Informacje

30.10.2018 08:14 drugie oblicze nielegalnych wyścigów

"Handlują narkotykami, rozbijają samochody, wyłudzają pieniądze"

SERWISY:

Ułamek sekundy, który wszystko na zawsze zmienia. Choć tego akurat w ogóle nie biorą pod uwagę amatorzy szybkiej jazdy, ale nie na torach wyścigowych, a na zwykłych ulicach. To ich właśnie kręci. Drogie auta i szalona jazda - to jednak nie wszystko. Kim są ludzie biorący udział w nielegalnych wyścigach, skąd biorą pieniądze na luksusowe, szybkie samochody i dlaczego policja jest wobec nich bezsilna - odpowiedzi na te pytania szukał reporter "Czarno na Białym".

Nielegalne wyścigi są organizowane w stolicy od lat. Dostęp do nich ma bardzo wąskie grono łamiących przepisy kierowców. Wraz z ich niebezpiecznymi popisami narodził się nowy sposób przestępczości. Jest on związany nie tylko z szybką jazdą samochodem, która zdaniem osób związanych z tym środowiskiem stała się dodatkiem.

- Można powiedzieć, że to jest podobne do gangów stadionowych. Zajmują się handlem narkotykami, rozbijają samochody na ubezpieczenie, wyłudzają pieniądze. Naprawiają później z kradzionych części te samochody. Normalnie można powiedzieć, że to są gangi - mówi Karol, informator reportera "Czarno na Białym".

"Kontrole są nieskuteczne"

Ekipa magazynu pojechała na wyścigi, żeby sprawdzić, czy policja bada przynajmniej uczestników na obecność narkotyków. Tym razem badano ich tylko alkomatem. O tym, dlaczego tak to wygląda opowiedzieli policjanci drogówki. Z obawy o utratę pracy nie zgodzili się na podanie swoich danych osobowych. - Te kontrole są nieskuteczne, bo są robione wyłącznie po to, żeby się pojawiły. Na sztukę. Im mniej czasu zajmuje taka kontrola, tym jest korzystniej dla policjanta, ponieważ łatwiej jest mu wypracować statystykę. Jeżeli utkwi w jakiejś kontroli zaczynają się dla niego pojawiać problemy i nieprzyjemności - mówił funkcjonariusz.

Zdaniem policjantów, którzy na co dzień powinni zajmować się zjawiskiem nielegalnych wyścigów, do tej pory nikt nie myślał na poważnie o takiej walce. Jak pokazują kolejne filmy z nielegalnych wyścigów publikowane w sieci, nie wywołują już takich emocji jak dawniej. - Czuję coraz mniejsze ukłucie. Kiedyś to ukłucie było zdecydowanie większe. Jest mi żal tej naszej nieskuteczności. Martwię się o wszystkich. O swoich bliskich, o siebie - stwierdził policjant.

Podobnego zdania jest inny z funkcjonariuszy drogówki. - Boli mnie to i zapewne wielu policjantów, którzy mają rodziny. Bo taki "mistrz" może zrobić krzywdę mojej żonie, mojej córce lub rodzinom kolegów – mówił. Policjanci z żalem podkreślają, że na walkę z nielegalnymi wyścigami brakuje czasu w codziennym wypełnianiu statystycznych norm. - My powinniśmy z tym walczyć, ale mamy takie a nie inne uwarunkowania. Smutne, przykre, żenujące. I nikt nie patrzy, że wiele osób chce odejść z warszawskiej drogówki. Bo ludzie nie chcą firmować tego swoim nazwiskiem - dodał.

Łowcy polis

W ostatnim czasie stołeczna policja zaczęła sprawdzać, czy z nocnymi wyścigami są związani ludzie, którzy łamią nie tylko przepisy ruchu drogowego. - Mamy wytypowanych kilkanaście takich osób. Osób, które znajdują się w szczególnym zainteresowaniu policjantów ruchu drogowego i innych wydziałów - mówi Sylwester Marczak, rzecznik Komendy Stołecznej Policji.

- Jeżeli ktoś ma w DNA, w zamiłowaniu i we krwi, żeby łamać przepisy, to zaczyna od tych małych przepisów. Na przykład wykroczeń ruchu drogowego, a później dochodzi do tego, że trzeba zarabiać kasę na tym i tutaj mielibyśmy te same kwiatki, które mamy przy kibicach - ocenia Marcin Taraszewski, były szef grupy operacyjnej warszawskiego wydziału samochodowego policji.

Jak stwierdza nasz informator Karol, mówienie o uczestnikach nielegalnych wyścigów "gangi" lub "zorganizowane grupy przestępcze" nie jest stwierdzeniem na wyrost. - To są zorganizowane grupy przestępcze, które ustawiają wypadki samochodowe. Jeden tłucze w drugiego. Wiedzą, że to jest ustawiane. Biorą drogi samochód, na przykład Porsche Panamera czy Mercedes S klasy, które są bardzo drogie w naprawie. Tłuką go, biorą odszkodowania - kilkaset tysięcy. Ubezpieczalnia i policja nie są w stanie niczego im udowodnić, ponieważ jeden mówi, że tak, że w niego wjechał. A to było sztucznie ustawione - wyjaśnił informator. I dodał, że jego zdaniem, gdyby policja faktycznie zajęła się tym procederem, po kilku miesiącach wszyscy jego uczestnicy trafiliby do więzienia.

Sytuacje opisane przez Karola potwierdził były policjant, pracujący obecnie w jednym z największych towarzystw ubezpieczeniowych w Polsce. - Niektórzy uczestnicy tych wyścigów bazują na swoich nieprzeciętnych umiejętnościach i polują na innych uczestników ruchu drogowego. Są tak zwanymi łowcami polis - mówił Taraszewski.

Zdarza się, że stawką wyścigów są pieniądze. - Kilkaset złotych, kilka tysięcy... To zależy od stanu portfela i od tego jakie samochody się ściągają - opisywał reporterowi "Czarno na Białym" jeden z uczestników nocnych rajdów. Niekiedy walutą stają się luksusowe auta. - Był taki przypadek, że samochody postawili. Była spisana umowa sprzedaży i gość, który przegrał wracał do domu autobusem -  dodał.

Kręci ich ulica

Okazuje się, że służby zbyt długo koncentrowały się tylko na najbardziej widowiskowym aspekcie wyścigów. Ustalenia reportera "Czarno na Białym" potwierdziła Komenda Stołeczna Policji. - Jeżeli przyjrzymy się dobrze temu problemowi, niewątpliwie znajdziemy powiązania pomiędzy poszczególnymi osobami a przestępstwami, które mogą dotyczyć także innych sfer. Takich jak chociażby przestępczość narkotykowa, takich jak przestępczość gospodarcza w postaci wyłudzania ubezpieczeń - wyjaśnił Marczak.

Były szef grupy operacyjnej warszawskiego wydziału samochodowego policji zastanawia się, czy musi dojść do tragedii podczas nocnych rajdów, by policja w końcu na poważnie zajęła się tym problemem. - Póki bite są samochody i tłuczona jest blacha, to jest jedna rzecz. Ale kiedy komuś coś się dzieje... A znam przypadki, kiedy auto, które było rzekomym sprawcą przewoziło dziecko. Albo w szpitalu lądowała Bogu ducha winna osoba - przypominał Taraszewski.

Informator reportera "Czarno na Białym" porównuje tę sytuację do dawnej bierności policji wobec pseudokibiców. - Może potrzebny jest jakiś impuls, żeby policja wzięła na poważnie to, że to są normalne grupy przestępcze. To są ludzie, którzy mają po 20-kilka lat, a mają samochody za kilka milionów. Skąd te samochody? Oni nigdy nie pracowali, nic nie robili - zaznaczał Karol.

Zdaniem Taraszewskiego brakuje woli politycznej, by na dobre rozwiązać problem nielegalnych wyścigów. - Są widać ważniejsze rzeczy w kraju, który trzeba zabezpieczyć, ochronić, niż dobro uczestników ruchu drogowego i osób postronnych, które są najbardziej narażone. Nie jest przecież tak, że na przystankach w nocy nie stoją ludzie postronni. A co kręci tych zawodników? Nie tor, tam nie ma tej adrenaliny i tego smaczku, tylko ulica - wyjaśnia były policjant.

Grupa "Speed"

Po raz pierwszy po wielu latach pojawiła się wola, by na poważnie zająć się problemem wyścigów i osób je organizujących. Komenda Stołeczna Policji w ciągu kilku najbliższych dni ma utworzyć nową specjalną, kilkudziesięcioosobową grupę.

- Analizując to wszystko, co się dzieje, zawsze musimy wykonywać kolejne kroki naprzód. Po to, żeby zwalczać tego typu przestępczość. Stąd powołanie specjalnej grupy. Grupy, w skład której wejdzie wielu policjantów. Policjantów z różnych wydziałów. Bo my mamy świadomość tego, że nie możemy działać tylko przez pryzmat bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Ale musimy zaangażować nowe wydziały, chociażby po to, żeby uderzyć w to, skąd ci ludzie mają pieniądze na kupowanie luksusowych pojazdów – zapowiedział rzecznik stołecznej policji.

Wkrótce na na ulice Warszawy wyruszy policyjna grupa "Speed".

Leszek Dawidowicz, "Czarno na Białym"

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Marq

    zgłoś naruszenie odpowiedz 31.10.2018 10:12 ~Marq

    Oczywistym jest ze tory by sie przydaly. Ale tez wiadomo ile z tym problemow. A moze pojsc za przykladem zza granicy? W jednym z panstw raz w miesiacu w srodku miasta zamykana jest glowna ulica, rozstawiane sa barierki i organizuje sie legalne wyscigi na 1/4 mili. Auta sa sprawdzane pod katem legalnosc i sprawnosci, a co wiecej czasem dla zabawy do wyscigu wystawia swoj radiowoz nawet miejscowa policja.

  • uiguiguigui

    zgłoś naruszenie odpowiedz 31.10.2018 10:04 ~uiguiguigui

    abcd~abcd

    co to za niemoc? na czym to polega?? nie rozumiem?? ok, jak juz jest ta kontrola- w tym przypadku trzezwosci -to nie mozna spisac numerow aut i powiadomic ubezpieczyciela o fakcie udziału w niebezpiecznych popisach na parkingu lub udziału w nielegalnym wyścigu???
    przeciez na calym swiecie wszystko obraca sie wokolo pieniadza...jak ubezpieczyciel wymówi polise lub zmieni na polise dla pojazdów rajdowych to bedzie to konkratna kara.. i przy nastepnej kontroli okaze sie ze polowa aut - nie ma OC... PS - prawo jazdy tez takim kierujacym mozna zabierac - a przy nastepnej kontroli sprawdzac -nie trzezwosc-a to kto jeszcze ma prawko...


    Po pierwsze ubezpieczyciel nie może wymówić polisy. Po drugie oni mają więcej kontaktów w firmach ubezpieczeniowych niż w policji więc nikt nawet tam ich nie ruszy.
    Po trzecie myślisz naprawdę, że jak mu wzrośnie OC z kilku do kilkunastu tysięcy to on się przejmie skoro w sam samochód wpakował pół miliona na modyfikacje?
    To wszystko co piszesz miałoby sens przy przeciętnym użytkowniku służbowej Skody albo Lanosa, a nie na gościu który na samo paliwo wydaje więcej niż warte przez cywilne auto.

  • Olo

    zgłoś naruszenie odpowiedz 31.10.2018 09:15 ~Olo

    Tu nie brakuje "woli politycznej" tylko brakuje woli prawniczej. Żeby nie skazywać dzieci z własnego klanu?

  • abcd

    zgłoś naruszenie odpowiedz 31.10.2018 08:46 ~abcd

    co to za niemoc? na czym to polega?? nie rozumiem?? ok, jak juz jest ta kontrola- w tym przypadku trzezwosci -to nie mozna spisac numerow aut i powiadomic ubezpieczyciela o fakcie udziału w niebezpiecznych popisach na parkingu lub udziału w nielegalnym wyścigu???
    przeciez na calym swiecie wszystko obraca sie wokolo pieniadza...jak ubezpieczyciel wymówi polise lub zmieni na polise dla pojazdów rajdowych to bedzie to konkratna kara.. i przy nastepnej kontroli okaze sie ze polowa aut - nie ma OC... PS - prawo jazdy tez takim kierujacym mozna zabierac - a przy nastepnej kontroli sprawdzac -nie trzezwosc-a to kto jeszcze ma prawko...

  • hioihhio

    zgłoś naruszenie odpowiedz 31.10.2018 08:44 ~hioihhio

    To nic nowego. Kto zna miasto od lat wie, że to samo było dekadę temu jak i w latach dziewięćdziesiątych. I to zawsze był "drogi sport" i zawsze pieniądze na niego pochodziły z półlegalnej lub całkiem nielegalnej działalności.
    W latach dziewięćdziesiątych większość tego typu ustawek przyciągała ludzi z półświatka, ówczesnych grup przestępczych oraz złodziei.
    Podobnie było dekadę temu, z tym że pojawiła się przestępczość związana z narkotykami, wyłudzeniami VAT itp.
    Przestępstwa ubezpieczeniowe towarzyszyły temu zawsze. Był moment (ze dwadzieścia lat temu) kiedy ubezpieczalnie zaczęły nawet wynajmować prywatnych detektywów. Jednak chętnych wkrótce zabrakło bo detektyw też człowiek i się boi.
    Takie scenariusze się dzieją na całym świecie. Bardzo ciekawy był kiedyś program o tym procederze w Australii i Nowej Zelandii choć tam wschodziły w to mniejsze pieniądze niż obecnie w Polsce.
    Tego nie da się zatrzymać, tego nie da się zmienić. A policja? Cóż, nie wiem jak obecnie, ale przez wiele lat współpracowała z nimi - przypomnijcie sobie wypadek po którym śledztwo ujawniło powiązania sprawcy z drogówką i laweciarzami. Przecież to wszystko ci sami ludzie.....

  • max

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.10.2018 18:44 ~max

    hipo~hipo

    "Jeden tłucze w drugiego. Wiedzą, że to jest ustawiane. Biorą drogi samochód, na przykład Porsche Panamera czy Mercedes S klasy, które są bardzo drogie w naprawie. Tłuką go, biorą odszkodowania - kilkaset tysięcy. Ubezpieczalnia i policja nie są w stanie niczego im udowodnić, ponieważ jeden mówi, że tak, że w niego wjechał. A to było sztucznie ustawione - wyjaśnił informator. "
    A czy informator może wyjaśnić, na czym polega ten interes? Mam porsche za milion. Rozbijam go, dostaję 300 tysięcy odszkodowania i mam rozbite porsche o wartości 500 tysięcy. Gdzie jest w tym zysk?


    Rozbija się już "dojechane auta". Masz auto rozbijasz dotaniesz zwrot. Remontujesz najtańszym kosztem i znów go bijesz a kase dstajesz jak za nowe cześci.

  • Łysy perukarz

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.10.2018 17:33 ~Łysy perukarz

    Urząd Skarbowy niech wejdzie na konta właścicieli pojazdów. Jak ktoś nie ma dochodów a jeździ furką za 100000 zł to konfiskata mienia i kamieniołomy! 10 lat wystarczy, a tam musi zarobić na swoje utrzymanie. Nie ma nic za darmo!

  • depe

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.10.2018 16:21 ~depe


    ciekawe~ciekawe

    a kto broni tym pasjonatom zrobic zrzutke i taki tor wybudowac? kupic grunt, projekt budowlany, wybrac wykonawce, potem uzyskac homologacje i jezdzic do woli?
    emokah~emokah

    Zainwestuj kilka mln pln, zbuduj tor, a potem bujaj się z Januszami i Halinami, co im hałas przeszkadza i będą donosy pisać.

    Nie wrzucajcie do jednego wora wszystkich. Ci ludzie nigdy nie pojadą na tor czy szkolenie. Tu nie chodzi o samochody. Tu chodzi o popisanie się i pieniądze. To nie ma nic wspólnego ze sportem.
    Osoby które chcą się ścigać nie zależnie od funduszy robią to w sposób cywilizowany. Aby nie było sam mam szybki samochód ale po drogach staram się raczej jeździć w miarę przepisową

  • benek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.10.2018 16:11 ~benek

    Postawić fotoradary, rozmieścić myśliwych i rozpocząć sezon na terrorystów drogowych. xD

  • jako

    zgłoś naruszenie odpowiedz 30.10.2018 16:11 ~jako

    "To są gangi", normalnie buahaha, ktoś chce sobie zrobić karierę na walce z "szybkimi i wściekłymi". A może tak zaradzić coś inaczej? Tor musi powstać. Toru Modlin nie wzywajcie,bo to symulator pseudo toru! Tak tor Bemowo z lepszym asfaltem.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Samotne auto pośród błękitu. "Trudno komentować głupotę"

Samotne auto pośród błękitu. "Trudno komentować głupotę"

Elegancki samochód osobowy stojący samotnie pośrodku wielkiej plamy błękitu wypatrzył jeden z naszych czytelników. Wysłał zdjęcia na Kontakt 24. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »