Informacje

12.06.2018 17:20 ruszył proces

Gdyby nie domowa awantura, zbrodnia sprzed 23 lat nie wyszłaby na jaw

SERWISY:


On zadał cios, ona miała udzielić mu psychicznego wsparcia. Tak twierdzi prokuratura. Ale ona nie przyznaje się do zarzutu. Od zbrodni minęło niemal ćwierć wieku, choć nie ma pewności, kiedy dokładnie do niej doszło. Nie ma też zwłok ofiar.

Kiedyś byli parą. On, jak twierdzą policjanci, był w niej szaleńczo zakochany. Do tego stopnia, że gdy ona wybrała innego, wolał posłać ich oboje przed sąd niż żyć na wolności samemu.

Więc teraz znów są jakby razem. Siedzą w tym samym areszcie na warszawskim Grochowie. I obok siebie na ławie oskarżonych w procesie, w którym oboje są oskarżeni o zabójstwo jej ojca.

A jeszcze półtora roku temu nikt (poza oskarżonymi) nawet nie wiedział, że Zenon S. nie żyje.

Rutynowa interwencja

Śledztwo prokuratury w tej sprawie zaczęło się w marcu 2017 roku od prozaicznej interwencji policji. Patrol z południowopraskiej komendy dostał wezwanie do awantury domowej w bloku przy Ostrobramskiej.

- To była rutynowa interwencja, awantura miedzy kobietą a mężczyzną. Podjechał patrol. Wylegitymowali państwa, pouczyli. W pewnym momencie on mówi do niej przy policjantach: "Skoro ty tak, to ja opowiem, jak żeśmy ojca zabili" - opowiadał w rozmowie z tvnwarszawa.pl oficer Komendy Stołecznej Policji.

Interwencja miała miejsce 3 marca 2017 roku pod jednym z bloków przy Ostrobramskiej. Do mieszkania, które zajmowała 41-letnia Monika S., przyszedł jej były partner. Kobieta wyszła na klatkę ze swoim ówczesnym partnerem i wezwała policję.

- Policjanci dostali zgłoszenie, że w mieszkaniu zgłaszającej zabarykadował się jej były konkubent, 48-letni Bogdan G., który nie ma zamiaru wpuścić jej i jej partnera do środka. Wcześniej mężczyzna groził byłej partnerce, że ją zabije - relacjonował Sylwester Marczak, rzecznik Komendy Stołecznej Policji, gdy po raz pierwszy opisywaliśmy tę sprawę. - Do lokalu udało się wejść natomiast funkcjonariuszom policji. W trakcie interwencji pomiędzy Bogdanem G. a Moniką S. doszło do kolejnej sprzeczki. W jej trakcie mężczyzna powiedział 41-latce, że wyjawi ich wspólny sekret - dodaje. Tym sekretem było właśnie zabójstwo ojca Moniki.

Para została zabrana na południowopraskę komendę. Tam Bogdan G. zaczął opowiadać.

G. przyznał się do zabójstwa

We wtorek podczas rozprawy oskarżony odmówił składania wyjaśnień. Sąd planuje więc odczytać to, co mówił w śledztwie, w którym był kilkukrotnie przesłuchiwany. Ale nastąpi to dopiero podczas kolejnej rozprawy, bo we wtorek zabrakło już na to czasu. G. zdążył jedynie przyznać się zarzutu.

Wcześniej sąd odczytał wyjaśnienia Moniki S. Stało się to jednak za zamkniętymi drzwiami. O wyłączenie jawności wnosiła mec. Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska, obrończyni Moniki S. - Chodzi o ważny interes prywatny oskarżonej - mówiła przed sądem. Bo Monika S. miała opowiadać nie tylko o tym, jak zginął jej ojciec, ale też o tym, jak ją traktował przed śmiercią. O szczegółach pisać nie możemy. Napiszmy więc tylko, że to traktowanie miało niewiele wspólnego z ojcowską miłością.

Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska nie ukrywa, że w tej sprawie będzie walczyć o uniewinnienie swojej klientki. Uważa, że nie ma żadnych dowodów na to, że Monika S. udzieliła Bogdanowi G. jakiejkolwiek pomocy w zabójstwie. Adwokatka zwraca uwagę na konstrukcję zarzutu, jaki Monice S. przedstawiła prokuratura. Mowa w nim o udzieleniu "pomocy psychicznej", która miała polegać na tym, że w chwili, gdy G. wziął do ręki nóż, manifestowała swoją pełną "aprobatę".

Tymczasem, zdaniem obrony, w aktach nie ma na to żadnego dowodu.

Prosto w serce

Cios, jak ustaliła prokuratura, zadał tylko 48-letni dziś Bogdan G. Ostrze noża trafiło prosto w serce. Zenon S. zmarł niemal od razu. Ale w mieszkaniu przy Ostrobramskiej leżał martwy jeszcze przez dwa dni. Potem oskarżeni mieli pociąć zwłoki na kawałki i w kilku kursach wywieźć z mieszkania. Do siatki wkładali kolejne części, szli na przystanek Zamieniecka na rogu Ostrobramskiej i Fieldorfa i autobusem jechali w odludne wówczas miejsce, w którym dziś znajduje się ogromny węzeł Marsa.

Policjanci i prokuratorzy szukali tam szczątków zamordowanego, ale nic nie znaleźli.

Śladów zbrodni nie było też w mieszkaniu przy Ostrobramskiej, bo od czasu zabójstwa było ono kilka razy remontowane. Odkryli za to płócienną torbę, w którą oskarżeni mieli wywozić rozczłonkowane zwłoki. Znaleźli na niej ślady biologiczne, które najprawdopodobniej pochodzą od zmarłego. Najprawdopodobniej, bo ekspertyza w tej sprawie nie jest kategoryczna.

Zgłoszono zaginięcie

Zenon S. przez wiele lat nadużywał alkoholu, często nie wracał na noc do domu, wielokrotnie zdradzał żonę. Gdy zniknął, zgłoszono jego zaginięcie. - Nikt się tym zaginięciem za bardzo nie przejął, żeby nie powiedzieć, że poczuł ulgę - mówi stołeczny policjant.

Gdyby nie ubiegłoroczna awantura w bloku przy Ostrobramskiej, być może nigdy nie wyszłoby na jaw, że Zenon S. nie żyje.

Piotr Machajski

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Mugol

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.06.2018 22:27 ~Mugol

    Ale jesteś sprytny. Rozgryzłeś mnie. Szacunek.

    I pewnie oczekiwałeś, że w odpowiedzi ktoś się zwierzy, albo "uderz w stół..."
    Niestety w dobie internetu to jest szyte zbyt grubymi nićmi :)
    [/cytat_2853170]

  • joj

    zgłoś naruszenie odpowiedz 13.06.2018 00:17 ~joj

    Mugol~Mugol

    Bo zbrodnia aby była doskonała, musi być wykonana najwyżej przez jedną osobę. Ale i tu nie ma pewności, że człowiek po latach przy wódce coś nie chlapnie, żeby się pochwalić jaki to on jest sprytny.
    Człowiek to jest najsłabsze ogniwo w tym świecie.

    I pewnie oczekiwałeś, że w odpowiedzi ktoś się zwierzy, albo "uderz w stół..."
    Niestety w dobie internetu to jest szyte zbyt grubymi nićmi :)

  • Mugol

    zgłoś naruszenie odpowiedz 12.06.2018 18:23 ~Mugol

    Bo zbrodnia aby była doskonała, musi być wykonana najwyżej przez jedną osobę. Ale i tu nie ma pewności, że człowiek po latach przy wódce coś nie chlapnie, żeby się pochwalić jaki to on jest sprytny.
    Człowiek to jest najsłabsze ogniwo w tym świecie.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

13 godzin po zgłoszeniu: drogowcy wymieniają studzienkę

13 godzin po zgłoszeniu: drogowcy wymieniają studzienkę

13 godzin potrzebowały miejskie służby, by zająć się na poważnie studzienką. Brak klapy sparaliżował rano aleję Prymasa Tysiąclecia. Potem były nieudane... WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »