Informacje

21.05.2019 07:10 Po wypadku na Łopuszańskiej

"Ewelina siedziała ze spuszczoną głową. Tyłu samochodu właściwie nie było"

SERWISY:

Wstrząsające zeznania świadka, który w wypadku stracił żonę. Oskarżony o jego spowodowanie mężczyzna nie stracił nawet prawa jazdy. W poniedziałek rozpoczął się jego proces.

Dramatyczny wypadek opisywaliśmy przed rokiem na tvnwarszawa.pl. Rozpędzony opel uderzył w subaru, którego kierowca czekał na zmianę świateł przed skrzyżowaniem Alej Jerozolimskich z Łopuszańską. Siła uderzenia była tak duża, że uszkodzone zostały też inne auta i ucierpiały inne osoby. Ale najbardziej ucierpiała właśnie pasażerka subaru. Dwa dni po wypadku zmarła w szpitalu.

W poniedziałek przed stołecznym sądem rozpoczął się proces Artura K. oskarżonego o spowodowanie wypadku. To on siedział za kierownicą opla. - Przyznaję się, odmawiam składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania - oświadczył. Nic więcej do powiedzenia nie miał, poza tym, że nie pamięta przebiegu wypadku.

"Mówiłem do niej, ale była nieprzytomna"

- Ostatnia rzecz, jaką pamiętam wyraźnie przed wypadkiem, to to, że wsiedliśmy do samochodu. Następna rzecz, jaką pamiętam, to jakby kilka slajdów i wrażenie ogromnego hałasu - mówił w poniedziałek przed sądem mąż zmarłej pasażerki. On kierował tamtego dnia, żona siedziała obok. Wracali od jego teściów.

- Kiedy się ocknąłem, nie widziałem zupełnie, co się dzieje. Zobaczyłem rozbitą szybę, wystrzeloną poduszkę. Ewelina siedziała ze spuszczoną głową, jakby spała. Miała bardzo krótki oddech. Mówiłem do niej, ale była nieprzytomna. Odwróciłem się do tyłu. Zobaczyłem, że w zasadzie nie ma tyłu samochodu. Nie było też psa, który jechał z nami. Nie wiedziałem, co się dzieje, wszystko wirowało – relacjonował świadek. - Ktoś podbiegł od strony Eweliny, musiałem głaskać jej głowę. Ten ktoś powiedział, żebym ją trzymał, że już biegnie po pomoc - dodał.

Mąż zmarłej zapamiętał wyjące syreny i strażaków, którzy osłonili go pledem. Potem dźwięk sprężarki i rozcinanie samochodu. Chcieli mu pomóc, ale wyszedł z auta o własnych siłach. Nie pozwolili podbiec do żony.

Spotkał kierowcę opla w szpitalu

- Kątem oka widziałem dużo rozbitych samochodów, mój był w potwornym stanie. Pytałem o Ewelinę, nie chcieli mi nic powiedzieć. Tylko że jest pod opieką. Widziałem psa, który był przywiązany do słupka. I tak dziwnie siedział. Przyszedł policjant, zbadał mnie alkomatem, nie chciał za dużo powiedzieć. Tylko że wjechali w nas. Przez radio w karetce usłyszałem, że stan poszkodowanej jest bardzo ciężki. Pamiętam, że byłem bez butów, podczas wypadku musiały mi spaść - przypominał sobie.

Kierowca subaru w szpitalu spotkał kierowcę opla. - Zobaczyłem mężczyznę, zapytałem, czy jest z tego wypadku na Łopuszańskiej. Zapytałem, czy to on w nas wjechał. Odpowiedział, że tak. Po czym odwrócił głowę - mówił.

- Czy kiedykolwiek później oskarżony kontaktował się z panem, przepraszał, wyrażał skruchę - pytała mec. Marta Zakrzewska, pełnomocniczka świadka, który w procesie ma status oskarżyciela posiłkowego.

- Nie - brzmiała odpowiedź.

"Boże, czy ja coś zrobiłam złego?"

Podczas poniedziałkowej rozprawy swoje zeznania złożyła też kobieta, która jechała innym samochodem.

- Wracałam od córki. Dojechałam do skrzyżowania. Czekałam, aż zapali się zielone światło. Wtedy ruszyłam. I nie przejechałam tego skrzyżowania, tylko wjechał prosto na mnie samochód. Pomyślałam: "Boże, czy ja coś zrobiłam złego?". Wyszłam z samochodu, drzwi nie bardzo chciały się otworzyć. Zadzwoniłam do córki, powiedziałam, że miałam wypadek, ale nie wiem, co się stało - relacjonowała przed sądem.

Podszedł do niej inny kierowca. Gdy zapytała, czy coś zrobiła źle, odpowiedział: - Nie. Pani jechała prawidłowo.

O kierowcy opla powiedziała w poniedziałek: - Byłam zaskoczona, że zachowuje się, jakby się nic nie stało. Bardzo spokojnie. Bez żadnej gestykulacji, ruchów rękami.

Mimo upływu ponad roku, do dziś nie wróciła do zdrowia.

- Ręka nie jest jeszcze sprawna, jest bardzo słaba. Jeśli chodzi o kręgosłup, to odczuwam do dzisiaj ból - opisywała. - Po wypadku bardzo się bałam przechodzić przez jezdnię na pasach. Bałam się chodzić po ulicy. Miałam koszmarne sny. Denerwowałam się, zrywałam w nocy, krzyczałam. Śniło mi się, że to moje dziecko spowodowało wypadek - zeznawała.

Po chodniku i po ścieżce rowerowej

Jak już informowaliśmy na tvnwarszawa.pl, policja sprawdziła, że kierujący oplem Artur K. w chwili wypadku był trzeźwy. Podobnie zresztą jak inni kierowcy. Po wszystkim pojechał jednak do domu. Nie został zatrzymany, nie zabrano mu prawa jazdy, nie przebadano na obecność narkotyków.

Tymczasem w trakcie śledztwa zaczęły się pojawiać nowe okoliczności. Jak zeznali świadkowie kierowca krótko przed wypadkiem jechał bardzo brawurowo: m.in. po chodniku i po ścieżce rowerowej w okolicach wcześniejszego skrzyżowania - Alej Jerozolimskich z Popularną. Mówili o unoszących się za autem tumanach kurzu, hałasie od wysokich obrotów silnika i pieszych uskakujących przed samochodem. Krótko potem doszło do zderzenia na rondzie Reagana, czyli właśnie skrzyżowaniu Alej Jerozolimskich z Łopuszańską.

Według biegłego, co potwierdziła nam Prokuratura Okręgowa w Warszawie, w chwili uderzenia opla w subaru, prędkość tego pierwszego auta wynosiła co najmniej 95 km/h. Czyli blisko dwukrotnie więcej niż dozwolona.

Piotr Machajski

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • MKO

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.05.2019 08:12 ~MKO

    Jestem przeciwnikiem zabierania prawek przez policjantów, jeżeli kierowca był trzeźwy i w sposób celowy nie złamał przepisów. To jest już jakiś wyrok, a policjant nie jest od tego. Kiedyś miałem sprawę w sądzie. Świadek, żona kierowcy drugiego samochodu zeznawała, że "jechałem jak wariat", a ja ruszyłem dopiero co i przejechałem może 5 m, więc co czasem są warte zeznania świadków.

  • Janina

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.05.2019 09:38 ~Janina

    Jacek~Jacek

    Państwa teoretycznego ciąg dalszy....kupiłem wycieczke w TUI...Zapłaciłem za 8 dni... Na miejsce wakacji dotarłem DRUGIEGO dnia...jeden dzień mi "skradziono"...powrót, 8 dnia o 3.45 wyjazd z hotelu....Ósmy dzień od 8 rano spędziłem w Polsce"skradziony"....co na to UOKiK,????nic. Nie ma w tym kraju sprawiedluwosci. I kary.

    a myślał pan o pomocy lekarza specjalisty?

  • Jacek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.05.2019 17:31 ~Jacek

    Państwa teoretycznego ciąg dalszy....kupiłem wycieczke w TUI...Zapłaciłem za 8 dni... Na miejsce wakacji dotarłem DRUGIEGO dnia...jeden dzień mi "skradziono"...powrót, 8 dnia o 3.45 wyjazd z hotelu....Ósmy dzień od 8 rano spędziłem w Polsce"skradziony"....co na to UOKiK,????nic. Nie ma w tym kraju sprawiedluwosci. I kary.

  • Przemek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.05.2019 12:29 ~Przemek

    Powinien być sądzony jak za zabójstwo. Jeżeli ktoś przekracza dozwoloną prędkość 2 razy w mieście to to że jako narzędzia zbrodni użył samochodu nie powinno być okolicznością łagodzącą

  • buena

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.05.2019 09:11 ~buena

    smutne, a zarazem przerażające;
    jak ktoś kogoś pchnie nożem, to zabójstwo,
    a jak jedzie jak nieokrzesany ogier i kogoś zabije to nic;
    wstyd wymiarze sprawiedliwości wstyd

  • dthgf

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.05.2019 08:55 ~dthgf

    szkoda mi żony tego pana. tak jakby się pożegnała z rodzicami a potem ten wypadek...Boże kochany gdzie ta sprawiedliwość?

  • AdiWawa

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.05.2019 23:35 ~AdiWawa

    benek~benek

    Święte krowy w osobówkach nadal bezkarne. Trzeba zaostrzyć kary, objąć całe miasto monitoringiem, odcinkowymi pomiarami prędkości, uspokoić ruch, a bandytów łamiących przepisy od razu do więzienia wtrącać.


    Święte krowy to my naród wybrany, ten na rowerach, na deskach, rolkach, na nogach

  • LagMen

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.05.2019 22:12 ~LagMen


    BBQ~BBQ

    Proszę zwrócić uwagę na fakt, że uderzenie było od tyłu, pasażerka nie została bezpośrednio uderzona, zabiło ją szarpnięcie głowy do tyłu w trakcie uderzenia. Warto zawsze zadbać o dobrze ustawiony i wyregulowany zagłówek, to może uratować nam kiedyś życie.
    TJP~TJP

    Zagłówki są za twarde, ktoś mógłby coś opatentować.

    Są lepsze patenty, nawet w starej lagunie z 2001r miałem raz że był z takiej dziwnej pianki jak teraz jest moda na zdrowe poduszki czy wkładki do butów, niby twarda ale się poddaje i amortyzuje, dwa że zagłówek jest rozkładany ma kształt ʌ i przy mocnym dociskaniu też się składał co amortyzuje, oczywiście trzeba mieć rozłożony i odpowiednio ustawiony

  • myślenienieboli

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.05.2019 22:06 ~myślenienieboli



    AdUrbem~AdUrbem

    Wypadki sie zdarzają ale można ich unikać i ograniczać szanse na zdarzenie. Więcej pasów ruchu to większe bezpieczeńśtwo bo ruch sie rozkłada na więcej pasów i nie ma takiego tłoku pewnie tu by ominoł inne samochody gdyby miał więcej miejsca. Więcej pasów ruchu to mniejsze korki przy okazji jakiejś kolizji bo można objechać miejsce pozostałymi pasami ruchu. Więcej pasów ruchu to też szybsze dojazdy do pracy i brak korków. Bez poszerzania ulic nie będzie dobrej komunikacji w Warszawie
    Andrzej~Andrzej

    Mysle ze masz absolutna racje.Uwazam ze jakby bylo 100 pasow ruchu to wypadkow by wcale nie bylo.Musze przyznac ze twoja mysl jest co najmniej genialna.Ortografia tez..
    AdRatio~AdRatio

    NO właśnie Panie Andrzeju, zastanawiałem się jak odpowiedzieć Panu AdUrbem, bo ja dosyć wygadany, nie potrafiłem znaleźć słów aby odpowiedzieć na tę głupotę. Wybawił mnie Pan z kłopotu.
    Jeżeli Ad Urbem reprezentuje fundacje o tej nazwie to mogę im współczuć tylko.

    co z durnoty AdU... wypisujesz. Co ma jedno z drugim, to jak by było pusto i nie jeździł by po chodnikach i ścieżkach rowerowych to by miał na liczniku ze 150km/h do tego wjechał w ludzi stojących, to jeszcze tunele i wiadukt oraz kładki musiały by być że by pieszych nie było i samochody się nie zatrzymywały

  • AdRatio

    zgłoś naruszenie odpowiedz 21.05.2019 19:44 ~AdRatio


    AdUrbem~AdUrbem

    Wypadki sie zdarzają ale można ich unikać i ograniczać szanse na zdarzenie. Więcej pasów ruchu to większe bezpieczeńśtwo bo ruch sie rozkłada na więcej pasów i nie ma takiego tłoku pewnie tu by ominoł inne samochody gdyby miał więcej miejsca. Więcej pasów ruchu to mniejsze korki przy okazji jakiejś kolizji bo można objechać miejsce pozostałymi pasami ruchu. Więcej pasów ruchu to też szybsze dojazdy do pracy i brak korków. Bez poszerzania ulic nie będzie dobrej komunikacji w Warszawie
    Andrzej~Andrzej

    Mysle ze masz absolutna racje.Uwazam ze jakby bylo 100 pasow ruchu to wypadkow by wcale nie bylo.Musze przyznac ze twoja mysl jest co najmniej genialna.Ortografia tez..

    NO właśnie Panie Andrzeju, zastanawiałem się jak odpowiedzieć Panu AdUrbem, bo ja dosyć wygadany, nie potrafiłem znaleźć słów aby odpowiedzieć na tę głupotę. Wybawił mnie Pan z kłopotu.
    Jeżeli Ad Urbem reprezentuje fundacje o tej nazwie to mogę im współczuć tylko.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »