Informacje

23.05.2017 16:49 OTWARCIE Z PROTESTEM W TLE

Fetyszyści rzeczy opowiedzą historię Warszawy na nowo

SERWISY:

Publiczność nowego Muzeum Warszawy podzieli się prawdopodobnie na dwa fronty: tych, którzy wyjdą zawiedzeni czy wręcz oburzeni i tych, którzy będą chcieli zamieszkać tam na stałe.

Po czterech latach intensywnego remontu wielkimi krokami zbliża się otwarcie Muzeum Warszawy przy Rynku Starego Miasta. Wszystko zacznie się w piątek o 20 oficjalne z udziałem zespołu Sinfonia Varsovia Brass. Od 21 będzie można już zwiedzać część ekspozycji.

We wtorek na szybki spacer po powstającej wciąż ekspozycji dziennikarzy zabrał wicedyrektor Jarosław Trybuś. Nie było łatwo. Spora grupa chętnych z trudem mieściła się w maleńkich pomieszczeniach i przeciskała między wciąż pracującymi muzealnikami, robotnikami i sprzątaczami. Praca wciąż wre, a do piątku gotowych ma być 8 z 21 gabinetów, na które podzielono ekspozycję. Pozostałe zobaczymy dopiero pod koniec roku. Nie należy jednak być z tego powodu szczególnie zawiedzionym, bo tego co już jest, starczy na kilka wizyt. - Na razie jest 3,8 tysiąca a docelowo na ekspozycji znajdzie się 8 tysięcy z ponad 300 tysięcy rzeczy z naszego magazynu - zapowiedział Trybuś.

86 syren, żadnego ekranu

Słowo "rzeczy" nie jest przypadkowe, tak jak i tytuł wystawy głównej - "Rzeczy warszawskie". - Jesteśmy fetyszystami rzeczy. W naszym muzeum nie ma żadnego ekranu multimedialnego, ale nie ma też ani jednej kopii. Wszystkie przedmioty są oryginale, nawet syrenka z rynku stoi u nas, a na zewnątrz jest kopia. I każda rzecz ma swoją historię, a razem opowiadają historię miasta - tłumaczy Trybuś.

Jak to działa, widać choćby w Gabinecie syren - jednym z tych, które dostępne będą już od piątku. Znalazło się w nim aż 86 (!) wizerunków syrenki - od opaski łączniczki z Powstania Warszawskiego przez znaki i odznaki, projekty i ozdoby aż po - wyróżnioną szarym tłem - klamkę z przedwojennego ratusza (pałacu Jabłonowskich przy placu Teatralnym). W przededniu wybuchu Powstania wyrwał ją z drzwi woźny, który uznał, że coś musi zostać uratowane. I choć pewnie nie spodziewał się, że klamka trafi do muzeum, to właśnie ona wypełnia jego wolę. - W każdym gabinecie będą trzy takie eksponaty, które opisaliśmy szczegółowo, bo ich historie wydawały nam się bardziej uniwersalne i wymowne - tłumaczy Trybuś.

Te wyróżnione rzeczy znajdą się w książce pod takim samym tytułem, która stanowi katalog wystawy, choć i on nie jest typowy. Eksponaty sfotografowano bowiem w skali 1:1, co oznacza że wiele zmieściło się tylko w skromnym fragmencie. Skromnym, ale dającym poczucie fizycznej bliskości. I właśnie ta fizyczność jest kluczem do zrozumienia całej ekspozycji. - To tak, jak z rodzinną pamiątką, powiedzmy cukiernicą babci. Bierzemy ją do ręki i przypominamy sobie, jak babcia opowiadała o swojej młodości, o naszych korzeniach. Tak właśnie chcemy opowiadać o Warszawie - mówi Trybuś.

Historia w gabinetach

Dla zwiedzających, którzy zdążyli przywyknąć do nowoczesnych, multimedialnych, interaktywnych ekspozycji, takich jak w Muzeum Powstania Warszawskiego czy POLIN, nowe Muzeum Warszawy może być z początku zaskakujące czy wręcz trudne. Nie będzie tu bowiem ani jednej, obowiązkowej trasy zwiedzania, ani jednej narracji. Co chyba najbardziej zaskakujące, ekspozycja nie jest też ułożona chronologicznie. Każdy gabinet to osobna, kameralna galeria, a opowieść o historii Warszawy snuć się ma pomiędzy nimi tak, jak swobodnie przemieszczać się mają zwiedzający.

- Dostaną do ręki mapę z pełną informacją, ale bez sugestii, w jakiej kolejność zwiedzać. Oczywiście ci, którzy nie będą chcieli skorzystać z wolności, będą mogli wziąć audioprzewodnik i obejść całe muzeum według niego. Pojawią się też dodatkowe wersje, przygotowane przez kilka znanych osób, które nagrają przewodniki według własnego wyboru tego, co im się na ekspozycji najbardziej spodoba, takie autorskie trasy - zapowiada Trybuś.

Na razie zobaczyć można między innymi Gabinet widoków warszawskich z obrazami i grafikami z różnych epok, Gabinet sreber i platerów, gdzie około 1000 wyrobów stołecznego rzemiosła pogrupowano - znów wbrew muzealnym schematom - według zakładów, które je wyprodukowały, czy Gabinet portretów, gdzie emocje wywołają zapewne wyeksponowane socrealistyczny portret Bolesława Bieruta i współczesny porter czarnego Powstańca Augusta Agboli O'Browna namalowany przez kontrowersyjnego artystę Karola Radziszewskiego. Także w Gabinecie pomników zobaczymy miniatury nie tylko tych, które są symbolami miasta, ale też takiego, który został obalony po 1989 roku. Z kolei w Gabinecie suwenirów znajdziemy pamiątki, które nawet Trybuś bez ogródek nazywa szkaradnymi, choć tylko po to, by zaraz zastrzec, że nawet one mają do opowiedzenia jakąś historię.

Każda z tych sal może dostarczyć wrażeń przez więcej, niż jeden dzień zwiedzania. A na tym nie koniec - w miejscach takich jak otwierany już teraz Gabinet pocztówek czy szykowany na później Gabinet fotografii, zawartość zmieniać się będzie co trzy miesiące. Wynika to wprawdzie z wymogów konserwatorskich i stanowi dla zespołu kuratorów dodatkowe wyzwanie, ale oznacza też, że muzeum ciągle będzie się zmieniać i oferować niespodzianki nawet stałym bywalcom.

"Przegląd magazynów"

Gdy dziennikarze zwiedzali ekspozycję, przed wejściem do muzeum, z pojedynczym transparentem protestował znany obrońca stołecznych zabytków i były pracownik muzeum Janusz Sujecki. Przez wiele lat uchodził z najzagorzalszego krytyka ówczesnej stołecznej konserwator zabytków, a dziś szefowej muzeum Ewy Nekandy-Trepki. To przez ten konflikt został zwolniony z pracy, co potwierdził wyrok sądu.

Dziś do muzeum ma pretensje między innymi o to, że skrócili nazwę z Muzeum Historycznego Miasta Stołecznego Warszawy, ale też o to, że ekspozycja nie hołduje oczekiwaniom warszawiaków, wyrażonym swego czasu w badaniach. Ekspozycję nazywa "przeglądem magazynów" i twierdzi, że wycięto z niej obronę stolicy w 1939 roku, okupację, getto i oba Powstania oraz zniszczenie miasta.

- To po prostu nieprawda - odpiera zarzuty Trybuś. - Cała nasza kolekcja, jej stan, jej kształt, nasze budynki - to jest przecież jedna wielka opowieść o zniszczonym mieście. Gdyby nie te wydarzenia, wszystko tu wyglądałaby zupełnie inaczej - przekonuje i podaje przykład z Gabinetu archeologicznego, gdzie obok dziesiątek glinianych naczyń wykopanych na terenie miasta są też dwa zaskakująco współczesne, kolorowe, aluminiowe garnki. - Są niby takie, jakich używamy dziś, ale te zostały wykopane na terenie getta. To właśnie te tytułowe "Rzeczy", które aż wołają!

Czy taki sposób opowiadani o historii zadziała? W tym samy gabinecie zobaczyć można dwie szklane skrzynki z fajkami. W jednym są używane, wyraźnie opalone - a w drugim nowe, tyle że kompletnie potłuczone. - Znaleziono je w jednym miejscu. Prawdopodobnie kupiec wiózł je do Warszawy, na sprzedaż, ale po drodze wszystkie mu się potłukły - tłumaczył historię eksponatu Trybuś. Zgromadzone wokół niego osoby zareagowały na to zgodnym i smutnym "ojej", a ja nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że o takie chwile łączności z przeszłością chodzi kuratorom ekspozycji.

Twarde dane o słoikach

Trybuś odpiera też zarzut, że historie rzeczy nie będą zrozumiałe dla widzów, szczególnie nie znających historii miasta. Pomóc mają Warszawskie dane. W sąsiadującym z wejściem pomieszczeniu z wielkoformatowymi infografikami autorstwa Anny Światłowskiej można poznać mnóstwo informacji o warszawie historycznej i dzisiejszej.

Pierwsza to długi na kilka metrów timeline, na którym pokazano, jak rozrastało się miasto, kto nim w danym okresie rządził (czy raczej - w granicach jakiego państwa się wtedy znajdowała), jakie wydarzenia temu towarzyszyły i jak zmieniała się liczba ludności.

- Czy może być mocniejsze wprowadzenie tematyki wojennej, niż ten wykres? - pytał Trybuś, trzymając palec na punkcie, w którym rosnący nieprzerwanie wykres liczby ludności gwałtownie załamuje się niemal do zera w 1944 roku. - Ktoś, kto tu się zatrzyma, bez trudno odczyta potem znaczenie garnków z getta - rozwijał swoją koncepcję.

Tuż obok zobaczyć można "warszawskie pierwsze razy" - dowiemy się kiedy powstał pierwszy wodociąg, poczta i muzeum, ale też kiedy do Warszawy trafił... kebab. Obok zobaczymy zaś makiety tych konstrukcji, które kiedyś biły rekordy wysokości. Ten najwyższy nawet dla niejednego warszawiaka będzie zaskoczeniem, bo to wcale nie Pałac Kultury, ani żaden z nowych wieżowców.

Ze schematycznego rysunku pierzei placu Piłsudskiego dowiemy się, jak kolejne zmiany polityczne zmieniały tę "arenę władzy", a z podobnej infografiki z Traktem Królewskim w roli głównej - jakie sprawy wyciągały warszawiaków z domów, by manifestować na tej ulicy (dwie ostatnie pozycje to żałoba smoleńska i czarny protest). Mapy wyjaśnią, czemu nie wiadomo, gdzie jest centrum Warszawy i jak duży jest praktyczny zasięg miasta (czyli kto dojeżdża tu codziennie do pracy).

- Chyba największym odkryciem było dla nas spostrzeżenie, że wbrew powszechnej opinii, kwestia tak zwanych "słoików" nie jest ani nowa, ani poważniejsza niż kiedyś. Mniej więcej od połowy XIX wieku liczba przyjezdnych się w Warszawie nie zmienia - cały czas stanowią około połowy z nas - zwrócił uwagę Grzegorz Piątek, krytyk architektury, który był członkiem zespołu opracowującego dane.

Dane warszawskie to jedno z kilku pomieszczeń - niespodzianek, ukrytych w labiryncie małych sal i niskich przejść. Eksponatami samymi w sobie są klatki schodowe, sklepienia czy zachowane portale. Miłymi niespodziankami - drewniane ławy znane sprzed remontu muzeum. W jednej z sal natknąć się można na kolejne makiety - na przykładzie kwartału, w którym dziś mieści się muzeum, prześledzimy tam, jak Stare Miasto zmieniło się między 1939 rokiem a odbudową. Jeden z modeli pokazuje powojenne zniszczenia, kolejny raz przypominając widzom o ciążącej nad miastem przeszłości.

W innym pokoju nie zobaczymy za to żadnego eksponatu - jest tam tylko wielkie ścienne malowidło - "Kucie kos" Wojciecha Fangora. Namalowane z myślą o pierwszej ekspozycji muzeum w latach 50. nigdy nie było pokazywane. Jedna z wersji mówi, że powstało nie w tej sali, gdzie je planowano. Inna, że nie spodobało się Stanisławowi Lorentzowi, ówczesnemu dyrektorowi Muzeum Narodowego. Teraz kontemplować można je będzie z wygodnego, miękkiego siedziska - miejsca, gdzie zwiedzający będą mogli odpocząć. W czytelni znów natkniemy się na meble sprzed remontu, a na ścianach zobaczymy malowidła przeniesione z redakcji wydawnictwa Iskry. Innym elementem łączącym nowe muzeum ze starym jest makieta Warszawy z XIX wieku. Odświeżona, uzupełniona i odmalowana wróciła dokładnie tam, gdzie stała w latach 50. i znów opowiada historię - miasta i swoją.

 

Karol Kobos

Muzeum Warszawy
Rynek Starego Miasta 28-42
otwarcie: piątek, 26 maja 2017, godzina 20:00
w piątek muzeum otwarte będzie od 21 do 2 w nocy; wstęp bezpłatny
w sobotę i niedzielę od 10 do 19; wstęp płatny
od piątku do niedzieli, w godzinach 11 - 20:30 na rynku działać będzie instalacja artystyczna w formie labiryntu prezentująca wszystkie gabinety
po 21 na elewacji muzeum wyświetlne będą animacje

Na razie działają te gabinety, których nazwy podaliśmy w tekście wytłuszczonym drukiem.

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • lupus71

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.05.2017 08:57 ~lupus71

    nowe muzeum wydaje się kompletną porażką.

    Oceniając tylko po stronie internetowej to jakaś farsa.

    Gdzie do nędzy jest codzienny pokaz filmu "Warszawa nie zapomni"????
    Był wyświetlany z dostępem do różnych wersji językowych.

    Dlaczego tego nie pokazują?

    Każdemu niemcowi przyjeżdżającemu do Warszawy ten film trzeba obowiązkowo pokazywać. WIęc pytam dlaczego urzędnicy HGW zlikwidowali te pokazy.

  • muzik

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.05.2017 22:25 ~muzik

    Sujecki sam na proteście, ale ma rację w tym co mówi i przyzna mu to prawie całe środowisko muzealnicze. Wiele osób mówi to głośno, inne, którzy się boją, przyznają w rozmowach rację. Muzeum za pozwoleniem Hani z Ratusza zostało rozwalone.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Samotne auto pośród błękitu. "Trudno komentować głupotę"

Samotne auto pośród błękitu. "Trudno komentować głupotę"

Elegancki samochód osobowy stojący samotnie pośrodku wielkiej plamy błękitu wypatrzył jeden z naszych czytelników. Wysłał zdjęcia na Kontakt 24. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »