Informacje

15.07.2019 07:09 piąta doba akcji

Gdzie jest 5-letni Dawid Żukowski? Koniec poszukiwań w terenie

SERWISY:


Policja zapewnia, że nie ustaje w próbach odnalezienia 5-letniego Dawida Żukowskiego. Ale przyznaje, że po przeczesaniu czterech tysięcy hektarów skończyła pracę w terenie. Teraz policjanci skupiają się na pracy analitycznej.

Dawid Żukowski z Grodziska Mazowieckiego po raz ostatni widziany był w środę o godzinie 17. Siedem godzin później, o północy, rozpoczęły się jego poszukiwania.

Skończyli poszukiwania w terenie...

Jak przekazał w poniedziałek rano rzecznik Komendy Stołecznej Policji Sylwester Marczak, na razie zakończyły pracę grupy prowadzące poszukiwania w terenie. - Od wczoraj wieczora trwa bardzo szczegółowa analiza kryminalistyczna wszystkich ustaleń, które mamy. Mówimy tutaj o ustaleniach wynikających z pracy operacyjnej i ustaleniach procesowych. Są to też przesłuchania świadków i wszystkie protokoły, które zostały już wykonane - poinformował.

Wyjaśnił, że teren, który został wyznaczony do przeszukania, został już sprawdzony. - Mówimy tutaj o wykonaniu naszej pracy. Teren został sprawdzony przez pododdziały zwarte, jednak zawsze przy tego typu poszukiwaniach konieczna jest analiza. Musimy wszystkie te materiały, które zostały zgromadzone, jeszcze raz zweryfikować - zaznaczył.

I doprecyzował: - Są rzeczy, na które początkowo nie musimy zwracać uwagi, ale okazuje się, że przy połączeniu wszystkich punktów, wychodzą trzy czy cztery bardzo istotne informacje dla rozwiązania sprawy.

...ale mogą je wznowić

Marczak nie wykluczył jednak, że poszukiwania w terenie mogą zostać wznowione. - Na razie to wstępna decyzja, ale wszystko uzależnione jest od analizy. Po jej zakończeniu, jeśli będzie trzeba użyć pododdziałów zwartych, to zostaną ponownie użyte - podkreślił.

Dodał, że analizę wykonują nie tylko policyjni analitycy, ale także grupy ekspertów z KSP i Grodziska Mazowieckiego, którzy dobrze znają rejon. - Liczba tych materiałów jest tak ogromna, więc nie ma możliwości, żeby ta analiza została zakończona dzisiaj rano. Raczej ten czas będzie się wydłużał, ona musi być bardzo skrupulatnie przeprowadzona - przekazał.

I zaznaczył, że policja świadomie nie zdradza wszystkich szczegółów sprawy. - Wszystkie czynności, które mogliśmy wykonać, zostały już wykonane. Wiedza, którą posiadamy, jest ogromna, ale nie możemy o tej wiedzy mówić, bo ona przede wszystkim ma nam pomóc w ustaleniu miejsca pobytu Dawida i nie jest niezbędna w przekazie medialnym - stwierdził.

Służby przez cztery dni szukały Dawida w terenie. Tak wyglądały poszukiwania:

"Możemy zmienić taktykę"

Poszukiwania prowadzone przez policję, Wojsko Obrony Terytorialnej, straż pożarną, a także działania ze strony mieszkańców - tak wyglądały w niedzielę poszukiwania pięcioletniego Dawida. - To są największe poszukiwania w historii polskiej policji - mówił w niedzielę po południu Sylwester Marczak.

Stwierdził, że do tej pory - przy wykorzystaniu sprzętu GPS - sprawdzono już ponad trzy tysiące hektarów. Dodał, że gdyby doliczyć obszary przeszukane przez policjantów pionów kryminalnych, "to śmiało możemy mówić, że to już jest cztery tysiące hektarów". Zaznaczył, że funkcjonariusze wracali w niektóre miejsca, żeby się upewnić, że nic nie zostało pominięte.

Rzecznik pytany, czy policja wie, gdzie szukać śladów Dawida - czy koło Grodziska czy bliżej Warszawy - odpowiedział, że trasę zarówno przejazdu, jak i przejścia ojca Dawida policja zna dokładnie.

- Mamy to w rozbiciu dosłownie na minuty. Dlatego te miejsca, w których prowadzimy działania, nie są przypadkowe. To są miejsca, gdzie najbardziej prawdopodobne jest, że Dawid mógł opuścić pojazd - powiedział Marczak. Wyjaśnił, że te miejsca były wyznaczone bardzo szczegółowo, objęte są nadzorem, podzielone na sektory i szczegółowo sprawdzane.

Akcja polegała na przeszukiwaniu terenów przez pododdziały zwarte. - Nie wykluczamy tego, że w najbliższym czasie możemy zmienić taktykę tych działań. Pododdziały zwarte mogą przestać być wykorzystywane, aczkolwiek to nie oznacza, że będą przerwane poszukiwania z naszej strony. Nie planujemy, by w najbliższym czasie były przerwane - podkreślał jeszcze w niedzielę Marczak.

Zwrócił też uwagę, że wciąż napływają sygnały od mieszkańców. - Spora część tych informacji przede wszystkim potwierdza nasze wcześniejsze ustalenia - powiedział.

"Nie możemy pominąć żadnego śladu"

Po nocnych przygotowaniach i analizach policjanci w niedzielę rano wznowili poszukiwania. Byli wspierani przez inne służby mundurowe i psy tropiące. Wyznaczone tereny w Grodzisku Mazowieckim i w okolicach autostrady A2 dzielone na sektory i przeszukiwane przez pododdziały zwarte.

- Cały czas musimy je dokładnie sprawdzać, centymetr po centymetrze. Nie możemy pominąć żadnego śladu - zaznaczył w niedzielę rano Marczak.

Wówczas potwierdził również, że przed zaginięciem dziecka była "korespondencja między ojcem a matką". Nie chciał jednak mówić o jej treści. Wcześniej policja mówiła, że chodziło o SMS-a.

Sobotnie poszukiwania

W sobotę policja poszukiwania rozpoczęła o godzinie 8. Przeszukiwany był teren od miejsca, gdzie został pozostawiony samochód (przy kościele w dzielnicy Łąki na terenie Grodziska Mazowieckiego), którym poruszał się ojciec z 5-letnim Dawidem, do autostrady A2.

Policji pomagały Wojska Obrony Terytorialnej, a także grupy poszukiwawcze i psy tropiące. Obszar został wytypowany głównie na podstawie trasy przejazdu ojca. Jak zapewniała policja, funkcjonariusze skupiają się na jego zachowaniu "przed zaginięciem i popełnieniem samobójstwa". Działania były prowadzone również w Warszawie.

Marczak zaznaczył, że policjanci sprawdzali teren korzystając z GPS-ów. - Mówimy tutaj o przeczesywaniu terenu i następnie odbiciu w naszych programach, żebyśmy mieli stuprocentową pewność, że nic nie zostało z naszej strony pominięte - podkreślił.

Pomagali również mieszkańcy. - Odzew jest ogromny. Informacje otrzymujemy cały czas. Dotyczą opisów przekazu monitoringu, przekazu nagrań z kamerek samochodowych, które potwierdzają nasze wcześniejsze ustalenia - powiedział Marczak. - Do pracy przyszli nawet policjanci, którzy są na wolnym, żeby wspomóc działania - podkreślił rzecznik KSP.

Jak relacjonowała w sobotę rano reporterka TVN24 Małgorzata Telmińska, w nocy w Grodzisku Mazowieckim pojawiła się sekcja poszukiwań w wyrobiskach podziemnych. W południe policja poinformowała, że na razie ze względu na uwarunkowania taktyczne i techniczne nie zostały im przydzielone zadania.

Ppłk Tomasz Fiszer z Wojsk Obrony Terytorialnej podkreślił w rozmowie z dziennikarzami, że w sobotę żołnierze przeszukiwali w dużej części teren zurbanizowany, a także obszary leśne oraz pustostany.

"Aż do skutku"

W piątek służby przeszukiwały tereny w okolicy autostrady A2, Konotopy, a także Grodziska Mazowieckiego i w pobliżu Lotniska Chopina.

- Przeszukujemy teren od węzła Konotopa do Grodziska Mazowieckiego. Mamy informacje od świadków, że na tym odcinku widziano samochód ojca 5-letniego Dawida - powiedział w piątek przed południem oficer policji, który brał udział poszukiwaniach.

Żołnierze 6. Mazowieckiej Brygady Terytorialnej, strażacy i policjanci utworzyli tyralierę i przeszukiwali 50-metrowy pas przy autostradzie A2. - Jesteśmy w składach pięcioosobowych, mamy swój sektor. Przyjechały cztery samochody ciężarowe, 65 żołnierzy w dniu wczorajszym, w dniu dzisiejszym mamy 190. Jeżeli będzie potrzeba, będziemy tu jutro, pojutrze, aż do skutku - mówił w piątek podpułkownik Janusz Ostrowski z Wojsk Obrony Terytorialnej.

Jak informowała Katarzyna Zych z policji w Grodzisku Mazowieckim, służby sprawdzały też dwa inne tereny: okolice górki spotterskiej w pobliżu lotniska na Okęciu oraz teren od miejsca pozostawienia samochodu do torów, gdzie zmarł ojciec chłopca. Ale tam siły były mniejsze. W piątek służby przeszukały w sumie około 900 hektarów terenu.

Rzecznik stołecznej komendy Sylwester Marczak zaapelował w piątek wieczorem, aby zgłaszały się nie tylko osoby, które widziały auto ojca, ale również samego mężczyznę. Funkcjonariusze opublikowali jego wizerunek - ma to pomóc w poszukiwaniach chłopca.

W nocy z piątku na sobotę pododdziały zwarte nie prowadziły działań. W tym czasie służby analizowały dotychczasowe ustalenia i przygotowywały działania na kolejny dzień.

Okolice autostrady

W czwartek policjanci pracowali do późnych godzin wieczornych. - Jeśli weźmiemy pod uwagę tylko wczorajszy dzień (czwartek - red.), to kilkuset funkcjonariuszy prowadziło poszukiwania Dawida. Tylko wczoraj przeszukaliśmy teren około tysiąca hektarów. Dziś te działania są kontynuowane. Skupiamy się na dwóch miejscach: terenie od pozostawionego pojazdu do miejsca, w którym ojciec chłopca popełnił samobójstwo, a drugi obszar to obszar autostrady, który dziś będzie przez nas sprawdzany - dodał rzecznik policji.

W działaniach brali udział także policjanci z niemieckiego Drezna, którzy pracowali razem z psami tropiącymi.

"Sprawa priorytetowa"

Do sprawy odniosła się w piątek minister spraw wewnętrznych i administracji. - W poszukiwania zaangażowane są duże siły i środki, nie tylko policyjne, ale też straży pożarnej i terytorialsów. Sprawa jest dla nas priorytetowa, ponieważ chodzi o 5-letnie dziecko - powiedziała Elżbieta Witek.

Zapewniła, że służby robią wszystko, co możliwe. - Wszyscy mamy nadzieję, że poszukiwania zakończą się dobrym rezultatem. Siły, jakie są użyte do poszukiwań, są nadzwyczajne – mówiła.

Którędy jechał

Policja ponowiła też apel, "aby osoby, które jeszcze tego nie zrobiły, przejrzały kamerki samochodowe, zwłaszcza jeżeli w godzinach między 17 a 21 poruszały się na odcinku od Grodziska do Warszawy Okęcia bądź też w samym Grodzisku".

Chodzi o to, żeby zwrócić uwagę na nagraniach ze środy na szarą skodę fabię o numerze rejestracyjnym WGM 01K9. Samochód na miejscu pasażera od strony kierowcy na szybie ma zasłonę przeciwsłoneczną z logo Zygzaka McQuinna, czerwonej wyścigówki z kreskówki "Auta".

Samochód został już odnaleziony, ale istotna jest informacja, którędy jechał. - Dla nas bardzo ważna informacja dotyczy samego pojazdu bez względu na to, czy znajdował się on w ruchu, czy też był pozostawiony na parkingu - wyjaśnił rzecznik Komendy Stołecznej Policji.

Kamera w Grodzisku uchwyciła samochód. Miał nim jechać ojciec z Dawidem

Odjechał z ojcem

Dawid zaginął w środę. Z domu rodzinnego w Grodzisku Mazowieckim zabrał go ojciec. Około godziny 17 odjechali samochodem. Mężczyzna miał zawieźć dziecko do jego matki, która tymczasowo mieszka w Warszawie. Małżeństwo było w separacji.

Chwilę przed godziną 21 ojciec Dawida odebrał sobie życie. Jego samochód znaleziono w dzielnicy Łąki. Kilka godzin później matka zgłosiła zaginięcie chłopca.

O północy ruszyły poszukiwania.

Zaangażowano śmigłowiec

W poszukiwania chłopca od samego początku zaangażowano olbrzymie siły. Rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji zaznaczał, że bierze w nich udział kilkuset policjantów, zarówno z komendy miejscowej, jak i z oddziału prewencji w Warszawie.

Jak dodał, w poszukiwania włączyli się również policjanci z Wydziału Poszukiwań Celowych Komendy Głównej Policji, którzy korzystają ze specjalistycznego sprzętu, między innymi dronów.

W akcji brał udział również śmigłowiec KGP z kamerą termowizyjną. W działania włączyli się także strażacy i Wojska Obrony Terytorialnej - 40 żołnierzy 65. batalionu lekkiej piechoty z Pomiechówka.

Karol Kierzkowski z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej informował, że do powiatu pruszkowskiego została zadysponowana grupa wodno-nurkowa, która poszukiwała chłopca między innymi w okolicznych akwenach. W jej skład wchodzi około 15 osób i trzy samochody. Poszukiwania na zmianę prowadzi 4-5 płetwonurków.

W czwartek prokuratura zdecydowała o wszczęciu śledztwa w tej sprawie. Poinformował o tym rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prokurator Łukasz Łapczyński. Ma ono na celu ustalenie okoliczności śmierci ojca 5-letniego Dawida Żukowskiego

Ambasada Federacji Rosyjskiej w Polsce poinformowała rosyjskie media, że zaginiony pięciolatek z Grodziska Mazowieckiego jest obywatelem Rosji.

Ojciec Dawida miał prawa rodzicielskie.

Kontakt

Każdy, kto wie cokolwiek o miejscu pobytu dziecka lub może pomóc w jego odnalezieniu, powinien zgłosić się na policję. Zgłoszenia, także anonimowe, przyjmują policjanci Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku Mazowieckim pod numerem telefonu: 22 755 60 10 (-11,-12,-13).

Można również telefonować do najbliższej jednostki policji lub pod numer alarmowy 112.


Główne zdjęcie: PAP

mp/PAP/kz/pm/ran/gp/b

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Infiltracja

    zgłoś naruszenie odpowiedz 18.07.2019 16:06 ~Infiltracja

    przeszukać teren wokół 52.193626, 20.785966

  • Denis

    zgłoś naruszenie odpowiedz 17.07.2019 06:33 ~Denis


    Krakuska~Krakuska

    dlaczego dziecko ma obywatelstwo rosyjskie.
    Michu~Michu

    Dziecko ma podwójne obywatelstwo, chyba nic dziwnego skoro matka pochodzi z Rosji.


    Nie podwójne obywatelstwo, a dwa obywatelstwa. To są różny rzeczy.

  • joo

    zgłoś naruszenie odpowiedz 16.07.2019 22:33 ~joo

    ewka~ewka

    czy ktoś zastanowił się nad tym, ze ojciec nie popełnił samobójstwa, tylko wsadził dziecko w biegu do pociągu a sam próbując dosiąśc zostal wciagniety przez pociag i zginął przypadkowo.


    No błagam, gość miał samochód, który zostawił pod kościołem 4 km od miejsca samobójstwa, a do matki dziecka napisał tego dnia, że już nigdy nie zobaczy dziecka. Gość stosował przemoc wobec pierwszej i drugiej żony. Prawdopodobnie popełnił samobójstwo poszerzone.

  • lol

    zgłoś naruszenie odpowiedz 16.07.2019 09:58 ~lol


    Lucy~Lucy

    Dzieciak pewnie został oddany gangsterom za długi.
    Wywieżli go z kraju i wychowają na sobie podobnych.
    Młode kadry~Młode kadry

    Gangsterzy akurat maja głowę do wychowywania dzieci. Ich młode kadry stanowią już ukształtowani młodzi bandyci, którzy z czasem tylko nabierają rutyny w gangsterskim rzemiośle.


    XDDD Za duzo kryminałów

  • Pytanie

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.07.2019 20:19 ~Pytanie

    Takie jedno zasadnicze pytanie.
    Kiedy dziecko było ostatnio widziane? Tzn. przez kogokolwiek poza najbliższą rodziną?

  • ewka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.07.2019 19:44 ~ewka

    czy ktoś zastanowił się nad tym, ze ojciec nie popełnił samobójstwa, tylko wsadził dziecko w biegu do pociągu a sam próbując dosiąśc zostal wciagniety przez pociag i zginął przypadkowo.

  • Dosia

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.07.2019 15:24 ~Dosia

    a może powinno się sprawdzić monitoring na granicy polsko-rosyjskiej / ukraińskiej, białoruskiej czy w którym tam graniczymy. Mam nadzieję, że malec żyje.

  • Zagadka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.07.2019 13:53 ~Zagadka

    Krakuska~Krakuska

    strasznie coś tu śmierdzi po co szukają skoro ojciec powiedział matce,że go więcej nie zobaczy a rodzina i znajomi twierdzą,że go nie zabił to najprawdopodobniej ma to coś wspólnego z jego dilerską i hazardową działalnością może go sprzedał za długi mafii bo po co by się zabijał i dlaczego samochód był tak daleko od miejsca gdzie go martwego znaleźli na torach i dlaczego dziecko ma obywatelstwo rosyjskie.Jeśli psy nic nie znalazły to być może zabrano go drugim autem bo dziwne jest to ,że dwa razy robił ta trasę.Kochani policjanci weźcie się za kontrolowanie gdzie bywał o komu dilował.

    Tak się dziwnie składa, że jeżeli dziecko ma ojca jednej narodowości, a matkę innej, to przeważnie otrzymuje dwa obywatelstwa. Tak trudno zrozumiec ?

  • Młode kadry

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.07.2019 13:50 ~Młode kadry

    Lucy~Lucy

    Dzieciak pewnie został oddany gangsterom za długi.
    Wywieżli go z kraju i wychowają na sobie podobnych.

    Gangsterzy akurat maja głowę do wychowywania dzieci. Ich młode kadry stanowią już ukształtowani młodzi bandyci, którzy z czasem tylko nabierają rutyny w gangsterskim rzemiośle.

  • Prawa

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.07.2019 12:58 ~Prawa


    LyingLion~LyingLion

    Tak jakby nie dało się dziecka wsadzić do pociągu, albo złapać autostop. BTW. Też uważam, że to efekt alienacji rodzicielskiej. Facet wpadł w depresję po tym, jak nie mógł się widywać z własnym synem. Dlaczego nikt nie obarczy winą sądu rodzinnego, który przyłożył łapę do tej tragedii?
    nick~nick


    Człowieku nie bredź. Oni nie byli rozwiedzeni i żadnego sądu nie było.

    Wbrew temu, co wmawia ludziom PiS, sądy nie są z gruntu złe i nie " Przykładają łapy " do rodzinnych spraw, o ile sytuacja tego nie wymaga. Akurat w tym przypadku rodzice chłopca nie byli rozwiedzeni i oboje mieli prawa rodzicielskie.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »