Informacje

25.04.2019 12:07 Wojciechowicz kontra Śpiewak

Gronkiewicz-Waltz nie stawiła się
w sądzie. Miała być świadkiem

SERWISY:

Hanna Gronkiewicz-Waltz nie stawiła się w czwartek na rozprawie w Sądzie Okręgowym w Warszawie, gdzie została wezwana jako świadek w sprawie o ochronę dóbr osobistych wytoczonej przez byłego wiceprezydenta stolicy Jacka Wojciechowicza Janowi Śpiewakowi, działaczowi miejskiemu. Sąd zdecydował o odroczeniu rozprawy do 24 października.

 

Wojciechowicz pozwał Śpiewaka za jego wypowiedzi dotyczące powodu odwołania go ze stanowiska w 2016 roku. Działacz ruchów miejskich w poście na portalu społecznościowym Facebook, napisał, że były wiceprezydent stracił pracę z powodu udziału w aferze reprywatyzacyjnej.

Jak poinformował Jan Śpiewak, Wojciechowicz domaga się od niego kilkunastu tysięcy złotych zadośćuczynienia.

W czwartek w Sądzie Okręgowym w Warszawie ruszył proces w tej sprawie. Miała zeznawać była prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Nie stawiła się jednak na sali rozpraw. W przesłanym do sądu piśmie wyjaśniła, że w tym dniu o godzinie 10 odbędzie się Rada Instytutu Nauk Prawno-Administracyjnych, której jest członkiem i prosi o usprawiedliwienie nieobecności. W odczytanym na sali rozpraw piśmie była prezydent wyjaśniła, że jej obecność jest tam wymagana ze względu na otwarcie przewodów doktorskich jej doktorantów, wyznaczenie komisji egzaminacyjnych i powołanie recenzentów.

Sąd zdecydował o odroczeniu rozprawy do 24 października. Stwierdził też, że w przypadku kolejnej nieobecności będzie honorował wyłącznie zaświadczenia od lekarza sądowego.

"To wystarczająco dużo czasu na ustawienie terminów"

Sędzia Eliza Kurkowska wskazała jednocześnie, że świadek ma możliwość zaplanowania swoich obowiązków z uwzględnieniem terminu rozprawy.

W sądzie pełnomocnicy miejskiego aktywisty wnosili o oddalenie powództwa. - Obywatel w demokratycznym państwie ma prawo rzetelnej krytyki funkcjonariuszy publicznych - argumentowali na sali sądowej. Dodali też, że: - To nie było zwolnienie zawieszone w próżni. Między wydarzeniami, które składają się na szeroko rozumianą aferę reprywatyzacyjną, a czynnościami służbowymi podejmowanymi przez prezydenta zachodzi istotny związek - mówili podczas rozprawy.

Zwrócili też uwagę, że jeśli chodzi o nieobecność świadka to wezwanie na termin czwartkowej rozprawy zostało skierowane do świadka w grudniu. - o wystarczająco dużo czasu, by osoba tak ważna w życiu Uniwersytetu Warszawskiego odpowiednio ustawiała terminy służbowe związane z jej karierą akademicką - stwierdzili.

Reprezentujący byłego wiceprezydenta mecenasi podkreślali natomiast, że "jeżeli pozwany uważa, że posiada dowody informacje na rzekome powiązanie powoda z tzw. dziką reprywatyzacją, to są inne organy i instytucje, które takie rzeczy badają".

Nieobecność Gronkiewicz nie jest przypadkowa

Obecny na sali były wiceprezydent Jacek Wojciechowicz zauważył z kolei, że jedyną osobą, która jest w stanie odpowiedzieć na pytanie czego dotyczy proces, jest świadek, czyli prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz. Sam jednak nie chciał komentować nieobecności byłej prezydent na sali rozpraw i pozostawił to do oceny sądowi.

Z kolei w ocenie Śpiewaka nieobecność Gronkiewicz-Waltz na czwartkowej rozprawie nie jest przypadkowa. Według niego byłej prezydent wystarczy zadać trzy pytania na temat reprywatyzacji i się "sypie". - Ona nie radzi sobie, gdy ktokolwiek zadaje jej trudne pytania - dodał. - Wydaje mi się, że Hanna Gronkiewicz-Waltz po prostu zrejterowała - powiedział.

Zwrócił uwagę, że rozprawę odroczono na 24 października, czyli - jak mówił - prawdopodobnie po wyborach parlamentarnych. - Jeśli ja nie przychodzę z jakichś powodów do sądu jako świadek, to dostaję grzywnę. Hanna Gronkiewicz-Waltz nie dostała żadnej grzywny i dostała następny termin po wyborach parlamentarnych - jak wygodnie - powiedział.

Wyraził też nadzieję, że była prezydent w końcu pojawi się na przesłuchaniu. - Ale wszyscy wiemy, że ona czuje się jak nadzwyczajna kasta, nigdy nie stawiła się przed komisją weryfikacyjną - dodał. - Ja mogę tylko ubolewać, że nie ma postawionych zarzutów - podkreślił.

- Czuję się, jak w "Procesie" Kafki - podsumował Śpiewak.

W styczniu Jan Śpiewak był gościem "Faktów po Faktach":


PAP/b/ab

Podziel się:

Bądź na bieżąco:

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »