Informacje

26.07.2013 06:23 komentarze przed Narodowym

Fani po koncercie: mimo wieku są w znakomitej formie

Depeche Mode zagrał w czwartkowy wieczór na Stadionie Narodowym. Brytyjski zespół wykonał kultowe "Enjoy the silence" i "Personal Jesus" oraz utwory z ostatniego albumu "Delta Machine". "Rewelacja" - mówili po koncercie fani.

Koncert nie rozczarował fanów brytyjskiej grupy. - Chłopaki mimo wieku są w znakomitej formie - powiedział jeden z uczestników imprezy. "Rewelacja" - tak fani podsumowali wykonanie na żywo najnowszych piosenek z albumu "Delta Machine".

Fani zaskoczyli Depeche Mode

Polscy fani Depeche Mode zgotowali muzykom gorące powitanie. Podczas wykonania utworu "Welcome To My World", podnieśli do góry tablice z napisem "Welcome To Poland" (Witajcie w Polsce). Wspólnie śpiewali także ostatnie słowo utworu "Should Be Higher" - "Love".

Po zakończeniu piosenki "Just Can't Get Enough", gdy zwyczajowo wokalista Dave Gahan przedstawiał muzyków zespołu, fani skandowali nazwisko Andy'ego Fletchera, basisty i klawiszowca Depeche Mode. - Andrew Fletcher wzruszył się, gdy cała publiczność wykrzykiwała jego imię - przyznał jeden z uczestników koncertu.

Do tej pory zespół pięciokrotnie odwiedził Polskę - po raz pierwszy zagrał w hali warszawskiego "Torwaru" w 1985 r., po raz ostatni w łódzkiej Atlas Arenie w 2010 r.

Depeche Mode zagrają 34 koncerty w 25 europejskich miastach zanim światowa trasa "The Delta Machine Tour", przeniesie się do Ameryki Północnej, by tam promować ostatni krążek grupy "Delta Machine" (2013). Europejska część trasy zakończy się 29 lipca koncertem w Mińsk Arena.

Muzyka z francuskiego magazynu mody

Depeche Mode to jedna z pierwszych brytyjskich grup, która tak silnie oparła swoją twórczość na użyciu syntezatorów. Wyrastając z tradycji muzyki New Romantic, muzycy coraz bardziej odchodzili od popowych brzmień na rzecz twórczości "ciemniejszej" natury, opartej na głębokim głosie wokalisty Davida Gahana, syntezatorach i poetyckich tekstach. Nazwa zespołu została zaczerpnięta z tytułu francuskiego magazynu mody. - "Depeche Mode" oznacza to jak szybko zmienia się moda. Poza tym, lubię brzmienie tych słów" - tłumaczył w wywiadach klawiszowiec Martin Gore. Choć początkowym utworom Depeche Mode zarzucano naiwność i poruszanie się w banalnej konwencji muzyki pop, już debiutancka płyta "Speak & Spell", wydana w 1981 r., przyniosła zespołowi niejaką popularność, dzięki singlom "New Life" i "Just Can't Get Enough". W tym samym roku zespół opuścił gitarzysta Vince Clarke; zespół zamieścił w gazecie "Melody Maker" ogłoszenie, na które odpowiedział Alan Wilder.

Kolejny album formacji "A Broken Frame" ukazał się w 1982 r.; autorem wszystkich kompozycji był Martin Gore. Jak wspominał basista Andrew Fletcher: "Drugi album nie sprzedawał się tak dobrze jak pierwszy i wiele osób próbowało nam wmówić, że jesteśmy już skończeni". Depeche Mode odnieśli jednak wielki komercyjny sukces, dzięki albumom "Construction Time Again" (1983) i "Some Great Reward" (1984). Na obu krążkach muzycy eksperymentowali z brzmieniem, włączając do kompozycji sample codziennych odgłosów. Zmieniły się także teksty, pisane przez Gore'a - zaczęły dotykać problemów natury społecznej i politycznej, jak na przykład kwestia wyścigu zbrojeń czy zanieczyszczenia środowiska. Sukces takich utworów jak "People are People" czy "Master and Servant" zapewnił zespołowi popularność.

W 1985 r. zespół wystąpił w Warszawie, wzbudzając entuzjazm publiczności, która chętnie  zaadoptowała styl ubioru muzyków. Powstała subkultura "depeszowców", charakteryzująca się brakiem ideologii i skupieniem na estetyce. "Depesze" nosili czarne, skórzane kurtki, białe spodnie, buty na podwyższonych koturnach i krótko przycięte, nażelowane włosy w stylu wokalisty Davida Gahana.

Kolejne prace, "Black Celebration" (1986) i "Music for the Masses" (1987), utwierdziły Depeche Mode na pozycji jednego z najpopularniejszych zespołów. Na listach przebojów królowały natomiast single "Never Let Me Down Again", "Behind the Wheel" i "Strangelove". Następny krążek "Music for the Masses", który sprzedał się w nakładzie ponad miliona egzemplarzy w Stanach Zjednoczonych, sprawił, że zespół zaczął cieszyć się mainstreamową popularnością.

Zespół, który doprowadził do zamieszek

W 1990 r. ukazał się "Violator", jeden z najpopularniejszych krążków formacji. Na płycie znalazły się m.in. takie przeboje jak "Personal Jesus", "World in my Eyes" i "Enjoy the Silence". Popularność grupy była tak wielka, że podczas promocyjnego podpisywania albumu w jednym ze sklepów płytowych w Los Angeles niemalże doszło do zamieszek, gdy na spotkaniu z zespołem pojawił się 20-tysięczny tłum.

W 1995 r., w momencie największej popularności, grupę opuścił Wilder a Gahan odszedł ze świata muzycznego, by walczyć z nałogiem heroinowym. W 1997 r. Depeche Mode, jako trio, wydało płytę "Ultra", po czym zawiesiło działalność.

Zespół powrócił w 2001 r., wydając album "Exciter", cieszący się ogromną popularnością, podobnie jak single "Dream On" i "I Feel Loved". Podczas trasy koncertowej, promującej wydawnictwo, grupa wystąpiła w Warszawie. Zespół nagrał jeszcze trzy płyty studyjne i dwie koncertowe. 26 marca 2013 r. do sklepów płytowych trafił długo oczekiwany album "Delta Machine" a zespół rozpoczął kolejną światową trasę koncertową.

Czytaj także na tvn24.pl

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • dmdm

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.07.2013 20:04 ~dmdm

    przyjechałem na koncert z dolnego sląska, było zarąbiście,na płycie nie było żadnego dudnienia, a jak śpiewał Martin było słychać wyrażnie każde słowo, pozDrawiaM

  • Guśka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 26.07.2013 22:22 ~Guśka

    na koncercie byłam, mimo że jestem z Tarchomina, bezpiecznie dojechałam sobie autkiem do Targowej, zaparkowałam, dalej dojechałam tramwajem i elegancko tramwajem wróciłam. Jestem zachwycona organizacją ruchu - dyspozytorzy byli w ciągłym kontakcie ze sobą - krótkofalówkami informowali o napełnionym przystanku autobusowym i natychmiast dawali znać by podechały kolejne autobusy. REWELACJA!!!! nikt się nie tłoczył, przepychał i wkurzał na brak połączenia. Atmosfera była idealna a ci którzy narzekają są poprostu zgorzkniali, nieszczęśliwi że razem z nami nie mogli tego przeżyć. Ludzie, zmieńcie wasze nastawienie do życia i ludzi wokół! POZYTYWNOŚCI, ŻYCZLIWOŚCI I UPRZEJMOŚCI wobec siebie!!! Zobaczycie że żyje się wtedy o wiele przyjemniej!!! WIEM - SPRAWDZIŁAM!!!!

  • Do Po koncercie

    zgłoś naruszenie odpowiedz 26.07.2013 20:30 ~Do Po koncercie

    Jeśli jesteś "piknikiem" to bądź tak miły i zajrzyj na live jak się poźniej bawić powinieneś na koncercie dM...a nie przychodzisz na koncert stoisz obok swej lubej i tylko nogi w kolanach uginasz aby udawać że się bawisz...

  • Hilvede

    zgłoś naruszenie odpowiedz 26.07.2013 20:16 ~Hilvede

    Na trybunach akustyka - REWELACJA, a potańczyć da się bez problemu, wszyscy szaleli i mieli sporo miejsca, podejrzewam że więcej niż na płycie :) Następnym razem polecam trybuny - warto.

  • badyl

    zgłoś naruszenie odpowiedz 26.07.2013 20:07 ~badyl

    Co do akustyki - na trybunie górnej było o dziwo bardzo dobrze! Wszyscy tańczyli, miejsce było.

  • sonia

    zgłoś naruszenie odpowiedz 26.07.2013 19:08 ~sonia

    byłam na dolnych trybunach i nie mam specjalnych zastrzeżeń do nagłośnienia, było super

  • Po koncercie

    zgłoś naruszenie odpowiedz 26.07.2013 16:01 ~Po koncercie

    Zgadzam się w sprawie akustyki Narodowego. To jest tragedia! Nie powinno się tam organizować koncertów.
    Ma płycie słychać było jedno wiekie dudnienie spowodowane echem dochodzącym ze wszystkich stron. Ciekawe jak było na trybunach, ale z drugiej strony między krzesełkami nie ma jak potańczyć.
    To była moja pierwsza impreza muzyczna na SN i raczej ostatnia.
    Szkoda kasy jak nic nie słychać.
    Nawet na gwiazdy formatu DM.

  • max

    zgłoś naruszenie odpowiedz 26.07.2013 13:34 ~max

    niestety Narodowy ma katastrofalną akustykę, właściwie to słucha się wielokrotnie odbitego echa, cały konceret inżynierowie dźwięku od DM próbowali cos z tym robić, poprawili trochę, ale połowa koncertu to była tragedia pod względem akustyki.
    Na koncerty nie nadaje się w ogóle, no chyba, że na jakiś akustyczny show.
    max

  • mieszkanka

    zgłoś naruszenie odpowiedz 26.07.2013 13:18 ~mieszkanka

    Droga Saska Kępo, trochę wyrozumiałości. Są rejony Warszawy zakorkowane stale, bez względu na odbywające się imprezy. Wam się to przydarza kilka razy w roku. Jestem pewna, że gdyby koncert był np. w sobotę, też byście jojczyli. Terminy imprez są znane dużo wcześniej i można jakoś sobie zorganizować ten akurat dzień.
    P.S. Koncert był świetny!

  • miświeczorem

    zgłoś naruszenie odpowiedz 26.07.2013 12:46 ~miświeczorem

    michal~michal

    skandal = ludzie na chleb nie maja , zajada sie cebule z patelni co 2 dzien by starczylo do 1 szego , na buty nowe zbieram rok , dwa - z glodowych pensji a tu banda nowobogacja szaleje jak malpy na koncercie za 500 zloty od biletu


    250zł maks.

    cywilizacja to bezduszna dżungla gdzie trzeba być silnym a nie marudnym. dużo dobrego

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »