Informacje

02.12.2016 11:10 10 LAT OD ZAPRZYSIĘŻENIA

Dekada Gronkiewicz-Waltz:
sukcesy i 40 000 wyrzutów

SERWISY:

Zobaczcie, jak zmieniło się miasto - zachęca Hanna Gronkiewicz-Waltz w 10. rocznicę wyboru na prezydenta Warszawy. Chwali się pięknymi zdjęciami i sukcesami. Minionej dekady nie sposób jednak oceniać zapominając o spektakularnej porażce, która podważyła cały dorobek rządzącej miastem ekipy - aferze reprywatyzacyjnej.

Nie tylko nie próbowała rozwiązać problemu odziedziczonego po wszystkich poprzednich ekipach, ale też przymykała oko lub w ogóle nie panowała nad tym, co działo się w ratuszu. Pod jej nosem urzędnicy powiązani z prawnikami handlowali roszczeniami i odzyskiwali nieruchomości, narażając miasto na milionowe straty. Jak ocenia Jan Śpiewak ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, łącznie, w skutek tej działalności dach nad głową stracić mogło nawet 40 tysięcy mieszkańców. Tego nie dało się nie zauważyć, choć bardzo długo udawało się zamiatać pod dywan.Dziś wszystko wskazuje bowiem, że Hanna Gronkiewicz-Waltz, która nie planuje startu w kolejnych wyborach, odejdzie z ratusza w niesławie. Nic dziwnego; przez osiem z dziesięciu ostatnich lat partia prezydent Warszawy niepodzielnie rządziła krajem i miała być może najlepsze po 1989 roku warunki, by sprawę zwrotu nieruchomości odebranych dekretem Bieruta zamknąć raz na zawsze. Nie byłoby to łatwe, tanie, ani politycznie opłacalne, ale mogło się udać. A jednak posłowie Platformy Obywatelskiej nie zrobili w tej sprawie nic, a i Hanna Gronkiewicz-Waltz nie wykazała dość determinacji w ich przekonywaniu.

Ratusz próbował tego do ostatniej chwili. Choć MJN nagłaśniało problem, choć "Gazeta Stołeczna" swoje śledztwo prowadziła wiele miesięcy i widać było, że to już nie "przyschnie", miasto szło w zaparte, nie oglądając się na to, że temat angażuje coraz więcej osób i coraz mocniej wybrzmiewa, przede wszystkim w mediach społecznościowych. Nie doceniono tego na placu Bankowym, choć działo się to już po tym, jak PO dwukrotnie przegrała wybory. W dodatku to właśnie Hanna Gronkiewicz-Waltz, jako pierwsze działaczka tej partii, dostała od wyborców ostrzeżenie: w 2013 roku niewiele zabrakło, by przegrała referendum i straciła stanowisko.

Zaraz po tym głosowaniu mogło się zresztą wydawać, że coś się w ratuszu zmienia. Awansowany na wiceprezydenta Jarosław Jóźwiak postawił na komunikację z mieszkańcami. Podjął też dialog z ruchami miejskimi, które w między czasie zaczęły rosnąć w siłę. Nie na tyle dużą, by zagrozić partiom w wyborach, ale wystarczającą, by urzędnicy zaczęli zmieniać podejście do mieszkańców. W ciągu kilku lat w Warszawie furorę zrobiły słowa takie jak rewitalizacja, partycypacja czy konsultacje. Można oczywiście wypomnieć wiele decyzji podjętych wbrew warszawiakom, ale czy ktoś pamięta, by 10 lat temu urzędnik w ogóle dyskutował z mieszkańcami o tym, jak ma wyglądać remont ulicy albo którędy ma ona przebiegać? Owszem, część zmian wymusiła finansująca inwestycja Unia Europejska, ale głos mieszkańców zaczął być w ratuszu słyszalny, a czasem nawet słuchany.

To jedna z najważniejszych zmian minionej dekady, choć taka, której nie da się pokazać na zdjęciu czy przeliczyć na złotówki albo wozokilometry. Na ironię zakrawa więc fakt, że najważniejszego dla siebie sygnału od Hanna Gronkiewicz-Waltz usłyszeć nie potrafiła lub nie chciała.

Sukcesy niezaplanowane

Są też zmiany, które można mierzyć. Można na przykład policzyć, ile milionów euro z UE udało się wydać, na "twarde", infrastrukturalne inwestycje. Nie tylko miejskie, ale w ogóle poprawiające jednak jakość życia w Warszawie, takie jak obwodnica, oczyszczalnia ścieków "Czajka", lotnisko w Modlinie, metro czy jeden lub drugi stadion. Ale wtedy podniosą się głosy, że obwodnica niedomknięta, nad miastem wisi smog, lotnisko we mgle, metro za krótkie, a stadion w ogóle niepotrzebny. Wielkie inwestycje mają to do siebie, że powstają długo, kosztują dużo, a punkt widzenia na to, czy są potrzebne, zależy od punktu siedzenia - rowerzyści będą się do upadłego spierać z kierowcami, a kibice Legii z Polonistami.

Z drugiej strony nie da się tych inwestycji nie zauważać. Trudno o bardziej wymowne porównanie z cyklu "wczoraj i dziś", niż zdjęcia okolic Stadionu Narodowego. W 2006 roku działał tam jeszcze Jarmark Europa. W 2007, gdy Michel Platini wyciągnął z koperty kartkę z napisem "POLAND AND UKRAINE" naprawdę mało kto wierzył, że cztery lat później na Pradze odbędzie się mecz otwarcia.

MATERIAŁ ARCHIWALNY ŁUKASZA WIECZORKA (LIPIEC 2010)

Jeśli nie euro, to może metry? Najlepiej kwadratowe. Miliony metrów kwadratowych powierzchni mieszkaniowej, biurowej i handlowej. Z perspektywy rynku nieruchomości ostatnia dekada to w Warszawie okres spektakularnego boomu i nie zmienił tego nawet globalny kryzys (choć niektóre sprzedane wtedy za rekordowe pieniądze działki do dziś zarastają krzakami). W 2006 roku przy Domaniewskiej stał jeden park biznesowy, a sama ulica miała nawierzchnię z... kocich łbów! Potem kamienie rozjeździły ciężarówki jadące na kolejne budowy, a przez błoto wędrować zaczęły tabuny orków. Rodził się Mordor. Dekadę później to największe zagłębie biurowców w Polsce, która za chwilę ustąpi jednak Woli, gdzie też można liczyć metry, nie tylko powierzchni, ale i wysokości.

Ale trzeba liczyć też (kilo)metry - i godziny - korków. Z mieszkania zbudowanego na przedmieściach, by łapało się do programu "rodzina na swoim", jedzie rodzina. Do szkoły w jednej dzielnicy, pracy w drugiej, a w drodze powrotnej do galerii handlowej w trzeciej. Korek o 9, korek o 17. Korek na wjeździe i na wyjeździe. Rozlewanie się miasta i monofunkcyjne dzielnice to potężna porażka władz Warszawy, które - wbrew obietnicom - nie zdołały pchnąć do przodu planowania przestrzennego (a ono też mogło ograniczyć fatalne skutki reprywatyzacji). Największym symbolem tego bezwładu pozostaje plac Defilad, na którym przez 10 lat zmieniło bardzo się niewiele.

Ale za to z hukiem. I dymem. Gdy w lipcu 2009 roku władze miasta postanowiły wysłać komornika do Kupieckich Domów Towarowych, skończyło się bitwą handlarzy z policją, zakończoną przejęciem, a następnie rozbiórką hali. Plac miał zabudować się wieżowcami. Do dziś nie powstał żaden. Nie stanęło też Muzeum Sztuki Nowoczesnej - jeden architekt rozstał się z Warszawą w atmosferze skandalu, a kolejny ma dziś kłopoty z uzyskaniem pozwolenia na budowę. To też symbol nieudolności ratusza, szczególnie że zabudowa placu według nowego planu zagospodarowana była koronną obietnicą Hanny Gronkiewicz-Waltz, gdy wygrywała po raz pierwszy. Już wtedy wiadomo było, że sprawy skomplikują roszczenia, choć nikt nie wiedział jeszcze, jak bardzo.

MATERIAŁY ARCHIWALNE FILIPA CHAJZERA I CYPRIANA JOPKA (LIPIEC 2009)

Drobne zmiany - wielkie efekty

Są też zmiany, które zmierzyć bardzo trudno. Nikt przecież nie liczy, ile w Warszawie je się kebabów w cienkim czy wegeburgerów z jarmużem. Ale tego, że od kilku lat w stołecznych knajpach i restauracjach trwa kuchenna rewolucja też nie sposób nie zauważyć. Dekadę temu powszechne było narzekanie, że większość lokali użytkowych zajmują banki. Dziś wypierają je kawiarnie. Wtedy, po godzinie 20 trudno było zjeść cokolwiek poza fast foodem - dziś tylko od fantazji i zasobności portfela zależy, czy pójdziemy na nocny market, biobazar czy raczej na targ śniadaniowy. Wtedy, by chodzić z knajpy do knajpy, trzeba było wybrać się do Krakowa - dziś Kraków uczy się kulinarnych trendów w Warszawie. A jeśli nie gustujemy w ulicznym jedzeniu, to do wyboru mamy restauracje z kuchnią z każdego zakątka świata. Doczekaliśmy się nawet gwiazdek Michellin.

Co się zmieniło? Po pierwsze, wprowadzony w 2010 roku zakaz palenia w miejscach publicznych sprawił, że z knajp zniknął śmierdzący dym. Pojawiło się miejsce na inne zapachy i smaki. Po drugie, sprawniejsza jest komunikacja. Choć na co dzień wciąż lubimy narzekać na to, że autobus stanął w korku, tramwaj się spóźnił a ZTM zmienił naszą ulubioną trasę, to trzeba sobie jednak przypomnieć, że w minionej dekadzie z ulic zniknęły ikarusy, z torów - wagony 13N, a pod ziemią i nad nią jeździ coraz więcej czystych, bezpiecznych pociągów.

MATERIAŁ ARCHIWALNY CYPRIANA JOPKA (LISTOPAD 2010)

Metro, które jeździ dalej (w 2006 roku kończyła się budowa I linii, a w rychłą budowę II nie wierzył nikt) i dłużej, podróż nocnymi autobusami przestała być ryzykowną przygodą dla szukających wrażeń - to wszystko sprawiło, że łatwiej nam spędzać wieczory poza domem. Wreszcie rowery - te miejskie i te prywatne - którymi można szybko i coraz bezpieczniej wrócić z późnej kolacji. Drobne zmiany, które złożyły się na wielką różnicę; Warszawa żyje po zmroku, a mieszkańcy odkrywają na nowo Stare Miasto, Pragę czy - przede wszystkim - Wisłę.

40 tysięcy wyrzutów

Oczywiście listę plusów i minusów można ciągnąć w nieskończoność. W perspektywie dekady trudno wymienić wszystkie. Łatwiej zadać pytanie, dla kogo Warszawa jest dziś miastem lepszym niż 10 lat temu? Dla młodych, dynamicznych, kreatywnych, dających sobie radę w życiu stała się z pewnością miejscem ciekawym, choć wciąż dającym mniejsze możliwości i mniej wygodnym, niż wiele innych europejskich metropolii. Pracują tutaj, ale porównują się do Berlina, Amsterdamu, Wiednia czy Kopenhagi i narzekają na dzielący dystans.

Dla tych, którzy szukają stabilizacji, zakładają rodziny, biorą kredyty, kupują mieszkania w niekoniecznie najlepiej zaprojektowanych i zaplanowanych miejscach, stoją w korkach czy szukają w nieskończoność miejsca do parkowania, wciąż bywa miastem trudnym do zniesienia. Walka o miejsca w szkołach i przedszkolach, podwyżki cen biletów - to rzeczy, które spędzają im sen z powiek zaraz po kursie franka. I choć Warszawa buduje mieszkania komunalne, to wciąż nie tyle, by uzdrowić lokalny rynek nieruchomości.

Zaś dla tych, którzy od zawsze mieli pod górkę - niepełnosprawnych, lokatorów mieszkań komunalnych, ludzi ubogich - bilans jest jeszcze słabszy. Nie obchodzą ich zmiany na rynku nieruchomości ani korki w Mordorze. Nie docenią nocnego życia, bo dzienne jest dla nich walką o przetrwanie. Nie zjedzą pastrami z ciężarówki, bo kosztuje więcej, niż mogą wydać przez tydzień. Jeśli nawet coś wokół nich zmieniło się na lepsze, to bilans dekady jest dla nich fatalny.

A 40 tysięcy ofiar dzikiej reprywatyzacji nie da się przykryć żadnym sukcesem.

Na lepsze czy na gorsze? Jak zmieniła się Wasza Warszawa? - dyskutuj

Karol Kobos

Podziel się:

Bądź na bieżąco:
  • aabbcc

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.03.2017 14:19 ~aabbcc

    Problem w tym, że wiele sukcesów, które przypisano HGW, nie było zależne od niej - vide lotnisko w Modlinie, czy Stadion Narodowy - do tych inwestycji miasto nie dołożyło nawet złotówki

  • polecam dymisje

    zgłoś naruszenie odpowiedz 11.03.2017 10:21 ~polecam dymisje

    Dekada afer i zmarnowanych pieniędzy !

  • xy010

    zgłoś naruszenie odpowiedz 25.02.2017 11:26 ~xy010

    ferdek82~ferdek82

    To zmarnowana dekada. Warszawa w ogóle się nie rozwinęła. Stolica jest obecnie w ruinie. Najlepszym prezydentem miasta był Lech Kaczyński. Reszta to popłuczyny.

    Ile pieniędzy zmarnował "K" to szkoda mówić

  • ewa

    zgłoś naruszenie odpowiedz 22.02.2017 23:25 ~ewa

    Pani już dziękujemy

  • ObServer

    zgłoś naruszenie odpowiedz 28.12.2016 13:51 ~ObServer

    Dlaczego m.st Warszawa buduje parkingi P&R zamiast wydłużać szybką komunikację miejską na jej obrzeża tj. np do Piaseczna, Janek, Konstancina i tam budować pospołu z tamtymi Gminami parkingi? Wydaje publiczne pieniądze pochodzące z podatków Warszawiaków płacących je tutaj w Warszawie i tym samym zachęca mieszkańców ościennych gmin do przyjazdu samochodami do Miasta!!!!

  • asterix

    zgłoś naruszenie odpowiedz 19.12.2016 09:33 ~asterix

    Dekada afer , korków i smrodu.
    Tyle zmarnowanych milionów zł. i ani jednego mostu nie ma więcej niż do tej pory....
    A w planach most...rowerowy....hahahaha

  • nick

    zgłoś naruszenie odpowiedz 15.12.2016 11:12 ~nick

    hgw na smietnik historii, afera za aferą, brak kompetencji urzedasow i wielomilionowe nagrody dla swoich zeby miec poparcie na kolejne kadencje

  • ares31

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.12.2016 21:37 ~ares31

    Zawsze znajdą się niezadowoleni wskazujący na smog oraz korki w drodze do i z pracy. Lecz jest na to lekarstwo a nazywa się zwężanie ulic , wytyczanie coraz większej ilości bus pasów oraz zwiększanie częstotliwości przyjazdów autobusów. Długi czas dojazdu do i z pracy zmusi kierowców do korzystania z autobusów a, że te spełniają najwyższe normy czystości wytwarzanych spalin to powietrze będzie czystsze oraz skończą się korki. Dlaczego nie napisałem aby poprawiać przepustowość ulic i budować/tworzyć nowe miejsca parkingowe?
    Takie działania tylko by zachęciły kierowców do korzystania z samochodów co tylko jeszcze bardziej pogłębiło by obecne problemy.
    Lecz pani Hanna ma wiele szczęścia gdyż ostro wzrastająca cena paliw załatwi te problemy za nią !:):)

  • ares31

    zgłoś naruszenie odpowiedz 06.12.2016 21:10 ~ares31

    A dla czego Nasze miasto ma mało mostów? Zapytajcie przeciwników mostu Krasińskiego i im podziękujcie.

  • Piękny Roman

    zgłoś naruszenie odpowiedz 04.12.2016 21:15 ~Piękny Roman

    WarszawaBemowo~WarszawaBemowo

    Śmieszne jest to ,że w komentarzach jest więcej hejtujących niż zwolenników, ale na szczęście ankieta pokazuje ,że tych niezadowolonych miernot jest 5 razy mniej.
    Wiecie jak o was mówią? "psy szczekają karawana jedzie dalej"

    Miarkuj synku słowa, bo "miernotą" to sam możesz być.
    Widzę kultura zwolenników coraz bardziej rozwinięta.

  • ZASADY FORUM: Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN Warszawa.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Dodaj swój komentarz »

  • Zobacz wszystkie komentarze »

Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia?

Zostań Reporterem 24 - wyślij nam swój materiał przez Kontakt24 lub kontakt24@tvn.pl

Oglądaj wideo

Oglądasz: Mur runął na parkingu

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Wybite szyby i zniszczone auta

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Z tramwaju wprost pod koła

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Anioł objawił się na Ursynowie

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Hipsterskie śniadania w autobusowej hali

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: Zorganizowali "gang dzieciaków" i pomazali chodniki

Przeczytaj o tym więcej »

Oglądasz: To może być bardzo droga podróż

Przeczytaj o tym więcej »

Ulice

Komunikaty o utrudnieniach na drogach

Pałac kultury i nauki Mapy z informacjami o ruchu drogowym - Targeo.pl
  • 07:31 Marsa/Żołnierska: uszkodzona sygnalizacja świetlna
  • 09:46 Tunel na ulicy Globusowej: utrudnienia
  • 08:42 Powstańców Śląskich/Połczyńska: potrącenie 2 osób

Absurdy

"Żyj i daj żyć. Nie parkuj na przejściach dla pieszych"

"Żyj i daj żyć. Nie parkuj na przejściach dla pieszych"

Motto, które umieścił na swoim aucie kierowca tego auta wyraźnie nie przyświeca jemu samemu. Samochód postawił na ulicy Dąbrowskiego, a dokładniej - na... WIĘCEJ »

Zobacz więcej absurdów »