Informacje

21.06.2011 20:26 Problem w bemowskich podstawówkach

"Dzieci to nie rzędy cyferek"

SERWISY:

Kilka podstawówek na Bemowie zdecydowało się zlikwidować klasy z małą liczbą uczniów. Rodzice zostali zaskoczeni tą decyzją tuż przed końcem roku szkolnego: - Nikt nas nie pytał o zdanie - tłumaczą i skarżą się na arogancję urzędników. W proteście pikietowali przed bemowskim ratuszem.

- Dzieci to nie rzędy cyferek - denerwują się rodzice pierwszoklasistów ze szkoły nr 316 przy ul. Szobera. W poniedziałek dowiedzieli się, że po wakacjach oddział I e, do którego chodzą ich dzieci, zostanie zlikwidowany. Uczniowie mają zostać rozdzieleni między pozostałe klasy z rocznika. Rodzice oburzają się, że władze szkoły wcześniej nawet nie wspomniały, że rozważają taką decyzję i poinformowały o niej tuż przed wakacjami.

Z bannerem i ulotkami przed ratusz

- Przeczytałem w dzienniczku syna, że pani dyrektor zaprasza nas na spotkanie organizacyjne w poniedziałek - opowiada Daniel Dymiński, ojciec jednego z uczniów. Na spotkaniu dyrekcja powiadomiła o planach na nowy rok szkolny. Rodzice są oburzeni, że nie mieli na nie żadnego wpływu. - Nikt tego z nami nie konsultował - mówią.

O swoich kłopotach poinformowali tvnwarszawa.pl w mailu wysłanym na warszawa@tvn.pl:

We wtorek w południe rodzice dzieci z I e pojawili się przed ratuszem z banerem. Rozdawali ulotki ostrzegające, że dzielnica próbuje rozwiązać problemy kosztem dzieci. Początkowo myśleli, że likwidacja klas to skutek braku pieniędzy, których urzędnicy nie żałują na inne sprawy - druk dzielnicowej gazetki czy wejściówki na koncerty.

Szkoła: na dużych klasach skorzystają wszyscy

Urzędnicy i szkoła plan zlikwidowania 20-osobowej, czyli najmniej licznej klasy z rocznika tłumaczą względami organizacyjnymi. Przewidują, że w ciągu najbliższego roku - dwóch lat liczba uczniów wzrośnie o jedną trzecią. Dlatego małe klasy chcą zastąpić większymi, tak żeby z przestrzeni i sił pedagogicznych placówki korzystała możliwie największa liczba dzieci.

Z takim podejściem nie zgadzają się rodzice pierwszaków z Ie. - To zaszkodzi dzieciom. Nie można tak burzyć ich świata. Mają swoich kolegów, których poznali przez ten rok, ulubioną nauczycielkę. To dla nich bardzo ważne - mówią.

Popierają ich rodzice drugoklasistów ze szkoły 341 przy ul. Oławskiej. We wtorek oznajmiono im , że tamtejszą II b czeka po wakacjach taki sam los, jak I e z Szobera. Pocztą pantoflową dowiedzieli się

o pikiecie pod ratuszem i też tam przyszli. W podobnej sytuacji są jeszcze dwie inne klasy z bemowskich podstawówek. Czy rodzice ich uczniów też będą protestować? - Nie wiadomo, czy w ogóle już się dowiedzieli o tych planach - komentowano podczas pikiety.

Rodzice: "Dzieci tego nie rozumieją"

Z protestującymi rodzicami spotkali się wiceburmistrz Krzysztof Zygrzak, dwie urzędniczki z dzielnicowego wydziału oświaty i dyrektorka podstawówki przy Szobera. - Dlaczego zostaliśmy poinformowali dopiero teraz? - pytali ich wzburzeni rodzice. - Plany na przyszły rok szkolny robi się na koniec bieżącego - tłumaczyła naczelnik wydziału oświaty.

Jej zdaniem na podstawie wcześniejszych statystyk nie dało się przewidzieć takiej sytuacji i odpowiednio wcześnie uprzedzić rodziców.

- To może wyciągnijcie państwo wnioski na przyszłość, przy tworzeniu kolejnych klas, żeby nie szkodzić kolejnym dzieciom - skomentowała jedna z matek.

Ratusz: plan nie jest przesądzony

Rodzice rozumieją, że mogą pojawiać się różne problemy demograficzne i organizacyjne. Uważają jednak, że wybrano zły sposób ich rozwiązania. - Problem jest wspólny, a poświęca się tylko jedną klasę, żeby go rozwiązać. Nie chcemy być traktowani instrumentalnie - zarzucali urzędnikom. - Dzieci

tego nie rozumieją. Nie wiedzą, co się dzieje - dodają.

- Plan rozbicia klas nie jest jeszcze przesądzony. Do końca sierpnia do rejonów mogą dołączyć nowe dzieci, która szkoła dopisze do najmniejszych klas. Może się okazać, że nie trzeba będzie ich rozwiązywać - uspokajał wiceburmistrz. - To niepewne. Mamy czekać do września, a potem powiedzieć dzieciom, że jednak nie pójdą do swojej klasy? - oburzali się rodzice. - A może potem klasy znowu będą dzielone albo łączone? Tak nie można -.

Burmistrz się promuje, ale nie odpowiada

Rodzice narzekają, że szkoła i urzędnicy nie wypracowali sobie komunikacji z rodzicami. Nikt wcześniej nie informował o sytuacji, nie było dyskusji o innych rozwiązaniach. - Jesteśmy gotowi na tryb zmianowy lekcji - proponowali podczas spotkania w ratuszu - Ale nikt tego z nami nie konsultuje.

Zauważają, że burmistrz Jarosław Dąbrowski, który zwykle aktywnie promuje urząd na Facebooku, tym razem pojawiające się tam masowo pytania zaniepokojonych rodziców pozostawił bez odpowiedzi. - Nie przeglądałem Facebooka, więc nic o tym nie wiedziałem - stwierdził jeszcze przed pikietą burmistrz Dąbrowski w rozmowie z tvnwarszawa.pl. - Z komentarzem na temat szkół wolałbym poczekać na wiceburmistrza Stomę, który nadzoruje sprawy oświatowe. Ale on jest teraz na urlopie - dodał.

Wolę bemowskiego ratusza do rozmów zadeklarował wiceburmistrz Zygrzak. Kolejne spotkania z wiceburmistrzem Stomą i z burmistrzem Dąbrowskim - mają się odbyć się w poniedziałek.

We wtorek po południu wszystkie wpisy rodziców zniknęły z facebookowej tablicy burmistrza Dąbrowskiego. Zamiast nich pojawiła się jednak informacja o zaplanowanym na nadchodzący tydzień spotkaniu.

 

 

Joanna Smolińska

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • ---

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.06.2011 15:24 ~---

    do matki jest
    Kto Pani powiedział, że osoby, które stały za transparentem nie rozmawiały?
    Czy Pani z nimi rozmawiała? Skąd ta wiedza, że nie radzą sobie z emocjami. Zanim Pani weźmie się za osądzanie dobrze byłoby poznać te osoby i usłyszeć jaki jest kontekst sytuacji.

  • matka jest tylko jedna

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.06.2011 10:36 ~matka jest…

    Dodam jeszcze Pani Aleksandro, że zarówno wiekiem jak i tym co mnie w życiu spotkało, jestem doświadczona i "wyuczona". Ma Pani jednak rację, że muszę się jeszcze wiele nauczyć tak samo jak Pani, bo całe życie się uczymy.
    Wiele razy w moim życiu była stawiana w o wiele trudniejszych sytuacjach niż ta tutaj opisywana, które niejednokrotnie dotyczyły moich dzieci. Dlatego wiem, co piszę.
    A korzystać z pomocy psychiatry to nie żaden wstyd i nie ma co się obrażać.

  • matka jest tylko jedna

    zgłoś naruszenie odpowiedz 24.06.2011 10:10 ~matka jest…

    @ aleksandra

    A ja proponuję by "matka jest" wykąpała się w "Burmistrzowskiej" fontannie za 1,5 mln - może wtedy oczyści swój umysł.

    Droga Pani, umysłu nie oczyszczam w wodzie, mam na to inne metody. Jednak dziekuję za troskę o mój umysł.
    Te wszystkie pikiety to dla mnie dziecinada. Jak ktoś nie potrafi rozmawiać, to woli napisać hasła na transparencie i stać z nimi.
    A propos fontanny, no cóż jedym się podoba i snu z powiek nie spędzają im jej koszty, a innym to przeszkadza, że była taka droga i po co wogóle fontanna. Każdy ma swoje racje, bo każdy ma inne potrzeby.
    A jeśli wystąpi Pani w X fator to wyslę na Panią sms'a.

  • :)

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.06.2011 15:10 ~:)

    łatwo jest negatywnie oceniać rodziców jak sami nie znajdziemy sie w takiej sytuacji. Ten nowy podział klas nie jest tylko niekorzystny dla dzieci z 1e. to równiez bedzie niedobre dla pozostałych dzieci. Jak dowiedziałabym sie jako rodzic że do klasy mojego dziecka dochodzi kolejne 5 dzieci nie była bym zadowolona. Ktos pisze że kiedyś były klasy po 30 ucznów i więcej i było dobrze. Ja tak nie uważam , czasy sie zmieniły. Mniejsze klasy to też większy komfort nauczania dla nauczyciela.

  • popieram

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.06.2011 11:27 ~popieram

    Też trzymam kciuki- dzieci powinny przebywać w małych grupach . Moje dzieci przeszły już gehennę szkoły ale uważam , że to wszystko powinno iść w dobrą stronę- a jest coraz gorzej.

  • aleksandra

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.06.2011 10:32 ~aleksandra

    A ja proponuję by "matka jest" wykąpała się w "Burmistrzowskiej" fontannie za 1,5 mln - może wtedy oczyści swój umysł.
    Właśnie stąd się bierze oburzenie Rodziców bo robią wszystko by, stworzyć Dzieciom poczucie stabilności, chodzą z nimi na lody, rower, czytają książki, walczą o ich dobro. Ba nawet występują w "x-factor" - wszystko dla Dzieci - bo tak to wygląda.

    A potem przychodzi bezduszny urzędnik który widzi tylko cyferki i jednym podpisem burzy ułożony plan.

    Widzisz "matka jest" jeszcze musisz dużo się nauczyć i trochę przeżyć. Obyś nigdy nie musiała być postawioną pod ścianą w w sytuacji trudnej dla Twoich najbliższych. Bo wtedy znajdzie się taka osoba jak Ty i napisze Ci tak:
    "Jeśli ktoś ma problemy z emocjami, to niech idzie do psychiatry"

  • ada

    zgłoś naruszenie odpowiedz 23.06.2011 09:41 ~ada

    Rodzice nie dajcie się, To jest stara szkoła zrobić z niewygodnych ludzi którzy się czegoś domagają Wariatów, opluć, zniszczyć. Trzymam za Was kciuki.

  • matka jest tylko jedna

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.06.2011 18:45 ~matka jest…

    proponuję, aby po 16 iść z dzieckiem spacer, pojeżdzić z nim na rowerze, zjeść z nim lody, poczytać mu książkę, a nie siadać do komputera i wylewać swoje frustracje na różnych portalach.
    Jeśli ktoś ma problemy z emocjami, to niech idzie do psychiatry, zamiast urządzać pikiety. A jeśli ma parcie na tzw. szkło i media: to "mam talent" , "x faktor", "must be the music" oraz "jaka to melodia" czekają.

  • janek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.06.2011 17:01 ~janek

    Każdy pisze psychika, ukochana Pani, stres itp. A czy ktokolwiek pomyślał o bezpieczeństwie Dzieci (ucznia i przedszkolaka) w ciasnych salach i przepełnionych grupach!
    Niech coś się stanie, pożar cokolwiek - zastanowiliście się nad tym jak zapanuje Pani wychowawczyni nad grupą 28-30 osobową, jak wyprowadzi ją z ciasnych sal.
    Dlatego ktoś wymyślił przepisy których łamać nie powinniśmy. To tak jakby zatrzymał nas policjant "Przekroczyła Pani prędkość". Ależ Panie władzo jechałam za szybko ale ostrożnie"!!

    Małe sale to problem raczej ekonomiczny. Duże grupy i ciasne pomieszczenia - to problem bezpieczeństwa, co z nauką - pewnie jakoś to będzie. Nauczyciele - jakoś też dadzą radę. Więc możemy testować rozciągliwość sal i cierpliwość rodziców.

  • wojtek

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.06.2011 16:51 ~wojtek

    Szczególnie szkoda tego Dziecka ze stymulatorem serca. od dwóch lat musi zmieniać środowisko - mimo że jej obiecano, że to już ostatnia "przeprowadzka". Ech ....

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Dokąd zmierzasz, Ursusie?

Mieszkańcy Ursusa nie chcą, by jedna z ulic nosiła nazwę Quo Vadis. Twierdzą, że tytuł powieści Henryka Sienkiewicza ma zbyt trudną pisownię. WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »