstwa Liliany R. śladami kryminalistycznymi. - W związku z tym nie ma powodu zakładać, że nieprawdziwe były przedstawione w tej samej wypowiedzi okoliczności w sprawie (zabójstwa – red.) Nadieżdy V. - stwierdził prokurator.

Dodał też, że oskarżony targnął się na najwyższą wartość, jaką jest ludzkie życie. I to dwukrotnie.

Sąd zgodził się z argumentami prokuratora.

- Z niczego nie wynika, aby policjanci w sposób niewłaściwy i niezgodny z procedurą mieli wymusić na nim przyznanie się do winy - mówił sędzia Filipkowski. - Oskarżony mówił o pewnych szczegółach, o których organy ścigania nie mogły wiedzieć. Jest wiele drobnych szczegółów, o których mógł wiedzieć tylko sprawca - podkreślał.

Nie można wykluczyć

Podczas poprzedniej rozprawy mecenas Grzegorz Wojnarowicz, obrońca Daniela P., przekonywał sąd, że prokurator nie udowodnił winy jego klienta. Zwrócił uwagę, że gdyby w aktach nie było protokołu z pierwszymi wyjaśnieniami oskarżonego, w których opisał on przebieg obu zabójstw, to prokuratura właściwie zostałaby z niczym.

W przypadku śmierci Nadieżdy V. jedyną poszlaką było bowiem to, że telefon oskarżonego 22 maja 2015 r. logował się do tej samej stacji przekaźnikowej, co telefon ofiary. A nie ma nawet pewności, że kobieta została zamordowana właśnie tego dnia.

Nie ma też jasno określonych przyczyn śmierci obu kobiet. - "Nie można wykluczyć", "mógł być" - takie tu mamy stwierdzenia - zwrócił uwagę adwokat, cytując ekspertyzy biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej.

Zastrzegł, że biegły nieprecyzyjnie określił czas zgonu drugiej z ofiar. Mogło być więc tak, że oskarżony spotkał się z prostytutką, którą potem zamordował ktoś inny.

Adwokat chciał uniewinnienia

Sporą część swojego wystąpienia adwokat poświęcił na przekonanie sądu, że pierwsze wyjaśnienia oskarżonego - te, w których Daniel P. opisał szczegóły zabójstwa, zostały wymuszone przez policjantów poprzez groźby, szykany i przemoc. Policjanci mieli mu między innymi sugerować, żeby odebrał sobie życie. Ale, jak okazało się podczas poniedziałkowego ogłoszenia wyroku, nie przekonał sędziów.

Zarzuty wobec funkcjonariuszy były też badane w osobnym śledztwie i nie dopatrzono się, by złamali oni prawo.

- Ponieważ generalnie mój wniosek co do dwóch podstawowych zarzutów jest wnioskiem o uniewinnienie z powodu braku dowodów, wątpliwości niedających się usunąć, a które należy rozstrzygać na korzyść oskarżonego, trudno mi się odnosić do wniosku o karę, jaką złożył pan prokurator - podsumowywał dwa tygodnie temu Wojnarowicz. W poniedziałek zapowiedział, że po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku, "najprawdopodobniej" złoży od niego apelację.

"Media kreują mnie na mordercę"

W poniedziałek Daniela P. nie było w sądzie. Prosił, by policja nie przywoziła go z aresztu na ogłoszenie wyroku. Był jednak na poprzedniej rozprawie, przed dwoma tygodniami. Wówczas swoje wystąpienie końcowe odczytał z kartki. Był zdenerwowany, momentami łamał mu się głos.

- Jestem świadomy wagi zarzucanych mi czynów i możliwej surowej kary, jednak nie zgadzam się z zarzutami prokuratury. Nie przyznaję się do dwóch morderstw i kradzieży - oświadczył. - Nie zamierzam wybielać się, chociaż media kreują mnie na mordercę, zapominając o tym, że wyrok jeszcze nie zapadł, a od wydawania wyroków jest wysoki sąd. Nie jestem złym człowiekiem, bestią jak niektórzy myślą. Jestem członkiem mojej rodziny. I ta rodzina wierzy we mnie, wspiera mnie na każdym roku. Każdy, kto mnie zna, wie, że tego nie zrobiłem. Ogarnia mnie strach przed skazaniem za coś, czego nie zrobiłem. Mam nadzieję, że wysoki sąd dostrzeże dowody mojej niewinności i niedociągnięcia oskarżenia, bo takowe istnieją - podkreślił.

Sąd jednak był innego zdania. Uznał, że wina oskarżonego nie budzi wątpliwości i skazał go na dożywotnie więzienie. Sędziowie zwrócili m.in. uwagę, że oskarżony nie wyciągnął żadnych wniosków z pierwszego zabójstwa.

Daniel P. będzie musiał też zapłacić po 25 tys. złotych zadośćuczynienia rodzicom Nadieżdy V.

Wyrok nie jest prawomocny.

Sprawę szczegółowo opisaliśmy w Magazynie TVN24.

Piotr Machajski

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • jdjdj

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.10.2017 18:22 ~jdjdj

    piotrm74~piotrm74

    za jedną 25 lat za drugą dożywocie czyli wg prawa polskiego wyjdzie po 7.... -latach.
    Koniec w Temacie !!!


    widzę świetną znajomość kk i kpk? skąd wytrzasnąłeś te 7 lat?

  • wojja

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.10.2017 18:20 ~wojja

    mb5851mb5851

    Wprowadzić KŚ w dwu województwach. Jak w USA niektóre stany. Morderców sądzić i skazywać w tychże. Nikt nie zarzuci Polsce że stosuje Karę Śmierci. Tam mogą , a dlaczego nie u Nas ?.


    bo jesteśmy w Unii Europejskiej, która ma w swoich aktach prawnych zapis o tym, że państwa w niej zrzeszone nie mogą stosować kary śmierci

  • mb5851

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.10.2017 10:40 mb5851

    Wprowadzić KŚ w dwu województwach. Jak w USA niektóre stany. Morderców sądzić i skazywać w tychże. Nikt nie zarzuci Polsce że stosuje Karę Śmierci. Tam mogą , a dlaczego nie u Nas ?.

  • analalan

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.10.2017 10:09 ~analalan

    Lala~Lala

    Po powrocie z lasu wzial prysznic zjadl kolacje, pozniej paciorek i spac. Mam nadzieje, ze zona jest madra i juz mu paczek nie bedzie wiecej wysylac.


    no taka mądra, ze dała sie zalać kurwiarzowi i dla dobra dziecka nic nie widziała i nic nie słyszała. Pozory najwazniejsze hehehe

  • ijardma

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.10.2017 10:01 ~ijardma

    I ustawiony do końca życia, na głowę padać nie będzie, jedzenie pod nosem, łóżko, rozrywki. Szkoda tylko, że my płacimy za takich ludzi. Wolę za te pieniądze komuś pomóc a nie utrzymywać jakichś psychopatów i morderców. Kara śmierci za takie rzeczy, to było coś...

  • kraczor

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.10.2017 09:57 kraczor

    Janek~Janek

    Wszyscy wiedzą, że prostytutki są przy drodze wraz z alfonsami, którzy czerpią korzyści materialne i nikt nic nie robi. Policja nie działa bo prawdopodobnie sama korzysta z usług lub jest opłacana przez alfonsów. Z tego względu interes się kręci i wszyscy są zadowoleni. Być może panienki są podsyłane też dla innych urzędników aby nikt nie interweniował

    janeczku czy ktos ci broni różańce odmawiać?

  • Obserwer

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.10.2017 09:12 ~Obserwer

    Europejski system penitencjarny, zapewni mu wyżywienie lepsze niż w szpitalach, opiekę lekarską bez kolejek, czytelnie, internet, PlayStation, TV, siłownię itd. itp. No i oczywiście, w Europejskim systemie penitencjarnym, praca dla więźnia to przywilej, nie można dopuścić aby taki przemęczył się robotą. A za wszystko zapłaci społeczeństwo. Nabój jest znacznie tańszym rozwiązaniem, tudzież ciężkie roboty.

  • Logicznie myślący

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.10.2017 07:45 ~Logicznie…

    mufi~mufi

    Obecność prostytutek przy tej /i nie tylko tej/ drodze jest czymś odrażającym i obrzydliwym!Dlaczego policja na to pozwala? Przecież one są przez kogoś tam przywiezione, postawione, ktoś czerpie zysk z ich nierządu!



    Po prostu trzeba zalegalizować prostytucję w tym kraju, tak jak w Niemczech. Pewni bezmyślni fanatycy religijni z pomocą Kościoła chcą zlikwidować najstarszy zawód świata. Ha ha ha ha.

  • emzetor

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.10.2017 06:51 ~emzetor

    zwyczajnie...pracując więzień dostaje wynagrodzenie minimum 2000 zł brutto, z automatu potrącane są kwoty egzekucyjne.. alimenty i kwoty zasądzone przez Sąd.

  • Janek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.10.2017 06:32 ~Janek

    Wszyscy wiedzą, że prostytutki są przy drodze wraz z alfonsami, którzy czerpią korzyści materialne i nikt nic nie robi. Policja nie działa bo prawdopodobnie sama korzysta z usług lub jest opłacana przez alfonsów. Z tego względu interes się kręci i wszyscy są zadowoleni. Być może panienki są podsyłane też dla innych urzędników aby nikt nie interweniował

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Porzucone audi blokuje chodnik na Jagiellońskiej

Porzucone audi blokuje chodnik na Jagiellońskiej

"Od około tygodnia auto stoi na środku chodnika na Jagiellońskiej, w okolicy numeru 74" - napisała na Kontakt 24 jedna z Reporterek. Dziwi się, dlaczego... WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »