Informacje

04.10.2017 21:32 "i lokatorzy też nie wracają"

Jaki ogłosił, że kamienica wraca do miasta. "Nie od razu, nie w całości"

SERWISY:

Trzy miesiące i sześć decyzji, w tym o Poznańskiej 14. Kamienica z lokatorami - jak oświadczyła komisja weryfikacyjna - "wróciła" do miasta. Na razie wróciła jednak tylko teoretycznie. W praktyce stała się początkiem kolejnych problemów dla właścicieli i samych lokatorów. Materiał Leszka Dawidowicza z programu "Czarno na Białym".

To historia ogromnych pieniędzy i szybko bogacących się ludzi. To również opowieść o tych, których warszawska reprywatyzacja pogrążyła, zabierając dach nad głową.

Poznańską 14 komisja Jakiego zajęła się pod koniec sierpnia. Była to sprawa szczególna, bo pierwsza dotycząca budynku wciąż zamieszkiwanego przez lokatorów. To właśnie oni z największą niecierpliwością i nadzieją czekali na rozstrzygnięcie. Jak się wkrótce okazało - pozytywne.

- Komisja zdecydowała o uchyleniu w całości decyzji prezydent miasta stołecznego Warszawy. Kamienica wraca do miasta. mieszkańcy mogą czuć się bezpieczni - oświadczył przewodniczący zespołu Patryk Jaki. - To były łzy, radość niesamowita - wspomina ogłoszenie decyzji jedna z mieszkanek Poznańskiej 14.

Kamienica wraca? "Na razie medialnie"

Miejscy urzędnicy podchodzą do sprawy ze znacznie większym dystansem. Jak przyznaje dyrektor Biura Spraw Dekretowych w ratuszu Piotr Rodkiewicz, kamienica wraca do miasta "na razie tylko medialnie". Dopytywany o to, kto w takim razie dziś jest jej właścicielem mówi szczerze: - Właściwie nie wiadomo.

Jeszcze ostrzej mówi prawnik Piotr Gołaszewski z kancelarii Domański, Zakrzewski, Palinka: - Kamienica nie wraca, a przynajmniej nie od razu, nie w całości i lokatorzy też nie wracają.

Ostatnim właścicielem nieruchomości (przed wydaniem decyzji komisji) była spółka Fenix - znana na warszawskim rynku nieruchomości z odkupowania kamienic odzyskiwanych w ramach reprywatyzacji i odrestaurowywania ich. Jej przedstawiciele, zaraz po orzeczeniu komisji zapowiedzieli odwołanie do sądu. - Będziemy czekać na rozstrzygnięcie. Nie będziemy inwestować - zapowiadają. O samej komisji mówią zaś krótko, acz stanowczo: - Instytucja państwowa próbuje nam zabrać budynek, za który zapłaciliśmy 12 milionów złotych.

Tyle na razie o przyszłości kamienicy. Spójrzmy na jej przeszłość. TVN24 dotarła do jednego ze spadkobierców budynku Aleksandra Włodawera - człowieka, od którego reprywatyzacja Poznańskiej 14 się zaczęła.

Spadkobierca zza oceanu i dwaj mecenasi

Włodawer od lat mieszka w Stanach Zjednoczonych. Jest naukowcem, prowadzi badania nad lekami nowej generacji i regularnie ogląda transmisje z komisji weryfikacyjnej. Kilka la temu, sąd na jego wniosek uznał, że jest jedynym i prawowitym spadkobiercą kamienicy przy Poznańskiej 14, a także kilkunastu innych warszawskich nieruchomości. Tę decyzję sądu lokatorzy próbowali podważyć. - Komisja zakłada, że ja nie istnieję albo, że nie jestem prawdziwym spadkobiercą - przyznaje sam Włodawer.

To jak to jest? - Z dokumentów wynika rzeczywiście, że to jest ta osoba. Ale to nie oznacza, że właśnie jemu pełne prawa spadkowe były przynależne - mówi Sebastian Kaleta, członek komisji z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.

- Czuję się bardzo mocno oszukany - komentuje z kolei Włodawer. Dlaczego? Aby to zrozumieć, trzeba przypomnieć znany reprywatyzacyjny duet mecenasów: Janusza Piecyka i Roberta N. Ten drugi ma prokuratorskie zarzuty i przebywa w areszcie we Wrocławiu, dlatego nie podajemy jego pełnego nazwiska.

Obaj prawnicy brali udział w reprywatyzacji Poznańskiej 14. Ludzi znanych z bardzo wielu historii warszawskich reprywatyzacji. W imieniu spadkobiercy zza oceanu spotykał się z nimi Szymon Bauch.

Mecenas N. zadzwonił do Włodawera w 2006 roku. Razem ze wspólnikiem zaproponowali mu, że znajdą kupca na jego roszczenia. Jak powiedzieli, tak też się stało - kupiec szybko się znalazł. Była nim - jak ustalili dziennikarze TVN24 - życiowa partnerka Piecyka.

Między innymi za kamienicę przy Poznańskiej wynegocjowano cenę czterech milionów złotych. Aleksander Włodawer nie wiedział jednak, że roszczenia do budynku sprzedał de facto własnemu adwokatowi i jego wspólnikowi. Nie wiedział też, że w momencie podpisywania umowy miasto podjęło już decyzję, że zwróci kamienicę. Co w praktyce oznaczało, że transakcja nie była jedynie "sprzedażą roszczeń", ale właściwie już odzyskanego budynku.

- Nie wiedzieliśmy, że taka decyzja miasta jest - wspomina Bauch. - A już zupełnie nie wiedzieliśmy, że pięć dni później nowa nabywczyni sprzeda te kamienicę panu N. i Piecykowi - dodaje.

Kamila Simura i Janusz Piecyk nie zgodzili się na rozmowę z TVN24.

Lokatorzy. Smutna przeszłość i niepewna przyszłość

Po przejęciu kamienicy mecenas N. i Janusz  Piecyk szybko przystąpili do działania. Złożyli wnioski o eksmisję wszystkich lokatorów mieszkań komunalnych. Powołali się na to, że - jak zeznawali na komisji lokatorzy - sami nie mają gdzie mieszkać.

Po kilkunastu miesiącach z kolei mecenasi sprzedali kamienice wspomnianemu Fenixowi – za 12 milionów złotych, czyli trzykrotność tego, co sami zapłacili Włodawerowi.

Fenix podniósł czynsze lokatorom, w niektórych przypadkach nawet kilka razy. - Podwyższali nam czynsz. Od czasu do czasu firma administrująca przychodziła do nas albo dzwoniła z pytaniem, kiedy się wyprowadzimy i czy już złożyliśmy wniosek o mieszkanie zastępcze - wspomina Anna Thomas, jedna z mieszkanek kamienicy.

Czy los lokatorów jest już pewny i bezpieczny, jak zapowiadał przewodniczący Jaki? Niekoniecznie. Problemem jest bowiem fakt, że Fenix zdążył już obciążyć hipotekę przy Poznańskiej. Kwota jest astronomiczna, ponad 80 milionów złotych. Co z tym zrobić? Miasto stanie się właścicielem długu? Na to pytanie komisja nie odpowiedziała. - No tutaj komisja tak daleko idących analiz nie ma obowiązku i nie podejmowała - mówi Sebastian Kaleta.

Problemów jest więcej. Feniks zdążył już część mieszkań w kamienicy wyremontować i sprzedać. Pytanie co teraz zrobić z ludźmi, którzy je kupili. - Z tego co mi wiadomo, część mieszkań sprzedała sobie grupa Fenix, wiec tutaj konsekwentnie działa zła wiara. A jeżeli jakaś osoba trzecia nabyła nieruchomość od grupy Fenix, to ma wobec nich roszczenia - odpowiada Kaleta.

"Piętrowy scenariusz prawny"

Prawnik nie kreśli pozytywnych scenariuszy. - Mamy do czynienia z takim piętrowym scenariuszem prawnym, który będzie bardzo trudno rozwikłać, a który powoduje, że przez wiele lat będziemy w tych sprawach w zawieszeniu - mówi Łukasz Bernatowicz z kancelarii BKM.

Jak dodaje, wszystko może trwać latami. - A na koniec może się okazać, ze finał tych spraw jest zupełnie inny niż dzisiaj ogłasza to komisja ustami swojego przewodniczącego - podsumowuje prawnik.

ZOBACZ CAŁY MATERIAŁ:

Leszek Dawidowicz, TVN24 / kw

 

ZOBACZ JAK WYGLĄDAŁO CAŁE POSIEDZENIE KOMISJI W SPRAWIE POZNAŃSKIEJ 14:

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • ada

    zgłoś naruszenie odpowiedz 09.10.2017 13:13 ~ada

    A jaka była podstawa prawna przejęcia kamienicy? Jak wskrzeszono nieżyjących rzekomych spadkobierców? Jakim cudem Żydzi podpisywali akty w kancelariach notarialnych... gdzieś na pradze, w okresie funkcjonowania Getta Warszawskiego? Jaka była podstawa prawna wydania decyzji zwrotowej na podstawie podrobionych dokumentów? Tego typu pytania przewijają się w 99% spraw zwrotowych.



    Ale bzdura!. Lokatorzy będą wpłącać na konto depozytowe, natomiast możliwie jak najszybciej sąd wyznaczy przymusowego zarządcę, który zadba o uiszczenie opłat za media. Taka jest procedura.

    smocza~smocza

    po złożeniu pozwu, ani Fenix, ani Miasto nie będą zajmować się kamienicą, nikt nie będzie usuwał nawet najmniejszych awarii, Fenix może zaprzestać pobierać czynsze i opłaty, mogą być wyłączone wszystkie media. część lokatorów opuści mieszkania, na ich miejsce przyjdą bezdomni, już na wiosnę kamienica będzie ruiną
    nick~nick


    lawyerinlaw~lawyerinlaw

    Jaka jest podstawa prawna tego działania?

  • polityk

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.10.2017 18:06 ~polityk

    Naprawdę się zastanówmy, po czyjej stronie stoimy. Czy po stronie handlarzy roszczeń czy państwa polskiego, które powinno mieć siłę, żeby z tymi przestępcami wygrywać.

  • Krzysiek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.10.2017 14:56 ~Krzysiek

    Warszawiak~Warszawiak

    No i już ruszyła nagonka na ludzi, którzy chociaż próbują przywrócić elementarną sprawiedliwość.


    Zapomniałeś dopisać "ludową".

  • lawyerinlaw

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.10.2017 14:12 ~lawyerinlaw


    Ale bzdura!. Lokatorzy będą wpłącać na konto depozytowe, natomiast możliwie jak najszybciej sąd wyznaczy przymusowego zarządcę, który zadba o uiszczenie opłat za media. Taka jest procedura.

    smocza~smocza

    po złożeniu pozwu, ani Fenix, ani Miasto nie będą zajmować się kamienicą, nikt nie będzie usuwał nawet najmniejszych awarii, Fenix może zaprzestać pobierać czynsze i opłaty, mogą być wyłączone wszystkie media. część lokatorów opuści mieszkania, na ich miejsce przyjdą bezdomni, już na wiosnę kamienica będzie ruiną
    nick~nick



    Jaka jest podstawa prawna tego działania?

  • rafał

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.10.2017 14:11 ~rafał

    O to już trzeba się zwrócić do Niemiec. To oni zniszczyli budowlę, a miasto trzeba było odbudowywać. Można było złożyć sprzeciw od dekretu Bieruta, tyle, że trzeba było być na miejscu. I tu mamy problem, bo wiemy, ile osób wybrało wygodniejsze życie w wolnorynkowych krajach.


    mr magicmr magic

    Po pierwsze wszyscy ci którzy przychodzą p;o zwrot kamienic powinni otrzymać zdjęcia Warszawy i rachunek za odbudowę kamienicy!
    Zawiedziony~Zawiedziony


    Ale zaraz po tym jak otrzyma odszkodowanie za bezumowne korzystanie z jego nieruchomości za te wszystkie lata. A skoro ma płacić za nowy, odbudowany budynek to też powinien dostać z powrotem nowy budynek lub chociaż po generalnym remoncie a nie rozpadającą się ruderę. Czy to nie będzie sprawiedliwe, co? Czy też zaburza to twoje rachunki?

  • rafał

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.10.2017 14:08 ~rafał

    Tak, wszyscy należeli do AK. A wiesz, do kogo należała większość kamienic w przedwojennej Warszawie? Tylko promil z tych osób walczył o wolną Polskę. Większość wybrała wygodniejsze życie poza granicami, w państwach gdzie panował wolny rynek. Taka prawda.
    PS. Moi dziadkowie walczyli w AK, a babcia brała udział w Powstaniu. I jakoś udało im się ukończyć studia, a babci nawet zostać pracownikiem naukowym. A wcale nie ukrywała, że była przeciwniczką PRL. Więc nie przesadzajmy z tymi rzekomymi represjami. Nikt na siłę ludzi nie zaciągał do Solidarności, czy np. na spotkania dysydentów w mieszkaniu Jacka Kuronia.


    rafał~rafał

    Tak, dekret Bieruta był niesprawiedliwy. Ale to było mniejsze zło, bo umożliwił niezwykle szybką odbudowę Warszawy. Poza tym, jeśli w stosownym czasie było się w posiadaniu danej nieruchomości w sensie fizycznym, niektórym osobom udało się skutecznie odwołać od decyzji nacjonalizacyjnej. Tylko o tym nikt nie pisze. Ale co tam - rzekomi właściciele czegoś, co po wojnie było już kupą gruzu woleli opływać w luksusy w USA, czy np. w Wielkiej Brytanii.
    Zawiedziony~Zawiedziony


    Taaaak, albo siedzieli w więzieniu za przynależność do np. AK. Tam też podobno były luksusy. Nie mówiąc już o pomordowanych właścicielach których spadkobiercy wylądowali rozrzuceni po całym świecie przez zawieruchę wojenną i nawet nie wiedzieli że ich majątkiem tak skutecznie zaopiekował się towarzysz Bierut.

  • Do Rzeczy

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.10.2017 12:02 ~Do Rzeczy

    Żadna ważna decyzja ws. reprywatyzacji, nie zapadała bez zgody tzw. góry.

  • VaII Govrylo

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.10.2017 11:25 VaII Govrylo

    W pierwszej kolejności wrócą pajęczyny z piwnicy i liście z rynien.
    W następnych latach Kurz z klatki schodowej poziomej.

  • Matka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.10.2017 10:57 ~Matka

    Co ty z tego masz, rzeczniku Bodnar?

  • Zawiedziony

    zgłoś naruszenie odpowiedz 05.10.2017 10:29 ~Zawiedziony

    rafał~rafał

    Tak, dekret Bieruta był niesprawiedliwy. Ale to było mniejsze zło, bo umożliwił niezwykle szybką odbudowę Warszawy. Poza tym, jeśli w stosownym czasie było się w posiadaniu danej nieruchomości w sensie fizycznym, niektórym osobom udało się skutecznie odwołać od decyzji nacjonalizacyjnej. Tylko o tym nikt nie pisze. Ale co tam - rzekomi właściciele czegoś, co po wojnie było już kupą gruzu woleli opływać w luksusy w USA, czy np. w Wielkiej Brytanii.


    Taaaak, albo siedzieli w więzieniu za przynależność do np. AK. Tam też podobno były luksusy. Nie mówiąc już o pomordowanych właścicielach których spadkobiercy wylądowali rozrzuceni po całym świecie przez zawieruchę wojenną i nawet nie wiedzieli że ich majątkiem tak skutecznie zaopiekował się towarzysz Bierut.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Parkowanie po warszawsku: bezpłatnie, nielegalnie, bezkarnie

Parkowanie po warszawsku: bezpłatnie, nielegalnie, bezkarnie

Miejsca, w których można zostawić samochód, zwłaszcza w centrum, są na wagę złota. I celowo nie piszemy tu o "miejscach parkingowych". Samochody... WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »