Informacje

10.06.2015 16:09 sprawa trafiła do sądu okręgowego w warszawie

Idzie do sądu z Google. Chce 500 tys. zł za "prawo do zapomnienia"

SERWISY:

500 tys. zł i usunięcia treści o sobie żąda Leszek L. w procesie wytoczonym Google Inc. za to, że znana wyszukiwarka wskazuje go w sieci jako poszukiwanego listem gończym. Google chce oddalenia pozwu. Wyrok zapadnie 23 czerwca.

W środę Sąd Okręgowy w Warszawie zaczął i zarazem zakończył kolejny proces o ochronę dóbr osobistych, którego istotą jest tzw. prawo do zapomnienia, czyli usuwania z sieci nieaktualnych lub niepełnych treści na temat danej osoby, których ona sobie nie życzy. W polskich sądach jest kilka takich procesów przeciw Google.

Informacje nieaktualne?

Leszek L. pozwał Google. Inc. o ochronę dóbr osobistych, bo wyniki wyszukiwania wskazują na informacje o nim, które - jego zdaniem - są nieaktualne; chodzi o poszukiwanie go listem gończym. Wcześniej bezskutecznie zwracał się on do Google o usunięcie tych wyników.

Pełnomocnik Google mec. Piotr Wasilewski wniósł o oddalenie pozwu. Pytał, czy powodowi chodzi o ujawnienie informacji prywatnych, czy też danych nieprawdziwych, bo - jak mówił - jest to wewnętrznie sprzeczne. - Nie możemy zweryfikować nawet, czy list gończy był wydany i czy zasadnie - dodał. Zwrócił uwagę, że powód nie wykazał czy list gończy został już np. cofnięty. Adwokat podkreślał też, że list gończy nie jest informacją niejawną i jako taki nie może naruszać dóbr osobistych.

Bez zgody

Reprezentująca powoda Aleksandra Socha przyznała, że nie ma potwierdzenia, czy rzeczywiście list gończy był wydany i dlatego wycofała żądanie przeprosin za "nieprawdziwe informacje". Podkreśliła, że informacje o powodzie w sieci pojawiły się bez jego zgody.

- Pozwany nie tworzy wpisów - podkreślał mec. Wasilewski. Dodał, że wyniki wyszukiwania tworzy algorytm, na co pozwany nie ma wpływu. - Nie może być tak, by na każde żądanie każdej osoby pozwany usuwał jakieś treści - mówił. - Pozwany musi mieć możliwość weryfikacji takich żądań - dodał.

Zdaniem adwokata powód nie wskazał w pozwie, jakie słowa kluczowe trzeba wpisać, żeby pojawiły się dane naruszające jego dobra. Wtedy strona powoda sprecyzowała, że chodzi o zwrot "leszek l. (pełnie nazwisko powoda - red.) poszukiwany". - Ale nie wiadomo, które wskazane linki naruszają dobra osobiste powoda i w jaki sposób - replikował adwokat Google. Po wpisaniu imienia i nazwiska pojawia się ponad 200 tys. wyników; czy strona pozwana ma analizować wszystkie? - pytał.

Według strony powodowej usunięte mają być wszystkie dane wskazujące, że powód jest poszukiwany listem gończym, a takich wyników wyszukiwania jest tylko pięć.

Socha powołała się na ubiegłoroczny wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu co do "prawa do zapomnienia". Dodała, że TSUE wskazał, iż Google ponosi odpowiedzialność za wyniki wyszukiwania a dana osoba nie musi uzasadniać czemu żąda ich usunięcia. Mec. Wasilewski odparł, że wyrok TSUE odnosił się do innego stanu faktycznego niż w tej sprawie.

Wyrok europejski

W 2014 r. TSUE orzekł, że Google ma usuwać z wyników wyszukiwania linki do spraw już nieaktualnych - jeśli zainteresowani sobie tego życzą. Dotychczas internetowy gigant bronił się przed wymazywaniem niektórych wyników, określając to jako cenzurę. Trybunał uznał, że jednostka ma prawo poprosić o usunięcie danego wyniku wyszukiwania, jeśli kieruje on do informacji na jej temat, które są "niepełne, nieistotne lub nieaktualne".

Google podkreśla, że wyszukiwarka wynajduje treści udostępnione przez innych i jedynie do nich odsyła, a prawo do zapomnienia nie może być nieograniczone, gdyż oznaczałoby cenzurowanie internetu.

>> Czytaj też na tvn24bis.pl <<

Zobacz rozmowę z TVN24 Biznes i Świat jak "zniknąć" z internetu:

W Polsce wniosek można składać pod tym adresem.

mn/PAP

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Sławek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.06.2015 09:33 ~Sławek

    Łukasz z Warszawy~Łukasz z Warszawy

    Weśniak bez zasad i morale, zrobi wszystko aby było o nim głośno. Ale panie Wipler masz albo głupich albo nie dziejszych doradców, bo obecnie już tak nie działa promocja osoby - że nie ważne, jak mówią - ważne aby mówili i dlatego prostaczek wipler na tym się przejdzie aż swąd skóry poczuje.

    A co ma Wipler do Leszka L.? Nie pomyliłeś artykułów?

  • Gość

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.06.2015 21:33 ~Gość

    Dodajmy tylko, że wyrok ETS jest za oceanem oceniany jako pogwałcenie podstawowych praw gwarantowanych w pierwszej poprawce do konstytucji USA, która gwarantuje wolność wypowiedzi.

  • Łukasz z Warszawy

    zgłoś naruszenie odpowiedz 10.06.2015 19:50 ~Łukasz z Warszawy

    Weśniak bez zasad i morale, zrobi wszystko aby było o nim głośno. Ale panie Wipler masz albo głupich albo nie dziejszych doradców, bo obecnie już tak nie działa promocja osoby - że nie ważne, jak mówią - ważne aby mówili i dlatego prostaczek wipler na tym się przejdzie aż swąd skóry poczuje.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »