Informacje

13.05.2018 19:04 żołnierze bazowali na ju-jitsu

GROM pokazał, jak szkolił się Kedyw

SERWISY:


Unikatowe zdjęcia szkoleń z techniki walki wręcz członków Kedywu Komendy Głównej Armii Krajowej, a także listy osobowe, notatki i wspomnienia ze zbiorów kwatermistrza Batalionu "Parasol" Wiesława Raciborskiego, trafiły do Archiwum Akt Nowych. Prezentacji dokumentów towarzyszył niezwykły pokaz.

Dokumenty były przez lata przechowywane w skrytkach w piwnicy, gdzie zabezpieczył je Raciborski. W piątek podczas konferencji prasowej jego wnuk wyjaśnił, dlaczego posiadał on archiwalne materiały dotyczące szkolenia żołnierzy Kedywu w walce wręcz.

- Dziadek ukończył kurs ju-jitsu i uczył swoich kolegów tej sztuki walki. Dla pomocy robił zdjęcia, które rozdawał, żeby łatwiej było zapamiętać podstawowe ciosy. Dziadek w 1939 roku przeszedł szkolenie wojskowe i od tego czasu nieprzerwanie służył w konspiracji. Brał też udział w wielu akcjach z bronią w ręku - mówił Piotr Raciborski.

Jak wyjaśnił zastępca dyrektora Archiwum Akt Nowych Mariusz Olczak, uwiecznione na fotografiach techniki walki wręcz były przygotowane specjalnie dla Oddziałów Dyspozycyjnych Kedywu Komendy Głównej.

- Dzięki tym fotografiom i informacjom od ofiarodawców wiemy, że był to system szkoleniowy stosowany w tych oddziałach. Co ważne, bo dopiero w marcu 1944 roku komendant główny AK polecił, by takie szkolenia przeprowadzać w oddziałach Armii Krajowej, a te zdjęcia pochodzą ze znacznie wcześniejszego okresu - mówił Olczak.

Ju-jitsu ocaliło im życie

Piątkowa prezentacja archiwalnych ujęć z technikami ju-jitsu została uzupełniona instruktażem. Żołnierze GROM-u przez ponad 20 minut demonstrowali poszczególne chwyty i objaśniali w jakim celu mogą one być stosowane.

- Szkolenie (żołnierzy Kedywu - red.) opierało się na starojapońskiej sztuce walki. Większość technik, są to techniki z wykorzystaniem dźwigni na nadgarstek, łokieć, staw barkowy, obalenia i duszenia. Wszystkie chwyty są bardzo proste i łatwe do nauczenia. A to sprawiało, że proces szkolenia był krótkotrwały, ale bardzo szybko można było zyskać skutek, możliwy do przełożenia na działanie w trakcie zagrożenia ulicznego czy dywersyjnego - wyjaśniał jeden z instruktorów GROM-u.

Wcześniej syn kwatermistrza "Parasola" wspominał o jednej z akcji, podczas której ju-jitsu ocaliło życie Raciborskiego i jego kolegów. Mężczyźni wpadli wówczas w niemiecką zasadzkę.

- Jego dziewięciu towarzyszy można by właściwie spisać na straty, gdyby nie ojciec, który zaatakował jednego z Niemców. A było ich trzech z bronią. Powalił go, obezwładnił i zastrzelił. A to spowodowało rozpoczęcie akcji jego współtowarzyszy. Wszystkim udało się uciec, przeżyli do końca wojny - opisywał Andrzej Raciborski.

Kronika Batalionu "Parasol"

Mariusz Olczak omówił też pozostałe materiały, które przez lata przechowywał Wiesław Raciborski.

- Kolejną grupą dokumentacji jest zbiór materiałów dotyczących Stanisława Jastera, postaci ważnej, uciekiniera z Auschwitz, żołnierza oddziału specjalnego "Osa-Kosa". Raciborski brał udział w analizie tej sprawy, kiedy Jaster w 1943 roku, po aresztowaniu generała "Grota" Roweckiego został zlikwidowany przez Państwo Podziemne. Ta sprawa do dzisiaj nie została de facto rozwiązana. I w tym zbiorze znajdziemy maszynopisy i rękopisy jego spostrzeżeń, i przygotowań do napisania właściwego tekstu jej poświęconego. Inną grupą dokumentów są materiały do kroniki Batalionu "Parasol" z relacjami żołnierzy, ale przede wszystkim z wykazem relacji sporządzonych przez środowisko - mówił Olczak.

Częścią spuścizny są także rękopisy analiz dotyczące historii Kedywu, Batalionu "Parasol", spisy, wykazy i oświadczenia. - Raciborski był jednym z bardziej aktywnych członków środowiska oddziału, a materiały dotyczą okresu od 1942/43 roku do lat 90. Największą grupą są oczywiście dokumenty, które opisują ogólną historię różnych oddziałów AK, ale przede wszystkim "Parasola", relacje z akcji na Koppego czy Stamma i szereg dokumentów wytworzonych przez samego Raciborskiego, i środowisko. To kolejny krok w gromadzeniu kompletu, mamy nadzieję, dokumentów historycznych dotyczących "Zośki" i "Parasola" - podkreślił zastępca dyrektora.

Kwatermistrz z "Parasola"

Wiesław Raciborski ps."Robert" urodził się w 1921 roku w Warszawie. W 1940 r. wstąpił do ZWZ/AK. Służył między innymi w Grupach Szturmowych Szarych Szeregów i Batalionie "Parasol". Pełnił w nim funkcję szefa Intendentury i głównego zbrojmistrza. Kierował zaopatrzeniem w broń i amunicję, wraz ze swoim oddziałem prowadził wszystkie akcje zdobywania broni, magazynowania, przerzutu oraz prace rusznikarskie.

W Powstaniu Warszawskim walczył na Woli, Starym Mieście i Czerniakowie, skąd przedostał się na drugi brzeg Wisły. Po Powstaniu służył w Oficerskiej Szkole Lotniczej w Dęblinie. Zmarł w 1999 roku.

PAP/kk/r

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • były żołnierz

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.05.2018 16:49 ~były żołnierz

    ale w "zwykłym" wojsku, jak najbardziej zawodowym nikt nie zawraca sobie głowy szkoleniem z walki wręcz. Wojsko to dzisiaj wytwórnia drukowanego papieru obsługiwana przez urzędników w mundurach.

  • polakmaly

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.05.2018 15:03 ~polakmaly

    pokazywanie to nie szkolenie tylko pokaz. Szkolenie ma to do siebie że szkoleni też co nieco muszą wykonać. Nie sądzę żeby ktokolwiek z tam stojących po tym pokazie byłby w stanie zastosować którąkolwiek z technik.

  • Waldek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.05.2018 09:22 ~Waldek

    No i co z tego. Na wojnie czasami tak jest. Nie każda akcja jest sukcesem, sprzęt i uzbrojenie czasami zawodzi, a straty po prostu muszą być. Nie zrozumie tego nikt, kto nie przeżył tych trudnych czasów...

  • Szm

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.05.2018 09:20 ~Szm

    Jakby dziś miało dojść do okupacji naszego terytorium i konieczna by była walka z najeźdźcą to faktycznie zostało by z tradycji powstańczej walki tylko to ju-jitsu.
    "Nam twierdzą będzie każdy próg" głosił przedwojenny plakat ukazujący ludność walczącą na barykadach z bronią w ręku. Dziś by trzeba wygumkować z tego plakatu zarówno broń jak i większość tych, która skora by była za nią chwycić.
    Jedni uważają, że chwila wolności została im dana na zawsze i za darmo, a wybrani przez nich durnie uważają, że "oni własnymi ręcami" nam ją dali.

  • Rozbawiony

    zgłoś naruszenie odpowiedz 14.05.2018 09:08 ~Rozbawiony

    GROM nie ma samolotów żeby ćwiczyć skoki więc zajęli się teatrzykiem?

  • Skuba

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.05.2018 20:03 ~Skuba

    Lubimy heroiczne wspomnienia, ale codzienność naszej konspiracji nie była tak barwna. Dość przypomnieć akcję na kawiarnię "Ziemiańska" w Krakowie. Nie dość, że ranny został tylko jeden konfident (a kawiarnia to był ich stały lokal), ale poważnie ranny został chłopak z obstawy i mało życia nie stracił, z czterech rzuconych grantów wybuchł jeden, a Niemcy w odwecie zamordowali 20 zakładników! Zamach realizował KEDYW - sukces jak cholera!

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »