Informacje

27.09.2016 15:50 Przy Anyżkowej

Dzik ugrzązł w stawie za
cmentarzem. Uratowany

SERWISY:

Dzik wszedł do stawu, utknął w mule i nie mógł wyjść o własnych siłach. Wydostali go strażnicy miejscy za pomocą weterynaryjnego chwytaka. Zwierzę nie ucierpiało. Po odpoczynku trafiło do lasu.


Dzik przywędrował nad stawy na tyłach cmentarza przy ulicy Anyżkowej na Ursynowie. Zwierzę weszło do wody, jednak ugrzęzło w mule i nie potrafiło o własnych siłach wydostać się z pułapki.

Wycieńczonego dzika zauważył w poniedziałkowe popołudnie jeden z wędkarzy. Zawiadomił strażników miejskich.  

- Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, dzik znajdował się jakieś dwa metry od brzegu. Zwierzę nie miało szans na samodzielne wydostanie się. Aby mu pomóc, użyliśmy specjalistycznego sprzętu do odławiania zwierząt – powiedział podejmujący interwencję st. insp. Maciej Zuba z Eko Patrolu.

Dzika wydostano. Był bardzo wyczerpany wielogodzinnymi próbami opuszczenia błotnej pułapki.

- Po uwolnieniu zwierzę jeszcze ponad kwadrans wypoczywało leżąc na trawie. Czekaliśmy aż nabierze sił, zabezpieczając w tym czasie miejsce przed dostępem osób postronnych – dodał st. insp. Maciej Zuba.

Jak podaje straż miejska, po wypoczynku dzik wrócił do środowiska naturalnego.

Niedawno informowaliśmy o łosiu pływającym w Wiśle:

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • Marian Paździoch

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.09.2016 09:58 ~Marian Paździoch

    @Rafał, dwie sprawy. 1 - z tymi półgłówkami święta prawda, zgadzam się :). 2 - ja jednak jestem zdania, że locha z warchlakami może być niebezpieczna, bo może zwyczajnie bronić młodych, więc może lepiej prewencyjnie coś z tym zrobić.

  • Ania

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.09.2016 09:54 ~Ania

    Jest coraz więcej dzików w Warszawie, bo zabieramy zwierzętom ich teren. Na Bródnie obok lasku Bródnowskiego nowe osiedla są budowane na każdym wolnym m2. To samo na Nowodworach, Białołęce czy obrzeżach miast.



    Tom~Tom

    Cieszmy się że uratowany zostało biedne zwierzę. Mój jedyny problem jest taki iż mieszkańcy stolicy Polski - Warszawy coraz częściej mają styczność z panoszącymi się dzikami. Jeszcze kilka lat temu nie miałem styczności z żadnym. W tym roku już kilka razy zdarzyło mi się spotkać dziki przebiegające przez ulicę oraz stojące przy chodniku. Sprawę zgłaszałem za każdym razem do straży miejskiej. Ale co oni mogą zrobić? Zanim przyjadą po zwierzętach nie będzie śladu.
    Chyba jedynym rozwiązaniem jest zredukowanie liczby dzików, zanim taki zaatakuje kogoś.
    Szkoda że nic w tym kierunku się nie robi i musi się komuś coś stać żeby służby zareagowały
    Rafał ~Rafał


    Ok, zobaczyłeś dzika na żywo po raz pierwszy. Rozumiem, że może to zaskoczyć, ale dlaczego miało by być argumentem za ograniczeniem ilości dzików?

    Dzik, jeśli go nie drażnić tylko zostawić w spokoju, nikomu krzywdy nie zrobi.

    Jeśli w ogóle coś ograniczać - choć nie wiem jak to zrobić humanitarnie - to raczej półgłówków i ich liczne potomstwo, które widząc dzika lezie do nic robić zdjęcia albo karmić, a potem płacze że zaatakował, ugryzł czy poturbował.



  • Tom

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.09.2016 09:02 ~Tom


    Tom~Tom

    Cieszmy się że uratowany zostało biedne zwierzę. Mój jedyny problem jest taki iż mieszkańcy stolicy Polski - Warszawy coraz częściej mają styczność z panoszącymi się dzikami. Jeszcze kilka lat temu nie miałem styczności z żadnym. W tym roku już kilka razy zdarzyło mi się spotkać dziki przebiegające przez ulicę oraz stojące przy chodniku. Sprawę zgłaszałem za każdym razem do straży miejskiej. Ale co oni mogą zrobić? Zanim przyjadą po zwierzętach nie będzie śladu.
    Chyba jedynym rozwiązaniem jest zredukowanie liczby dzików, zanim taki zaatakuje kogoś.
    Szkoda że nic w tym kierunku się nie robi i musi się komuś coś stać żeby służby zareagowały
    Rafał ~Rafał


    Ok, zobaczyłeś dzika na żywo po raz pierwszy. Rozumiem, że może to zaskoczyć, ale dlaczego miało by być argumentem za ograniczeniem ilości dzików?

    Dzik, jeśli go nie drażnić tylko zostawić w spokoju, nikomu krzywdy nie zrobi.

    Jeśli w ogóle coś ograniczać - choć nie wiem jak to zrobić humanitarnie - to raczej półgłówków i ich liczne potomstwo, które widząc dzika lezie do nic robić zdjęcia albo karmić, a potem płacze że zaatakował, ugryzł czy poturbował.





    Nie pierwszy raz i ja tylko nie chcę czekać kiedy dziecko bawiące się na spacerze wejdzie między lochę a warchlaki i narazi się na atak. Tylko tyle.

  • Rafał

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.09.2016 19:28 ~Rafał

    Tom~Tom

    Cieszmy się że uratowany zostało biedne zwierzę. Mój jedyny problem jest taki iż mieszkańcy stolicy Polski - Warszawy coraz częściej mają styczność z panoszącymi się dzikami. Jeszcze kilka lat temu nie miałem styczności z żadnym. W tym roku już kilka razy zdarzyło mi się spotkać dziki przebiegające przez ulicę oraz stojące przy chodniku. Sprawę zgłaszałem za każdym razem do straży miejskiej. Ale co oni mogą zrobić? Zanim przyjadą po zwierzętach nie będzie śladu.
    Chyba jedynym rozwiązaniem jest zredukowanie liczby dzików, zanim taki zaatakuje kogoś.
    Szkoda że nic w tym kierunku się nie robi i musi się komuś coś stać żeby służby zareagowały


    Ok, zobaczyłeś dzika na żywo po raz pierwszy. Rozumiem, że może to zaskoczyć, ale dlaczego miało by być argumentem za ograniczeniem ilości dzików?

    Dzik, jeśli go nie drażnić tylko zostawić w spokoju, nikomu krzywdy nie zrobi.

    Jeśli w ogóle coś ograniczać - choć nie wiem jak to zrobić humanitarnie - to raczej półgłówków i ich liczne potomstwo, które widząc dzika lezie do nic robić zdjęcia albo karmić, a potem płacze że zaatakował, ugryzł czy poturbował.

  • Tom

    zgłoś naruszenie odpowiedz 27.09.2016 16:05 ~Tom

    Cieszmy się że uratowany zostało biedne zwierzę. Mój jedyny problem jest taki iż mieszkańcy stolicy Polski - Warszawy coraz częściej mają styczność z panoszącymi się dzikami. Jeszcze kilka lat temu nie miałem styczności z żadnym. W tym roku już kilka razy zdarzyło mi się spotkać dziki przebiegające przez ulicę oraz stojące przy chodniku. Sprawę zgłaszałem za każdym razem do straży miejskiej. Ale co oni mogą zrobić? Zanim przyjadą po zwierzętach nie będzie śladu.
    Chyba jedynym rozwiązaniem jest zredukowanie liczby dzików, zanim taki zaatakuje kogoś.
    Szkoda że nic w tym kierunku się nie robi i musi się komuś coś stać żeby służby zareagowały

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »